26 lis 2015

Minimalizm - święta i prezenty?

Za miesiąc będzie już po najhuczniej obchodzonych świętach Bożego Narodzenia, zakładam, że w Polsce większość osób właśnie te święta obchodzi. A wraz z nimi po Wigilijnej kolacji przystępuje do odpakowywania prezentów. Prezenty, spójrzmy prawdzie w oczy, jesteśmy dorośli nie pochodzą od Mikołaja, Gwiazdora, Gwiazdki czy jak dzieciątka Jezus. Jak zwał tak zwał, pochodzą z naszych portfeli. Kupujemy je za zarobione pieniądze, albo co gorsza pożyczone. 

Serio, nie wmawiaj mi, że tak nie jest, że Wigilijna kolacja przypomina codzienną kolację, że nie wydaje się na nią więcej pieniędzy. I tak samo z prezentami, że nie jesteś dzieckiem i ich nie potrzebujesz. A, że prezenty mądrze dawać jest tylko dzieciom, a ten kto tego nie rozumie jest sam jak dziecko.... To tylko część argumentów, które przeczytałam w komentarzach na blogu Michała z jak oszczędzić pieniądze, gdy ponownie w tym roku podlinkował swoje sposoby na oszczędzanie na prezentach świątecznych. 

Zostawmy w tyle aspekt religijny, duchowy, to czy idziesz do kościoła czy nie, czy klękasz do modlitwy czy nie, czy robisz znak krzyża czy nie, szczerze mnie nie obchodzi. Wiem z własnego doświadczenia, jak to jest z moją wiarą, rozmawiam na te tematy z najbliższymi, znam ich stosunek do religii, znam stosunek moich najbliższych przyjaciół i znajomych. To mi wystarczy. Nie oceniam czy to złe czy dobre, że jak ktoś nie wierzy a zasiada do Wigilijnej kolacji, dla mnie w tych dniach najważniejsze jest bycie blisko z tymi których kocham, lubię i szanuję. Z tych trzech powodów zasiądę 24 grudnia do stołu, złożymy sobie życzenia. Dlaczego by nie składać sobie życzeń? Zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń... Nie musimy się wspólnie modlić, czy śpiewać kolędy. 

Jestem minimalistką, a właściwie staram się, chcę taką osobą być. Wiem, że nie wiele rzeczy jest mi do szczęścia potrzebnych. Wiem że wciąż mam za wiele, oraz to że bez niektórych rzeczy żyć się nie da albo żyje się ciężko. Jesteś świadoma, świadomym konsumentem nie tylko żywności ale i przedmiotów. Zastanawiam się nawet nad tym, co dzieje się z rzeczami, których ja już nie chcę, które lądują w koszu. Zauważam, że to właśnie z prezentami minimaliści mają najwięcej problemu. Nie tylko z ich robieniem/ kupowaniem czy otrzymywaniem. Też mam swoje dylematy, te myśli krążą mi po głowie od kilku tygodni, a jeszcze bardziej, gdy na blogach widzę: chcę listy, porady co komu kupić, a może nie kupować wcale? Mogę odmówić sobie świątecznych lampek, reniferów i innych ozdobników mieszkania. Ale wiem, że nie chcę odmawiać bliskim prezentów z kilku powodów.

Lubię robić prezenty, myślę o nich na długo przed świętem, nie ważne czy BN czy urodzinami/imieninami w zależności co kto obchodzi. Lubię sprawiać przyjemność innym osobom. I nawet jeżeli w moim przekonaniu Mama nie potrzebuje kolejnej sukienki - dostanie sukienkę jeżeli o tym właśnie w danym momencie marzy. Staram się wsłuchać w potrzeby moich bliskich, interesuję się tym co dla nich ważne, by trafić w ich gust. Lubię spełniać te małe marzenia, materialne bądź nie. Skoro mnie na to stać to czemu nie zrobić raz czy dwa razy do roku komuś prezentu?

Rodzice i tak kupią nam prezenty. Nawet gdybym powiedziała, że nic nie chcę, nie potrzebuję. W moim rodzinnym domu, rok w rok rodzice robili swoim dzieciom prezenty od najmłodszych lat do dziś dnia. Nie będę się tutaj skupiać na wartości prezentów, bo to nie jest najistotniejsze w tym momencie. Gdy byliśmy mali a przypomnę, że mam 3 rodzeństwa, rodzice robili też prezenty dla siebie, aby każdy znalazł coś pod choinką. Odkąd wiemy, że prezenty kupują rodzice i dorośliśmy do wieku w którym zarabiamy pieniądze, nie wyobrażam sobie abyśmy nie mieli robić prezentów rodzicom. Zgodnie z rodzeństwem i ich połówkami (bo każdy z nas ma już życiowego partnera/partnerkę) ustaliliśmy, że robimy po jednym większym prezencie dla rodziców. I ten system świetnie się sprawdza od kilku lat. Możemy w ten sposób odwdzięczyć się za to co rodzice podarowali nam. 

Jednak odkąd zgłębiam tematykę minimalizmu czy oszczędzania, chciałam namówić rodziców i rodzeństwo, byśmy zmienili te zasady i losowali między sobą osoby którym robimy prezent za określoną sumę np. Mama wylosuje mnie, ja wylosuję brata, brat siostrę itd... Miało to przynieść oszczędność głównie dla rodziców, bo zamiast robić prezenty dla 4 dzieci + ich połówek robili by prezenty jedynie 2 osobom. Niestety moi rodzice nie przystali na taką propozycję, a nawet lekko się oburzyli, bo chcą i już, a ja ich nie powstrzymam. 

Jeszcze inna historia jest w domu mojego męża, tam każdy każdemu robi prezent. Więc i do tej tradycji się dostosowujemy. Żyjąc w zgodzie z innymi, biorę pod uwagę ich zdanie, zwyczaje czy uczucia. 

Lubię też dostawać prezenty, pokażcie mi osobę, która nie lubi! Tym bardziej, że otwarcie mówię o swoich potrzebach, marzeniach i najbliżsi znają już dobrze mój gust o czym świadczą ostatnie urodzinowe prezenty, trafione w 100% :) 

Nie zamierzam oszczędzać na bliskich. Święta, urodziny czy imieniny to stała data w kalendarzu. Wiemy o tym z wyprzedzeniem i można swoje wydatki zaplanować tak, by na te okazje wystarczyło pieniędzy. Jaką sumę chcesz przeznaczyć - zależy od Ciebie, najlepiej taką by się nie zapożyczać. Nie będę zaniżać wartości prezentów, trzymam się umówionej kwoty. Ale jeżeli jest możliwość kupienia tej samej rzeczy taniej to to robię. Dobrym przykładem jest prezent dla 7 letniej chrześnicy mojego męża: zestaw figurek z "Krainy Lodu" - hit wśród małych dziewczynek, komplet 6 figurek kosztuje w Smyku stacjonarnie 169 zł, a w sklepach internetowych już 108 zł z przesyłką  do paczkomatu gratis! To czemu by nie skorzystać z takiej oferty? Lubię też korzystać z kuponów zniżkowych czy innych promocji, na rzeczy o których ktoś marzył lub wiem, że mogą go ucieszyć. Niektórzy preferują robić zakupy przez cały rok, nie neguje tego sposobu, ja trochę obawiam się, że ktoś szybciej zakupi sobie tą rzecz, albo dziecko "wyrośnie" z danego prezentu. Miesiąc, półtora przed uważam za najbezpieczniejszy na zakupy, a lubię mieć już wszystko zakupione w pierwszym tygodniu grudnia, by uniknąć stresu i tłumów w sklepach. 

Zamiast przedmiotów: doświadczenia, umiejętności. Między innymi dzięki prezentowi świątecznemu od mojego męża zrobiłam prawo jazdy. Chętnie jeszcze nauczę się szycia na maszynie, poszłabym na warsztaty z kuchni wegańskiej czy podszkolę w dziedzinach które mnie interesują. Jeżeli nie chcesz komuś dawać przedmiotów, bo nie chcesz zagracać cudzej przestrzeni to właśnie doświadczenia, umiejętności będą najlepszym prezentem. My rodzicom często dajemy w prezencie wyjście do teatru, czy fundujemy imprezę Sylwestrową, karnawałową. By mogli spędzić miło czas. Ale pamiętaj, że takie prezenty trzeba zarezerwować z wyprzedzeniem. 

Po za tym idę na gotową kolację, pierwszy czy drugi dzień świąt. Nie przygotowuję praktycznie nic, oczywiście pytam, czy mam w czymś pomóc, coś przygotować i jeżeli ktoś da mi jasne instrukcje: zrób to czy tamto, robię to;) Ale nie narzucam się ze swoimi potrawami, bo wiem, że i tak będzie tyle jedzenia, że nasze brzuchy tego nie pomieszczą. Moja Mama i Teściowa wciąć gotują za wiele... Więc prezenty, które robię są też formą podziękowania za posiłek ten świąteczny, czy niedzielne obiady i za to wszystko co od rodziców dostałam. W ten sposób chociażby mogę się zrewanżować, bo wiem, że pieniędzy by ode mnie nie przyjęli. Rodzice często swoim dzieciom chcą dawać i dawać, nawet jakby trzeba było odjęliby sobie od ust byle by ich dzieciom było lepiej. 

Wiem, że można równie dobrze ofiarować komuś swój czas, ale ja nie mam sobie do zarzucenia faktu, że spędzam z najbliższymi za mało czasu, bo tak nie jest. Jestem zawsze wtedy, gdy mnie potrzebują, wiedzą też, gdzie mogą mnie znaleźć, czy to kontakt telefoniczny, internetowy czy twarzą w twarz jaki preferuję najbardziej. Nie odwracam się od innych, nie obrażam o byle pierdoły, umiem wybaczać krzywdy, chociaż o nich nie zapominam. 

Ale jeżeli masz w rodzinie osoby, na których Ci zależy, a je zaniedbujesz w ostatnim czasie, może własnie taki kupon na Twój czas będzie dla niej najcenniejszy. Np. co poniedziałkowe spotkanie z Babcią, albo raz w miesiącu przez cały najbliższy rok;) Na spacer, rozmowę, a może zakupy czy porządki. I zawsze dotrzymuj obietnicy!

Nie róbmy ze świąt przykrego obowiązku, cieszmy się nimi i dołóżmy starań by był to mile spędzony wspólnie czas. Teraz jest odpowiedni moment by planować i realizować, listy zakupów, posiłków czy prezentów. Powoli, bez stresu... 

Ciekawa jestem, jaki jest Twój stosunek do świąt i prezentów?

18 komentarzy:

  1. Nas jest tylko dwójka. Z racji tego, że mieszkamy za granicą, a bilety lotnicze w okresie świątecznym osiągają niebotyczne ceny zostajemy sami. Do tego mamy wspólne konto bankowe, więc zazwyczaj po prostu kupujemy sobie co nam potrzebne. Ja w tym roku zaopatrzę się w nowego Kindla, bo poprzednik dycha resztką sił ;-)
    Jedyne na co czekamy z niecierpliwością to 2 tygodnie wolnego, które spędzimy razem <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zrozumiałe. A wysyłacie kartki świąteczne? Ja może w tym roku wyślę do tych co są daleko ode mnie, muszę podpytać Mamy, czy praktykuje jeszcze wysyłanie kartek:P

      Kindle to świent zakup, ja się ze swojego ogromnie cieszę. Ile miałaś poprzedni model?

      Usuń
  2. Pięknie napisane! Zgadzam się w 100%. Zawsze robię prezenty najbliższym, uwielbiam dawać i otrzymywać też :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój stosunek do świąt jest negatywny, ale to nie jest miejsce, w którym chciałabym o tym publicznie pisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, już chyba kiedyś o tym rozmawiałyśmy na żywo, więc rozumiem co masz na myśli;)

      Usuń
  4. W moim rodzinnym domu nie było prezentów na wigilię/gwiazdkę/pod choinką.
    Prezenty były tylko od św.Mikołaja, czyli 6 grudnia. Z tym,że głównie dla nas,czyli dla mnie i mojego brata.
    Przez pewnie czas (byłam chyba wtedy w liceum) zafascynowana tymi prezentami na gwiazdkę chciałam wprowadzić taki zwyczaj. Potem kiedy byłam na studiach, przyjeżdżałam na święta i zawsze starałam się coś dla najbliższych przywieźć (brat, rodzice, dziadkowie), ale były to upominki wręczane w dniu przyjazdu (właśnie na zasadzie takiego podziękowania jak pisałaś o tym niedzielnym obiedzie).
    Z mężem staramy się tego mojego zwyczaju trzymać i nie kupujemy prezentów na święta.
    Tak rzadko mamy okazję spędzić dłuższy czas z rodziną, że to jest najlepszy prezent - ten wspólny czas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiek u mnie na św. Mikołaja 6 grudnia - były jedynie słodycze, tak samo na Wielkanocnego zająca. W Wigilię - gwiazdka - więc tutaj większe prezenty, ale nie raz to były np. nowe buty, sweter itd. Nie koniecznie drogie prezenty. A jak byłam dzieckiem to mnie jajko z niespodzianką cieszyło ogromnie;)

      Wspólny czas to jest to co ja uwielbiam celebrować, nawet co niedziela;)

      Usuń
  5. Ja już nie mogę się doczekać! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi marzą się święta we własnym stylu. Gdzieś daleko, z jedną, wyjątkową osobą. Bez spiny, bez dwunastu potraw, bez nerwowej atmosfery, że barszcz za słony :) Z kieliszkiem wina, w ciepłych skarpetach, pod kocem, z miską pierogów. Trzymam kciuki za to, żeby taki plan kiedyś udało mi się zrealizować. A póki co - będę pilnować tego nieszczęsnego barszczu :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co stoi na przeszkodzie? Myślisz, ze rodzina by się obraziła, gdybyście spędzili święta tylko we dwoje? Może pojedźcie na Wigilię i pierwszy dzień świąt, wróćcie na 2 dzień świąt i obkolędujcie rodzinę, to też dobra opcja:P Albo wyjazd w pierwszy dzień świąt na kolejne dwa:P

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy post. U nas ilość świąt jest nieco większa ponieważ mój MM wychował się w innej kulturze, religii i tradycji. Oboje jesteśmy osobami niewierzącymi, ale lubimy kultywować nasze tradycje. W kwestii prezentów np. na ostatni Eid el ahda MM dostał w prezencie od mnie arabską kolację - w pełni ugotowaną przeze mnie. Jego prezentem dla mnie był deser w postaci arabskich słodkości :) Na gwiazdkę oczywiście kupujemy prezenty zarówno sobie jak i najbliższym, ale są to raczej rzeczy które faktycznie są nam potrzebne np. ja kupuję MM stetoskop. Przyjaciół corocznie obdarowujemy upominkami np. szal, zabawny kalendarz itp. Najważniejsze jest dla nas świętowanie i czas spędzony z bliskimi dla nas ludzi no i oczywiście... pałaszowanie smakołyków ;) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że świętujecie i obchodzicie oby dwie tradycje i nic nie jest zaniedbane. Na pewno własnoręcznie przygotowana przez Ciebie arabska kolacja wiele znaczyła dla MM:) Prezenty praktyczne- potrzebne są super;) Ja tylko z najbliższą przyjaciółką robię sobie prezenty i wspólnie wcześniej pieczemy też pierniki - uwielbiam ten czas;)

      Usuń
  8. W mojej rodzinie prezenty robi się tylko dzieciom i myślę, że to dobry zwyczaj :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej rodzinie nie ma dzieci, jedynie dwójka w rodzinie mojego męża. Więc byłoby może trochę dziwnie?:P

      Usuń
  9. Bardzo podoba mi się Twoje myślenie, ponieważ jest takie samo jak moje, tyle, że obierasz je w o wiele lepsze słowa niż ja bym to zrobiła! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe to pewnie takie wrażenie, jak czytam innych to zawsze ich słowa wydają mi się bardziej stosowne, elokwentne itd:P

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!