Buty | Płatna reklamacja?


Pamiętasz mój post Ile par butów posiadasz? | A ile rzeczywiście potrzebujesz? opublikowałam go 9 miesięcy temu. Od tamtej pory nastąpiły małe roszady, pozbyłam się butów na koturnie tzw. sneakersów. Ostatecznie najczęściej przemieszczam się samochodem, a w tego typu obuwiu nie umiem prowadzić, więc miałam je bardzo rzadko na nogach. W grę nie wchodziło zmienianie obuwia do prowadzenia autem, bo ten środek komunikacji wybieram po to, by było szybciej, szkoda marnować czas na przebieranie. Na ich miejsce wskoczyły, tak jak już wtedy przypuszczałam trampki. 

Miały być wszystkim dobrze znane conversy. Ale w dalszym ciągu nie mogę zaakceptować tej wysokiej ceny jak za buty materiałowe, które szybko się brudzą i chcę wrzucić do pralki nie martwiąc się o to, że je zniszczę. Model, który najbardziej mi się podoba nie występuje na wyprzedażach, nawet jeśli, to nie w moim rozmiarze (38-39). Jest wiele zwolenników i tyle samo przeciwników. Więc kierując się tym co serce/rozum mi podpowiadał, kupiłam trampki w Lidl'u za 40 zł. Są całe białe, tak jak chciałam, stopa wygląda w nich zgrabnie i podeszwa jest odpowiedniej grubości. Nie bolą mnie w nich ani palce, ani pięty, ani śródstopie.

Wygoda jest dla mnie bardzo, bardzo ważna, mam płaskostopie poprzeczne. Nie to klasyczne, mam wgłębienie po wewnętrznej stronie stopy. Defekt polega jednak na tym, że kości śródstopia (poniżej palców) nieprawidłowo się układają i ciężar ciała opiera się nie tam gdzie powinien. <Ta grafika> dobrze to zobrazuje. Na dodatek jakieś 3 lata temu miałam złamaną stopę a dokładnie jej V kość śródstopia, co jeszcze czasami mi dokucza, przy zmianach pogody. 

Trampki mam jakieś 3,5 miesiąca, od tej pory noszę je regularnie. Na zmianę z obuwiem zakupionym w ubiegłym roku: balerinami Ryłko oraz sandałkami Mel by Melissa. Wiadomo, wiosna - lato. Sandały z racji, że lato w Polsce jest kapryśne - spadają na 3 miejsce na podium. Baleriny zdecydowanie zajmują miejsce pierwsze, stąd też motywacja do napisania dzisiejszego postu. Nosiłam je w ubiegłym roku całe wakacje, a nawet późną jesień. Tego roku wiosnę, lato i planuję dalej...
Sandały Mel by Melissa

Niestety, gdy pewnego dnia zobaczyłam zdartą lakierowaną powierzchnię w prawym bucie załamałam się! To były najwygodniejsze buty jakie miałam i pasujące do 80% ubrań w mojej szafie, wykluczając te typowo sportowe. Nie wiem kiedy to się stało, zauważyłam to właśnie wychodząc z samochodu, myśląc, że but jest zabrudzony. Podejrzewam, że po części do tego mogło przyczynić się to, że w tegoroczny wyjazd wakacyjny, jednego dnia mocno mi to obuwie przemokło. Muszę w tym miejscu podkreślić, że podeszwa po takim czasie użytkowania jest praktycznie nienaruszona!

Buty nie były tanie. Szybko zerknęłam na regulamin reklamacji, uszkodzenie części lakierowanej nie podlega reklamacji. Ale nie zaszkodziło spytać w sklepie stacjonarnym, w którym obuwie zakupiłam. Pani poinformowała mnie o możliwości płatnej reklamacji - czyli po prostu naprawy przez markę obuwia na mój koszt. Zapewniła mnie również, że cena nie będzie wysoka, ale nie umiała w danym momencie określić ile dokładnie taka usługa będzie mnie kosztować. Czas realizacji 14 dni, ale może być też dłużej. Zgodziłam się.

W piątek do moich drzwi zapukał kurier. Miał moje nowe - stare buty. Lakierowana skóra została wymieniona. A nawet ku mojemu zdziwieniu wymieniono skórzane wkładki wewnątrz buta (mówiłam, że lubię chodzić w każdym obuwiu bez skarpetek?), czego nie zaznaczałyśmy w formularzu reklamacyjnym. Wyglądają jak nowe! Koszt tej usługi to dla mnie kolejne pozytywne zaskoczenie, jedynie 40 zł, dostawa gratis! Myślę, że w tej cenie nie udałoby mi się naprawić tych butów u innego szewca, a nawet nie wiem czy znalazłabym takiego, który podjął by się tego zadania. Takim sposobem marka Ryłko zyskuje w moich oczach. Wiem, że kupując u nich dostaję buty wygodne, dopasowane do mojej wymagającej stopy. Dobrej jakości, a w razie potrzeby mogę oddać do małej renowacji w nierujnującej mojego budżetu cenie. Takim też sposobem baleriny posłużą mi kolejny sezon 2017.
Ryłko płatna reklamacjareklamacja ryłkoWracając do reszty mojego obuwia, w dalszym ciągu nie widzę zastosowania dla czółenek na obcasie. Pisałam o tym dylemacie tutaj: Mast-have | Musisz, czy nie musisz to mieć? Nie pasują po prostu do mojego trybu życia. Owszem jak już są w tej szafie to z obowiązku ubieram je raz ja jakiś czas, ale na pewno nie częściej niż raz na dwa czy trzy miesiące. W przyszłym roku co prawda czekają nas (już zapowiedziane) dwa wesela, będą jak znalazł. Ale tak jak pisałam w poście podlinkowanym wyżej, nie miałabym oporów na taką okazję pójść w balerinach. Eh, mówiłam już, że nie lubię wesel?

Sztyblety to hit jesieni, bezśnieżnej zimy i wczesnej wiosny. Buty zimowe Ecco spisują się na medal, który to już będzie sezon? 5 czy 6, gubię się w tych obliczenia. Botki na obcasie- słupku lubię, są bardziej eleganckie niż moje zimowe kozaki. I świetnie prezentują się z sukienkami, które noszę przez cały rok, oraz kurtką skórzaną, moimi torebkami i idealnie definiują mój styl. Buty do biegania pomimo, że mam dwie pary, używam naprzemiennie, regularnie. Może tylko klapki są paskudne i mi się nie podobają, ale zdecydowanie niezbędne. Tak długo jak się nie rozpadną i spełniają swoją funkcję, do noszenia "po domu" oraz na wyjazdach pod prysznicem będą w szafie.

To chyba na tyle moich przemyśleń. Zadowolona jestem, że udało mi się buty w korzystnej cenie zreperować, oraz z dotychczasowego stanu posiadania. Gdyby coś się miało w przyszłości zmienić, to dam znać, ale prędzej pozbędę się jakiejś pary niż przybędzie nowych. Ewentualnie zamiana starych na nowe, gdyby już naprawa nie była możliwa lub niekorzystna finansowo.

Jeśli masz chwilę odpowiedź w komentarzu na pytania:  Naprawiasz obuwie czy kupujesz nowe? Jak podoba Ci się podejście marki Ryłko do klienta? Skorzystał/abyś z możliwości płatnej reklamacji, gdyby inne firmy taką proponowały? 

Komentarze

  1. Powiem Ci szczerze, że nie pamiętam kiedy ostatnio naprawiałam obuwie. Zazwyczaj jedną parę noszę kilka sezonów i tak niszczę, że nie ma już co naprawiać. Natomiast podoba mi się takie załatwienie sprawy! Bo np sama reklamowałam buty z CCC, które miałam na nogach raptem trzy miesiące i nie skończyło się to pozytywnie. Podjęłam ostateczną decyzję, że nie będę już u nich robić zakupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CCC z tego co się orientuję w pierwszej kolejności naprawia obuwie, albo po prostu odrzuca reklamację by nie wypłacać pieniędzy. Dawno tam nie kupowałam, bo budowa mojej stopy jakoś uniemożliwia mi znalezienie u nich wygodnej pary butów.

      Usuń
  2. Ja również od lat nie naprawiałam obuwia. Podobnie jak poprzedniczka noszę je tak długo, że nadają się już tylko do wyrzucenia.
    Jeśli idzie o podejście marki Ryłko do klienta, to bardzo mi się podoba. W Polsce, niestety, niewiele firm (nie tylko obuwniczych) działa podobnie, a szkoda.
    Co do płaskostopia poprzecznego, to szczerze Ci współczuję. Mam tę samą przypadłość i, niestety, z latami jest coraz gorzej, coraz trudniej jest dobrać sobie buty w których da się radę chodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten ż noszę tak długo jak to możliwe, tutaj podeszwa była nienaruszona, tył nie obdarł się, nawet czubki nie, gdyby nie ten jeden bok. Naprawiam obuwie na zasadzie wymiany fleków, czy podklejeniu czubków, gdy je zedrę np. podczas wspomnianego prowadzenia auta i cieszę się, że w tym przypadku nie musiałam szukać szewca, który by się podjął zadania.

      U mnie na szczęście płaskostopie nie postępuje, jest tak jak kilkanaście lat temu, zaczęło się jakoś w gimnazjum, wtedy też nosiłam wkładki ortopedyczne. Ale odkąd głównie noszę płaskie obuwie, ale z grubszą podeszwą nie odczuwam dyskomfortu. No i oczywiście nie kupuję butów takich co się niby "rozejdą" bo nie mam na takie męki czasu, od razu w sklepie mają być wygodne.

      Usuń
    2. Ja noszę wkładki do dzisiaj i wszystko wskazuje na to, że będę musiała nosić je zawsze.
      Też noszę buty z grubszą podeszwą, a właściwie to z grubą. Najlepiej chodzi mi się w trampkach czy w innych butach sportowych. Tylko, że takie buty nie do wszystkiego i nie wszędzie można założyć. Wybierając buty w sklepie w pierwszej kolejności sprawdzam czy podeszwa się zgina. Jeśli podeszwa jest sztywna jak deska, to takich butów nawet nie przymierzam, bo i tak nie będę mogła w nich chodzić.

      Usuń
    3. Rozumiem. Te baleriny praktycznie jak kapcie, a pomimo to mają solidną podeszwę. Zginają się bez problemu, dlatego właśnie lubię skórzane obuwie, bo dobrze dopasowuje się do stopy.

      Usuń
  3. Też mam płaskostopie poprzeczne. Stopa bardzo mi się męczy w balerinach i butach na cienkiej podeszwie. Nosisz wkładki ortopedyczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milena nosiłam jakiś rok zaraz po zdiagnozowaniu, teraz już nie odczuwam takiej potrzeby, ale przywiązuję dużą wagę podczas kupowania obuwia, by podeszwa nie była cienka jak papier. Te z Ryłko mają obcasik grubości 1 cm + drugie tyle ukryte jest w bucie :) Buty odpowiedniej szerokości (tęgości) i żeby były wygodne już teraz w momencie kupna.

      Usuń
  4. Rany julek, spadasz mi z nieba z tym wpisem! Sytuacja wygląda tak: bardzo potrzebuję czarnych balerinek, stare z Deichmana (pomimo faktu, że skórzane) okazały się bublem jakich mało. Niestety wszystkie zamienniki dla nich jakie mi się podobają są lakierowane... I chociaż bardzo takie buty lubię, to od dawna ich nie kupuję, bo często się potykam i zadzieram ich powierzchnię. Ale np. 40 zł nawet co roku to dla mnie pryszcz, jeśli to byłyby te same wygodne, uniwersalne i podobające mi się buty. Także przy najbliższy pobycie w Trójmieście ruszam do Ryłko! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem taką sierotką co zdziera czubki itd. tutaj czubki w dalszym ciągu były w idealnym stanie, delikatne draśnięcia. Część tylna lakierowana nie naruszona, "obcasik" starty wyłącznie o 1 mm po stronie zewnętrznej, tak już chodzę. Inne baleriny nadawały się do kosza już po 1,5 - 2 miesiącach i bolały mnie w nich stopy.

      Usuń
    2. Wiesz co, sieroctwo to jedno, ale ten koszmarek marki 5th Avenue to już naprawdę wybitny był. Miałam w życiu dwie pary nieskórzanych kupionych za 20 zł w markecie (jedne w Tesco, drugie w Kauflandzie) i obie były niezniszczalne w porównaniu z tymi, kilkukrotnie droższymi (chociaż oczywiście też niedrogimi jakby je porównać choćby do Ryłko właśnie). Ale wyciągnęłam z tego lekcję i uzbrojona dzięki Tobie w nową wiedzę przestanę dyskwalifikować modele z lakierowanymi czubkami, które w tej chwili - mam wrażenie - dominują w ofercie. I będzie cudnie ;)

      Usuń
    3. Ryłko ma też sklep internetowy.

      Usuń
    4. Z małymi wyjątkami nie kupuję drogiego obuwia przez Internet. Chcę kolekcjonować takie, które jest pod każdym względem idealne, a z doświadczenia wiem, że jak człowiek musi iść na pocztę w celu zwrotu/wymiany, to najczęściej z lenistwa przymyka oko na różne niedociągnięcia... a potem buty (czy jakikolwiek inny zakup) leżą nienoszone.

      Usuń
    5. Również muszę buty przymierzyć, bo czasami ta różnica o 0,5 numera dużo zmienia.

      Usuń
    6. Jeju! Dzięki za info, że do Ryłko można oddać buty do naprawy! Ten sklep odkryłam 6 miesięcy temu, gdy szukałam butów na wesele koleżanki. Weszłam do Ryłko, a tam rozmiar co 0,5 numeru. I tak mam moje 38,5 (a w sklepach często 38 za małe, 39 za duże i bardzo ciężko mi było dobrać wygodne i ładne czółenko).

      Usuń
    7. Również szpilki i baleriny mam połówki:)

      Usuń
  5. Brawo za Ryłko za fajną usługę! Sama wolę kupić drogie, ale wysokiej jakości buty, które starczą mi na lata i w razie uszkodzenia staram się zanieść je do naprawy. Jak już kupuję jakieś buty to oznacza, że bardzo mi się spodobały i były mi potrzebne, więc zawsze mi żal gdy coś się z nimi stanie, dlatego staram się jak najdłużej daną parę mieć i naprawiać, jak się zepsują. Ostatnie buty kupiłam ponad rok temu, to lekkie botki na wiosnę i jesień i choć kosztowały strasznie dużo to bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na ich zakup, bo są cudne i będę rozpaczać jak się zużyją. Teraz planuję tylko kupić wysokie kozaki, ale to pod warunkiem że znajdę fajną okazję i takie, które będą mi się podobać, bo nie są w sumie mi bardzo potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę droższe - solidniejsze obuwie, stąd mój wybór obuwia skórzanego. Aczkolwiek za szmaciane trampki żal dać więcej, bo wiem jak taki but wygląda podczas noszenia, chcąc nie chcąc szybciej się brudzi i niszczy.
      To w takim razie trzymam kciuki za kozaki:)

      Usuń
  6. Ja uwielbiam buty z Ryłko i Apii. Nie wiem czy mam takie szczęście czy są tak dobrej jakości, ale nawet po 4 sezonach nic się z nimi nie dzieje. Nawet obcasy, fleki nie potrzebują renowacji. Nie kupuję butów tanich, które nie są skórzane, bo moim zdaniem to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Sztuczne tworzywa szybciej się zużywają niż skóra i wychodzi na to, że musimy kupować częściej a tym samym wydajemy więcej niż na skórzane obuwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Apii nie znam. Myślę, że u mnie uległy uszkodzeniu z mojej winy - przemokły, a ja ich nie osuszyłam tak jak powinnam. Też stawiam na skórzane obuwie, ale akurat sandałki Mel by Melissa są z takiej jakby gumy i też są wytrzymałe, przed zakupem obejrzałam sporo filmików na ich temat i to mnie przekonało.

      Usuń
  7. ale super! takiej ceny za usługę u szewca nie ma co marzyć :) dobrze wiedzieć :)
    ja jestem na etapie minimalizowania ilości swoich butów, między innymi szpilek. Kiedyś chodziłam w nich non stop a teraz okazjonalnie na wesele, więc zostawiam sobie dwie pary a resztę usiłuję sprzedać za grosze, ale jednak nie chcę ich wyrzucać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie szykowałam się prędzej na zapłatę 80-100 zł, a tu takie miłe zaskoczenie. Ja swoje szpilki ze ślubu oraz te co miałam na weselu siostry czy brata oddałam za darmo na olx :) Niech ktoś nosi i się cieszy.

      Usuń
  8. Dobrze zrobiłaś z tymi coversami bo mi niestety pranie uszkodziło je kompletnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie fajnie:/ Czyli tak jak mówiłam jedni chwalą inni nie, jednym się rozlecą u innych są całe.

      Usuń
  9. Ja jestem na etapie poszukiwanie idealnych butów ,ostatnio oglądam się za brinkentock ,bo moje stopy są bardzo wybredne po tylu wizytach U chirurgów,Ja mam botki z wojas ale strasznie mi się psuje ten obcas ,dawałam go do szewca już chyba 4 razy w ciągu 2 lat a moje botki ryłko na grubym korku trzymają się świetnie,Teraz szukam jeszcze mokasynów i balerinek i będę miała komplet butów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz na szczęście te buty są modne, liczy się bardziej wygoda i to jest super:) Widocznie Wojas ma słabsze materiały niż Ryłko, tym bardziej się cieszę, że zainwestowałam w ich buty. Piękne mokasyny również widziałam w Ryłko.

      Usuń
  10. ooo nie wiedziałam , że jest taka opcja. Może naprawią mi zamek w kozakach :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, najlepiej spytać w sklepie;)

      Usuń
  11. przyznam, że jestem pod wrażeniem, jak ładnie Ryłko postąpiło :) 40 zł za buty wyglądające jak nowe - super, super, super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, inaczej buty byłyby już do niczego.

      Usuń
  12. Jeszcze dwa lata temu czytałam negatywne opinie na temat ich obsługi klienta podczas reklamacji. Najwyraźniej marka za bardzo na tym traciła. Jestem pozytywnie zaskoczona, że w tak niskiej cenie wykonali naprawę (ja w zeszłym tygodniu zapłaciłam 20 zł za wymianę zwykłej sprzączki :/).

    Ja stoję w obliczu wyzwania - zakup nowych balerinek na sezon 2017.
    Te w których chodziłam niestety nie przetrwałyby kolejnej wiosny :( Trzy sezony jak na poliuretan z CCC to i tak niezły wynik, ale mimo wszystko ubolewam nad "stratą", bo były idealne.
    Kusi mnie zainwestowanie w porządne skórzane baleriny z Eco, ale skoro Ryłko jest znowu chwalone to zapoznam się też z ich ofertą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej się cieszę, że ich podejście uległo zmianie, na plus:) Ojej 20 zł za sprzączkę ? Sporo.

      Co do Ecco mam ja oraz mąż buty zimowe i jesteśmy bardzo zadowoleni już któryś rok z kolei. Aczkolwiek mąż miał tez buty takie na co dzień i 3 razy reklamował bo się rozklejały albo puszczały szwy, dosyć sztywna podeszwa itd. Ostatecznie dostał zwrot pieniędzy. Więc chociaż taki plus, że nie jest stratny.

      Usuń
    2. Hmmm - ja z zimówek i z botków też jestem zadowolona, więc liczyłam że takie wiosenne modele będą ok. Nie jest to dobra wiadomość. W takim wypadku jeszcze za Gino Rossi się rozejrzę bo ciocia jest zadowolona z ich szpilek ;)

      Usuń
    3. Może to akurat przypadek, albo jeden felerny model z tego co wiem to Pamela - strilinga (z sieci) ma wiele par Ecco i jest zadowolona.

      Usuń
  13. Do tej pory zniszczone buty wyrzucałam, ponieważ nie były ani drogie ani nie było mi ich żal. Ostatnio przywiązuję coraz większą uwagę do jakości wykonania i materiałów, już 4 miesiąc szukam idealnych balerinek oraz wygodnych szpilek. Buty Ryłko kojarzą mi się z niezdzieralnymi obcasami mojej mamy, którą zmusiłam do ich wyrzucenia, bo miały już ponad 10 lat! Niezniszczone!
    Czuję się namówiona, poszukam czegoś w Ryłku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawiałam jeżeli koszta nie były wysokie, ale i tak prędzej czy później (przeważnie prędzej) lądowały w koszu na śmieci.

      Hm czy wyrzuciłabym niezniszczone buty tylko dlatego, że mają 10 lat? Raczej nie, cieszyłabym się i nosiła dalej;)

      Usuń
  14. Jestem w szoku - pozytywnie !!! Nie spotkałam się jeszcze z taką płatną reklamacją, ale widać, że firma Ryłko wychodzi do klienta. Dawałam różne buty innych firm do reklamacji i z różnym skutkiem. Kiedyś buty letnie - baleriny popsuły się mojej córce. Oddałyśmy buty do reklamacji i co ? Całe lato córka nie miała by w czym chodzić, bo firma za każdym razem zmuszała nas do zakupu kolejnych butów u nich - w ramach reklamacji, a my nie mogłyśmy znaleźć u nich odpowiedniego obuwia. Zakupiłam córce buty w innym sklepie, a w tym poprzednim kupiłam mężowi i synowi - kapcie ( w ramach tamtej reklamacji ). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie wiedziałam, dopóki nie spytałam obsługi, dlatego uznałam, że warto się podzielić tym faktem z szerszym gronem. Skąd ja to znam, też tak kiedyś miałam i później w tym sklepie miałam problem kupić buty, bo albo nie było rozmiaru albo nic mi się nie podobało, tak chyba miałam z kozakami i żeby było zabawniej rozkleiły się po tygodniu! przy pierwszym śniegu. Na samo rozpatrzenie reklamacji czekałam 2 tyg, więc zmuszona byłam kupić nowe kozaki...
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. A trampki z lidla dobrze się nosi bez skarpetek? Jakie buty polecasz do gołych stóp (sportowe) bo również lubię chodzić bez skarpetek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nie mam zastrzeżeń, może tylko raz obtarłam sobie stopę, ale miałam spuchniętą po bieganiu. Obuwie sportowe adidasa też nieraz nosiłam na gołą stopę:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!