30 wrz 2014

Weź paragon!

Dzisiejszy post to nie poradnik, to moje przemyślenia na temat zakupów, finansów. Na pewno kilka a nawet kilkanaście razy w miesiącu robisz zakupy. Spożywcze/ ubraniowe i te "poważniejsze"- droższe. Ale czy zawsze odchodzisz od kasy z paragonem? Czy zostawiasz go z myślą "niepotrzebny śmieć? Dziś powiem Wam dlaczego biorę paragony.
  • Kontrola wydatków - trochę staromodne, ale w dalszym ciągu aktualne i przez wiele osób wykorzystywane. Co prawda od miesiąca korzystam z aplikacji w telefonie (mymoney.pl z której również możecie korzystać przez internet, ale o tym innym razem) i na bieżąco zapisuję wydatki. Gdy jestem na większych zakupach i nie mam na to czasu biorę wszystkie paragony. A później na spokojnie wklepuję dane, by nic nie przeoczyć. Nawet te pozornie małe wydatki: za wodę mineralną, gumę do żucia itd. - w skali miesiąca kumulują się tworząc niewyobrażalne dla nas sumy. 
  • Zwrot zakupów - co prawda staram się robić tylko przemyślane zakupy, ale czasami okazuje się tak, że kupujemy dany produkt, którego po chwili żałujemy. Np. spodnie, a w innym sklepie znajdujemy jeszcze lepszy model (ładniej leży, lepszej jakości, nie koniecznie tańszy bo są rzeczy za które warto zapłacić więcej). Tak miałam ostatnio z klapkami pod prysznic/na basen, potrzebowałam ich tu i teraz. Pojechałam do Tesco, do wyboru był tylko jeden brzydki model. Ok, kupiłam bo niska cena/ brak czasu itd. Zapłaciłam, wyszłam za kasy, nie wzięłam paragonu, patrzę i co widzę? Inny wszystkim pewnie znany sklep obuwniczy w pasażu obok. I już zaczęłam żałować, że nie zajrzałam tam wcześniej, bo na pewno mieli większy wybór... P.S. To nie wstyd zwracać zakupy:p 
  • Reklamacje - o ile pewnie większość osób bierze paragony za drogie przedmioty: elektronikę/odzież zapominamy o tych drobniejszych wydatkach rzędu 30-50 zł. Przychodzimy zadowoleni do domu, zakładamy ubranie raz, pierzemy według instrukcji a po praniu niestety dana rzecz nie nadaje się do użytku... I co wtedy? Jesteśmy na siebie wściekli. Ok, ktoś mógłby powiedzieć, tanie = złej jakości, ale tak nie jest zawsze. Mam wiele tańszych koszulek, które można nosić przez lata i nic się z nimi nie dzieje, wyglądają często nawet lepiej niż te droższe. Czasami tak po prostu się dzieje i mamy prawo do reklamacji danej rzeczy. Reklamacje wiążą się z możliwością domagania się naprawy/ zwrotu poniesionych kosztów.
  • Sprawdzanie paragonów po odejściu od kasy - to istotny element o którym zapomniałam, ale Wasze komentarze przypomniały mi o tym. Warto sprawdzić czy czegoś nie "nabito" dwa razy, i czy ceny na paragonie zgadzają się z tymi które widzieliście na półkach/ metkach. Czasami wkradają się błędy, nie mówię, że sprzedawcy robią to celowo. Czasami to błąd przez nieaktualizowanie promocji w systemie itd. Kupujący ma prawo nabyć towar za cenę, która widniała na opakowaniu/półce/metce. 
Ogólnie dzisiejszy wpis miał miał mieć jeszcze bardziej pozytywny wydźwięk, pisząc go czuję jednak mały niesmak. Niesmak który pozostał po dzisiejszym wydarzeniu, nie chcę go opisywać w szczegółach, nazwę go "lekcją od życia". W moim przypadku podczas reklamacji ubrania, wykorzystano moją niewiedzę i zwyczajnie w świecie oszukano mnie, o czym uświadomiła mnie przyjaciółka pracująca w "odzieżówce" i znająca lepiej prawa konsumenta.... Tych praw mamy całkiem sporo i jeżeli chcecie opiszę Wam to przy innej okazji. Nie proście mnie o nazwę sklepu (nie doszukujcie się też na zdjęciach bo są to zupełnie nie związane ze sprawą paragony), bo nie chcę robić czarnego pijaru. Miałam z tego sklepu wcześniej inne produkty i byłam bardzo zadowolona! 

To 3  4 podstawowe czynniki dlaczego warto wziąć paragon, może znacie ich więcej - piszcie. Czekam na Wasze opinie czy również bierzecie paragony? Zapisujecie wydatki? Zwracacie/ reklamujecie produkty z których nie byłyście zadowolone?

44 komentarze:

  1. Ale jaja! Pół dnia nie mogłam się doliczyć wydanych pieniędzy z zeszłego miesiąca, przez brak niektórych paragonów właśnie (w oparciu o samą historię transakcji ciężko dokładnie podsumować wydane pieniądze), a teraz czytam Twój nowy post (pisałaś go dla mnie?!) ;) Paragon biorę ze sobą zawsze, ale to, co dzieje się z nim potem to już inna sprawa, niektóre w portfelu, inne luzem w torebce, jeszcze inne w siatkach z zakupami, a reszta zawsze magicznie wyparuje... Dlatego od jutra, nowy miesiąc to świetna okazja, wszystkie paragony odkładam do przeznaczonego na to pudełka i skrupulatnie będę wszystko zapisywać. Pamięci ufać nie warto, szczególnie w tej kwestii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam go zaplanowane kilka dni temu, krążył po mojej głowie:) Ale polecam Ci w tej kwestii właśnie mymoney.pl tam możesz wszystkie wydatki wklepać do komputera + dochody. Za darmo! Jedynie pojedyncze funkcje są płatne, ale o tym informują podczas użytkowania/ koszta nie są ukryte:P Najlepiej robić to tego samego dnia do zakupy. Bo wiele razy zbierałam, zbierałam paragony i nic... nawet zapisywałam do zeszytu, ale pod koniec miesiąca nie chciało mi się podliczać tabelek. A teraz mam czarno na białym... że wydaję za dużo! WSTYD!

      Usuń
    2. Korzystam z tabelek w Excelu :) ale paragony i tak zbieram, te ważniejsze mieszkają w segregatorze :) Taka praktyka sprawdza mi się od lat.

      Usuń
    3. Eh ja mam windows 8 i niestety nie mam Excela:p
      Ważne paragony mieszkają w zaciemnionym miejscu, pudełeczku i regularnie przeglądam/ wyrzucam te już nie ważne. Ale segregator to też pewnie jeszcze wygodniejszy sposób i muszę go zacząć praktykować.

      Usuń
    4. O, nie wiedziałam. Bronię się z każdej strony przed zmianą systemu operacyjnego i mam nadzieję, że na razie nie będę musiała tego robić. A arkusze z dysku Google działają u Ciebie? bo to też dobre rozwiązanie.
      Segregatory trzymamy w zamkniętej szafce i polecam ten patent :) Mamy jeszcze przedziałki w stylu AGD, sprzęt komputerowy itd.

      Usuń
    5. Ja ma specjalny słoik na paragony - stoi w przedpokoju i dzięki temu do zbierania "śmietków" angażuję całą rodzinę :)

      Usuń
    6. Hexxana:
      Hm arkusze google w sumie nie wiem, nie sprawdzałam.
      Segregatory będę musiała ogarnąć;) może w zimę będzie na to więcej czasu:)

      Chwila dla siebie - mój małżonek jest w tych kwestiach beznadziejny, nigdy nie bierze paragonów za spożywkę...

      Usuń
    7. Wklepałam wczoraj wrzesień i październik na polecanej przez Ciebie stronie mymoney.pl :) Na razie mi się podoba, zobaczę jak sprawdzi się w przyszłości :)

      Usuń
  2. Powiem tak, pracowałam przy reklamacjach i znam mechanizm bardzo dobrze oraz obowiązujące prawa ALE jeżeli zamierzasz reklamować cokolwiek w sklepach głównie tzw. sieciówkach, udaj się do Rzecznika Praw Konsumenta. W każdym mieście taka osoba zapewnia pomoc bezpłatnie, a staniesz się dobrze przygotowana i zaznajomiona z całym procesem. Do tego najczęściej Rzecznik wie dużo więcej o danej firmie i jest w stanie coś podpowiedzieć itd.
    Paragon jest podstawą do reklamacji, ale jak go zgubisz sklep posiada zawsze kopie (rolki fiskalne przechowywane są do 5 lat - tak było i chyba nic się nie zmieniło) więc jeżeli np. płaciłaś kartą, wystarczy że zgłosisz się z kopią potwierdzenia lub wyciągiem z karty, dla faktur zawsze może być wystawiony duplikat. Konsument ma wiele praw, lecz trzeba z nich umiejętnie korzystać plus warto zapoznać się z niektórymi praktykami punktów handlowych. Temat rzeka, ale w razie potrzeby służę pomocą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie straciłam wiele, bo 40 zł dlatego nie chcę rozbijać "gówna na atomy". Gdyby chodziło o coś "grubszego" to pewnie bym tego tak nie zostawiła. Tej edukacji konsumentów jest za mało i to na tym wolałabym się skupić. Mam właśnie przyjaciółkę, która aktualnie pracuje w "sieciówce" i też zajmuje się reklamacjami, więc teraz po szkodzie już wiem do kogo uderzać w danej sprawie:P Ale i tak dzięki za informacje;)

      Usuń
    2. O wszystkim pisać nie mogę tak oficjalnie pomimo, że już nie jestem związana z tą działką. Jednak gdybyś potrzebowała pomocy, pisz :) Długo "siedziałam" w tym temacie i mam za sobą profesjonalne szkolenia, nie zawsze z korzyścią dla Klienta.... niestety z doświadczenia wiem, że mało jest osób zorientowanych w tym temacie.

      Usuń
    3. Niezależnie od kwoty warto interweniować.

      Usuń
    4. Hexxana ja wiem, że ich tak pewnie też szkolą, bo to zyski dla firmy, ale serio czy to tak dużo dla "sieciówki" 40 zł? Zniechęcają do siebie...

      Iwetto następnym razem nie odpuszczę, teraz już nie chciałam "bić piany" i tracić energię.

      Usuń
  3. Szkoda że Cię tak potraktowano, nieładnie z ich strony. :/ Paragony biorę też za każdym razem, chyba że odpuszczam sobie w piekarni. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W piekarni też odpuszczam, jak wiem, że zaraz będę w domu i wklepię dane na komputer:p

      Usuń
  4. co pewien czas sprawdzam w ten sposób swoje rachunki, zwłaszcza gdy widzę, że nagle w jakimś miesiącu więcej pieniędzy "się rozpłynęło"
    u mnie jest to z reguły pudełko, choć muszę przerzucić się ma wersję elektroniczną :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie już teraz wszystko czarno na białym, nic się nie ukryje. Wersja elektroniczna jest bezlitosna;p

      Usuń
  5. Paragonów po zakupach domowych często nie biorę, jednak te po zakupach odzieżowych zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A umiesz określić ile wydajesz na jedzenie czy dom? Bo jeśli nie to może warto i te rachunki zbierać/ zapisywać?

      Usuń
  6. Ja zawsze biorę paragony, bo zwykle nie mogę sobie przypomnieć co kupiłam, jakbym chciała zwrócić, to też się przyda, poza tym zawsze przy kasie sprawdzam, czy wszystko zostało dobrze naliczone, bo wielokrotnie zdarzyła mi się sytuacja, kiedy kasjerka nabiła coś dwa razy np. Albo byłam w sklepie odzieżowym i poszłam do kasy z kilkoma rzeczami, ale sprzedawczyni zwróciła moją uwagę na to, że jedna bluzka ma dziurę i spytała, czy ją chcę, zrezygnowałam z ubrania, ale na paragonie zauważyłam, że bluzka została nabita i za nią zapłaciłam. Wszystko gładko załatwiłam w trzy minuty, a tak to wydałabym dodatkowe 80 zł i nawet o tym nie wiedziała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym aspekcie zapomniałam pisząc post, ale masz rację dobrze jest zerknąć na paragon jeszcze odchodząc od kasy, bo takie pomyłki też mają miejsce. Ja przeważnie płacę gotówką, więc zanim pójdę do kasy wiem ile będą mnie dane zakupy kosztować i raczej do takich pomyłek nie dopuszczam. Pewnie gdyby płaciło się "plastikiem" to szybciej, bo człowiek się tak nie skupia na tych pieniądzach jeżeli nie trzyma ich w dłoni.

      Usuń
  7. Bardzo przydatny post! Oby jak najwięcej osób z niego skorzystało :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze biorę paragon i zaraz po odejściu od kasy weryfikuję ceny oraz ilości. Dobry nawyk, który już kilka razy pozwolił mi zaoszczędzić pieniądze.
    Poza tym pracuję w handlu i wiem jaką niewiedzę na temat podstawowych praw mają konsumenci. No cóż, na moim wydziale zawsze się powtarzało jak mantrę: nieznajomość prawa szkodzi. Współczuję, że musiałaś tak boleśnie się o tym przekonać, ale ja bym tego nie zostawiła. Skoro czujesz się oszukana udaj się do kierownika albo jeszcze wyżej. Do tego masz prawo, tak samo jak do bezpłatnej pomocy rzecznika praw konsumenta, który mi też kilka razy pomógł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też dobry nawyk, sprawdzenie paragonu zaraz po odejściu od kasy - dopiszę to;)
      Tak ja też znam to powiedzenie, że "nieznajomość prawa szkodzi" czy "nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania" itd. Dlatego nie chcę robić afery o bluzkę za 40 zł, mam nauczkę na przyszłość i uprzedzam, żeby następnym razem lepiej się przygotować. Chciałam napisać chociaż mailowo co na ten temat myślę, ale niestety nie widać nigdzie na ich stronie kontaktu do polski tylko za granicę...

      Usuń
  9. ja zawsze biorę paragon ale przeważnie od razu ląduje w koszu. czasami w torebce jednak go nie sprawdzam , nie analizuje.
    nigdy niczego nie reklamowałam i nie oddawałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy? Nawet butów? Oj ile razy ja się nacięłam na buty zimowe co przeciekały po pierwszym śniegu...

      Usuń
  10. Z doświadczenia wiem, że jednak zawsze warto mieć paragon i tego się trzymam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze zabieram ze sobą paragon, nawet za śmieszne zakupy na 1,5 funta, czy inne drobiazgi. Potem sumuję sobie i na koniec tygodnia wiem, ile wydałam (w UK jest system tygodniowy) i jak w przyszłym tygodniu rozporządzić pieniędzmi:) Oczywiście paragony za drogie rzeczy trzymam w specjalnym miejscu, żeby się nie pogubiły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postawa godna pochwały:) Tak wiem o tym tygodniowym systemie, ale to samo może tyczyć się studentów co mają pracę dorywczą i np. dostają napiwki jako kelnerzy.

      Usuń
  12. Paragony zawsze biorę i skrupulatnie sprawdzam ceny. Niestety zdarza się, że cena na paragonie jest inna (wyższa) niż ta z półki. Nie raz zdarzyło mi się zwrócić uwagę kasjerce i otrzymać zwrot pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak trzymać! O tym sprawdzaniu cen muszę dopisać do notki;)

      Usuń
    2. Mam ten sam nawyk. I radze każdemu sprawdzać paragony po odejściu od kasy, zwłaszcza w odzieżówkach. Juz nawet nie pamiętam ile razy musiałam reklamować produkt z powodu innej ceny. Trzeba mieć zawsze oczy otwarte promocje kusza ale często to tylko chwyt i ściema.

      Usuń
  13. powiem szczerzę, że nawet jak biorę paragon to rzadko się mu przyglądam i sprawdzam ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, bo czasami zdarzają się pomyłki, niestety na niekorzyść kupującego.

      Usuń
  14. Zawsze biorę paragon, zwłaszcza, jeśli kupuję coś, co mogę potem zwracać albo coś wartościowego.

    BTW. Napiszesz o doświadczeniach z reklamą na FB? Bardzo mnie ciekawią. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy wartościowych produktach przeważnie każdy bierze paragon, ale ja chcę zwrócić uwagę jeszcze na te drobniejsze sumy:)

      Usuń
  15. paragony zawsze zabieram i cieszę się, że wyrobiłam sobie taki nawyk. masz rację, to bardzo przydatne ale zauważa się to dopiero gdy wyciąga się z portfela garść paragonów i ogląda listę pierdół na które wydało się pieniądze.. ;) mnie to nauczyło przemyślania zakupów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Ja już po miesiącu spisywania wydatków widzę na co wydałam "bezsensownie" pieniądze.

      Usuń
  16. Ja już automatycznie sięgam po paragon, który wydaje kasjerka. Dobrze się na ich podstawie wylicza wydatki, bo wielokrotnie nie mamy pojęcia, na co wydaliśmy tyle pieniędzy, skoro nic konkretnego nie kupiliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wszystkie notatki zapisuję w aplikacji na komórce czy na komputerze mymoney ;)

      Usuń
  17. To właśnie przeglądanie paragonów uświadamia, ile pieniędzy się wydało i na co. Płacenie kartą powoduje, że inaczej wydajemy pieniądze, których nie widzimy, a paragon pokazuje nam brutalną prawdę... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!