3 sie 2017

Food Book lactosefree - czyli co jem wciągu dnia #3

Przychodzę z kolejnym postem jedzeniowym, będzie nietypowo, ponieważ tego dnia (ubiegła sobota) wieczorem stołowałam się poza domem. O tym w dalszej części postu, by nie zaczynać opowieści od końca. 


W żadnym wypadku nie jest to menu dietetyczne, czy zalecenia jak się żywić. Przedstawiam jedynie mój punkt widzenia, sprawdzone przepisy roślinne bez laktozy oraz mięsa. Które eliminuję ze swojego jadłospisu. Więcej o samej idei pisałam w food book'u #1, a tutaj zobaczysz food book #2


W dalszym ciągu swój dzień rozpoczynam od 0,5 l ciepłej przegotowanej wody z wyciśniętym sokiem z jednej cytryny. Jeśli nie zapomnę kupić cytryny lub będzie w sklepie taka, która ma więcej miąższu od skóry, a o to ostatnio najtrudniej. Czy tylko ja mam takiego pecha? 

Dzięki wpijaniu takiej ilości wody już z samego rana udaje mi się w ciągu dnia wypijać zalecane 2 litry wody. Lepiej też się czuję, jeżeli chodzi o procesy trawienne, ale również zwyczajnie w świecie rzadziej dokucza mi ból głowy czy zmęczenie. Warto pracować nad tym nawykiem.

owsianka błyskawiczna z owocami


Koło godziny 10 zabrałam się za śniadanie, nie umiem funkcjonować bez. Tym razem sięgnęłam po gotową owsiankę Nordic, tę akurat dostałam na SeeBloggers. Owsiankę Nordic wystarczy zalać ciepłą wodą (150 ml), wymieszać i pozostawić na chwilę. Nie zawiera w swoim składzie mleka, co dla mnie jest ogromnym plusem. Jest smaczna, głównie ze względu na dodatek owoców. Nie ma idealnego składu: pełnoziarniste płatki owsiane (79%), suszone jabłka (8%), cukier, suszone jagody 3,4% [ jagody, syrop glukozowy, substancje zagęszczające E401], suszone maliny 1,5%, sól. Lecz nie pamiętam, jak się miał skład innych gotowych mieszanek, chętnie to sprawdzę! Czasami sama wybieram tego typu gotowce w sklepie np. przy okazji weekendowych wyjazdów. Nie widziałam ich wcześniej w sklepie, ale Pirelka poinformowała mnie, że dostępne są w delikatesach Lawaro.
W porcji 35 gram./130 kcal. Tłuszcz 2,3 g [w tym tłuszcze nasycone 0,5 g], węglowodany 21 g [w tym cukry 5,6 g], błonnik 3,7 g, białko 3,8 g, sól 0,4 g.
Z Nordic na See Bloggers smakowałam również owsiane batoniki i ten z kawałkami gorzkiej czekolady bardzo przypadł mi do gustu. 

naleśniki po indyjsku

Tak się złożyło, że tego dnia nie jadłam drugiego śniadania, ale i obiad pojawił się na stole szybciej (o godz. 14.30) niż w inne dni tygodnia. To był totalny eksperyment, po raz pierwszy naleśniki wegańskie bezglutenowe. Bezglutenowe tylko dlatego, że chcę po zaleceniach endokrynologa ograniczyć (nie koniecznie w 100% wykluczyć) spożycie glutenu. Z nietypowym farszem z ziemniaków i cebuli w stylu indyjskim. Złączyłam dwa przepisy w jeden i efekt smakowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Było przepysznie! 

Przepis na ciasto naleśnikowe pochodzi ze strony OlgaSmile <tutaj>, zmniejszyłam wszystkie proporcje o 1/4 i użyłam mleka ryżowego, bo akurat takie miałam w lodówce. Moje naleśniki co prawda nie wyszły tak cieniutkie, jak u Olgi, ale na pewno przy kolejnych próbach nabiorę wprawy. Korzystałam też z mniejszej patelni, bo duża, którą dysponowałam była już mocno zużyta i wylądowała w koszu z drugim przywartym do dna naleśnikiem. Już dawno powinnam to uczynić! Naleśników wyszło mi 11 sztuk (nie wliczając tych dwóch, co wylądowały w koszu). 

Farsz do naleśników pochodzi z książki Wegan Nerd, jeśli jeszcze nie znasz, to bardzo Cię zachęcam do zapoznania się z blogiem i zakupem książki, bo przepisy się nie powielają. Te smaki odpowiadają mi bardziej niż pierwsza wegańska książka, którą zakupiłam Jadłonomia. 

Na zachętę podam Ci składniki na farsz:
- 3 ziemniaki, ugotować
- 1 cebula, posiekać, obsmażyć z łyżką oleju i przyprawami: 1/2 łyżeczki kurkumy, 1 łyżeczką curry, 1/2 łyżeczki kuminu, 1/2 łyżeczki ostrej papryki
- natka pietruszki, sól, pieprz 
Ziemniaki połączyć z obsmażoną cebulą, farsz lekko zmiksowałam ręcznym blenderem, doprawiłam do smaku solą himalajską i pieprzem, a na koniec dodałam posiekaną natkę pietruszki. 

Na każdy naleśnik nałożyłam czubatą łyżeczkę farszu i rozsmarowałam. Składałam na pół i były gotowe do jedzenia. Na ciepło czy na zimno równie smaczne - co potwierdzi mój małżonek i jego koledzy! Zjadłam dwie sztuki i czułam się najedzona.

Tego wieczoru udałam się z siostrą na koncert Męskie Granie. Nie mam dużego pojęcia o muzyce, czasami coś tam posłucham, ale najczęściej lubuję się w ciszy, jednak o Męskim Graniu marzyłam już od kilku lat. I chociaż nie przepadam za dużymi spędami ludzi, to czułam się tam cudownie, podobał mi się i klimat i forma tej imprezy. Koncert zaczynał się już o godz. 17, skończył się koło 1 w nocy. Z tego też powodu resztę posiłków jadłam poza domem i miałam znacznie ograniczony wybór. 


Koło godz. 18 wraz z siostrą zamówiłyśmy frytki belgijskie. Duży papierowy stożek wypełniony frytkami na dwie osoby to w zupełności wystarczy. Sól i sosy podawane osobno, my akurat oby dwie frytek nie solimy. Były smaczne, nie mam się co przyczepić. 


Przed 21 stwierdziłyśmy, że to najlepszy/ostatni moment, by jeszcze coś wrzucić na ząb. Tak jak mówiłam, opcje wegańskie były ograniczone, albo frytki, albo panini vege z humusem, na które właśnie się skusiłam. To był błąd. Nie mam zdjęcia samej kanapki, ale z myślą o food booku zrobiłam zdjęcie tego, co miało znaleźć się w środku. Na kanapkę czekałam 40 minut! I jej smak nie był warty czasu oczekiwania (przegapiłam pierwsze dwie piosenki Brodki!) i wydanych pieniędzy. Humusu to tam na 100% nie było tyle, co podaje gramatura w menu, zaledwie cienko przesmarowane, góra 20 gramów. Nauczka na przyszłość, lepiej wziąć na takich imprezach sprawdzone frytki. 

Pewnie, gdybym pozostała tego wieczoru w domu, zjadłabym na kolację warzywną sałatkę, przegryzła między posiłkami jakiś owoc. Życie jednak wygląda, tak jak wygląda, czasami nie jesteśmy w stanie kontrolować i zaplanować wszystkiego, o czym przekonuję się coraz częściej. Nie mniej jednak w food bookach chodzi o to, by pokazać, to jak chciałabym by wyglądało moje menu, ale to jak rzeczywiście było danego dnia;) 

Jeżeli chodzi o aktywność fizyczną tego dnia, rano zrobiłam 18 minutowy trening z Fit Mom, więcej o aktywności fizycznej lipca napiszę niebawem na blogu. 

To już wszystko. Jeśli wypróbujesz owsiankę, przepis na naleśniki czy chociaż sam farsz, koniecznie dajcie znać, czy Ci smakowało? Jeśli odkryłaś/łeś ciekawy przepis/smakołyk, również się podziel. Inspirujmy się nawzajem. 

35 komentarzy:

  1. woda z cytryną jest i u mnie;) smakuje mi niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi początkowo wcale nie smakowała, była za kwaśna, a teraz ją uwielbiam:)

      Usuń
  2. mniammm, same smakołyki, ja piję wodę z cytryną i miętą litrami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dodatkiem mięty też super! Ja ususzyłam miętę z działki i będzie herbatka.

      Usuń
  3. Ja zawsze sobie powtarzam, że będę zaczynać dzień od wody z cytryną... i ciągle zapominam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jakoś idzie, może dlatego, że pomiędzy lekami na tarczycę a śniadaniem muszę odczekać te 30 min, więc woda fajnie zapycha brzuszek.

      Usuń
  4. Chciałabym wyrobić w sobie nawyk picia wody z cytryną rano, kilka razy zaczynałam i po kilku dniach brakowało mi systematyczności. Nie lubię wyciskać dłońmi, bo piecze mnie skóra od soku z cytryny, nie chcę codziennie zużywać rękawiczek bo na nich zbankrutuję :P Mam wyciskarkę do cytrusów taką elektryczną, ale ma tyle osobnych elementów, że jej późniejsze rozmontowanie, mycie i suszenie pochłania koszmarne ilości czasu :< Orientujesz się może, czy gdybym wycisnęła sobie sok "na zapas" to ile mogłabym go przechowywać w lodówce? I czy traci właściwości? Też mi się często trafiają cytryny z bardzo grubą skórą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem o co chodzi z cytrynami, ale od bardzo dawna kupuję te, które nie są woskowane i rzadko bywa przy nich problem z grubością skóry.
      Świeży sok w lodówce przechowuję max. 24 h, myślę czy nie zacząć go mrozić w formie kostek lub w woreczku (z tym, że ja cytryny wymieniłam na limonki :D)

      Usuń
    2. Dziękuję, Hexxano :) Pomysł z kostkami fantastyczny :D

      Usuń
    3. Bardzo dobre pytanie z tym sokiem pod które ja również się podłączam.
      Ile czasu mniej więcej zajmuje Ci wypicie tego 0,5 l wody z cytryną ?
      Ja również muszę się zmotywować żeby taką wodę wypić.

      Usuń
    4. Basiu, ja na zapas nie robiłam, wydaje mi się, że smak pozostaje ale wit. C szybko się ulatnia. Ciekawe to co mówisz, ze szczypaniem skóry dłoni, ja tak nigdy nie miałam, ale może Ty w ogóle nie powinnaś cytrusów?

      Hexxana mi się wydaje, że to jakieś mutanty te cytryny, wielkie jak pięść, a skóra gruba na 1cm.

      Mato, mi wypicie pół litra wody zajmuje około 30-40 min. W tym czasie po prostu rano się szykuję, trochę sprzątam itd.

      Usuń
    5. Rozumiem, dziękuję za odpowiedź :) Ja mam wrażliwe dłonie i np. mocznik bardzo mnie podrażnia. Ale tylko na dłoniach, bo na ciele już nie, więc to nie jest typowe uczulenie. Cytryna też mnie piecze :(

      Usuń
  5. Takie naleśniki, ale w wersji tradycyjnej robiła moja Babcia :) szczególnie, gdy zostawały ziemniaki z obiadu. Narobiłaś mi ochoty na powrót do smaków z dzieciństwa.
    Wróciłam na nowo do grillowanej kukurydzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie zależy od rejonu w którym się mieszka, u mnie naleśniki był z twarogiem lub dżemem czyli głównie na słodko. A, że twarogu teraz nie jadam to szukałam czegoś innego, co będzie pożywne ;)
      Grillowaną kukurydzę też bardzo lubię.

      Usuń
    2. Na słodko też były :D
      Wiesz, u mnie w domu rodzinnym nigdy jedzenie nie było wyrzucane i stąd pojawiały się czasem różne kombinacje.

      Usuń
  6. Nawyk z wodą super, sama staram się nad tym pracować :) zaczynam od szklanki rano..ostatnio jednak zapominam :(
    Naleśniki wyglądają super, chyba sama je spróbuję :)
    Co do cytryny to masz rację, też ciężko mi wybrać jakaś "normalną" w sklepie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj z aplikacją na telefon Hydro, mi pomogła :)
      Smak naleśników jeśli lubisz nie tylko na słodko, powinny Ci zasmakować.
      A te cytryny to tragedia, dlatego wczoraj kupiłam grejpfruta.

      Usuń
  7. Witam ti muj pierwszy post a czytam
    Cię od roku☺
    Syrop glukozy i substancje zageszczajace odstraszają. Straż się unikać takich gotowcow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na co dzień robię sama przygotowuję owsiankę/jaglankę. To tylko opcja awaryjna;) Dziękuję za komentarz, dobrze wiedzieć, że tu jesteś!

      Usuń
  8. moim zdaniem przepisy w Nowej Jadłonomii są fajniejsze niż w pierwszej Jadłonomii :) układ przepisów bardziej przyjazny, zdjęcia ładniejsze, a same potrawy w większości naprawdę smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego tak mnie kusi zakup! Ale wstrzymuję się do października, bo oszczędzam na wakacyjny wyjazd.

      Usuń
  9. Wodę z cytryną pijam regularnie od 3 lat (wybiło 1 czerwca!) i rzeczywiście ostatnio te cytryny są jakieś nieudane, więcej miąższu, niż soku, plus masa pestek, ehh.

    Również interesowałam się wykluczeniem / ograniczeniem glutenu w mojej diecie (mam niedoczynność tarczycy Hashimoto) .Naczytałam się książek, artykułów, plus filmiki i strona dietetyki klinicznej Ajwen i dlatego przyszło mi to do głowy... Mimo tego, że mam dość dobrze ustawione hormony i nie odczuwam tej choroby specjalnie na co dzień (jedynie marznę szybciej i częściej niż inni postanowiłam skonsultować sprawę ograniczenia glutenu z moim endokrynologiem (dowiedziałam się, że to bzdura...i nie ma żadnego wpływu). Nie dałam jednak za wygraną i zapisałam się na drogą wizytę do znanej Pani profesor, która uwzględnia dietę w leczeniu. Ona (rzeczowa i merytoryczna osoba) wyjaśniła mi, że za granicą jest obecnie trend ograniczania glutenu u osób z chorobami tarczycy, szczególnie, że celiakia często współistnieje w takich przypadkach.
    Szczerze mówiąc zawiodłam się, bo myślałam, że otrzymam motywację do tego by rzeczywiście całkowicie ten gluten wyrzucić... Nic takiego nie usłyszałam od takiego dobrego lekarza...A przecież TYLE czytam na ten temat...
    Postanowiłam zrobić eksperyment i przez miesiąć trzymałam diety bez glutenu. Nie odczułam różnicy ani w samopoczuciu, ani w wynikach. Może to zbyt krótko...nie wiem.

    Bardzo jestem ciekawa co Ty usłyszałaś od swojego endokrynologa a propos diety/ glutenu właśnie. Ciężko znaleźć lekarza, który podchodzi holistycznie do pacjenta. Ja niestety nie mam w sobie aż tyle samodyscypliny, ani też nie jestem jakimś ciężkim przypadkiem, by wyrzucić ten gluten tak po prostu zewsząd... Chętnie dowiem się jak to wygląda u Ciebie, jeśli nie w komentarzu, pisz na priv na IG:) BUZIAKI!!! Martyna. https://www.instagram.com/martyna_koneserka_zdrowia/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne doświadczenia w zakresie ossawiania glutenu z tym ze moje objawy były gastyczne. Nsczytalam się i wydlychslam lekarzy. Trendy zmieniają się. Ze 2 lata była mowa o diecie Fodmap. Tez daje pogląd co nam szkodzi. Na gluten reaguje mały % ludzi.

      Usuń
    2. Dziewczyny, dziękuję za komentarz.
      Mój lekarz endokrynolog owszem sprawdza wyniki krwi, ale głównie w doborze hormonów kieruje się moim samopoczuciem, wyglądem skóry itd. Jakoś w maju jeśli dobrze pamiętam przeprowadzałam eksperyment odrobaczania ciała sokiem z kiszonych ogórków i czosnku. Wtedy też należało ograniczyć gluten oraz cukier w swojej diecie. Schudłam wtedy bez wysiłku 6 kg! Które po powrocie do glutenu niestety również wróciły. Sport w tym okresie umiarkowany - jedynie joga 2 razy w tyg. po 1,5 h, czasami 10-15 min. kręcenia hula-hopem. Mój endokrynolog twierdzi, że organizm przy hashimoto również gluten uznaje za coś wrogiego, bo przetworzone itd. w postaci chleba, klusek itd. Więc agresywnie reaguje przeciwko tarczycy. Nie umiem tego teraz tak pięknie opisać słowami jak mi to wytłumaczył "na chłopski rozum". Więc zalecił, że skoro czułam się lepiej w tym czasie odstawienia, schudłam, warto sobie robić chociaż takie przerwy od glutenu na tydzień-dwa w miesiącu, dla podreperowania zdrowia. Im mniej przetworzonych produktów tym po prostu lepiej. Więc gdy mam więcej czasu to tego pilnuję, jem zamiast kanapek sałatki itd. I tam gdzie mogę, unikam glutenu.

      Usuń
    3. Przy Fodmap tez chodzi o odstawienie na kilka tygodni bo rzekomo następuje regeneracja. Dużo czytałam na temat glutenu i mleka bo też był czas kiedy próbowałam. To co mnie zniechęcić i zatrwozylo to skład produktów zastępujących. Są napakowane innymi glutami w postaci zageszczaczy itp składników które szkodzą zdrowemu a co dopiero osobie która chce poprawić swój komfort życia.
      Sok z ogórków i kapusty zawiera kwas który poprawia prace jelit. Może być sprawca lepszego trawienia. Po odstawieniu glutenu tez się chudnie ale co z tego bo potem się tyje znowu od tego co je się w zamian. Pisze z odserwacji własnych i znajomej obok. Najważniejsze czytać etykiety, unikać tego co w składzie słodyczy. Z czasem nie umiem przejść obojętnie obok przepisow na rzekomo zdrowe słodycze które mają zastąpić sklepowe

      Usuń
  10. Farsz do naleśników brzmi fantastycznie, muszę spróbować 😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, ja z przyjemnością zrobię ponownie.

      Usuń
  11. trudno znaleźć coś sensownego na koncertach, tym bardziej, że frytki belgijskie smażone są na tłuszczu wołowym :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te smakowały fryturą:p Ale gdyby były na tłuszczu zwierzęcym to mówi się trudno, wolę zjeść to niż kawał mięsa. Czy nie jeść nic przez x godzin i sobie tym szkodzić.

      Usuń
  12. Piłam zeszłą zimę sok z cytryną, ale... w końcu moje gardło zaczęło być podrażnione i teraz źle reaguję na taki miks. W dodatku cytrusy źle działają na migrenowców, więc niestety teraz jedynie od czasu do czasu pozwalam sobie na taką mieszankę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię wodę z cytryną, ale zapominam o tym, zawsze piję szklankę zimnej wody. A frytki belgijskie uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Yay, fajnie, że pokazałaś frytki! Jesteś normalnym człowiekiem a nie mityczną instagrammerką i za to Cię uwielbiam <3 A poza tym frytki są przepyszne <3
    Ja ostatnio w kółko jem bigos z młodej kapusty (kwestia smaku), co najmniej raz w tygodniu gotouję bo jestem polakiem-cebulakiem i uwielbiam kapustę, cebulę i czosnek :D A wczoraj zrobiłam tartę z kurkami (i cebulą, wiadomo;)), bo wreszcie jest na nie sezon <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię posty z tego cyklu :) Zaintrygowały mnie naleśniki i chyba niebawem pojawią się w naszym menu - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!