2,5 roku bez farbowania i cieniowania włosów.

Chociaż włosy zaczęłam farbować później niż moje rówieśniczki, bo dopiero na 3 roku studiów, szybko tą sytuacją byłam zmęczona. Aby kolor wyglądał korzystnie wymagało to ode mnie farbowania co 3-4 tygodnie. Nie sprzyjało to kondycji i zapuszczaniu włosów, a znudziły mnie już krótkie fryzury. To był taki dziwny czas poszukiwania swojego stylu i w ogóle polubienia siebie. Do zapuszczania włosów w kolorze naturalnym robiłam dwa trzy podejścia w przeciągu roku, albo dwóch. Opowiem swoją historię w wielkim skrócie, a na koniec dam Ci kilka cennych rad, które pomogą Ci w szybszym czasie osiągnąć sukces - naturalny odcień włosów;) 

Za pierwszym razem dzielnie zapuszczałam odrosty, a fryzjerka pomogła mi z doborem odpowiedniej farby pod kolor. Szło mi całkiem dobrze, do momentu aż z ciekawości sięgnęłam po szamponetkę Marion w odcieniu kasztanowym. Odcień zamiast się wypłukać z włosów, zostawił na nich różową poświatę. Wtedy zamiast wrócić do wspomnianej fryzjerki by mnie poratowała zaczęłam błądzić wśród farb drogeryjnych. W efekcie ciemny blond wyszedł jak ciemny brąz....

Drugim razem musiałam już zadziałać z grubej rury i przejść dekoloryzację. Podjęłam się jej w domowym zaciszu odnosząc się do internetowych rad fryzjerki. Na szczęście się udało, a kolor farby, którą wybrała dla mnie po dekoloryzacji był prawie identyczny do moich naturalnych. Naturalne zawsze będą nieco różnić się od włosów wcześniej farbowanych. Jak na blondynkę przystało odrastające włosy były bardziej mysie, więc jeszcze dwukrotnie sięgnęłam po farbę i powiedziałam sobie dość! 

Tak zaczęło się trzecie podejście - skuteczne co widać na powyższej fotografii. Żeby włosy nabrały ładnej słonecznej barwy musiało minąć kilka miesięcy. Nie było łatwo, szczególnie w sztucznym świetle w sklepowych przymierzalniach! Zaczęłam szperać w sieci i aby zminimalizować różnicę sięgnęłam po naturalne metody, rozjaśniania korzeniem rzewienia.  Takie rozjaśnianie powtórzyłam trzykrotnie, przy jednorazowym zabiegu włosy rozjaśniają się o 0,5/1 ton, nie więcej, więc efekt jest subtelny. Sięgałam też po odżywkę przeznaczoną dla blondynek  John Frieda.

Na moją korzyść działała też moda, zaczęło się robić popularne ombre (jaśniejsze końcówki, ciemniejsze włosy u nasady). Ta moda utrzymuje się dalej, więc jeśli myślisz o powrocie do naturalnych włosów to najlepszy czas jest tu i teraz! 
Co polecam zrobić by wrócić do naturalnego koloru włosów:
  • Zapuścić 3-4 cm odrost i udać się do dobrej fryzjerki na dekoloryzację albo na przyciemnienie wcześniej farbowanych włosów pod kolor Twoich naturalnych. Może się okazać, że nie uda się osiągnąć satysfakcjonującego w 100% efektu na pierwszej wizycie, ale na drugiej czy trzeciej już tak, przy jak najmniejszej szkodzie dla kondycji włosów. Na pewno profesjonalista zrobi to lepiej niż Ty w domu z farbą z drogerii nie mając pojęcia o tym co oznaczają te wszystkie cyferki na opakowaniach. Ochłodzeniem czy ociepleniem barwy zajmiecie się na przestrzeni kolejnych miesięcy, czy to przez płukanki, czy kosmetyki przeznaczone dla blondynek, brunetek itd. 
  • Uzbroić się w cierpliwość! I regularnie podcinać farbowane końce, by jak najszybciej pozbyć się tych zniszczonych włosów. 
  •  Unikać ostrego sztucznego światła w sklepowych przymierzalniach, gdy macie zły humor i/lub tłuste/nieuczesane włosy. Bo wtedy najszybciej możecie wpaść na głupi pomysł zafarbowania włosów. (W ogóle najlepiej do sklepu na zakupy iść wtedy, gdy jesteśmy z siebie zadowoleni, kupimy wtedy tylko to co rzeczywiście potrzebujemy, a nie to czym chwilowo chcielibyśmy się pocieszyć).
Pozwoliłam włosom rosnąć, a nawet stymulowałam porost. Nie zapominałam o regularnym podcinaniu końcówek o 2-3 cm. Początkowo włosy były cieniowanie, bo wtedy łatwiej mi się układały i uzyskiwałam większą objętość na czubku głowy. Ale cieniując wydawało mi się, że po krótszym odstępie czasu pojawiały się rozdwojone końcówki włosów od czubka głowy po końce. A fryzjerki przy kolejnych strzyżeniach posuwały się co rusz wyżej i wyżej i w ten sposób traciłam praktycznie wszystko to co urosło. 
Owszem, bardziej niż na długości zależy mi na jakości włosów, by były zdrowe i gęste. Dlatego dalej podcinałam, ale tym razem na prosto w domowym zaciszu. Na początku sierpnia skróciłam aż o 5 cm z pomocą Sis i jeszcze jedno obcięcie, a wszystkie włosy (poza grzywką) będą tej samej długości. Grzywkę też zaczęłam zapuszczać, ale na pewno nie zniknie całkowicie, bo już powoli jest za ciężka i szybko opada, nawet po stylizacji na okrągłą szczotkę. Takiej długości jak jest teraz (do brody) podoba mi się. 
Mam na sobie moją nową sukienkę: Tori Dress - ByInsomnia. 
Włosy są gęste, grube, naturalnie pięknie błyszczą, są też niesamowicie gładkie. Ciężko nawet do włosów w tak dobrej kondycji wybrać pielęgnację, bo nie potrzebuję silnego nawilżenia czy regeneracji. Łatwo takie włosy przeciążyć. Stawiam na łagodne oczyszczenie skórę i włosów z codziennych zanieczyszczeń łoju czy potu po treningach. Obecnie używam duetu z Organique z serii energizing, ale jeszcze powstrzymuję się od opinii. Od półtora tygodnia zaobserwowałam wzmożone wypadanie, więc wracam do regularnego stosowania sprayu Radical po każdym myciu. Kupiłam go już już kilka miesięcy temu, ale moje lenistwo wzięło górę. Mam nadzieję, że szybko się uporam z problem nadmiernego wypadania. 

Myślę, że natura się nie myliła. Na powyższych zdjęciach mam minimum makijażu: korektor pod oczami + transparentny puder + bronzer i wyglądam dobrze. Przy farbowanych włosach zawsze potrzebowałam większej dawki makijażu: podkładu, tuszu do rzęs itd. bo inaczej czułam się kiepsko, było widać wszelkie niedoskonałości cery, straszyłam bladością. Po prostu wyglądałam na chorą. Powrócę do farbowania dopiero, gdy zacznę siwieć! 

A jak to jest Twoja włosowa historia?

Komentarze

  1. Naprawdę zrobiłaś mądrze, że wróciłaś do swojego koloru włosów, jest naprawdę piekny i widać, że są one w świetnej kondycji. :) Ja już niestety am posiwiałe i muszę farbować, w blondzie jest mi najlepiej ale kupuję tylko farby profesjonalne, nie niszczą mi tak włosów.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wybór z tymi farbami fryzjerskimi :)

      Usuń
  2. Ja też już nie farbuję i udało mi się wrócić do naturalnego koloru. :) A jeśli chodzi o nadmierne wypadanie, to ostatnio stosuję wodę brzozową, która całkiem dobrze się spisuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wodzie brzozowej dużo dobrego słyszałam i nawet widziałam w Rossmanie, może spróbuję:)

      Usuń
  3. Ja również powracam właśnie do naturalnego odcienia, ostatnio farbowałam włosy bardzo dawno temu, teraz mam juz w większości naturalne, tylko końcówki zostały.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też miałam przygodę z farbowaniem a teraz za nic bym tego nie powtórzyła. Ale nad kondycją włosów mogłabym popracować bo strasznie wypadają :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to takie letnie przesilenie? przejściowe?

      Usuń
  5. jeśli to Twój naturalny kolor to jest ekstra, mój mi się nie podoba nic a nic, chociaż kto wie, może i mój mysi blond wyglądałby ok :P póki co dobrze czuję się w rudych, ale męczy mnie farbowanie co miesiąc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz i moda na te mysie blondy, moja Siostra też wraca do naturalnych chociaż miała takie mysie teraz wydają mi się bardzo ładne;)

      Usuń
  6. Jak dla mnie twój kolorek nie jest już blondem tylko brązem, zwłaszcza na żywo :) próbowałam dziś założyć bloga i poddaję się :) nie ogarniam tego bloggera kompletnie, skończyło się tylko na stworzeniu nazwy i wybraniu szablonu, także postów brak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm mój mąż też mówi, że są brąz ale im jeszcze bliżej do blondu niż brązu:P Może z wiekiem ściemnieją bardziej, tak jak mojemu Tacie.

      Dasz radę Kamila, jak coś to służę pomocą:)

      Usuń
  7. Ja ogólnie swoje mam naturalne, nie farbuję trwale ale często pozwalam sobie na różowe lub fioletowe końcówki/pasemka/grzywkę, spłukują się w zasadzie całkowicie więc czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róż na głowie kusił i mnie, ale skoro już wróciłam do natury to szkoda:P

      Usuń
    2. Ale jak kupisz piankę Venity to ci się zmyje w 100% ja nią farbuje własnie. A na naturalkach trzyma max 3 mycia (stety/niestety ;p)

      Usuń
    3. Tyle, że mi się podoba bardzo jasny róż prawie biały:p

      Usuń
    4. Znam to z autopsji :) też chciałam taki bardzo pastelowy ale jak doczytałam że musiałabym rozjaśnić itd to już mnie początkowa fuksja nie razi, bo po następnym myciu i tak jest pastelowy, jeszcze mam szczotkę z dzikiem widocznie ona lekko ściąga kolor mimo że na włosiu tego nie widać, bo w ciągu dnia też ten róż lekko blednie :)

      Usuń
  8. Dla mnie jedynym sposobem na farbowanie włosów jest ombre lub refleksy...nie cierpię być tak uwiązana i zmuszona do ciągłych wizyt u fryzjera i nie wyobrażam sobie ciągłego domalowywania odrostów. To nie dla mnie. Wolę naturalny lub odrobinę podkręcony kolor, ale całości nie pofarbuję chyba nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ombre i refleksy to dosyć młody wymysł, pamiętam jakie balayage kiedyś nosiła co druga...

      Usuń
  9. Masz tak piękny naturalny kolor włosów, bardzo pasujący do Twojej urody, że rzeczywiście nie ma po co farbować :) Ja właśnie jestem na etapie, w którym już od kilku miesięcy nie farbowałam włosów (kolor wypłukany jest podobny do naturalnego, tyle że znacznie cieplejszy) i ostatnio druga połowa zapytała mnie dlaczego mam siwe włosy .... ;))) Sama jeszcze nie wiem, czego chcę - czy chcę wrócić do naturalnego, czy nie. Przy długości ok. 60 cm musiałabym czekać jakieś 5 lat na odrośnięcie włosów, na radykalne ścięcie się nie zdecyduję na pewno, bo lubię moje długie włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, tutaj trudna decyzja, mi też było szkoda długości ale jednak te farbowane były dużo gorszej jakości niż naturalne. Siwe włosy? nie zna się facet:P

      Usuń
    2. Chyba bardziej mi zależy na długości niż kolorze :)) No ale zobaczę, jak to się ułoży. Może w końcu ulegnę i zafarbuję jak zwykle ;) Gdybym wiedziała sama, czego chcę, to bym do tego dążyła, a tak w sumie sama nie wiem :))

      Mój naturalny kolor to szary ciemny blond, a w kontraście z wypłukanym ciepłym brązem, który aktualnie zakrawa na rudy, wydaje się być jeszcze bardziej szary, niż jest w rzeczywistości :)

      Usuń
    3. Najważniejsze wiedzieć czego się chce, bo ja wcześniej chyba sama też nie wiedziałam co chcę:P

      Tobie w tych brązach dobrze:)

      Usuń
    4. No właśnie :P

      Dziękuję :)

      Usuń
  10. Promieniejesz i jesteś taka "pełniejsza" na twarzy. Czyżby to zasługa... ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem w ciąży i nie mam takich planów w najbliższym roku.

      Usuń
  11. Słodka sukienka Bogusiu :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!