Co spakować na tygodniowy wyjazd? | Wrzesień w Szwecji.

Garderoba na tygodniowy wyjazd.

Rzadko podróżuję, zdecydowanie za rzadko, bo wypoczęłam niesamowicie! Pomimo, że z trzech zakupionych książek na Kindle przeczytałam zaledwie kilka stron jednej! I wróciłam z zakwasami w nogach i pupie! 

Dzisiejszy post będzie swego rodzaju drogowskazem dla tych co nie wiedzą co zabrać ze sobą na tygodniowy wyjazd, do krajów innych niż tropiki - bo tam z reguły nie wiele potrzeba. Oraz dla mnie na przyszłość, bo zebrałam w jednym kolażu wszystkie elementy garderoby, które się przydały i jeden o którym nie pamiętałam. 

Sama przed wyjazdem szukałam podobnych artykułów w sieci, by podpatrzeć co biorą bardziej doświadczeni. Ponieważ doszłam już do etapu, że moja garderoba jest spójna nie tylko pod względem kolorystycznym ale i fasonami, największy dylemat miałam co do ilości ubrań! Musiałam się też zmieścić do jednej walizki razem z mężem i do dyspozycji miałam swój bagaż podręczny do którego spakowałam (nie małych rozmiarów) aparat fotograficzny z dodatkowym obiektywem. 

Na kolażu są już tylko te elementy, które nosiłam. Pogoda mimo jednego - pierwszego, deszczowego dnia w Sztokholmie była piękna. Około 16-19 stopni, ale bez przeszywającego wiatru, który panuje obecnie w trójmieście. 

Z racji ograniczonego miejsca w bagażu na podróż samolotem ubrałam na siebie najwięcej zajmujące miejsca ubrania: jeansy Reserved, buty do biegania marki Adidas, lniany biały top bez rękawków, granatowy wełniany golf oraz kurtkę skórzaną. Wylot mieliśmy wczesnym rankiem, więc warstwowy ubiór nikogo nie zdziwił. Bardzo zależało mi na zabraniu obuwia sportowego, bo planowałam biegać - i biegałam w tych pięknych okolicznościach przyrody! Na szczęście buty, które mam można śmiało ubrać do jeansów i miały posłużyć jako cieplejsze obuwie, na wypadek brzydszej pogody. 

Kolejne dwie pary butów, które spakowałam to klapki i baleriny. 

Klapki pod prysznic i do noszenia w hotelowym pokoju. Te co mam są takie zwykłe plastikowe, kupione przed wyjazdem do Łeby (w maju). Niestety zajmują dosyć dużo miejsca, następnym razem kupię najprostsze japonki, ale mają też zaletę - szybko schną po wyjściu spod prysznica. 

Baleriny ze skóry kupione w tym roku w Ryłko służyły mi na co dzień. Do przemieszczania się po mieście. Pasują zarówno do jeansów jak i sukienek. Z racji, że mój styl jest i tak w dalszym ciągu sportowy równie dobrze mogłabym zabrać ze sobą trampki - ale aktualnie żadnych nie posiadam. 

Do wspomnianej już wcześniej pary jeansów (po za białym lnianym topem) nosiłam też bluzkę z krótkim rękawem czarno-białą z kwiecistym motywem. Oraz dwie bluzki z długim rękawem: czarno-białą w paski z H&M oraz szarą bawełnianą. 

Wzięłam też dwie sukienki i oby dwie nosiłam. Szarą maxi - Pulpa częściej, ale na kolację u znajomych ubrałam dopasowaną wrzosową sukienkę ByInsomnia

Do bluzek jak i sukienek mogłam w razie potrzeby ubrać golf (uwielbiam go!) oraz skórzaną kurtkę, najczęściej wystarczała mi sama kurtka, był też dzień w którym spacerowałam w samej maxi. 

Z oczywistych względów zabrałam ze sobą dwa biustonosze (soft bra) Intimissimi - ciemny i jasny, oraz bieliznę w ilości odpowiadającej ilości dni. Do spania z racji pobytu w hotelu wybrałam nocną koszulę Intimissimi z elementami koronki na biuście oraz na wysokości ud. Skarpetki spakowałam ale nie nosiłam, bo lubię biegać z gołą stopą w bucie. 

Skoro mowa o bieganiu, to wzięłam również dwa biustonosze shock absorber: czarny i biały. Na 6 dni bez pralki nie wyobrażam sobie korzystać z jednego. Wystarczyły mi natomiast jedne szorty z wbudowanymi getrami Oysho, oraz dwie bluzki treningowe Oysho bez rękawków i jedna z długim rękawem. Gdy było rano chłodniej ubierałam je warstwowo. 

Na wyjazd wzięłam ze sobą mniejszą torebkę Przywara Strzałka, to był dobry wybór! Gdy zwiedzaliśmy pobliskie miejscowości a byliśmy samochodem wsadzałam do niej (po za portfelem) aparat fotograficzny. Na zwykłe spacery po mieście aparat zostawał w pokoju hotelowym a ja zabierałam ze sobą bidon Bobble z filtrem na wodą. Zmieścił się też krem barierowy do dłoni czy pomadka ochronna Tisane do ust, oraz mapka w razie gdybym zabłądziła podczas samotnych wędrówek. 

Biżuteria? Po za obrączką nie brałam nic więcej, nie czułam takiej potrzeby. 

Żałuję jedynie, że nie wzięliśmy ze sobą parasola, przydałby się podczas deszczowego dnia. Na pewno będzie trzeba o tym pamiętać w przyszłości, szczególnie gdy prognozy pogody podpowiadają opady. Nie chciałam brać bluzy z kapturem, bo tą co mam pomimo, że bardzo lubię i wzięłam np. do Łeby, to zajmuje sporo miejsca i już nie pasuje do sukienek, których noszenia nie chciałam sobie odmawiać. A wełniany golf dobrze trzyma temperaturę ciała i ochronił od wiatru na tyle, że chusty czy szaliki nie były już zbędne. 

To już na tyle moich wywodów, masz jakieś rady - zostaw komentarz!

Komentarze

  1. Widać, że pakowałaś się z głową. Dla mnie pakowanie się to zawsze minimum tydzień przemyśleń co zabrać, co się przyda, a co sobie odpuścić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam z tydzień, a jak co do czego to pakowałam się na kilka godzin przed wylotem:P

      Usuń
  2. No i super, ja mam problem bo zawsze biorę za dużo rzeczy :/ A Ty przemyślałaś wszystko i dobrze wybrałaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak do końca, część też była zbędna, dlatego powstał kolaż by więcej takich błędów nie popełniać. Bo 19 stopni w Gdyni nie jest taka sama jak 19 stopni w Szwecji:P

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa propozycja :) ciekawe zestawienie i zdjęcie samo w sobie robi bardzo miłe wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podstawa to dobrze skonstruowana garderoba, potem idzie już z górki. Jestem raczej ciepłolubna, ale jakoś tak ostatnio, bez konkretnych powodów, ciągnie mnie do Skandynawii...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!