19 cze 2017

Zakupy ubraniowe | styczeń - czerwiec '17


To już trzeci rok z rzędu, gdy dzielę się z czytelnikami zakupami ubraniowymi. Pierwsze lata to budowanie garderoby idealnej. Definiowanie mojego stylu, by pasował do aktywności każdego dnia. Określenie fasonów, palety barw, które lubię i w których uważam, że wyglądam najkorzystniej. Uzupełnianie garderoby o brakujące elementy. 


Większość decyzji była słusznych i jestem z poprzednich zakupów zadowolona. Dzięki czemu z łatwością tworzę różne zestawy każdego dnia i z taką samą łatwością pakuję się na wyjazdy, czy to weekendowe, czy dłuższe. Tak samo jestem zadowolona z wydanej na zakupy kwoty pieniędzy. Nie nadwyrężyłam budżetu i nie kupiłam nic, co uznałabym za zbyt drogie. To oczywiście sprawa bardzo indywidualna, ale najważniejsze, że postępuję zgodnie ze swoimi zasadami. 

Początek uważam za najtrudniejszy. To właśnie początkowe oczyszczenie garderoby z niepasujących do siebie elementów, za dużych, za małych i tych, w których po prostu coś mi nie pasowało, wiele mnie nauczyło. Pozbyłam się tych rzeczy, jednocześnie czerpiąc naukę na przyszłość, czego unikać w kolejnych zakupach. A to, co pozostało w garderobie, pokazało mi kierunek, w którym powinnam podążać. 


Kwestia finansów na przestrzeni lat i moich obserwacji będzie jak sinusoida. W 2015 roku wydałam najwięcej, w kolejnym roku wydatki były mniejsze aż o 56%. Skłamałabym, że w tym roku wydam jeszcze mniej, bo już przekroczyłam sumę z roku ubiegłego. 

A moje zakupy w tym półroczu to praktycznie wymiana starych znoszonych ubrań na nowe. Stare odeszły do kosza na śmieci z powodu plam, których nie udało się już doprać, zażółceń pod pachami od potu, dziurek mniejszych i większych od intensywnego użytkowania. W pamięci szukałam, kiedy dane rzeczy kupiła i część z nich spokojnie miała ponad 3 lata, więc nie jest źle. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że w ubiegłych latach kupiłam rzeczy dobrej jakości. 

Po tak przydługim wstępie przejdę do zakupów ubraniowych z okresu styczeń - czerwiec 2017. 

Na początku roku zawsze robię przegląd bielizny i na przecenie ponownie zakupiłam zestaw 7 fig brazylijskich OYSHO za kwotę 75,90 zł. W odcieniach bieli i czerni. Cena regularna 99,90 zł. Rozmiar L, polecam wszystkim paniom, które mają kształtne, odstające pośladki, szerokie biodra (ja w najszerszym miejscu mam ok. 100 cm). Te majteczki to bielizna codzienna, bardzo wygodna, niedzieląca pośladków na pół, nie uwierająca, komfortowa również podczas ćwiczeń: jogi/biegania. Figi brazylijskie uwielbiam i to najczęściej powtarzający się model majteczek, jakie noszę. 

Kupiłam też dwa biustonosze w Reserved, biały 19,90 zł oraz czarny 39,90 zł. Ceny tak niskie, bo promocyjne. Ceny regularne na metkach ok.100 zł/sztuka. Ucieszyłam się z tego faktu, bo to właśnie na bieliznę wydawałam w ubiegłych latach znaczną sumę pieniędzy. Czarny biustonosz okazał się lepszy gatunkowo, trwalszy od białego. Może to kwestia częstszego noszenia jasnej bielizny? Bo częściej noszę jasne bluzki/topy. Uprzedzę też ewentualne pytania, nie piorę biustonoszy w jakiś wyszukany sposób, po prostu wrzucam ją do pralki z innymi elementami garderoby i być może to jest mój największy błąd. Lubię też biustonosze nieusztywniane (soft bra), lecz wzmocnione fiszbinem pod biustem. Dlatego w maju dokupiłam piękny komplet cielistej bielizny z Intimisimi (biustonosz + figi brazylijskie) za 230 zł. Nie żałuję, uwielbiam ich bieliznę i nie zamierzam z tego rozpieszczania samej siebie rezygnować, skoro mogę sobie na to finansowo pozwolić. Aczkolwiek czekam na Twoje polecenia, gdzie mogę znaleźć tego typu bieliznę w niższej cenie i jednocześnie dobrej jakości. Do wspomnianego czarnego biustonosza dobrałam ramiączka Promes, o których wspominałam tutaj oraz "uprząż" za kwotę 77 zł z przesyłką. 

Ze zrozumiałych przyczyn bielizny nie zaprezentuję na sobie. 
legginsy do jogi Oysho

Na wspomnianych już przecenach kupiłam kolejną legginsy sportowe w OYSHO za 89,90 zł. Ceny regularne to od 119 zł nawet do 179 zł. Z odzieży sportowej z tego sklepu jestem ogromnie zadowolona i tak się składa, że 80% mam właśnie z OYSHO. Nie prześwitują. W długich legginach zarówno uczęszczam na zajęcia jogi, jak i biegam w okresie jesieni i wczesnej wiosny. Zimą używam ich przy nartach biegowych. Tak samo pozostałe ubrania sportowe, dokładam lub zdejmuje jedynie kolejne warstwy.

szare jeansy Levis 710 super skinny
Spodobał mi się również czarny top z koronką OYSHO 59,90 zł (cena promocyjna). Który zaraz po tym pudrowo - różowym jest moim topem na wieczorne wyjścia. Zakładam najczęściej do jeansów, bo w nich czuję się jak w drugiej skórze. Do tego topu nie zakładam biustonosza, tylko nakładki maskujące sutki, o których pisałam tutaj.

Jeżeli mowa o jeansach (zobaczysz je na większości dzisiejszych zdjęć) to ponownie zakupiłam model 710 super skinny Levis za cenę 399 zł. Noszę niezmiennie rozmiar W27/L30. Wiem, że to wiele i samej też było mi ciężko podjąć taką decyzję. Przymierzyłam kilkanaście par innych spodni w innych sklepach. Również chwalone spodnie z Zary, które nawet kupiłam, ale reklamowałam po niecałym tygodniu od zakupu. Ponieważ koszmarnie obłaziły kłaczkami. Nigdy wcześniej z czymś takim się nie spotkałam. Może źle trafiłam. Zamówiłam też na próbę Levisy z Zalando, 3 rozmiary z jednego modelu chyba 711 też z wąskimi nogawkami, ale żaden nie leżał tak jak te 710. Więc kupiłam spodnie stacjonarnie. W kolorze ciemnej szarości, które były droższe o 100 zł od klasycznych, ale tak mi się spodobały... W każdym bądź razie poprzednie Levisy miałam i mam do dziś od września 2017. Były to najczęściej noszone przeze mnie spodnie i donaszam je obecnie w domu.

Najbardziej oczywiście opłaca się Levisy kupować na promocjach z tego co pamiętam, to nawet -50% są wyprzedaże przed Bożym Narodzeniem, ale trzeba się śpieszyć, bo średniej wielkości rozmiary bardzo szybko są wyprzedawane. Oraz w marcu, tylko nie pamiętam dokładnie, kiedy przypadała w tym roku, chociaż było to jakiś tydzień czy dwa po moim zakupie...  o czym przed zapisaniem do newslettera nie miałam pojęcia. 

tani biały t-shirt dobrej jakości
biało czarne paski

Poszukiwanie zwykłych t-shirtów zakończyłam w H&M 2 x 19,90 zł. Wybrałam rozmiar M, ponieważ S był za bardzo opięty w biuście. Uznałam, że skoro jestem taka niezdarna, szybko się brudzę i mocniej pocę niż przeciętny człowiek to nie mogę sobie pozwolić na t-shirty polskich marek za 119 czy 149 zł/sztuka. Te z H&M mają dobry skład: 95% bawełna, 5% elastan. Noszę je bardzo często, piorę i nie widzę, by się mechaciły, rozciągały. U mnie koszulka jest na jeden dzień, a czasami nawet tylko na pół dnia. Rozmawiałam ostatnio na ten temat z koleżankami. Ubrania, które nosimy częściej i mamy ich mniej i tak zniszczą się szybciej. Ubrania mają mi służyć, a nie ja im. Nie widzę też sensu w częstszym robieniu prania, tylko dlatego, że nie mam już czystych koszulek, bo mam ich mało. Wolę mieć o te kilka sztuk więcej i trzymać się rytmu 2 prania w ciągu tygodnia (jedno ciemne, jedno jasno dla naszej dwójki). Bo przecież w minimalizmie chodzi o uproszczanie życia, a nie jego komplikowanie. A dla mnie przepieranie wieczorem koszulki, by mieć na drugi dzień to byłaby katorga. Rozumiem jakieś wyjazdy czy coś, ale w domu chcę się czuć komfortowo. Te zakupy to i tak wymiana starych na nowe w stosunku 1:1.

top h&m
Bawełniany top H&M 10 zł zakupiony w sklepie z używaną odzieżą. Od czasu do czasu zaglądam do swojego ulubionego sklepu z używaną odzieżą. Chociaż nie zawsze coś kupuję, musi mi się naprawdę spodobać.

esmara lidl


lniany top
Kupiłam lniane topy Esmara z Lidla 2 x 27 zł. Rozmiar S (38) luźniejsze od klasycznych S, trzeba brać to pod uwagę, że w Lidlu rozmiarówka nie równa się tym w innych sklepach. Fason jest lekko rozszerzany ku dołowi, z wydłużonym przodem i tyłem. Dzięki czemu dobrze też wygląda do czarnych legginsów. To cienki, miękki len, skóra oddycha i się tak nie poci, gdy jest ciepło wiosną, latem. W ogóle rzadko zaglądam do Lidla, ale tym razem uważam, że było warto.

esmara lidl sukienka

W tym samym czasie kupiłam lnianą sukienkę w paseczki Esmara Lidl za 39 zł. Rozmiar S, a podejrzewam, że zmieściłabym się nawet w XS. Nie potrzebowałam jej, ale mi się spodobała i uznałam, że będzie fajna na lato. Zakupu nie żałuję, świetnie się w niej czuję i nosiłam już kilkakrotnie z ogromną przyjemnością. Chciałam w niej zrobić piękne zdjęcia nad morzem, ale jak już pojechałam, to okazało się, że bateria od aparatu rozładowana. Nic straconego, nadrobię innym razem.

sukienka Lauke
Sukienka Lauke 228 zł z przesyłką kupiona na pakamera.pl. To sukienka którą zakupiłam z myślą o weselu znajomych, ale chętnie będę nosić też na inne okazje. Podoba mi się jej prostota formy, lekko rozszerzana ku dołowi. Jedynym udziwnieniem jest dekolt w V, który możemy nosić albo z przodu, albo z tyłu. Właśnie z przodu miałam go na weselu, a jak prezentowałam się w pełnej krasie z makijażem i fryzurą pokazywałam na instagramie. Szyta w Polsce, w 100% z lyocell to naturalny materiał produkowany z cellulozy drzewnej. Jest jeszcze przewiewniejszy niż bawełna, ale trudniejszy w prasowaniu.

wełniany sweter by o la la ...

Sweter By O La La... 190 zł ten zakupiłam jeszcze zimą, na początku roku. Kiedy się okazało jednego dnia, że mój czerwony sweter ma gigantyczną dziurę na łokciu. Oraz czarny żakiet ma poniszczone rękawki z eko skóry. Takim sposobem znacznie ograniczyła się liczba moich górnych części garderoby na okres jesieni i zimy. Znalezienie swetra z wełną w składzie i rozsądnej cenie nie  było łatwe. Ten ma 30% wełna, 30% poliakryl, 25% wiskoza, 10% poliamid, 5% elastan i na dodatek jest szyty w Polsce, co mnie ogromnie cieszy. Podoba mi się jego oversize krój oraz krótsze rękawki. Miałam go na sobie w poście o okryciach wierzchnich tutaj i tutaj.


Drugi sweter 100% wełna Filippa K 15 zł znalazłam zupełnie przypadkiem w małym sklepiku w Pucku. Sweter ma długie rękawy, ale ja i tak zawsze je podwijam. Pomimo zakupu aż dwóch swetrów w tym roku bilans wciąż pozostaje na równi i w mojej garderobie są tylko 3 swetry, dwa wyżej zaprezentowane oraz wełniany granatowy golf, który kupiłam w 2015 roku.

Ze zdjęć do tego postu jestem średnio zadowolona, uciekła mi ostrość przy samowyzwalaczu. Powtarzałam je z dwa razy, ale już nie mam więcej cierpliwości...

Z każdego zakupu w tym roku jestem zadowolona. Łącznie wydałam ok. 1567 zł, co jak już wspomniałam, daje wyższą sumę od ubiegłego całego roku. Jednak wiem, że te rzeczy posłużą mi długi czas. A na drugą połowę roku planuję jedynie zakup butów zimowych oraz 2 bluzki z długim rękawem. Chyba że coś się wydarzy niespodziewanie? 

W poście Ile par butów posiadasz? A ile rzeczywiście potrzebujesz? Pokazałam wszystkie swoje buty, od tamtej pory jedynie pozbyłam się sneakersów na rzecz białych trampek. Jeżeli chodzi o torebki, to niezmiennie zadowolenie czerpię z tych dwóch, które uzupełniają każdą moją stylizację.

A co fajnego udało Ci się zakupić w tym roku? Masz już określony swój styl i garderobę idealną?

38 komentarzy:

  1. Mam praktycznie identyczną bluzkę w paski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam! :) Ja ciągle się uczę tego zakupowego minimalizmu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że już się starasz robić przemyślane zakupy:)

      Usuń
  3. Uwielbiam u Ciebie te wpisy! Twoje podejście jest mi bardzo bliskie i zastanawiam się czy nie napisać o tym czasem u siebie. Dzięki też za wspomnienie o nakładkach na sutki - jakoś uciekły mi przy poprzednim tekście, a bardzo by mi się przydały tego lata!

    U mnie to wygląda tak: na początku był chaos. Potem latem 2015 r. kupiłam "Slow Fashion" i od tamtej pory wzięłam się za ogarnięcie szafy. Mnóstwa się pozbyłam, ale nie bardzo miałam za co kupować. Więc pomału, pomalutku budowałam swoją szafę idąc sezonami: najpierw zimowy (bo dla mnie zima trwa od listopada do kwietnia ;) ), potem jesienno-wiosenny, a teraz wreszcie dotarłam do momentu, gdzie pozostaje mi kupić parę letnich fatałaszków i kilka brakujących akcesoriów, a będę mogła przejść dalej: do uporządkowania kwestii piżam, bielizny, "ciuchów po domu", ubrań sportowych, odzieży wierzchniej itp. Jestem z siebie NIESAMOWICIE dumna i zazdroszczę Ci oraz podziwiam Twoje zdroworozsądkowe podejście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (jeszcze może uściślę, że te kwestie do zrobienia w przyszłości nie leżały dotąd całkiem odłogiem, bo jak coś musiałam wymienić to kupowałam już porządne. Ale nie było mnie stać na wyrzucenie takiej ilości rzeczy, bo po prostu nie miałabym w czym chodzić :< Tym niemniej całkiem sporo fajnych i ładnych rzeczy udało mi się już uzbierać i szacowałabym, że jestem w tych działkach tak na 60% drogi do wymarzonego celu <3)

      Usuń
    2. Aniu to świetna nowina!
      Koniecznie napisz o tym u siebie na blogu, warto taką postawę promować.
      Też nie jestem za wyrzuceniem od razu wszystkiego, gdy nie mamy środków na zakupienie nowych, lepszych gatunkowo czy lepiej pasujących do naszej sylwetki ubrań. Przecież nie wyrzuca się jedynego zimowego płaszcza, gdy nie ma się w czym chodzić, ani funduszy na nowy.
      U mnie właśnie te bluzki z długim rękawem czekają na wymianę do jesieni, bo szwy się już nieestetycznie okręcają, są rozciągnięte w pasie same od siebie... Buty zimowe mam już bardzo długo,wydarła mi się w środku podszewka/ocieplacz w ostatnim tyg. zimy. Owszem dam je jeszcze do naprawy :) Ale jeżeli będę mieć fundusze i znajdę to co mi przypadnie do gustu w rozsądnej cenie to kupię je z przyjemnością.

      Usuń
  4. Widać, że Twoje zakupy są mocno przemyślane. Nie nosisz żadnej biżuterii? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noszę:) Kolczyki sztyfty złote, pierścionek zaręczynowy i obrączkę też złoto. Czasami zakładam zloty łańcuszek, ale też bardzo delikatny. Nie lubię więcej, przeszkadza mi.

      Usuń
    2. Ja mam tak samo- kolczyki sztyfty, pierścionek i zegarek.
      Nie lubię naszyjników.

      Usuń
  5. Podziwiam Cię za rozsądek w planowaniu garderoby :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo polecam podkoszulki z New Yorker'a - kosztują 14,99 dobrze się piorą i są elastyczne co powoduje że dobrze się układają i nie tak bardzo gniotą. Materiał jest grubszy niż te z H&M.
    Moim odkryciem jest polska marka odzieżowa Brenda- mają świetne cygaretki, sukienki i tuniki w bardzo dobrych cenach. Kupiłyśmy kilka rzeczy z mamą i jesteśmy bardzo zadowolone z jakości, ceny i usług- przemiłą właścicielka- ubrania są na drugi dzień po zamówieniu. Szukajcie na Facebooku pod hasłem: Brenda Producent Odzieży Damskiej. Wymiary podawane przy danej rzeczy odpowiadają im w 100% sprawdziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi grubość materiału tych z H&M nie przeszkadza, dla mnie jest w sam raz, bielizna nie prześwituje, ani nie jest za ciepło:)
      Przejrzałam sobie markę Brenda na facebooku, dla mnie sukienki/tuniki mają akurat za dużo wzorów, ale przyznaję, że są ładne.

      Usuń
    2. Ja kupiłam u nich klasyczną chabrową z rękawami do łokci z lekko rozszerzanym dołem i jestem bardzo zadowolona. :)

      Usuń
    3. Super:) Będę o tej mare pamiętać.

      Usuń
  7. Bogusiu, bardzo lubię te posty u Ciebie i sama również staram się planować zakupy pod kątem tego, co do mnie pasuje i jakie mam potrzeby. Bardzo podoba mi się, że oprócz tego, że zwracasz uwagę na ubrania to jesteś też zadbana i Twój wizerunek jest spójny. Niestety z niesmakiem patrzę na klony na ulicach albo zbyt intensywne makijaże. Przechodząc do tematyki wpisu, najbardziej podobasz mi się w swetrze By O La La, pasuje Ci kolor, krój i w zasadzie wszystko gra. Szary sweter też jest bardzo ładny! Przyznam, że na Instagramie różowa sukienka mnie nie zachwyciła, może przez ramoneskę? Natomiast na zdjęciu powyżej, gdzie z przodu masz dekolt V wyglądasz naprawdę bardzo kobieco i ładnie.
    Pozdrawiam i czekam na kolejny post za 6 miesięcy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jestem w szoku jak wiele kobiet upodabnia się do siebie i ślepo podąża za modą. Sweter By O La La pasuje też rewelacyjnie do moich legginsów szarych w których chodzę na jogę:) I jest taki przyjemny w dotyku i ciepły.
      Na weselu miałam właśnie sukienkę założoną z dekoltem V do przodu, na wejście nie ubierałam ramoneski, tylko późnym wieczorem, gdy szliśmy nad morze puszczać lampiony.
      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  8. Kupiłam tyle, że już sama bym nie zliczyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ja to jednak wolę mieć kontrolę :)

      Usuń
  9. Jak ja uwielbiam czytac posty na temat zdrowego podejścia do finansów <3 czesto wracam do tych ,co napisałaś rok czy dwa lata temu ( szczególnie gdy cos mi sie spodoba i MUSZE to miec ). w tym roku obrałam taktykę - 12 ubran/ butów ( pomijam bielizne i piżamy) na 12 miesięcy. poki co kupiłam 9 rzeczy...ciekawe czy sie zmieszczę w wyznaczonym limicie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby! Chociaż ja nie lubię takich sztywnych ustaleń co do ilości, bardziej kieruję się wyznaczoną kwotą na ubrania, by jej nie przekraczać. Ale trzymam za Ciebie kciuki!

      Usuń
    2. ja jeszcze sama chyba nie wiem co jest dla mnie najlepsze....tzn wiem. jak mam duzo nauki to nawet mi sie nie chce chodzic na zakupy :D

      Usuń
    3. Hehhe:) Po tym eksperymencie na pewno się przekonasz jak wolisz :)

      Usuń
  10. ech, niestety nie dostałam tego spreju co mi polecałaś. ani w Rossie, ani w Tesco. musiałam zadowolić się kostką, ale to i tak zawsze coś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, może "moje" Tesco lepiej zaopatrzone. Kostka też nie jest najgorsza.

      Usuń
  11. Jeśli chodzi o bieliznę to mogę polecic stronę kontri.pl . Sprzedają bieliznę dobrej jakości, polskich producentów i często mają promocję. Zdarzało mi się tam kupować super staniki za 39- 59 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio też piękne biustonosze widziałam na intymna.pl ale nie odważyłam się jeszcze nic zamówić. Na pewno sprawdzę ofertę strony, którą polecasz.

      Usuń
  12. na mnie seria esmara zwykle nie pasuje, spodnie sa za krotkie, bluzki za obszerne jakos nie mam juz cierpliwosci do nich. Natomiast mam 3 pary fig z oysho i bardzo lubie :) teraz planuje zobaczyc te z intimisimi. Levisow nie mialam nigdy, kiedys kupilam oryginalne wranglery ale po 5 latach wyrzucilam bo byly juz strasznie zniszczone choc tesknie za nimi bo byly bardzo wygodne i mile dla ciala, moze kiedys znowu kupie jak juz odzyskam swoja wage sprzed ciazy ;) raz kupilam bardzo drogie oryginalne jeansy i po pol roku schudlam tak ze byly za duze wiec szkoda mi inwestowac poki co kupuje w ciucholandach jeansy:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodni nie mierzyłam, więc ciężko mi powiedzieć. W ogóle ze spodniami mam największy problem, bo przy mojej figurze bardzo mało modeli spodni pasuje. Tak, bluzki trzeba mierzyć i nawet brać rozmiar mniejsze, ale bardzo drobne osoby w Lidlu chyba nic nie znajdą. 5 lat na spodnie to bardzo piękny wynik, ja tak miałam spodnie Lee na dodatek kupione w sklepie z używaną odzieżą, uwielbiałam je.
      Pewnie,przy wahaniach wagi to zrozumiałe, ja już na szczęście trzymam się tych samych wymiarów od dłuższego czasu. Trzymam kciuki za Twój powrót do formy i oczywiście niech dziecko zdrowo się chowa!

      Usuń
    2. kupilam dzis jedne figi z intimissimi z tej takiej podstawowej serii bez koronek, ale jestem lekko zawiedziona, niby figi ale sa dosc mocno wyciete na pupie te z oysho klasyczne jednak bardziej pupe zaslaniaja i je wolę ;)

      Usuń
    3. Z Oysho również noszę brazylijskie zamiast klasycznych, ja nie lubię za bardzo zakrytych bo mi prędzej czy później i tak wchodzą między pośladki :P

      Usuń
  13. Ja jako była zakupoholiczka idealna nie jestem, ale ograniczyłam zakupy o jakieś 60%, a kosmetyczne o 80%. Z ubraniami jeszcze dużo jest niestety do dokupienia/wymiany, ale staram się robić to powoli i z chłodną głową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie Ci poszło! Gratuluję! Pośpiech nie jest wskazany, lepiej powoli krok po kroku.

      Usuń
  14. Bogusiu, przepraszam, że piszę pod tym postem nie na temat. Ale mam pytanie. Po przeczytaniu Twojego posta, zachwycona kupiłam krem CC do ciała z Bielendy. Jednak u mnie zupełnie się on nie sprawdza. Nie mogę go rozsmarować,
    na nogach powstają smugi :( może to kwestia tego, że biorę zbyt dużą ilość produkty. Proszę, powiedz jaką ilość kremu nakładasz?
    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, ja jedną łydkę z kolanem porcję wielkości orzecha laskowego, czasami dokładam jeszcze trochę by posmarować udo:)

      Usuń
  15. Super zakupy! Nie ma ca żałować! Ja całą ciąże przechodzilam w paru ciuchach na krzyż. W tym jedne spodnie ciążowe, w których ostatnio po prostu poszła mi dziura i je wyrzuciłam...
    Da się naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie się da:) Pytanie czy chcę i czy muszę?

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!