31 sie 2016

Zakupy ubraniowe | Styczeń-czerwiec '16.


Ubiegły rok był rokiem uproszczania mojego życia. Pozbyłam się ponad 700 rzeczy, co pozwoliło mi nabrać wiatru w żagle. Rozpoczęłam walkę z chorobą tarczycy, schudłam 5 kg i od tej pory utrzymuję wagę swojego ciała, pomimo że już tak uparcie często nie ćwiczę, jak na początku. Ale to temat na inny artykuł a może nawet na kolejne dwa. Upraszczam życie nie tylko pod względem przedmiotów, ale również na innych płaszczyznach jak kontakty międzyludzkie, spędzanie wolnego czasu, pracę.

Ku czemu zmierzam, budowałam swoją garderobę idealną. Mając świadomość własnego ciała, tego, w czym czuję się dobrze, a czego nie lubię np. długich rękawów. Uwzględniając mój tryb życia, to co lubię robić i jak wygląda mój plan dnia. Wiązało się to z zakupami nowych ubrań, ale dzięki swoim notatkom wiem, że dużo więcej z mojego otoczenia ubywało i ubywa dalej —  niż kupuję i znoszę do naszego mieszkania. 

Tutaj podsumowałam swoje zeszłoroczne zakupy ubraniowe, na które wydałam aż 2866 zł. W tym roku również zapisywałam, co kupiłam i postanowiłam się z Tobą tymi informacjami podzielić. Nie ma tego dużo i jak tak dalej pójdzie, to ten rok będzie skromniejszy pod względem wydatków ubraniowych nawet o 50%. To znaczy, że moja garderoba idealna jest już prawie gotowa! 

Zawiera odpowiednią ilość elementów, by móc ubrać się na każdą porę roku i okazję. Bez długiego zastanawiania się "co na siebie włożyć" każdego dnia. Ponieważ każdy element pasuje do co najmniej kilku innych znajdujących się w mojej szafie. Nie liczyłam dokładnie, ile sztuk czego posiadam, nie widzę w tym sensu. Dla jednego 3 koszulki będą wystarczające, inna osoba potrzebuje ich 7 lub więcej. Mam tyle, że wystarczy zrobić pranie raz w tygodniu, więc nie tracę czasu na czynności których robić nie lubię: pranie, rozwieszanie, prasowanie, składanie. To co? Nie zwlekam dłużej, tylko opiszę krótko co nowego, dlaczego i czy z zakupu jestem zadowolona. 

Początek roku to dobry moment na wymianę starej, znoszonej bielizny na nową. Wtedy też warto skorzystać z obowiązujących w tym czasie wyprzedaży. Oględziny bielizny robię co wieczór, przed pójściem spać i zanim wyląduje w koszu na brudy. Jeżeli widzę ślady znoszenia, przetarcia na szwach, blaknięcie czy czułam w ciągu dnia, że nie nosi się już tak komfortowo, jak kiedyś, ląduje w koszu na śmieci. 

Kilka sztuk fig brazylijskich z Oysho - 68,80 zł (cena promocyjna). Opakowanie z serii basic zawierało 3 sztuki (2 białe i 1 czarną) oraz 3 sztuki (w odcieniach bieli, szarego i granatu). Prawie w całości składają się z bawełny, nie licząc gumki w pasie i domieszki elastyny by lepiej dopasowywały się do sylwetki i po praniu wracały do formy. Jestem z nich ogromnie zadowolona, ponieważ są idealne dla osób z szerszymi biodrami i pełną pupą. Mam rozmiar L (w pasie poniżej pępka 83 cm, w najszerszym miejscu bioder 99 cm) - nie wbijają się w boczki, nie dzielą pośladków na pół, ani nie rolują się na pupie. Z pewnością kupię ponownie, gdy nadejdzie taka potrzeba. 

Skoro mowa o bieliźnie to jakoś w maju kupiłam biały biustonosz + figi marki Etam - 225 zł. I z tego zakupu przyznaję, że jestem średnio zadowolona. W Etam w ubiegłym roku zakupiłam strój kąpielowy, do którego nie mam zastrzeżeń. Co do bielizny jest trochę inaczej. Biustonosz nie do końca spełnia moje oczekiwania, trochę dałam się namówić przez obsługę, chciałam soft bra, wyszłam z biustonoszem z usztywnianą miseczką i lekko za luźnym obwodem (w Intimissimi dopasowują obwód w cenie). A, że lubię komplety, to dobrałam majteczki i nie uwierzycie, ale to były najdroższe majtki w moim życiu, bo kosztowały 69 zł. Nie mogę tego przeboleć do dziś dnia, ale tak już jest, jak się nie sprawdzi ceny przed podejściem do kasy i w chwili zamroczenia umysłu dokona zakupu. Jak widać, ja też popełniam błędy. 

Czarne legginsy H&M - 59 zł to ponowny zakup, dokładnie ten sam model kupiłam w zeszłym roku. Polecam! Nie prześwitują na pupie i tylko minimalnie rozciągają się podczas noszenia. Legginsy noszę do dłuższych bluzek, sukienki/tuniki, gdy jest zimniej. Zabieram ze sobą na wyjazdy, bo są wygodne podczas podróży. Czasami ubieram do sprzątania czy wieczorami, gdy jestem już po ćwiczeniach i chcę coś wygodniejszego niż jeansy. Te zeszłoroczne noszę dalej i nosiłam też na zajęcia jogi.

Zanim nie kupiłam legginsów do ćwiczeń Oysho - 119 zł. Znowu Oysho, dlatego, że mam dwie koszulki funkcyjne i dwie pary szortów do biegania właśnie tej marki i używam ich przy każdych treningach naprzemiennie. Do biegania, aerobiku, jogi, a nawet spacerowania po górach. Nic się z nimi nie dzieje, wyglądają cały czas jak nowe, nie tracą koloru, nie rozciągają się, szybko schną. I poprawiają komfort podczas ćwiczeń, nie pocę się w nich tak mocno. Legginsy wewnątrz mają niewielką kieszonkę np. na klucze.
spodnie Levis

Bluzki, sylwester uświadomił mi, że wszystkie, które posiadam są bawełniane ewentualnie lniane. I nie mam nic bardziej eleganckiego. Dlatego mając w swojej głowie obraz tego, jak ma wyglądać, nabyłam bladoróżowy top w Stradivarius - 49 zł (cena promocyjna). Opalizuje na złoto. Noszę go najczęściej do jeansów Levis, ale również pasuje do spódniczek, które mam w mojej garderobie. Zawsze wtedy, gdy mam jakieś ważne wyjście ze znajomymi albo na randkę z mężem. Pomimo że krój jest prosty, nie posiada dekoltu to czuję się w niej niesamowicie kobieco. 
lniane spodnie, biała spódniczka z czym nosić?

Następny zakup to typowo letni biały ażurowy top z TKMaxx - 34 zł. Nigdy wcześniej nie kupiłam nic do ubrania w tym sklepie. Na ten top trafiłam przypadkiem, będąc z Mamą na zakupach, już wcześniej rozglądałam się za podobnym. A że wpasowuje się idealnie w mój gust, skład świetny, cena kusząca to kupiłam. I nie ma tygodnia, w którym nie miałabym go na sobie. Do wszystkiego jeansów, letnich spodni czy spódnic. Pod kurtkę skórzaną czy żakiet. 
Ponieważ jestem straszną niezdarą, szybko się brudzę w ciągu dnia i miałam problemy z potliwością, potrzebuję więcej bluzek niż przeciętna osoba. Czasami zaglądam do swojego ulubionego lumpeksu i udaje mi się znaleźć tam prawdziwe perełki jak lniane spodnie w ubiegłym roku. Oraz ubrania typu basic w bardzo niskiej cenie. A, że to ubrania używane, widać już jak, będą się zachowywać po praniu. Tym razem kupiłam dwie białe bluzki oraz szlafrok - 19 zł (łącznie).  Lubię białe bluzki, bo są bardzo uniwersalne i nie jest w nich tak gorąco, jak w czerni. Szlafrok noszę wieczorami, bo nie mam firanek, a moje rolety rzymskie nie maskują w 100% i przy zapalonym świetle nie chcę gorszyć sąsiadów. Przydaje się też, gdy mamy gości na noc. Rankami (wiosną-latem) lubię w szlafroku przesiadywać na balkonie. I poza tym lepszego pod względem wizualnym wymarzyć sobie nie mogłam! 

Lubię też nosić sukienki. Chciałabym swoimi zakupami wspierać polski rynek i o ile z kosmetykami wychodzi mi to bardzo dobre, to z ubraniami gorzej. A na poszukiwania poświeciłam sporo godzin przy komputerze. Niestety, nie wiele wpasowuje się w mój gust. Bo jest za bardzo wymyślne, za krótkie, za duży dekolt, kolor nie taki itd. Albo cena jest za wysoka. 500 zł za sukienkę z bawełny, taką codzienną to dla mnie za dużo. Jestem niezdarą, łatwo się brudzę. Właściwie nawet za wyjściową sukienkę ta cena to dla mnie koszmar.

Dlatego zdecydowałam się na dwie szare sukienki z H&M 59 zł/szt. Poważnie myślałam o innym kolorze niż szary, ale tak jakoś wyszło, że podoba mi się najbardziej. I w swojej szafie mam jeszcze 3 inne szare sukienki. Jedna z nowo zakupionych jest typowo letnia: na weekendy na działce, wypad nad jezioro itd. Nie ma głębokiego dekoltu, za to jest bardziej wycięta pod pachami. Nie noszę do niej biustonosza, bo każdy byłoby widać, za to eksponuje mój tatuaż. To taka najluźniejsza wersja mnie, w której widzi mnie rodzina i bliscy przyjaciele. Skład wiskoza i nieco się zmechaciła na biuście, w miejscach gdzie ocieram rękami. Druga bardziej stonowana z półgolfem, dłuższa, ale ma fajne rozcięcie z tyłu. I to taka bardziej elegancka ja, ale wciąż codzienna. Bawełna, nie gniecie się, nie mechaci, lekko się rozciąga, ale po praniu wraca do formy.

W pierwszym półroczu zakupiłam białe trampki w Lidlu za 39 zł, które pokazywałam tutaj, szerzej opowiadając o butach, jakie posiadamDokupiłam tłuszcz do pielęgnacji obuwia i torebek ze skóry za 19 zł w Ryłko, aby dbać o to, co mam.

Nie kupiłam żadnych dodatków typu biżuteria i tym podobne. Mało noszę takich ozdób. Na co dzień obrączka i pierścionek zaręczynowy, czasami ubieram złoty łańcuszek, który dostałam od męża na 19. urodziny. Na późniejsze już urodziny, po ślubie dostałam od rodziców i męża złote kolczyki. Ponieważ jeden zgubiłam, więc planuję zanieść do jubilera, by przetopić go i za dopłatą zrobić komplet, abym dalej mogła cieszyć się prezentem. Jak to uczynię, to na pewno dam znać jak wyszło i ile taka usługa kosztuje.

Wydaje mi się, że moje zakupy nie są duże. Wydałam na nie łącznie 752,79 zł, dzieląc przez ilość: 39,62 zł/sztuka. Z wszystkiego poza bielizną z Etam jestem ogromnie zadowolona. Każdy element jest na bieżąco w użyciu i żeby zrobić zdjęcia do dzisiejszego postu, musiałam specjalnie poczekać, aż wyschnie pranie.

Dalej odwiedzam od czasu do czasu centra handlowe np. gdy idę na seans do kina, czy na kawę z przyjaciółką a na dworze koszmarnie pada deszcz. Nie unikam sklepów zupełnie jak niektóre minimalistki. Nie mam problemu, by pójść z kimś na zakupy, mu doradzić. Nie muszę przecież nic kupować. Czasami wpadnie mi coś w oko, ale postanawiam wrócić po to dopiero za dzień, czasami nawet tydzień, albo wcale. Jedynie żałuję, że nie kupiłam lnianego sweterka, w kolorze śmietanki w Massimo Dutti, bardzo mi się podobał, ale nawet go nie przymierzyłam. Później były przeceny i rozszedł się jak ciepłe bułeczki. Trudno. Więc nie wykluczam takiego zakupu w przyszłości, ale prędzej w przyszłym roku, bo teraz już kolekcja typowo jesienna.

Jeżeli chodzi o plany na kolejne miesiące, powiedźmy do końca roku, to chciałabym drugą parę spodni Levis. Te kupione w ubiegłym roku są moimi ulubionymi i najczęściej noszonymi, gdy tylko robi się chłodniej. Pięknie podkreślają moją figurę. Delikatnie się rozciągają, ale po praniu są jak nowe. Nie wyblakły jakoś szczególnie, trochę w miejscach największego tarcia pomiędzy udami czy nad kolanami, ale minimalnie. Myślałam nad fasonem boyfriend jeans, ale nie mam pojęcia czy będę w takich korzystnie wyglądać. To się okaże. Oraz jeszcze jeden wyjściowy top, czarny albo granatowy. Może na cienkich ramiączkach, może z koronką przy dekolcie. Będę się rozglądać, ale bez ciśnienia. Ewentualnie wymienię jakiś stary — znoszony element garderoby  na nowy.

To już wszystko. Pochwal się jak Twoje zakupy, przemyślane, czy może jednak czegoś żałujesz? 

62 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. 710 super skinny mam na sobie na zdjęciach ;)

      Usuń
  2. Ciekawe zakupy, ja się boje swoje sumować bo sumka wyszłaby niezła :D na wakacjach kupiłam chyba z 6 par butów i 4 stroje kąpielowe, chyba z 10 t-shirtów i 5 koszul ojej może już skończę :D

    Obserwuję i zapraszam do siebie :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, aż 4 stroje kąpielowe? Mój zeszłoroczny ma się dobrze i posłuży jeszcze w przyszłym roku - co najmniej :)

      Usuń
  3. Podziwiam Cię że zdołałaś pozbyć się tylu rzeczy i schudłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nie było łatwo, ale się udało:)

      Usuń
  4. Witaj, obserwuję Cie i czytam od dłuższego czasu - bardzo podoba mi się Twoje podejście do minimalizmu, ale... no właśnie, jest jedno ALE. Czy nie mogłabyś dawać tekstu przed publikacją do jakiejś zaprzyjaźnionej polonistki do sprawdzenia? Robisz tak niefajne błędy stylistyczne i interpunkcyjne, że ciężko czasem mi przebrnąć... Nie chcę być złośliwa, przyłóż się bardziej do sprawdzenia.
    Pozdrawiam
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Doroto, wątpię by komuś za darmo chciało się sprawdzać moje wypociny. Nie zarabiam na blogu, więc wybacz ale raczej takiej możliwości nie mam. Sprawdzam posty za każdym razem przed publikacją, niestety nie dostrzegam tych błędów. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Sprawdziłam przed chwilą ewentualne błędy interpunkcyjne w programie komputerowym, poprawiłam, może teraz będzie czytało się przyjemniej?

      Usuń
    3. Zgadzam się z Tobą Bogusiu. Robisz to głównie dla fanu, to Twoje hobby, nie zarabiasz na tym. Ja nie widzę w Twoich tekstach rażących błędów no ale zawsze znajdą się "ciocie dobre rady". To Twój blog, Twój świat. Nikt nie powiedział, że doskonały i nie każdy musi być jego odbiorcą. Ja wchodzę tu dla przyjemności a czytanie Twoich tekstów bynajmniej nie określiłabym "przebrnięcia". Ludzie, nic na siłę!

      Usuń
  5. WOW! Jestem pod dużym wrażeniem!
    Gratulacje i oby tak dalej! ;-)
    Powodzenia w dalszym realizowaniu swoich planów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Myślę, że z takim gronem kibiców na pewno mi się uda!:)

      Usuń
  6. Żałuje kupienia dwóch par balerinek z deezee. Chciałam trochę przyoszczędzić, ale jednak na przyszly rok zainwestuje w czarne i cieliste balerinki z ryłko. Żałuje jeszcze zakupu bluzy. Pomimo, że jest ładna to zamierzam ją oddać wspołlokatorce bo jednak wole swetry.
    Jestem za to bardzo zadowolona z dwóch ubrań od karoliny baszak i piżamki z lunaby. Na vinted kupiłam zimowy płaszcz za 150zł co też uważam za niezły biznes:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to nieraz jest z tym oszczędzaniem, pozorne, bo w praktyce trzeba kupić więcej, częściej.
      Sukienki Karoliny Baszak ogromnie mi się podobają, szczególnie Peonia czy Rosy Marina, ale cena zaporowa.
      Płaszcz zimowy w cenie 150 zł to bardzo dobry zakup:)

      Usuń
    2. szkoda tylko , że zeby kupic 2 pary balerinek potrzebuje..600zł.a na wyprzedażach dają zawsze jakies takie dziwne modele. ale warto zaoszczedzic i potem miec buty na pare lat :)

      Usuń
    3. Kup w jednym roku jedne, a drugie w kolejnym:)

      Usuń
  7. Świetna garderoba w połowie się zakochałam:)Bluzka stradivarius i TK
    maxx wymiatają(jaki to model z metki?jeśli mogę spytać?)Bogusiu inspirujesz:)
    Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi powiedzieć, metki wewnętrzne wycięłam, bo zawsze mnie denerwują. Bluzka ze stradivariusa kupiona w styczniu, więc pewnie już nie dostępna, ale znalazłam u nich podobne: http://bit.ly/2ccD7Ft W TKMaxxie było kilka sztuk, więc może gdzieś jeszcze są:)

      Usuń
  8. Mala liczby ubran oznacza czeste noszenie, pranie, prasowanie. Pewnie to zalezy od danej rzeczy i jej jakosci, ale zywotnosc uzytecznosc tych ubran jest zapewnie mniejsza. Nie masz problemu np z mechaceniem? Zauwazylam u mnie ze nawet kupujac drogie rzeczy dobrej jakosci po jakim czasie sa one po prostu znoszone. Ostatnio intensywnie przegladalam blogi o minimalizmie. Dobiero zaczynam swoja przygode. Twoj blog podoba mi sie najbardziej. Dlaczego? Bo nie jest tak profesjonalny jak reszta blogow. Tam wszystko wyglada tak ladnie, idealne proste ujecia. Teksty - ladna forma i chyba na tym koniec. Sa nastawione na zysk i to czuc z kazdym wpisem. A tu autorem tekstow jest normalna, fajna dziewczyna, ktora lubi to co robi. Tak trzymaj!!! Pozdrawiam Mm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Tak im mniej ubrań, tym częściej trzeba prać. Dlatego ja mam więcej topów, bluzek, bo często się brudzę, pocę i przebieram w ciągu dnia górę.

      Machacą się niektóre rzeczy, tak jak wspomniałam ta luźniejsza sukienka z H&M oraz długa maxi Pulpa, kupiona w ubiegłym roku. Oby dwie mają tą samą cechę wspólną - wiskoza. Więc teraz chętniej kupuję bawełnę. Len pomimo, że się gniecie uwielbiam, bo świetnie się sprawuje w wysokich temperaturach.

      Najmniej zawodzą bluzki kupione w sklepie z używaną odzieżą, ponieważ już je ktoś nosił, prał i widać jak wyglądają po używaniu. Jak są dalej w bardzo dobrym stanie to warto kupić, a po za tym są w niskiej cenie, często nie więcej niż 10 zł/sztuka. Nawet jeśli się zniszczą, nie jest tak szkoda, niż w przypadku bluzki za 69-99 zł. Kupowanie odzieży używanej jest też bardziej ekologiczne, więc zachęcam do przełamania się w tej kwestii:)

      Dziękuję Ci bardzo, za tak miłe słowa. Nie mam fotografa, który pomógłby mi w realizacji, więc samowyzwalacz musi wystarczyć. Niektórzy zarzucają mi błędy ortograficzne, interpunkcyjne, niestety ja ich nie zauważam. Może dlatego, nigdy nie będę taka profesjonalna w prowadzeniu bloga. Po za tym, mi taka prosta szaty graficznej, pozostanie na blogspocie zamiast przenosin na własną domenę odpowiada:)

      Usuń
  9. Nie potrafiłabym wyliczyć moich zakupów, ale mamy dosyć podobny styl - przynajmniej pod względem kolorów. ;-) To zdjęcie z wieszakami - jakbym do swojej szafy zajrzała! :-)
    No i też lubię dżinsy Levisa - dorobiłam się już 3 par, ale w ciągu chyba 7 lat (i te najstarsze ciągle dobrze wyglądają, choć są czarne - minimalnie tylko straciły kolor, choć nierzadko je piorę). Tylko tam kupuję teraz dżinsy, bo tylko one naprawdę dobrze na mnie leżą - uwzględniają tam fakt, że kobieta ma biodra i talię. :-) Do tego jakość i to, jak długo mogą mi służyć...
    Też wolę mniej ubrań, ale takich, które długo będą mi służyć i pasować do siebie. U mnie wynika to trochę stąd, że nie przepadam za zakupami i często brak mi na nie czas. Też nie unikam sklepów, bo nie mam problemu z chęcią kupowania.
    Podobają mi się te szare sukienki - strasznie dawno nie byłam w HM, ale lubię podobne rzeczy, noszę takie w domu, właśnie takie luźne i wygodne. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, 7 lat to świetny wynik, mam nadzieje, że moje chociaż połowę z tego wytrzymają. Tak uwzględniają, że kobiety mają różną budowę ciała i to mi się podoba:)
      H&M często przeglądam w internecie i ewentualnie idę sprawdzić jakość w sklepie stacjonarnym, przymierzyć itd. H&M ma też + za ubrania w większych rozmiarach powyżej 40-42-44, więc nawet moja Mama czasami tam znajduje coś dla siebie;)

      Usuń
    2. Myślę, że mogą wytrzymać tyle, bo moje po 7 latach wkładam nawet do pracy. Nie wyglądają na tyle lat ;-) Nie wydają się bardzo znoszone, choć to jednolite czarne dżinsy, sprane są w niewielkim stopniu. Jestem więc tym zachwycona. :-)
      H&M kilka lat temu zapamiętałam jako sklep z ubraniami, które szybko się niszczą, choć podobno męskie rzeczy są tam trwałe. :-) Mnie akurat nie zależy na większych rozmiarach, jestem drobnej budowy, ale jednak "kobiecej", tymczasem wiele sklepów zakłada, że osoby "mniejsze" są też po prostu chude i nie uwzględnia tego, że ktoś po prostu ma inne proporcje, nie "kształty". Rzeczy praktycznie nie różnią się od tych z działu dziecięcego... Więc cenię sklepy, w których mogę kupić coś, co dobrze leży, a np. w przypadku spodni jest ważne.

      Usuń
    3. H&M ma kilka kolekcji, jedna lepsza inna gorsza, szczególnie ta dla nastolatek widać, że jest gorszej jakości. Ale to trzeba patrzeć, czytać metki :)

      Dużo drobnych kobiet jest bardzo szczupłych, a przy panującej modzie nawet te bardzo wysokie są bardzo szczupłe. Więc też doceniam, gdy sklep ma różne modele dla różnych sylwetek;) Pozbywam się wtedy wszelkich kompleksów, tak to kupowanie spodni to była moja zmora.

      Usuń
    4. Dziewczyny, istnieje możliwość, że levisy sprzed 7 lat wytrzymały do dzisiaj, bo były wyprodukowane przed erą planowanego szybkiego zużycia. Te obecne mogą być słabsze, ale jest dobra wiadomość, że z dowodem zakupu levis daje 2 lata gwarancji, jakby 'coś się wydarzyło'. Pani że sklepu zapewniała mnie, że w ten zakres wchodzą jakiekolwiek przetarcia, pęknięcia czy nawet wyrwana szlufka, czego podobno nie uwzględnia wrangler. Powiedziała też, że właściwie nie zdarza się, żeby reklamacja została odrzucona. Rozmowa odbywała się przy zakupie modelu 501, więc nie jestem pewna czy te wygodne warunki dotyczą tylko ich, bo podobno mają wyjątkową jakość ze względu na skład 100% bawełna, czy całego asortymentu, w tym spodni z elastanem. pozdrawiam. Marrus

      Usuń
    5. Jak wytrzymają 2 lata to też będę zadowolona, bo to najlepiej leżący model na moim tyłku:)

      Usuń
  10. Zgadzam się, że mniej ubrań to mniej prania. Ja nie posiadam wiele, a przynajmniej o wiele mniej niż mój mąż czy półroczna córcia. Im piorę częściej, a mnie rzeczywiście wystarczy raz w tygodniu, ewentualnie jakieś dodatkowe pranie na krótki program 15 minut (czasem zdarzy się jakiś wypadek przy pracy:)

    Mnie w budowaniu szafy idealnej trochę "przeszkodziło" karmienie piersią - ciężko jest kupić coś fajnego w rozsądnej cenie, bo niestety specjalne ubrania kosztują dużo więcej niż są warte. Do najbliższego centrum handlowego mam ok.60 km. Może to i dobrze? Najbardziej cieszę się z eleganckiej granatowej sukienki z odpowiednim dekoltem i z granatowego płaszcza z zalando. Uwielbiam granat :)

    Muszę powiedzieć że chyba od ponad roku czytam Twojego bloga, dzięki Tobie zainteresowałam się minimalizmem i powoli wcielam go w swoje życie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ciąża i karmienie piersią to taki przejściowy okres, który może blokować przed zakupami, albo wręcz odwrotnie wydrążyć niezłą dziurę w budżecie, jak nie ma się opamiętania. 60 km do centrum handlowego to kawał drogi, jak byłam dzieckiem to mieszkałam tak ok. 80 km od trójmiasta i przyjeżdżaliśmy z rodzicami na większe zakupy dwa razy do roku, musiało wystarczyć;P

      Też bardzo lubię granat!

      Dziękuję i trzymam kciuki za Twoje zmiany.

      Usuń
  11. Świetnie, że doszłaś do takiego ładu ze sobą :) Jesteś inspiracją :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja uwielbiam jeansy z Zary,zawsze na wyprzedaży dokupienia choć jedną parę. Te dwa topy - ten pięknie mieniący się i ażurowy są świetne sama bym takie chciała, ażurowego szukam już od jakiegoś czasu ale idealnego Wciąż nie znalazłam... Świetne zakupy i ich umiarkowana ilość - podziwiam i będę dążyć do podobnego efektu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mierzyłam spodnie z Zary, ale coś mi w nich nie leżało. Rozmiar dobry w biodrach za szeroki w pasie.
      Takich ażurowych topów, bluzek jest coraz więcej, więc może trafisz na swój ideał:)
      Dziękuję i trzymam kciuki!

      Usuń
  13. Bardzo Cię podziwiam, ja nie potrafię dojść do ładu z moimi ubraniami...przeglądam Twoje wpisy te starsze też, regularnie bo potrzebuje właśnie takiego bodźca który wywoła u mnie reakcje, stop kobieto- nie kupuj już! haha ;) wysyłam buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuza, może takie miesięczne wyzwanie "nie kupowania"? Nie chodzi tylko o ubrania, ale nawet po spożywkę, kosmetyki wychodź jak najrzadziej musisz. Wtedy się nauczysz, jak niewiele w rzeczywistości potrzebujesz:) Pozdrawiam

      Usuń
  14. Muszę zerknąć na te czarne legginsy jak będę w HM :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam jest kilka rodzajów, ale ja mam te takie grubsze z przeszyciem na środku nogawki.

      Usuń
  15. Podziwiam Cię za taką wstrzemięźliwość zakupową. Ja też nie kupuję dużo, porównując z tym co było kiedyś, ale jednak rzeczy przybywa (choć na bieżąca pozbywam się tych, za którymi nie przepadam.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dojdziesz i do tego etapu, że się uspokoisz z zakupami. Zastanów się tylko co jest Twoim priorytetem, ja chcę mieć oszczędności, by móc cieszyć się życiem, móc mniej pracować razem z mężem i razem z nim spędzać więcej czasu:) Więc albo nowe szmatki - albo wolny czas razem:)

      Usuń
  16. Bardzo fajne zakupy i bardzo ciekawy post. Fajnie, jakby pojawiały się częściej, bo lubię zaglądać do Twoich postów o minimalizmie, kiedy czasem mam wątpliwości lub jestem na etapie jakiś zmian. Masz dużą naturalność i Twoje posty nie są wymuszone, bardzo przyjemnie się je czyta.

    Twoje zakupy są bardzo fajnie, przepięknie wyglądasz we wszystkich rzeczach. Najbardziej podoba mi się bluzka z TKMaxx i top ze Stradivariusa.

    Ja od ponad roku kupiłam sobie dwie rzeczy, rok temu sukienkę i ostatnio kombinezon oraz top z lnu, w sumie wydałam pewnie niecałe 50 Euro. Taki detoks był mi bardzo potrzebny. Póki co bezskutecznie poszukuję trencza oraz płaszcza zimowego, może poszczęści mi się tej jesieni.

    Nadal nie mogę zweryfikować części ubrań w szafie, bo ich nie noszę (karmię piersią i sukienki bez guzików niestety poszły w odstawkę). Kiedy jednak ten czas minie to zapewne pozbędę się jeszcze części ubrań, gdyż nadal nie doszłam jeszcze do ładu ze wszystkimi ubraniami... Wszystkie sfery życia mam pod kontrolą, ale ciuchy to moja zmora. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu dziękuję za wiadomość. Faktycznie trochę "zaspałam" z tym postem, mógł pojawić się wcześniej. Obiecuję być bardziej regularna, może kwartalnie, jeżeli chodzi o modę?

      Podziwiam, w rok 2 rzeczy to cudowny wynik! Na pewno dużo w ten sposób udało Ci się zaoszczędzić. I mam nadzieję, że znajdziesz trencz oraz płaszcz, ale pamiętaj nic na siłę.

      Wiadomo, okres przejściowy jak ciąża, karmienie czy w ogóle odchudzanie to najgorsze co może być. Sama przez długi czas, chcąc schudnąć albo kupowałam za dużo, by poprawić sobie humor, albo nic i chodziłam w kiepsko dobranych ubraniach do aktualnej figury. Ale na szczęście ten etap przemija, a teraz najważniejsze jest zdrówko Twojego maleństwa:)

      Usuń
  17. Ja cały czas jestem na etapie budowania swojej szafy. Niedługo czeka mnie przeprowadzka i do tego czasu chciałabym tak zaplanować swoją szafę, aby nie wyprowadzać się samochodem dostawczym :P
    Bogusia, jesteś dla mnie inspiracją!
    Cieszę się że jesteś w mniejszości, która nie robi stylizowanych zdjęć, pisze artykułów pod kogoś itd itd itd. Twoja "normalność" jest tak bardzo normalna że człowiek już nie myśli "bo ona ma kasę, bo nie ma obowiązków itd" tylko że jednak może się udać skoro komuś z normalnym podejściem też się udało.
    Twój styl jest dość podobny do mojego co tym bardziej działa na plus.
    Mam pytanie odnośnie takich ubrań jak to mówią "po domu", ja od małego dziecka dlatego że mieszkałam na wsi byłam nauczona że po szkole czy wyjściu zmieniam ubranie. Nadal tak mam że moja szafa jest podzielona na te gorsze po domu i te lepsze na wyjścia. Jak to wygląda u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta dziękuję za tak miłe słowa;) Ja "po domu" chodzę tak jak poza nim, ewentualnie zamieniam jeansy na legginsy. Ale lubię być ładnie ubrana w każdej sytuacji, nawet do sprzątania. U mnie w domu akurat się nie przepierało, bo chyba, że przy takich wielkich przedświątecznych generalnych porządkach. Mój mąż przebiera ewentualnie spodnie materiałowe na dresowe, ale celowo kupiłam mu ładne dresy i wymieniam regularnie, by zawsze wyglądał schludnie:)

      Usuń
  18. Bardzo ciekawy post ! Bardzo podobają mi się topy zarówno ten opalizujący jak i koronkowy :) Od kilku miesięcy systematycznie "przebudowuję" moją Capsule Wardrobe tzn. wymieniam na nowe moje dotychczasowe zużyte i niepasujące ubrania. Kupuję jedynie ubrania, które w pełni odzwierciedlają mój styl ale przede wszystkim pasują do innych posiadanych już przeze mnie ubrań. Inwestuję w dodatki w postaci torebek i butów ze skóry dobrej jakości. Obecnie poszukuję dużej, prostej torby typu shopper z licowanej czarnej skóry, którą mogłabym nosić zarówno na ramię i do ręki - może wiesz Bogusiu gdzie szukać takiej? - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuję Twoje poczynania na blogu:) Torbę może Dziki Józef? Ma wiele dużych modeli, ja ze swojej jestem bardzo zadowolona.

      Usuń
  19. Obserwuje Twoje zakupy i smialo stwierdzam, ze sama bym widziala spora czesc Twoich zakupow w swojej szafie. Bardzo podoba mi sie szampanska bluzka na wieczor oraz bialy, azurowy top (bodajze chwalilam juz na facebooku czy gdzies, bo sama kupila w podobnym czasie podobna bluzeczke) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, na instagramie chwaliłam się tym zakupem:)

      Usuń
  20. Dopiero po Twoim wpisie uświadomiłam sobie, że nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad swoimi wydatkami na ubrania. Chyba też muszę zacząć sumować, chociażby z czystej ciekawości, bo wydaje mi się, że nie wydaję dużo, ale może się mylę? Dzięki za uświadamiający wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz to sprawdzić znosząc na jedno miejsce zakupy z tego roku i podliczyć ile mniej więcej co kosztowało:P Takie działanie wstecz. :)

      Usuń
  21. O rety! Wybacz, ale muszę to napisać - ale Ty masz piękne kobiece kształty! <3

    Uwielbiam takie wpisy i cieszę się, że już "prawie" masz swoją idealną szafę. Ja pomimo ciągle do tego dążę - i jakoś nie mogę się ogarnąć. Nie mam chyba na siebie pomysłu. Lubię tak różne rzeczy, z tak wielu "nurtów", że ciężko mi z tego stworzyć jedną spójną garderobę. Wprawdzie po urodzeniu Juniora kupiłam bardzo niewiele ciuchów. W zeszłym roku wydałam zaledwie 880 zł. W tym prawie 400... Na pewno nie mam problemu typu "nie mam się w co ubrać", bo mam kilka/naście swoich zestawów, w których czuję się dobrze. Ale to jeszcze nie jest ten etap, kiedy jestem tymi zestawami "zachwycona" :)

    Ta druga szara sukienka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta druga szara sukienka - bardzo moja <3 miało być :)

      Usuń
    2. Dziękuję;) A pomyśleć, że kiedyś te kobiece kształty powodowały u mnie kompleksy:P

      A może spójnym elementem Twojej garderoby są kolory, albo wzory? Tylko sama jeszcze tego nie dostrzegasz. Spróbuj sobie chociaż na wieszakach przygotować kilka ulubionych zestawów, albo rozpisać na kartce i zobaczysz może spójny element. A to co zupełnie nie pasuje, albo mało lubisz - uwolnij, pozbądź się tego.

      Usuń
    3. Właśnie nie ma nic takiego :) Może po prostu jestem tak... nawet ciężko mi znaleźć na to słowo. Z jednej strony lubię tzw "paryski szyk"/"french chic", czy jak to się tam nazywa. Ale uwielbiam też moją rozkloszowaną spódnicę (jak z lat 50.). Lubię też akcenty rockowe i styl preppy (tak mądrze rzucam nazwami, bo podejrzałam je u Marii z ubierajsieklasycznie :P).

      I o ile to co mam w miarę mi odpowiada, choć całkowicie zachwycona nie jestem, to kompletne nie mogę sobie nic nowego kupić. PO prostu nic, zupełnie nic mi się nie podoba :P

      Usuń
    4. Styl ma być po prostu Twój:) Tak żebyś Ty się czuła w tym dobrze i odpowiednio ubrana do okazji.

      Naprawdę nic Ci się teraz nie podoba? Mi się niektóre rzeczy podobają nawet bardzo, ale cena studzi moje zapały, bo wiem, że mam w czym chodzić i byłby to tylko kaprys.

      Usuń
  22. Świetny post, bardzo fajnie wyglądasz w tej szampańskiej bluzce. Zgadzam się z Oszczędnicką, masz świetną figurę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mam zupełnie inne kształty, jestem wysoka i bardzo szczupła i zapewniam Was, że też mam trudności w doborze ubrań, one są szyte na nikogo chyba. Łatwo kupić mi dżinsy ale sukienki to zmora, wszystko do przeróbki, tak samo taliowane bluzki czy marynarki, zaszewki na pośladki zaczynają mi się w połowie pleców, pod pachami cisną, na biodrach wiszą. Całe szczęście poznałam bardzo zdolną krawcową. Uszyła mi sukienkę z cienkiego płaszcza z lumpeksu. Właśnie, bardzo, bardzo popieram i polecam zakupy w lumpeksach, 90% mojej garderoby z nich pochodzi, zarówno baza jak i płaszcze, torby czy obuwie, które znajduję nowe lub prawie nowe. W moim mieście jest kilka dobrze zaopatrzonych lumpeksów z dobrymi cenami. Dzięki nim mogę cieszyć się na co dzień jakością wełny, kaszmiru i jedwabiu, pozbyłam się z szafy akrylu i poliestru. Dzięki lumpkom stałam się prawdziwie luksusową kobietą:) Nauczyłam się wykorzystywać ubrania, sama niestety nie szyję, ale ze swetrów z kaszmiru w niekorzystnym dla mnie fasonie krawcowa uszyła mi na overlocku czapki i kominy dla całej rodziny, z jedwabnych spódnic w dziwnym kształcie bieliźniane koszulki czy rzeczoną sukienkę z płaszcza. Jestem z tego rozwiązania bardzo zadowolona, mam dobrą jakość za małe pieniądze i daję zarobić polskiej krawcowej. Ostatnio z zasłon z lumpka uszyła mi pokrowiec na starą kanapę z Ikea za jej zdaniem godziwe pieniądze a dla mnie w atrakcyjnej cenie biorąc pod uwagę ceny wymiennych pokrowców w Ikea. Polecam lumpeksy, póki jeszcze można znaleźć w nich coś dobrego, bo patrząc na jakość rzeczy w sklepach obecnie, to na lumpeksy za parę lat nie będzie można liczyć.
    Marrus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marrus dziękuję za tak wyczerpujący komentarz! Ja nie jestem wysoka, mam jedynie 163 cm wzrostu, ale wiedzę, że to często spotykany wzrost u kobiet. Tak tym bardzo wysokim na pewno jest trudniej, moja Mama jest wysoka i zawsze ma problem z długością rękawów w płaszczach, kurtkach i bluzkach:/ Na szczęście jest też krawcową, więc robi ewentualne poprawki ubrań znalezionych w lumpeksach :) Super, że podzieliłaś się swoją historią, bo może i inne dziewczyny przekonają się, że można znaleźć tam dobra jakość w niskiej cenie, a w razie czego dopłacić parę groszy i dopasować do sylwetki:)

      Usuń
  24. Bogusiu, rewelacyjny wynik! Choć wiem, ze on nie koniecznie byl najważniejszy! :) I musze powiedzieć, ze te krotie wlosy... mmmm.. to jest to! świetnie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wynik nie był najważniejszy, nie liczyłam na bieżąco, ale wiem, że nie szalałam:) Najabrdziej cieszę się z tego, że wiem w czym dobrze wyglądam i mam co na siebie włożyć - na każdą okazję. Dziękuję.

      Usuń
  25. W ostatnich paru latach udało mi się znacznie zmniejszyć wydatki na ciuchy. Nie liczyłam ich nigdy osobno (na członka rodziny), ale oszczędności są znaczne. Podoba mi się Twoje przemyślanie kupowanie. Spodobał mi się różowy top i szara sukienka z H&M.... Nie wiem jak to jest, że jak się spodoba nam jakiś kolor to ciągle tylko taki kupujemy. Ja tak mam ostatnio z bordowym... Na szczęście dałam sobie już spokój. I ...nadal szukam małej czarnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie członków rodziny jest tylko dwóch, więc na pewno łatwiej to ogarnąć. Na dodatek mój mąż niewiele potrzebuje i przeważnie to ja dbam o to by wymienić stare elementy jego garderoby na nowe, gdy poprzednie ulegną zniszczeniu/znoszeniu. Fakt, że mężczyznę o ile nie musi chodzić do pracy w garniturze, można całkiem fajnie ubrać za dużo mniejsze pieniądze niż kobietę. I ubrania męskie są przeważnie lepszej jakości nawet w zwykłych sieciówkach niż damskie.

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!