19 cze 2017

Zakupy ubraniowe | styczeń - czerwiec '17


To już trzeci rok z rzędu, gdy dzielę się z czytelnikami zakupami ubraniowymi. Pierwsze lata to budowanie garderoby idealnej. Definiowanie mojego stylu, by pasował do aktywności każdego dnia. Określenie fasonów, palety barw, które lubię i w których uważam, że wyglądam najkorzystniej. Uzupełnianie garderoby o brakujące elementy. 


Większość decyzji była słusznych i jestem z poprzednich zakupów zadowolona. Dzięki czemu z łatwością tworzę różne zestawy każdego dnia i z taką samą łatwością pakuję się na wyjazdy, czy to weekendowe, czy dłuższe. Tak samo jestem zadowolona z wydanej na zakupy kwoty pieniędzy. Nie nadwyrężyłam budżetu i nie kupiłam nic, co uznałabym za zbyt drogie. To oczywiście sprawa bardzo indywidualna, ale najważniejsze, że postępuję zgodnie ze swoimi zasadami. 

Początek uważam za najtrudniejszy. To właśnie początkowe oczyszczenie garderoby z niepasujących do siebie elementów, za dużych, za małych i tych, w których po prostu coś mi nie pasowało, wiele mnie nauczyło. Pozbyłam się tych rzeczy, jednocześnie czerpiąc naukę na przyszłość, czego unikać w kolejnych zakupach. A to, co pozostało w garderobie, pokazało mi kierunek, w którym powinnam podążać. 


Kwestia finansów na przestrzeni lat i moich obserwacji będzie jak sinusoida. W 2015 roku wydałam najwięcej, w kolejnym roku wydatki były mniejsze aż o 56%. Skłamałabym, że w tym roku wydam jeszcze mniej, bo już przekroczyłam sumę z roku ubiegłego. 

A moje zakupy w tym półroczu to praktycznie wymiana starych znoszonych ubrań na nowe. Stare odeszły do kosza na śmieci z powodu plam, których nie udało się już doprać, zażółceń pod pachami od potu, dziurek mniejszych i większych od intensywnego użytkowania. W pamięci szukałam, kiedy dane rzeczy kupiła i część z nich spokojnie miała ponad 3 lata, więc nie jest źle. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że w ubiegłych latach kupiłam rzeczy dobrej jakości. 

15 cze 2017

Szybki obiad do pracy | Bez laktozy

Po mojej częstotliwości bycia w sieci widać, że mam ostatnio sporo na głowie. I tak sobie pomyślałam, że zaprezentuję na blogu opcje na szybki obiad/lunch czy to do pracy, czy po prostu w domu, gdy nie mamy czasu na gotowanie. Dziś zaprezentuję dwie zupy, łatwo dostępne w sklepach, po które czasami sięgam. Bo odczuwam w ciągu dnia potrzebę zjedzenia chociaż jednego ciepłego posiłku. Uważam, że to zdrowsza alternatywa zup w proszku czy innych tego typu gotowców. 

Pewnie, że najlepszą opcją byłoby po prostu ugotować dzień wcześniej więcej i po porcjować na kolejny dzień. Jak to robi moja dobrze zorganizowana siostra! Nie jestem perfekcyjną panią domu i nawet akceptuję ten stan rzeczy. W ten sposób chcę też pokazać, że można odżywiać się zdrowo nie spędzając wielu godzin w kuchni. Post w żadnym wypadku nie jest sponsorowany.

gotowa zupa bez laktozy
















Pan Barszcz ukraiński to zupa firmy Pan Pomidor & Co. 400 ml ok. 8 zł. 

Z tego, co się orientuję, jest dużo więcej smaków do wyboru. Jadłam również Pani Szczawiowia z ziemniakiem (uwielbiam szczaw!). Kierowałam się składem, by nie zawierał w sobie laktozy, czyli mleka, masła czy śmietany. Mam nietolerancję i laktozę odstawiałam zaraz po zdiagnozowaniu niedoczynności tarczycy a dokładniej Hashimoto. 

Jeżeli chodzi o walory smakowe, to przyznaję, że w moim rodzinnym domu rzadko na stole bywał barszcz ukraiński. Skoro lubię buraczki tarte albo w talarkach to nie bałam się smaku zupy. Nawet bardzo mi zasmakowała! Była lekko pikantna, co podkreślało smak buraków, z kawałkami warzyw. 

Skład: woda, burak ćwikłowy 21,5%, fasola szparagowa 6,3%, fasola biała, marchew, ciecierzyca, cebula, pietruszka korzeń, por, sól, seler korzeń, zagęszczony sok z limonki, cukier, olej roślinny rzepakowy, pieprz czarny, liść laurowy. 
W 100 g. produktu/cała zupa 400 g.:
Wartość energetyczna: 29 kcal
Tłuszcz: <0,5 g
W tym kwasy tłuszczowe nasycone: <0,1 g
Węglowodany: 3,7 g
W tym cukry: 1,5 g
Białko: 1,5 g
Sól: 0,75 g
Można ją podgrzać w mikrofalówce przez 3-4 min (850W) otwartą, lecz nakrytą wieczkiem. Co jest super opcją, ponieważ w większości miejsc pracy są już mikrofalówki. Albo po prostu przelać do rondelka i podgrzać na kuchence.

zupa z naszej kuchni, pomidorowo-paprykowa z ciecierzycą


Kolejną propozycją jest Zupa z Naszej Kuchni dostępne w Biedronce. Pojemność 450 g w cenie ok. 4 zł.

Krem pomidorowo - paprykowy z ciecierzycą. Jak sama nazwa wskazuje, jest w formie gęstego kremu, ale nie zabielana śmietaną. Nie znajdziesz w niej kawałków warzyw. Czuć w smaku zarówno pomidory, paprykę, jak i ciecierzycę. Mnie smakuje, jest lekko pikantna, nie za słona. Występuje również w innych wariantach smakowych, ale jeszcze ich nie próbowałam.

Skład: woda, marchew, ciecierzyca 11%, pomidory krojone 11% (pomidory, sok pomidorowy, sól, regulator kwasowości: kwas cytrynowy), papryka czerwona 7%, ziemniaki, cebula, sól, olej rzepakowy, czosnek, papryka chili, przyprawy, ekstrakt z papryki.
W 100 g. produktu / cała zupa 450 g.:
Wartość energetyczna: 54 kcal
Tłuszcz: 1,1 g
W tym kwasy tłuszczowe nasycone: 0,1 g
Węglowodany: 7,5 g
W tym cukry: 2,4 g
Białko: 2,5 g
Sól: 0,72 g
Podobnie jak poprzednią można podgrzać w mikrofalówce lub w garnuszku.

Pamiętam, że widziałam w sklepie również gotowe zupy Marwit, ale nie jestem pewna czy jest jakaś bez laktozy. Sprawdzę następnym razem. Jeżeli oczywiście nie masz problemu z nietolerancją laktozy, to wybór jest znacznie większy. Nie uważam, że każdy musi w swojej diecie wyeliminować nabiał. Każdy ma swój rozum i powinien słuchać swojego organizmu.

Czasami również kupuję zupy na mieście w Bioway'u. Zupa dnia kosztuje zaledwie 3,90 zł. I na miejscu pakują ją ciepłą do szczelnego pojemniczka. W Trójmieście jest nawet kilka punktów i jeszcze nigdy się nie zawiodłam.

Jeżeli pracujecie/ uczycie się koło centrów handlowych na pewno znajdziecie też inne gotowe zdrowsze alternatywy na szybki posiłek niż fast-foody ociekające tłuszczem lub mocno przetworzone jedzenie.

Tak samo w innych knajpach zupy na ogół są tańsze od dania głównego i chociaż częściowo zaspokoją Twój głód, nie rujnując przy tym budżetu. Pamiętaj, że masz wybór i podejmujesz ostateczną decyzję, co trafia do Twojego żołądka. Pojedyncze wybory każdego dnia mają wpływ nie tylko na Twoją sylwetkę, ale też na zdrowie.

A Ty po co sięgasz, gdy nie masz czasu na gotowanie? 

7 cze 2017

Blade nogi? Już nie! | Bielenda - multifunkcyjny krem CC 10w1.


Dzieje się u mnie ostatnio tak wiele, że nawet nie jestem w stanie tego wszystkiego opowiedzieć. Jedno wesele już za nami, a dokładnie za miesiąc będziemy po kolejnym. Odczuwam i angażuję się szczególnie, bo pomagam w przygotowaniach. Nie zamierzam jednak dzisiaj poruszać tego, jaki stosunek mam do wesel, kto zna mnie bliżej, dobrze o tym wie. Tylko podejść do tematu  typowo kosmetycznie. Zawsze przed takimi większymi wyjściami jest dylemat czy założyć rajstopy/pończochy ? Czy pójść z gołymi nogami? 

Według mnie do kościoła nie wypada, szczególnie Pannie Młodej i najbliższym jak Mama czy świadkowa. Śluby plenerowe, które są coraz bardziej popularne, rządzą się trochę innymi prawami i zaobserwowałam na nich więcej luzu. Osobiście nienawidzę rajstop! Pończochy toleruję, aczkolwiek nie do każdej sukienki się nadają - odznaczające się gumy/pasy od pończoch to wiocha! 

Co zrobić, gdy ważne wydarzenie jest w czasie, gdy jeszcze nie zdążyliśmy się opalić? Lub zwyczajnie w świecie nie lubimy się opalać, unikamy słońca? Opowiem Ci dziś o sprawdzonym przeze mnie produkcie, który używam już drugi rok! Jeśli mnie pamięć nie myli to właśnie drugie opakowanie tego kosmetyku mam w użyciu, a nawet sympatią do tego produktu zaraziłam moją Mamę.


Multifunkcyjny krem CC 10w1 marki Bielenda to coś na wzór kremów BB/CC do twarzy. Z tymi funkcjami 10w1 nieco przesadzono. Dla mnie głównie delikatnie nadaje kolorytu (pomimo ciemnego koloru kremu w opakowaniu) oraz połysku milionem złotych drobin. Maskuje niedoskonałości takie jak żyłki czy rozszerzone/pęknięte naczynka potocznie nazywane pajączkami. Blade nogi momentalnie od posmarowania nabierają zdrowego wyglądu.
Krem  ma lekką formułę, łatwo rozprowadza się na skórze, zanim zastygnie mamy kilka minut by dokładnie i równomiernie pokryć całą powierzchnię, jaką zaplanowaliśmy. Używam tego kremu do nóg, gdy włożę spódnice/sukienkę ciepłą wiosną i upalnym latem. Najczęściej kremuję się, będąc już w ubraniu, bo wtedy wiem, do jakiej wysokości uda rozprowadzić produkt. Krem wtapia się w skórę, więc nie tworzy wyraźniej granicy odcięcia posmarowanej skóry od tej bez kosmetyku. Po aplikacji myję dokładnie ręce mydłem. Nie z obawy, że mi je trwale pofarbuje, albowiem to nie jest samoopalacz, tylko po to, by oczyścić dłonie z resztek kosmetyku.

Tak jak wspomniałam, krem tymczasowo delikatnie barwi skórę. Gdy zastygnie na skórze, nie brudzi ubrań, a testowałam go przy białych i jasnoróżowych spódniczkach/sukienkach. Po prysznicu i zmyciu mydłem/żelem pod prysznic skóra wraca do stanu przed zastosowaniem kremu. Można ten krem przyrównać do rajstop w sprayu, aczkolwiek z moich obserwacji wynika, że nie wysusza tak skóry, jak rajstopy w sprayu marki W7 oraz Sally Hansen, które miałam okazję stosować. Producent obiecuje intensywne nawilżenie i nawet ujędrnienie (w co raczej nie wierzę). Dla mnie to nie jest też krem jakiś super nawilżający, nie czuć żadnej warstwy na skórze, dzięki czemu też nie pocę się więcej w ciągu dnia. Dla mnie to ważne. Nie zaobserwowałam też wysuszenia, a latem bywają tygodnie, że stosuję go dzień w dzień.

SKŁAD: Aqua (Water), Caprylic/Capric Triglyceride, Isononyl Isononanoate, Glycerin, Ethylhexyl Cocoate, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Ceteryl Alcohol, Glyceryl Stearate, CI 77891 (Titanium Dioxide), Mica, Potassium Cetyl Phosphate, Centella Asiatica Leaf Extract, Ubiquinone, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Dimethiconol, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Lecithin, Propylene Glycol, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Ethylhexylglycerin, Lactic Acid, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Limonene, CI 77491 (Iron Oxides), CI 77492 (Iron Oxides), CI 77499 (Iron Oxides).
Co tu jeszcze dodać, może wygodniejsze byłoby opakowanie tuby otwieranej z klapką niż nakrętką, ale to już czepiam się detali. Wizualnie jest ok. Krem jest wydajny, (175 ml) spokojnie wystarczy na sezon wiosna-lato, a jego ważność od otwarcia to 6 m-cy. Występuje od niedawna również w wersji wodoodpornej SPF 6. Cena regularna za 175 ml waha się od 22 zł do 25 zł, w zależności od drogerii. Obecnie widziałam w Hebe w promocji za niecałe 18 zł.

Post o podobnej tematyce na moim blogu: Vita Liberata | Samoopalacz bez przykrego zapachu. Który można kupić w perfumerii Sephora.

Znasz ten produkt? A może używasz inny tego typu lub używasz samoopalacza?