Ile par butów posiadasz? A ile rzeczywiście potrzebujesz?

Prognozy pogody zapowiadają w weekend opady śniegu (śniegu z deszczem), nie ma się co dziwić już jest 21-ego listopada. A kilka, kilkanaście lat wstecz już dawno bywało biało, pamiętam tą datę wyjątkowo, bo są moje urodziny. Pamiętam też czasy szkolne (gimnazjum-liceum), gdy co roku gorączkowo szukałam zimowych butów. Żeby były ładne (no w końcu jestem kobietą), ciepłe i żeby nie przeciekały przy kontakcie ze śniegiem. A właściwie chlapą, która po śniegu pozostaje w polskim klimacie. Nie liczyłam na to, że buty przetrwają kilka zimowych sezonów, na ogół miały problem przetrwać jedną zimę! Więc nie szukałam klasycznych modeli, bardziej to co w danym czasie było na topie. Mój budżet też był też skromniejszy niż teraz, 4 dorastających nastolatków to dla rodziców skarbonka bez dna. 

Piszę o tym wszystkim, ponieważ minimalizm to nie tylko uproszczanie swojego otoczenia, życia czy pozbywania się kolejnych i kolejnych przedmiotów. Minimalizm to dla mnie również wsłuchiwanie się w swoje potrzeby, pragnienia i mądre zakupy. Zakupy, które posłużą mi dłużej niż jeden sezon. Budowanie garderoby idealnej. Niektórzy preferują capsule wordrobe, np. zagraniczna blogerka Un-Fancy i wiodąca prym polka Katarzyna Kędzierska z Simplicite. Ja nigdy nie pokusiłam się na tworzenie takich zestawów, bo często potrafię ubrudzić się zaraz przed wyjściem z domu i zmieniam ubiór w ostatniej chwili. Ale większość ubrań pasuje do siebie i jest noszona nawet przez cały rok, wyjątkiem są buty zmieniane w zależności od pogody, czy jasne spodnie/ spódnice które noszę wyłącznie latem. 

Patrząc na moje 4 letnie kozaki, z ogromną radością stwierdzam, że nie muszę kupować nowych! To był dobry, chociaż nie najtańszy (jednorazowo) wydatek. Biorąc pod uwagę ilość lat, które mi służą to niecałe 90 zł/rok. Oraz dużo zaoszczędzonego czasu na poszukiwanie nowej pary. O tym za co warto zapłacić więcej pisałam już rok temu, swoje zdanie podtrzymuje, aczkolwiek zmieniłam swoje podejście do balerin. Dzisiaj pokażę i podsumuję wszystkie buty które mam. Jak z torebkami, jestem nudziarą stawiam na czerń (z małymi wyjątkami)!

Butów jest łącznie tylko, albo aż 10 par, zależy jak kto na to patrzy.
Zacznę od dolnego rzędu, to obuwie głównie noszę w sezonie wiosna - lato, a górny rząd jesień - zima.

Klapki kąpielowe służą mi okazjonalnie na basenie/ pod prysznicem na wyjazdach, a na co dzień jako obuwie do chodzenia po domu. To akurat jedyny spontaniczny zakup w Tesco, na kilka minut przed wyjazdem. Chiński plastik za 30 zł, nie było za bardzo w czym wybierać. Nie są one piękne (nie przepadam za fioletem), ale swoją funkcję spełniają, więc się ich tak mocno nie czepiam. Następnym razem wybiorę japonki, bo zajmują mniej miejsca w podróży, ale dopiero wtedy, gdy te się zniszczą. Kupione w zeszłym roku we wrześniu. 

Sandały Mel by Melissa to tego roczny zakup. Nosiłam się z zamiarem kupna podobnych sandałów Crocs Huarache, ale po zmierzeniu i porównaniu zwyciężyły Meliski. Nigdy bym nie pomyślała, że buty z gumy wywrą na mnie tak ogromne wrażenie i będą tak wygodne. Okrzyknęłam je nawet ulubieńcami. W tym przypadku padło na kolor pudrowego różu, czyli kolor który uzupełnia moją biało, szaro, czarno, granatową garderobę.

Skórzane baleriny Ryłko również tegoroczny zakup, poprzednie baleriny były w opłakanym stanie. Dałam się skusić na skórzane (z lakierowaną skórą na czubku), chociaż według mnie również nie najtańsze buty bodajże 249 zł. A co mnie skusiło? Przymierzałam przeróżne sztuczne obuwie, ale żaden but nie był na tyle wygodny bym nie chciała go więcej ściągać ze stopy. Tak poczułam dopiero przy tej parze, ogromny plus za numerację co 0,5 rozmiaru. Tego typu buty noszę bez skarpetek czy rajstop, więc skórzana wkładka wewnątrz do dodatkowy atut. Pamiętam, że raz obtarłam sobie jedną piętę, ale więcej to się nie powtórzyło. A w innym obuwiu zdarzało się to notorycznie. Mają też grubszą podeszwę niż tanie baleriny, dzięki czemu nie czuć każdego kamyka, a pięta nie boli i nie odgniata się przy wielu godzinach chodzenia. Nawet po przechodzonym sezonie na podeszwie nie widać śladów noszenia. Na pewno będą w obiegu przez kolejny rok, dwa... 

Skórzane czółenka Ryłko zeszłoroczny zakup, też w granicy 250 zł. Te buty są wyjątkowo wygodne, jeżeli chodzi o obuwie na obcasie, a Ryłko zaskakuje mnogością modeli, numeracją czy tęgością obuwia. Do koloru do wyboru, czułam się jak dziecko w fabryce czekolady. Nigdy wcześniej nie było tak, bym na swoją stopę znalazła jednocześnie kilka par pasujących butów na obcasie (nie za wysokim, odrobinę grubszym) i jedyne kryterium jakim się kierowałam to wygląd nosków i mojej stopy. Są nieziemsko wygodne! Ale i tak chodzę w butach na obcasie stosunkowo rzadko. Uważam nawet, że mogłabym z  nich całkowicie zrezygnować o czym pisałam w tym poście: MUST HAVE | Musisz czy nie musisz to mieć?

Buty do biegania Adidas x 2 pary. Ta w dolnym rzędzie kupiona została później z myślą o sezonie wiosenno-letnim w zeszłym roku. Na przekór panującej opinii, że za buty sportowe trzeba więcej zapłacić by były dobrej jakości te były tańsze (184 zł) od pierwszej pary z górnego rzędu (249 zł) kupionej ponad 3 lata temu. Więcej na temat odzieży i obuwia do biegania (po co mi dwie pary?) pisałam tutaj.

Skórzane półbuty a'la sztyblety to moje ulubione obuwie na sezon jesienny, ale również na wczesną zimę (lub bezśnieżną) i wczesną wiosnę. Mam je już 3 lata i jestem ogromnie zadowolona z zakupu, o czym już pisałam w poście za co warto zapłacić więcej. W tym roku na wiosnę jedynie zaniosłam do szewca na wymianę fleków i lekkie pociągnięcie gumą czubka obuwia dla większej ochrony. Za co przyszło mi zapłacić ok. 30 zł, usługa wykonana ekspresowo, po kawie z przyjaciółką na mieście mogłam już odebrać swoje buty:) Buty są produkcji polskiej, ale mało znanej firmy, nie pamiętam nawet nazwy sklepu w którym je kupowałam za 200 zł, ale sklep dalej funkcjonuje w Gdyni, więc w razie pytań piszcie na maila.

Buty na koturnie tzw. sneakersy zeszłoroczny zakup. Panowała na tego typu obuwie moda, dalej panuje. Nie wiedziałam, czy będę nosić je często, więc nie chciałam inwestować dużej sumy, swoją parę kupiłam za ok. 100 zł. Są ze sztucznego tworzywa i widać na nich więcej śladów użytkowania niż wcześniej wspomnianych sztybletów. Nie są niezbędne, ale uzupełniają moją garderobę, wyrażają moją osobowość. Polubiłam takie buty, bo są wygodne nawet po kilku godzinach, w takiej wysokości obcasa - jak jest ta koturna na 100% bym nie wytrzymała. Więc może w przyszłości kupię lepszej jakości parę. Minus takiego obuwia? Nie umiem w takiej koturnie (tak samo jak na obcasach) prowadzić samochodu.

Skórzane botki na obcasie Lasocki zeszłoroczny zakup, za 279 zł lub 289 zł, już dokładnie nie pamiętam. Uzupełniają moją garderobę, są bardziej elegancką wersją niż moje kozaki, więc ubieram je do sukienek, ale też do spodni na różne wyjścia. Wysokość, szerokość obcasa bardzo wygodna. Nie są zapinane na zamek, tylko wciągane, z boku jest gumka, ale bardzo dobrze trzymają kostkę i moją szczupłą stopę. Idealnie wpasowały się w moje wyobrażenie na temat botków;) Również jak na pozostałych moich skórzanych butach, nie widać mocno śladów użytkowania. Skóra ładnie się "starzeje".

Słynne kozaki z goretexem z Ecco na niewielkiej koturnie. Nie są ze skóry, ale tworzywo jest bardzo trwałe. Nie groźne mi w nich niskie temperatury, wysokie śniegi, chlapa czy kałuże. Klasyczny krój wpasowuje się idealnie w moją garderobę i pasuje do wszystkiego. W tych butach nie mam najmniejszego problemu z prowadzeniem samochodu:) Uwielbiam je, co tu więcej mówić!

Do tego zestawu brakuje mi jedynie trampek, które planuję kupić na wiosnę 2016 r. W tym roku obeszłam się bez, ale momentami mi ich brakowało. Owszem byłabym w stanie obyć się bez sneakersów, botków czy czółenek, ale traktuję je jak dodatki uzupełniające mój styl. Wszystkie buty są w obiegu, bo gdyby tak nie było, na pewno nie zagrzały by tu dłużej miejsca. Kiedy ma się więcej niż jedną parę butów na sezon, mniej też ta jedna para się niszczy. Jak widać część obuwia mam już kilka lat i ponoszę jeszcze kilka z ogromną przyjemnością:) Stopa mi już nie rośnie, dbam o obuwie,  czyszczę, impregnuję, oraz przechowuję w oryginalnych kartonach lub specjalnych pudełkach z Ikea.

Każdy osobiście musi sobie sam odpowiedzieć na pytanie: ile rzeczywiście par butów potrzebuje? Czy wykorzystuje wszystkie, które ma? Za pewne Twój styl życia różni się od mojego, a to głównie on wyznacza to jak wygląda Twoja garderoba. Może nosisz więcej butów na obcasie? Pewnie, czemu nie. Pamiętaj o sobie, zawsze! Nie patrz na modę, czy must have, które dyktują media. Wyznacz sobie kryteria, którymi będziesz kierować się podczas następnych zakupów: tworzywo z jakiego mają być, model, wysokość obcasa, cholewki, kolor itd.

A cena? To również sprawa bardzo indywidualna. Kupuję za tyle na ile mnie stać w danym momencie i na ile uważam to za stosowne. Sprawdzam też opinie innych na temat danych marek, modeli na które chcę się zdecydować i w sklepie dokładnie oglądam obuwie czy nie jest kiepsko wykonane. Najgorsze jest to, że często tandetne, śmierdzące obuwie klejem czy tworzywem z którego jest wykonane kosztuje w granicach 100 zł, a nawet więcej. A nie każdy może pozwolić sobie na większe wydatki. Nie mówię, że w tej cenie nie znajdzie się dobrych jakościowo butów, bo tak też może być, ale trzeba sporo szukać. Większe szanse pewnie są wśród lokalnych małych butików, które nie wydają dużej sumy na reklamowanie swoich produktów.

Cenę do 300-350 zł za obuwie uważam jeszcze za rozsądną i jestem skłonna tyle zapłacić, to taki mój próg. By w założeniu noszenia butów przez 3 lata cena była znośna, a jeżeli uda się je ponosić jeszcze dłużej to się z tego cieszę! Osobiście nie widzę sensu kupować butów jeszcze droższych np. za 500 zł, bo czym różnią się od tych za 300? Pewnie jedyni marką, ale marka bez gwarancji wytrzymałości, nic dla mnie nie znaczy. Masz sensowne argumenty - przedstaw mi je proszę.

Tak jak już pisałam, część obuwia mam rok, dwa, trzy a nawet cztery, nie wydałam tych pieniędzy w jednym czasie/ roku. Dobrze planuje swój budżet, wymieniałam stopniowo obuwie gorsze na lepsze, by teraz czerpać jedynie przyjemność z ich noszenia;) Wiem, że szybko mi się nie znudzą, bo spełniają moje wszystkie oczekiwania i wpasowują się w mój określony styl.

Tymczasem uciekam, bo internet odmawia posłuszeństwa. Liczę na Twój komentarz, co o tym wszystkim myślisz? Porozmawiajmy. 



Komentarze

  1. Też mam praktycznie same czarne buty :DDD W takich się najlepiej czuję! :) są uniwersalne, do wszystkiego pasują. I mamy dokładnie takie same botki z Lasocki! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Moja Sis za to szaleje z kolorami w obuwiu, ale ona w ogóle bardziej kolorowa niż ja i do niej to jakoś tak pasuje idealnie. No proszę botki skradły serce nie tylko moje:)

      Usuń
    2. też je mam z tamtego roku :D a butów chyba mam mniej niż Ty :)
      ogólnie "niebutowa" jestem

      Usuń
  2. Świetny wpis, generalnie zgadzam się ze wszystkim co piszesz :) Oczywiście nie będę ściemniać - do minimalistki mi daleko, choć systematycznie udaje mi się zmniejszać swoje obuwnicze zbiory co skutkuje paradoksalnie większym zadowoleniem. Moje wcześniejsze zakupy często były impulsywne, nieprzemyślane a byty mało wygodne, co kończyło się na tym, że po 1-2 założeniach lądowały z powrotem w kartonie. Wszystkich nietrafionych par się sukcesywnie pozbywam, zastępując je butami dobrymi jakościowo, wygodnymi i bardziej uniwersalnym.Mój idealny plan zakłada 3 lata żywotności butów i też nie sądzę żeby warto było inwestować w jedną parę więcej niż 400 zł - to jest moje maksimum. W tej chwili mam kilkadziesiąt par butów na wszystkie pory roku, ale większość z nich regularnie noszę. Lubię mieć wybór, ale sama zauważam, że są modele butów bez których mogę żyć. Dla mnie to np. baleriny w których się nie czuję dobrze (a kupowałam mnóstwo par żeby trafić na idealne), za to udało mi się je zastąpić innymi modelami butów. Droga do minimalizmu jest taka trudna! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu to dobra wiadomość, że pozbywasz się tych, które Ci nie służą:) Oby wszystkie spełniały Twoje oczekiwania, pewnie, że droga do minimalizmu nie zawsze jest łatwa, ale w ogólnym podsumowaniu sprawia przyjemność. Też lubię mieć wybór, to widać, bo przecież mogłabym się ograniczyć do mniejszej ilości, ale nie muszę, bo nie zmusza mnie do tego np. ciężka sytuacja finansowa. Ale wiem, że gdyby tak się zdarzyło to jakie modele są niezbędne, a z których mogę zrezygnować.

      A jakie buty nosisz zamiast balerin? Mokasyny?

      Usuń
  3. Zabrakło mi trochę w tym wpisie więcej zdjęć, szczególnie tych jesienno-zimowych pokazanych z boku :)
    Jeny, wygląda na to, że szaleję z butami, bo mam dwie pary po jakieś 400zł i jedną droższą. Ale kurczę nie żałuje. Pierwsza z nich to czarne, skórzane botki, które kupiłam w tym roku, jakoś na wiosnę. Są obłędne! Parę lat takich szukałam - lekkich, superwygodnych, oryginalnych, pasujących do wszystkich moich sukienek i spódniczek. I jestem tak zadowolona, że nie żałuję. No i dwie pary butów trekkingowych Salomona - jedne cięższe na wyjazdy w góry i jedne lekkie do chodzenia na co dzień. Też nie żałuję i jestem mega zadowolona. Tym bardziej, że te treki w których chodzę codziennie są praktycznie całoroczne, sprawdzają się i latem i zimą, noszę je praktycznie każdego dnia, są najwygodniejszymi butami ever <3 Pewnie za rok będę musiała je wymienić, zobaczymy jak przetrwają zimę, ale jak na razie jest ekstra. Do tego letnie sandały i już mam zestaw do chodzenia na co dzień przez cały rok. No i mega długa lista bucików na specjalne okazje - sandały na koturnie na lato (Ryłko, mam je już z 10 lat Oo), brązowe (ze studniówki, Ryłko) i czarne (też z jakiejś szkolnej imprezy) na malutkim obcasie (też Ryłko i też mam je prawie 10 lat), superwysokie szpilki na randki z Mężem i dwie pary szpilek tanecznych, ze ślubu - srebrne i klasyczne czarne. W ogóle taneczne szpilki są mega wygodne, polecam! A na koniec botki na obcasie - jedyny spontaniczny zakup i chyba jedyne ze sztucznej skóry jakie mam, kosztowały chyba 79 zł i trochę miałam stresa, że tak bez planu je kupuję, ale okazały się mega wygodne i chętnie je noszę do sukienek, gdy jest chłodniej.
    Wygląda więc na to, że mam dużo drogich butów, ale za to same dobrej jakości i które służą mi przez długie lata. Jedynie treki do chodzenia na co dzień muszę dość często wymieniać, a tak to wszystko mam i mam :) Lol mam taki minimalizm na bogato, szczególnie biorąc pod uwagę ile mam butów na obcasie w których chodzę rzadko :P Ale poza tymi botkami wszystkie zakupy obuwnicze u mnie są mega przemyślane i zaplanowane i zawsze jestem mega zadowlona. Teraz chciałabym sobie kupić czarne kozaki do kolan na słupku 5-8cm, koniecznie nieocieplane. Od paru lat się z tym noszę, ale jeszcze nie trafiłam na takie, jakie by były ok jeśli chodzi o wygląd, cenę, wygodę i jakość. Będę szukać na wyprzedażach w styczniu i lutym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trekingi to trochę inna sprawa, takie buty na ogół są droższe (chociaż w outlecie w Gdańskich Szadółkach można znaleźć taniej), ale to zrozumiałe. To takie buty bardziej specjalistyczne, a skoro Ty chodzisz w takich na co dzień to czemu nie. Ja np. w góry zabieram swoje buty do biegania, te z goretexem i na tyle ile ja spaceruję (nie podbijam każdego dnia nowego szczytu), mi wystarczają.

      A co do górnej granicy ile jesteś wstanie wydać za obuwie to każdy sam sobie ją ustala, według swoich przekonań:)

      Faktycznie masz sporo butów na obcasie, cieszy mnie to co piszesz o butach z Ryłko - 10 lat? Świetny wynik:) A zastanawia mnie czy nosisz jeszcze swoje buty ze studniówki czy ślubne? Moje studniówkowe nie były niestety za wygodne i jeszcze ta koszmarna moda na buty z czubkiem! A ślubne oddałam w tym roku na graty z chaty, bo po za swoim ślubem miałam je chyba dwa razy na innych tego typu imprezach. Szkoda by się marnowały.

      Postaram się przy lepszych warunkach atmosferycznych zrobić kilka zdjęć butów i sneakersów z boku. Bo sztyblety już pokazywałam w innym poście, co podlinkowałam.

      Usuń
    2. Treki kupuję w sumie tylko na Szadółkach, w ogóle po buty zazwyczaj jeżdżę tam, a i tak bywa, że wychodzi drogo.
      Noszę i studniówkowe i ślubne :) Specjalnie ślubne kupiłam srebrne a nie jakieś kremowe-ecu nieprzydatne paskudztwa. Tylko kurczę mój kot zniszczył mi pazurami pasującą srebrną torebkę i jeszcze nie znalazłam sobie drugiej ;( No i za każdym razem przy wyborze takich butów pilnowałam, żeby były wygodne i nadawały się na różne okazje, super fajnie, że jest taka moda teraz, że np. ślubne buty mogą być w innym kolorze niż suknia. Moja przyjaciółka w ogóle miała czerwone, jeny jak to odjazdowo i fantastycznie wyglądało :D ja chciałam na początku fioletowe, ale trafiła mi się super oferta cenowa na srebrne, więc ostatecznie padło na nie :)

      Usuń
    3. Tak, ten trend to jeden z lepszych ślubnych;)

      Usuń
  4. 1. Timberlandy 2.dlugie kozaki 3.sztyblety 4.oxfordki 5.tomsy 6.crocsy ( na zajecia kliniczne) 7. Czarne szpilki 8.japonki 9.adidasy 10. Balerinki , nic wiecej nie potrzeba do szczęścia:) próbuje sprzedać 3 pary butów a jak sie nie uda to komus oddam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że 10 par tak jak u mnie;)

      Usuń
    2. było ich chyba ze 20,ale na szczescie młodsza siostra ma taka sama stopę co ja :3 ograniczyłam ich ilośc w zeszłym roku. Długie kozaki z venezi mam 5 rok i mysle ze spokojnie dadzą rade rownież w następna zimę,w tym roku kupiłam sztyblety z rylko i timberlandy i oby tez mi długo posłużyły :)

      Usuń
    3. No to nieźle:) Siostra ma z Tobą dobrze. Ja mam tak, że jedna ma rozmiar 36 a druga 38 ale jednak mniejsze od mojego 38:P Więc ja się w niczyje nie zmieszczę.

      Usuń
  5. właśnie babskiego szału na buty nie rozumiem :D o ile kosmetyki, ubrania ok to buty dla mnie zawsze są po prostu czymś koniecznym : )

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tego nie rozumiem, a i nie mam już fazy na kosmetyki, na ubrania nigdy nie miałam, bardziej kupowałam za dużo tanich, ale nie dlatego ze modne tylko ze chciałam mieć więcej..

      Usuń
  6. Ja też uwielbiam buty Ryłko. Zwłaszcza za tą połówkową numerację :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To duże ułatwienie, bo nie każdy ma taką idealną stopę.

      Usuń
  7. Ja już ponad rok temu rozprawiłam się z moimi butami, zostawiając sobie tylko kilka par: zimowe za kostkę, sztyblety, sandały, klapki, trampki i adidasy. Do tego doszły mi jeszcze baleriny, które wyciągam na większe okazje. Mam również buty do biegania, które zarosły już pewnie kurzem... ale mam nadzieję, że na wiosnę wygonię z nich wszelkie roztocza i będą się ze mną dobrze bawić :) Nie powiem, brakuje mi czasami butów na jakąś okazję, ale ta okazja trafia się tak rzadko, że szkoda mi w nią inwestować. Teraz wiem, że chciałabym porządne trapery lub treki, ale nie mam do nich odpowiedniej kurtki. Dlatego też oglądam, wzdycham i donaszam to, co mam. Na zakupy w końcu przyjdzie czas!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz mieć nadwyżkę, to kup buty wyjściowe i wymarzone treki - wtedy już będziesz miała komplet na każdą okazję:)

      Usuń
  8. Ja chybe przebije wszystkich w temacie czasu uzytkowania butow:) Klasyczne skorzane trapery,koloru ciemna czekolada nosze juz... 18 lat! :) ocieplenie w srodku troche sie wytarło, ale z zewnatrz jak i na podeszwach buty wygladają jak nowe! Zawsze jednak byly pastowane. Kupilam je majac lat 14 (wtedy przestala rosnac mi stopa). Na podeszwie maja napisane NEXT ale chyba raczej nie jest to dzisiejsza marka Next. Skora jest swietnej jakosci, tak samo jak i guma z ktorej zrobiona jest podeszwa. Najgorzej gdy podeszwy wykonane są z twardego tworzywa, wtedy jest duza szansa, ze zacznie ono pekac pod wplywem zginania stopy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Marzy mi się by moje buty dożyły pełnoletności. Ja ze względów finansowych w tak młodym wieku nie mogłam sobie pozwolić na porządne skórzane buty, ale teraz, gdy mam już kolejny sezon te co kupiłam ogromnie się z tego cieszę:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!