Pielęgnacja ciała | Body Boom, Lass Naturals, Organique, The Body Shop.

Pomyślałam, że najkorzystniej będzie zebrać te produkty do kupy i napisać o nich jednocześnie. Są tu produkty typowo służące do mycia jak mydełka Lass Naturals, żel pod prysznic The Body Shop, czy produkty dodatkowe jak kawowy peeling do ciała Body Boom czy olej do kąpieli i masażu Organique. Tak się tym razem złożyło, że używane są naprzemiennie, wbrew zasadzie jeden kosmetyk z jednej kategorii, dlaczego przeczytacie poniżej.
Mydła - Lass Naturals najbardziej mnie rozczarowały. Są miękkie przypominają bardzo mydła glicerynowe, stosunkowo szybko się zużywają. Pachną każde podobnie, niestety niezbyt atrakcyjnie. Myją dobrze, nie wysuszają - co do tego nie mogę się czepiać. Mają dobry skład: olej kokosowy na pierwszym  miejscu, następnie olej palmowy i dodatki innych, aloesu, wody różanej itd. Ale jednak brakuje mi atrakcyjniejszej nuty zapachowej, która umilałaby mycie. Ogólnie nie jestem jakaś mocno wymagająca co do zapachów, nie muszę aplikować codziennie perfumy, ale mydło powinno pachnieć. Cena mydełka to ok. 10 zł za 125 g kostkę + trzeba doliczyć przesyłkę, mydełka zamówiłam na helfy.pl Po zużyciu nie planuję ponownego zakupu. 
Żelu pod prysznic - The Body Shop domagał się mój małżonek, właśnie przez powyższe mydełka., nie chciał ich używać... Wspólnie wybraliśmy zapach frosted cranberry, w TBS wszystko pachnie uroczo, aż ma się ochotę zjeść. 250 ml butelka jest w użyciu od miesiąca, więc wydajność przyzwoita. W składzie niestety Sodium Laureth Sulfate i inne paskudztwa, ale nie umiałam odmówić mężowi. Nie pamiętam ceny, wiem, że to też nie najtańsze produkty, ale robiłam zakupy podczas promocji -30%. 
Podobnie z peelingiem kawowym - Body Boom, kostka mydła kawowego nie różni się strukturą od mydła nagietek i miód czy rokitnikowego.  Nie dawała mi efektu złuszczania naskórka, obiecanego przez producenta. Skusiłam się na mocno promowany w mediach społecznościowy peeling Body Boom - na pewno widziałyście ciała, a nawet twarze usmarowane peelingiem kawowym. 

Marketing im się udał, opakowania są urocze, do pierwszych dwóch zastosowań. Później papier przy otwarciu nieco się rozmacza, farbuje od kawy, nie da się tego uniknąć, chociaż nie trzymam na co dzień peelingu pod prysznicem, tylko chowam do szafki w łazience. Drewniana łyżeczka pod wpływem ciepłej wody też się wyprostowała, ale i tak daję + za ten dodatek do zakupów, bo nie ma problemu z wyciąganiem peelingu z opakowania. Produkt dodatkowo trafia w nasze ręce ładnie opakowany różową bibułką, wstążeczką, kilkoma ziarnami kawy, ręcznie wypisanym liścikiem. 

Na ciało aplikuję 1-2 łyżeczki peelingu i wcieram w miejsce przy miejscu. Producent zaleca pozostawić peeling na ciele przez 5-10 minut dla najlepszego efektu antycellulitowego, ja nie mam tyle cierpliwości. Peeling na ciele jest równocześnie z maską na włosach, tyle czasu ile zajmuje mi umycie buzi soniczną szczoteczką Foreo luna mini. Później obficie spłukuję wodą ciało oraz prysznic, bo podczas aplikacji i masażu robi się mały bałagan. Ale kto chociaż raz używał domowego peelingu kawowego, wie co mam na myśli. 

Peeling Body Boom kosztuje 59 zł - wersja oryginalna o czystym zapachu kawy, ta wzbogacona np. kokosem, grejpfrutem, truskawką czy limitowanie cynamonem - 65 zł za 200 gram. Dużo, nie powiem, ale ten peeling ma przewagę nad tym robionym samodzielnie w domu. Zastosowano w nim naturalne oleje: arganowy, makadamia, słodkich migdałów i czuć nawilżenie naskórka po użyciu, ale nie obklejenie olejem, czy zatłuszczenie wanny/prysznica. Ciało nie wymaga balsamowania, a wanna szorowania. 

Zapomniałam dodać, że ja nie lubię zapachu kawy! Takiej w czystej postaci, ale czego się nie robi dla gładkiego tyłka? Tutaj z dodatkiem kokosa zapach jest znośny, a nawet powiedziałabym, że przyjemny. Słodki, jak czekolada? Miłe zaskoczenie.

Jak na razie peelingu użyłam pięciokrotnie z częstotliwością raz w tygodniu. Obecnie jestem zadowolona. Zostało go jeszcze sporo w opakowaniu, na pewno po zużyciu powiem dokładnie na ile zastosowań wystarczył, bo z ciekawości notuję oraz wyrażę swoją ostateczną opinię - czy warto!
Olej do kąpieli i masażu Organique o zapachu pomarańczy to prezent urodzinowy od mojego Brata i Bratowej. Pachnie obłędnie! Najczęściej wcierałam go w wilgotne ciało pod prysznicem. Ciała nie wycieram wtedy ręcznikiem, tylko delikatnie osuszam. Zastępuje mi balsamowanie, bo w tej kwestii jestem bardzo leniwa, a wystarczająco nawilża moją skórę, nie okleja jej, czuję, że dalej może swobodnie oddychać. Chyba tylko raz wlałam kilka kropli podczas kąpieli do wanny, wtedy natłuszczenie było o dziwo mocniejsze. Jeżeli ktoś ma bardzo suchą skórę, to na pewno doceni takie kąpiele. 

W składzie olejku znajduje się: glycine soja (soyabean) oil, tocopheryl acetate, citrus aurantium dulcis (orange) oil, citral citronellol, geraniol, d-limonene, linalool, cl26100. 

Sprzedawany jest w dwóch pojemnościach: 125 oraz 250 ml koszt 29,90 oraz 51,90 zł. I kilku wariantach zapachowych. Mam tą mniejsza pojemność, z moich obserwacji wynika, że wystarczy na około 20 zastosowań - wmasowywany w ciało. Dodawany do kąpieli w wannie będzie jeszcze bardziej wydajny. Olejek ewidentnie podbił moje serce.

W pogotowiu czeka na mnie jeszcze pianka myjąca z Organique oraz kule do kąpieli - również prezent urodzinowy, takie prezenty zawsze chętnie przyjmuję:)

A Ty czym myjesz, złuszczasz i pielęgnujesz skórę ciała? 

Komentarze

  1. Kojarzę te produkty, ale żadnych z nich jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. to ja jestem w tym temacie potwornie nudna bo do mycia uzywam po raz 2837483 tego produktu z babydream, potem albo oliwka albo ten balsam z Alterry ( jak mi sie przypomni) a peelingu w ogole . z chęcią wypróbuje te produkty z organique ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babydream jakoś drażniąco działa na moje nozdrza. A balsamu z Alterry nigdy nie miałam. Peelingować ciało od czasu do czasu bardzo lubię, wtedy jest takie wygładzone:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!