25 wrz 2015

6 powodów dla których warto oszczędzać pieniądze!

1. Niezależność finansowa. Najistotniejszy powód, chociaż najbardziej czasochłonny proces. Ale kto by nie chciał szybciej np. w wieku 50 lat przejść na emeryturę, zamiast w wieku wyznaczonym z góry przez państwo? O ile moi rówieśnicy w ogóle będą mogli na państwo liczyć. Albo pracować mniej, ale żyć dalej na poziomie, który sobie wymarzymy? Po przeczytaniu książki: "Jak zadbać o własne finanse?" Marcin Iwuć, zaczęłam jeszcze bardziej panować nad budżetem domowym i osiągnęłam już pierwszy zamierzony cel: 2 tys. złotych (i nie tylko) na koncie oszczędnościowym. Teraz odkładam dalej! Polecam Ci tą lekturę, oczywiście Marcin uwzględnia też podczas oszczędzania budżet na "rozrywkę", każdy jest tylko człowiekiem i potrzebuje relaksu, ale za to nie płacimy kartą kredytową! 

2. Poczucie bezpieczeństwa. Ponoć "pieniądze szczęścia nie dają", kto tak myśli jest w błędzie! Mi posiadanie pieniędzy daje poczucie bezpieczeństwa, że mam co do garnka włożyć, czym zapłacić za rachunki, w razie choroby stać mnie na leczenie, a w razie awarii samochodu na jego naprawę. Dlatego warto mieć te 2 tys. odłożone na koncie i w sytuacjach losowych, móc z nich skorzystać, zanim sięgniesz po kartę kredytową. Gdy czuję się bezpieczna, czuję się szczęśliwa i spokojnie śpię po nocach. 

3. Zakupy. Długo marzyłaś o remoncie? Nie mówię tu o kaprysie zmiany na nowe co roku, ale o odświeżeniu po kilku latach użytkowania. Wszystko ma swój kres, mój czajnik sam popełnił samobójstwo - stopił się gwizdek, spadł i zaczął się palić na kuchence. Nie martwię, się idę - kupuję nowy. Tak samo ręczniki, używane dzień w dzień, prane prędzej czy później się zużyją - wolę być na to finansowo przygotowana, by nie nadwyrężać miesięcznego budżetu. Buty zimowe zaczną przeciekać? Przykładów mogłabym mnożyć i mnożyć... 

4. Wakacje/ odpoczynek. Tak, każdy (pracujący, lub nie: matki, kobiety zajmujące się domem) na to zasługuje, nawet nie wiecie jak bardzo doceniłam tygodniowy wyjazd do Szwecji - o którym trąbie od dwóch tygodni, oraz ten weekendowy do Łeby pod koniec maja. A teraz już planuję kolejny październikowy wyjazd w rodzinne strony - polskie beskidy! To właśnie dzięki oszczędnością mogę sobie na to pozwolić, nie wyobrażam sobie brania kredytu na wakacje, a później spłacania tego zadłużenia przez rok czy dwa...

5. Samorozwój. Ten punkt, pojawił się po wakacjach, bo właśnie wakacje pozwoliły mi spojrzeć na życie z dystansem, napełniły moje żagle wiatrem i skłoniły do refleksji. Już małymi krokami wprowadzam zmiany: w ubiegłą środę byłam na konferencji Frontwoman, wczoraj na spotkaniu organizowanym przez Gdynia Kreatywna pt.: "Start w branży kreatywnej: jak promować małą firmę?" oraz zaczęłam ponowną edukację języka angielskiego. W niedzielę organizuję sesję zdjęciową do projektu na blog. A w jeszcze następnym tygodniu wezmę udział w kongresie wizażystów na targach kosmetycznych w Gdańsku - a tam nie tylko wykłady, ale i dwa praktyczne warsztaty. Już nie mogę się doczekać! 

6. Marzenia. Jedni marzą o torebce Michaela Korsa, o podróżowaniu dookoła świata, o domku z ogródkiem, a jeszcze inni o ferrari. Pieniądze na pewno pomogą Ci zrealizować marzenia. Moim marzeniem jest punkt 1. niezależność finansowa, a później niech się dzieje....

Udostępnij, polub! A jak znasz inny powód, dla którego warto oszczędzać - podrzuć pomysł w komentarzu!

25 komentarzy:

  1. Muszę poszukać tej książki :) Ja nie do końca panuję nad swoim budżetem, ale i tak jest lepiej niż było kiedyś. Czas najwyższy jednak zadbać o swoją poduszkę finansową, chociaż niewielką.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka została wydana chyba pod koniec zeszłego roku, albo na początku tego, bardzo szybko ją przeczytałam i na pewno jeszcze do niej wrócę, jak zaoszczędzę większe sumy, by dobrze nimi pokierować dalej. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Poczucie bezpieczeństwa to dla mnie najważniejszy punkt. Pamiętam taki moment, kiedy z różnych przyczyn nie miałam oszczędności i po prostu nie mogłam w nocy zasnąć:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy się stresuje, nawet jak tego nie okazuje, gdy portfel świeci pustkami..

      Usuń
  3. Śmieszą mnie stwierdzenia w rodzaju "Pieniądze szczęścia nie dają". Moim zdaniem co innego jest pewne, a mianowicie to, że brak pieniędzy daje nieszczęście. Matka, która nie ma za co kupić dzieciom np. ciepłych butów na zimę z pewnością nie czuje się szczęśliwa.
    Zgadzam się, że warto oszczędzać pieniądze. Przecież każdemu mogą zdarzyć się trudne do przewidzenia sytuacje życiowe i związane z nimi wydatki.
    A co do pieniędzy i szczęścia, to Marilyn Monroe twierdziła, że pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Dla mnie nawet nie same zakupy, ale fakt, że gdybym chciała to stać mnie na to - daje szczęście;)

      Usuń
  4. Zapracowałam sobie na punkt pierwszy, bo z niego wynika punkt drugi i dzięki temu reszta punktów zamyka się w podsumowaniu :) Nie powiem, że się nie buntowałam wobec kierunku na jaki naciskali Rodzice pod kątem oszczędzania/inwestowania itd. kiedy zaczęłam na siebie zarabiać realne pieniądze. Za to już po 5 latach dostrzegłam, że to naprawdę działa. No i oczywiście te pieniądze nadal na siebie zarabiają, bo nie wystarczy tylko "odkładać" jeżeli patrzy się długodystansowo.

    Pieniądze same w sobie może i szczęścia nie dają, lecz zapewniają tzw. "święty spokój" i spokojny sen bez nerwowego zerkania w kalendarz. Zabezpieczenie MUSI być, po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podoba Twoje podejście do pieniędzy:) I już kiedyś rozmawiałyśmy o tym, Twoi rodzice bardzo mądrze postąpili ucząc Cię gospodarowania i oszczędzania:)

      Usuń
  5. Niezależność finansowa to w tej chwili mój priorytet. Oszczędzam bardzo, jednak od czasu do czasu pozwalam sobie na drobiazgi, które umilą mi rzeczywistość. No i sprawić uciechę dziecku nową książką (tak! jest z tych czytających <3) - bezcenne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konieczne jest od czasu do czasu sprawienie sobie przyjemności:) Super, że Twoje dziecko lubi czytać, ja ostatnia najczęściej korzystam z kindle, książki są w formie elektronicznej tańsze niż papierowe,

      Usuń
  6. Oszczędzanie- świetna rzecz. Ja jestem z siebie dumna, że przez 4 lata studiów oszczędziłam niezłą sumkę na mój start, odkładałam pieniądze ze stypendium, ekstra kieszkonkowe (od Babci, Cioci) i dzięki temu mam poczucie stabilności i bezpieczeństwa, o którym pisałaś :) Ps. Jesteś z Beskidów??? Ja też! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! To się chwali. Szkoda, że ja nie zaczęłam wcześniej oszczędzać, tzn. oszczędzałam ale większość później wydawałam.

      Mój Tata pochodzi z okoli Suchej Beskidzkiej i co roku spędzałam tam wakacje, gdy byłam dzieckiem. Niestety dziadkowie już nie żyją, ale są jeszcze ciocie, wujkowie i kuzynki - więc jest kogo odwiedzać i gdzie się zatrzymać:)

      Usuń
  7. Uwielbiam oszczędzać, bo tak jak piszesz, daje to poczucie bezpieczeństwa że mam pieniądze w razie czego. Nigdy się na tym nie przejechałam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze jest stać na takim poziomie finansowym, na którym nie trzeba pracować na dwóch etatach, a pieniędzy wystarczy na podstawowe potrzeby i rozrywkę. Im człowiek starszy, tym jego aspiracje rosną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. Nieraz mając wiele chcemy jeszcze więcej i jeszcze więcej...

      Usuń
  9. Dokładnie tak! ja z każdej pensji odkładam około 20-25% pieniędzy i tak oto w poprzednim roku kupiłam sobie wymarzonego kuvingsa do robienia soków, elektryczną perkusję do domu, poszłam na kurs języka serbskiego i na kurs nauki pływania :-) oszczędzanie jest fajne ;-) Pozdrawiam Anna nowa czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Tyle zrealizowanych marzeń! Ja we wrześniu podjęłam się nauki angielskiego i dzielnie uczę się dalej;)

      Usuń
    2. Wytrwałości i powodzenia! Skrobnę jeszcze parę słów o tym jak zaoszczędziłam na te dobroty. Przede wszystkim wraz z chłopakiem do wspólnego funduszu rodzinnego co miesiąc odkładamy pewną z góry ustaloną kwotę. Z niej opłacamy najem, benzynę, internet, zakupy do domu, zakupy jedzeniowe. Zasadniczo nie ma u nas tego, że ktoś kogoś gdzieś zaprasza tylko jak idziemy do kina to za rodzinną kasę, jak do gospody, czy restauracji za rodzinną kasę. Jak pieniądze się skończą, to solidnie każdy dokłada po identycznej kwocie. Czyli tak na dobrą sprawę pozostała część własnej wypłaty zostaje do dyspozycji każdego z nas. Dzięki temu systemowi mogę tak solidnie oszczędzać. żeby mnie nic nie kusiło to na koncie zostawiam drobne kwoty a większą część przelewam na "swoje subkonto" (nie mam do niego karty płatniczej) gdzie sobie odpoczywają, a w razie potrzeby pewną kwotę którą aktualnie potrzebuję na pierwsze konto. Ma to jeszcze inną zaletę płacąc przez internet z mojego standardowego konta jest ono narażone na ataki hakerów, bo zdarza się, że nie wszystkie sklepy internetowe zabezpieczają dane klientów, cz po prostu ktoś może zeskanować moją kartę do bankomatu, albo mi ją ukraść a tam jest jedna figa z makiem :-) I nie kusi mnie wydawać pieniędzy, bo mam ich na tym pierwszym koncie bardzo mało. U mnie ta metoda sprawdza się bardzo dobrze. Dodatkowo raz na tydzień gotuję wielki obiad i koleżanki z pracy, które się wcześniej zgłoszą płacą mi za składniki i robociznę, a ja taki obiad przynoszę do pracy jemy wspólnie, a ja jeszcze coś z tego mam. Skoro i tak dzień co dzień gotuję dla siebie, to co mi szkodzi zrobić większą porcję :-) Się rozpisałam ;-) n.c. Anna

      Usuń
    3. Aniu Twoje rady na pewno sprawdzą się w przypadku, gdy dostajecie oby dwoje pensje na początku miesiąca. Moje dochody są nieregularne i nie oszukujmy się dużo niższe od mojego męża. I gdybym miała poświęcić tyle samo co mój mąż na utrzymanie domu, jedzenie itd. to chyba na moje wydatki nic by nie wystarczyło. Z tego względu i ze względu kredytu hipotecznego musieliśmy sobie opracować inny sposób podziału za opłaty, jedzenie itd. Ale na szczęście obrany przez nas system dobrze się spisuje i to ja jestem w stanie zaoszczędzić najwięcej i dbam o te nasze oszczędności.
      Z tym gotowaniem dla koleżanek - świetny pomysł! My czasami ze znajomymi jak umawiamy się na wieczorne wyjście, robiliśmy z rzutki i wspólnie gotowaliśmy by nie obciążać wyłącznie gospodarzy imprezy, ponieważ wszyscy jesteśmy "na dorobku" :)

      Usuń
    4. U mnie jest tak, że chłopak ma wypłatę każdego dziesiątego, a ja każdego piętnastego. Zarabia on więcej ode mnie dokładnie o 1/3 więcej w stosunku do mojej wypłaty. W sumie nie wiem jak się to mi udaje, ale jakoś się udaje ;-) To tak w ramach wyjaśnienia. Rozumiem jak najbardziej, ze tam metoda nie sprawdzi się u wszystkich, ale chciałam się nią podzielić :-) Grunt, że coś się robi w tym kierunku ;-) Pozdrawiam n. c. Anna

      Usuń
    5. Pewnie, jak nie mi to komuś na pewno się przyda:) U nas to na pewno jest więcej niż 1/3. Najważniejsze, że udaje się coś zaoszczędzić.

      Usuń
  10. Oszczędzanie daje poczucie bezpieczeństwa. Ja dopiero zaczynam, ale jestem dobrej myśli. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam w takim razie za Ciebie kciuki!

      Usuń
  11. Ja do szczęścia ekskluzywnych produktów nie potrzebuję, więc wszelkie oszczędności idą właśnie na rzeczy, które można doświadczać - wyjazdy, kursy, czyli coś, co każdego dnia się nie robi. No i warto mieć coś na nagłe wydatki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!