Zużyte | Garnier, Isana, Lass Naturals, The Body Shop

I kolejna porcja zużyć, nie czekając aż nagromadzi się zbyt wiele, co nie będę przynudzać o pustych opakowaniach. Zacznijmy alfabetycznie:

Garnier - mineral InvisiClear (50 ml) to nic innego jak antyperspirant w kulce. Wolę inny produkt marki Garnier bo antyperspirant w suchym kremie [recenzja], który spisuje się o niebo lepiej i ponownie zagościł w mojej łazience. Żeby było zabawnie, nawet mój mąż czasami mi go podkrada, kiedy kończy mu się jego kulka. Ma nie narzucający się zapach to czemu nie? W każdym bądź razie zużyłam i powrotu nie planuję, bo nie chroni mnie na tyle na ile tego oczekuję. 

W między czasie zrobiłam też domowy antyperspirant na bazie sody oczyszczonej, masła shea, wody utlenionej i olejków eterycznych co pokazywałam na instagramie [tu], ale poświęcę mu osobny post w późniejszym czasie.

Garnier - płyn micelarny (400 ml) w tej cenie, pojemności i skuteczności mój faworyt [recenzja]. Miałam od niego kilku miesięczną przerwę na używanie mleczka do demakijażu Be Organic, które przekonało mnie swoją formułą, chociaż nie lubiłam mleczek. To była ostatnia moja buteleczka Garniera kupiona "na zapas", teraz chciałabym w dalszym ciągu kontynuować przygodę z naturalnymi/ organicznymi kosmetykami, również do demakijażu. Poszukiwałam mleczka Sylveco, ale stacjonarnie akurat nie było, więc tej samej marki kupiłam lipowy płyn micelarny.

Powinnam też napomnieć zdaniem, że żel do mycia twarzy Organique wywiązuje się ze swoich obietnic. Można nim zmywać makijaż również z oczu bez podrażnień, co miałam okazję wypróbować i bardzo mnie cieszy, że np. w czasie podróży czy z braku innego środka do demakijażu mogę po niego sięgnąć. 

Isana - krem do depilacji sensitiv (100 ml) to krem do depilacji, stosowany przeze mnie głównie do depilacji miejsc intymnych. [Tutaj] pełna recenzja, niestety również nie okazał się tak skuteczny jak mój ulubieniec od ponad 1,5 roku Bielenda - Vanity o którym [wspominałam tu] po raz pierwszy a nigdy nie doczekał się pełnej recenzji. 

Lass Naturals - mydło w kostce (2 szt.  po 125 g) właśnie zużyłam dwa inne mydełka niż opakowanie, to jaśminowe jest aktualnie w użytku, bo skoro kupiłam to już zużyjemy. Ale ogólnie rzecz biorąc nie przypadły nam do gustu, pisałam o nich więcej [tu]

The Body Shop - papaya shower gel (250 ml) w przeciwieństwie do wyżej wymienionych mydełek pachnie cudownie. W ogóle pod względem zapachowym co do TBS nie ma się co przyczepić, więc wracam do tych produktów co jakiś czas. A tym bardziej, gdy są w promocji, ostatnio 15 zł za sztukę, więc zakupiłam trzy różne warianty zapachowe. 250 ml wystarcza nam na ok. 3 tygodnie używania przez dwie osoby w domu, czasami w weekend miewamy gości, którym nie odmawiamy korzystania z prysznica;)

Znasz te produkty?

To na dzisiaj wszystko. Chyba takie opisywanie 5-tkami zużytych produktów jest najlepsze. Nie zanudzam, nie tworzę tasiemca i pamiętam dokładnie co o danym produkcie chciałam dopowiedzieć, a czego nie ujęłam we wcześniejszej recenzji. Bądź nawet nie było wcześniej okazji produktu przedstawić, to tutaj jest na to pora.

Tak jak pisałam już kiedyś, nie pokazuję opakowań po płatkach kosmetycznych bo od 5 miesięcy używam tych wielorazowych i jestem bardzo zadowolona. Nie pokazuję patyczków do uszu, bo nie przywiązuje wagi w tej kwestii do marki, kupuję najtańsze, dostępne w foliowych woreczkach i uzupełniam plastikowe opakowanie po poprzednich. Nie pokazuję ponownie zużytego opakowania pasty do zębów, bo używaliśmy cały czas tego samego rodzaju. Ale jeżeli ulegnie to zmianie i wypróbujemy inną naturalną/organiczną pastę bez fluoru to na pewno dam znać w zużyciach. Właściwie już inną kupiłam na próbę;) Bo szukamy w tej kwestii ideału, który podpasuje mi i mężowi jednocześnie, w rozsądnej cenie i najlepiej dostępnej stacjonarnie, by ograniczyć koszta przesyłki, czy produkcję odpadów - kopert/kartoników/itp. 

Komentarze

  1. Uwielbiam takie posty. Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. ja niedawno zamowilam ten słynny dezodorant schmitz ( czy jakos tak). Lada dzien wykończę ten z dove i zobaczymy jak cos bardziej naturalnego sie bedzie sprawdzać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam obawy przez zakupem, bo moja potliwość jest czasami mniejsza czasami większa. Ale jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji czy kupić czy nie;p Czekam na Twoją opinię!

      Usuń
    2. oby dobrze bo zamowilam tez od razu dla siostry :D

      Usuń
    3. A skąd dokładnie zamawiałaś?

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. To kosmetyki codziennego użytku, więc nie ma problemu z ich zużywaniem:)

      Usuń
  4. Marka isana w ogóle mnie nie przekonuje - jest tania, ale nic po za tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubiłam ich żele pod prysznic, bo powiem szczerze, że w większości żele składami się nie różnią a zapachy mają ładne. Krem do depilacji kupiłam z ciekawości, bo lubię testować różne i znaleźć jeden idealny i chyba właśnie na swój ideał już trafiłam jakiś czas temu, a mowa o Bielendzie;)

      Usuń
  5. Ten płyn miceralny z Garniera jest podobno superowy. Ja akurat lubię mleczka do demakijażu ale nie zaszkodzi spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się zdaje, że zdobywa najwięcej pochlebnych opinii:) A ja dość długo nie mogłam się do mleczek przekonać, szczypały w oczy i w ogóle.

      Usuń
  6. Z żelami/kremami z Isany u mnie też średnio ale Venus polecam, szczególnie o zapachu melona ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Płyn micelarny Garnier jest naprawdę dobry, zmywa dokładnie i nie podrażnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Micela z Garniera znam, lubię - to mój prywatny faworyt do demakijażu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba skuszę się na ten płyn z Garniera. Aktualnie szukam czegoś do demakijażu oczu. Dzięki za przydatny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię, bardzo lubię żele pod prysznic z Body Shopu. I zainteresował mnie ten dezodorant, chętnie przetestuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię ze względów zapachowych i ładnie wyglądają;)

      Usuń
  11. Garnier wymiata! Szczególnie ten upolowany na promocji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Mi się udawało kupować za 10 zł:)

      Usuń
  12. Czasem sięgam po inne micele, ale ciągle wracam do Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tez wole ta formę opisywania kosmetyków :) Ostatnio zdradziłam Graniera, ale wrócę do niego bo moj obecny plyn micelarny nie sprawdza sie w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!