20 sie 2017

Naturalna pielęgnacja twarzy z Senelle Cosmetics



Senelle Cosmetics to nowa marka na polskim rynku kosmetyków naturalnych, która co kwartał chce nas rozpieszczać nową serią produktów. To, co wyróżnia markę Senelle Cosmetics na tle konkurencji, to innowacyjny sposób pozyskiwania substancji aktywnych z olejów:  Oléoactif® DIAM i Oléoactif® Pomegranate. 

Z edycji letniej miałam możliwość przetestować 3 produkty: peeling, krem i serum. Wszystkie do pielęgnacji twarzy, ponieważ właśnie tego aktualnie najbardziej potrzebowałam. Używam ich od ponad miesiąca i to najlepszy czas, by podzielić się swoją opinią, jeszcze przed zakończeniem lata.
"Bazę Senelle Summer 2017 stanowią oleje: z nasion pomidora, lniany oraz ze słodkich migdałów, które zostały połączone z rozmaitymi ekstraktami, tak by odpowiadać na konkretne potrzeby: odżywienie, regenerację, wygładzenie, korygowanie oraz nawilżenie."
Aby nie powielać treści producenta, po więcej informacji odsyłam tutaj. A ja zajmę się opisywaniem bardziej szczegółowo produktów, przez pryzmat własnych odczuć. W końcu po to tu jesteś!

Oczywiście chętnie do tematu wrócę jeszcze późniejszą porą np. w poście zużyte, ponieważ kosmetyki będę dalej z przyjemnością stosować. Najlepszą rekomendacją poza moimi wypocinami o konsystencji, opakowaniu, zapachu itd. będzie aktualne zdjęcie mojej twarzy, bez makijażu, bez retuszu. Jedynie z warstwą odżywczego kremu Senelle i kilku słodkich godzinach snu.



Przypomnę jeszcze, że moja cera jest mieszana z tendencją do przetłuszczania w strefie T, trądziku i przebarwień pozapalnych. Czasami już po kilku dniach od stosowania  kosmetyku, mam wysyp niedoskonałości w postaci ropnych krostek. W tym roku obchodzę 29 urodziny, więc powoli walczę z pierwszymi mimicznymi zmarszczkami.  Na szczęście wybrane przeze mnie kosmetyki (w tym marki Senelle) i schemat: demakijaż, oczyszczanie, pielęgnacja trzymają moją skórę w ryzach. Jest naprawdę dobrze!

13 sie 2017

Aktywność fizyczna w lipcu '17 | Waga, kondycja, plany

hashimoto a sport

Ostatnio o aktywności fizycznej pisałam w marcu <tutaj>, tych co post ominęli zachęcam do nadrobienia zaległości, by mieć szerszy obraz na moje podejście do ćwiczeń. 

Był to zdecydowanie czas praktykowania jogi, na którą uczęszczam do pobliskiej szkoły, a z racji wakacji, mam przerwę w praktykowaniu w grupie pod okiem instruktorki. Lubię jogę, ale na ostatnich zajęciach (pod koniec czerwca) czułam już ogromne zmęczenie materiału, mojego ciała. 

W końcu to zawsze stałe godziny zajęć (20:00), dni w tyg. (wtorek/czwartek) i określony czas ćwiczeń (1,5 h). Prawda, że stałe pory to dodatkowa motywacja, ale takiej motywacji do działania potrzebuję bardziej w jesienno-zimowe wieczory, a nie latem. 

Lubię aktywność fizyczną zmieniać, jak zmieniają się pory roku, uzupełniać o inne elementy, poruszać inne mięśnie i cenię sobie elastyczność, jaką daje samodzielne trenowanie w domu czy na świeżym powietrzu.

Wspominam od czasu do czasu na facebooku czy instagramie o swojej aktywności, stąd też pomysł, by rozwinąć temat dalej na łamach bloga. W lipcu według statystyk aplikacji endomondo na sport przeznaczyłam 10 h i 20 minut. Brzmi nieźle, w końcu poświęciłam jakikolwiek czas na ćwiczenia, ale mam też świadomość, że mogłam dać z siebie więcej. Dzieląc ten czas na ilość dni w miesiącu to zaledwie 20 minut dziennie! Niejednokrotnie więcej czasu dziennie poświęcam na przeglądanie instagrama czy innych pierdół w internecie.


9 sie 2017

Mini sesja w Orłowie i rzecz, którą na pewno zabiorę ze sobą na wakacje


ręcznik szybko schnący evo quick dray


Chciałabym przedstawić Ci produkt, który otrzymałam do testów, czego nigdy przed czytelnikami nie ukrywam. Skradł moje serce i chcę tym odkryciem się z Tobą podzielić. Post umilą (mam nadzieję) zdjęcia z amatorskiej sesji w urokliwej Gdyni, a dokładnie na plaży w Orłowie. Bądź wyrozumiała/y, bardzo rzadko występuję po tej stronie obiektywu. 

Myślałam już dawno o ręcznikach szybkoschnących, ale zawsze coś innego było potrzebne w danym momencie bardziej i zakup odkładałam w czasie. Jeśli już czytasz mój blog od dłuższego czasu, to znasz moje podejście do zakupów. Pierw podstawowe potrzeby później zachcianki i to też w umiarkowanym stopniu. Bo oszczędności dają mi spokój ducha i komfort psychiczny. Dlatego też zgodziłam się na przetestowanie produktów Evo Quick Dry. 

Ruszam wraz z mężem na tydzień do Barcelony! Mam nadzieję, że tylko z bagażami podręcznymi i nie będzie potrzeby dokupywania większego bagażu. Pierwszy raz organizuję wycieczkę na własną rękę od A do Z. 
To duże wyzwanie, ponieważ zamiast hotelu wybraliśmy pokój z łazienką wynajmowany u hiszpańskiej rodziny. Z racji, że bardziej zależało mi na tańszym lokum w lepszej lokalizacji /bliżej centrum, niż droższym hotelu na obrzeżach miasta, gdzie zmuszeni bylibyśmy do częstego korzystania z metro. W cenie wynajmu nie ma więc uwzględnionych ręczników. I już wiem, że ręczniki Evo Quick Dry zabiorę ze sobą!