Aktywność fizyczna w lipcu '17 | Waga, kondycja, plany

hashimoto a sport

Ostatnio o aktywności fizycznej pisałam w marcu <tutaj>, tych co post ominęli zachęcam do nadrobienia zaległości, by mieć szerszy obraz na moje podejście do ćwiczeń. 

Był to zdecydowanie czas praktykowania jogi, na którą uczęszczam do pobliskiej szkoły, a z racji wakacji, mam przerwę w praktykowaniu w grupie pod okiem instruktorki. Lubię jogę, ale na ostatnich zajęciach (pod koniec czerwca) czułam już ogromne zmęczenie materiału, mojego ciała. 

W końcu to zawsze stałe godziny zajęć (20:00), dni w tyg. (wtorek/czwartek) i określony czas ćwiczeń (1,5 h). Prawda, że stałe pory to dodatkowa motywacja, ale takiej motywacji do działania potrzebuję bardziej w jesienno-zimowe wieczory, a nie latem. 

Lubię aktywność fizyczną zmieniać, jak zmieniają się pory roku, uzupełniać o inne elementy, poruszać inne mięśnie i cenię sobie elastyczność, jaką daje samodzielne trenowanie w domu czy na świeżym powietrzu.

Wspominam od czasu do czasu na facebooku czy instagramie o swojej aktywności, stąd też pomysł, by rozwinąć temat dalej na łamach bloga. W lipcu według statystyk aplikacji endomondo na sport przeznaczyłam 10 h i 20 minut. 
Brzmi nieźle, w końcu poświęciłam jakikolwiek czas na ćwiczenia, ale mam też świadomość, że mogłam dać z siebie więcej. Dzieląc ten czas na ilość dni w miesiącu to zaledwie 20 minut dziennie! Niejednokrotnie więcej czasu dziennie poświęcam na przeglądanie instagrama czy innych pierdół w internecie.


Podczas wykonywanych przeze mnie aktywności fizycznych w lipcu spaliłam niecałe 4 tys. kalorii (kcal). Oczywiście to tylko statystyki z aplikacji, które na nie są dokładne. Ponieważ od kilku lat korzystam z tej aplikacji (wersja darmowa, nie pro) to porównuję sobie wyniki w ciągu poszczególnych miesięcy.

Poza tym różne aktywności wykonywane w tym samym czasie mogą spalać mniej lub więcej kcal. Przykładowo więcej spalę podczas biegu niż jazdy na rowerze, więcej podczas aerobiku niż praktykowaniu jogi itd.

Tym, co chcą zrzucić wagę, przypomnę, że trzeba spalić aż 7 tys. kcal, by schudnąć 1 kg! Spalić albo mniej dostarczyć (zjeść). Takim też sposobem trzymam w dalszym ciągu swoją wagę 62 kg przy wzroście 163 cm (+/- 1kg w zależności od dnia miesiąca/ cyklu miesiączkowego).


Od czasu do czasu, gdzieś tam z tyłu głowy, siedzi i przypomina o sobie pewna myśl, że nie jest to liczba moich marzeń. Staram się z tym walczyć, nie z moją wagą (w pierwszej kolejności liczy się dla mnie zdrowie), ale z tą natrętną myślą. Przecież od ponad dwóch lat (odkąd zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy Hashimoto) noszę te same ubrania i dobrze na mnie leżą.

Czasami jestem niezadowolona ze swojego brzucha, a czasami z ud. Jeszcze innego dnia z tego, jak marszczy mi się przy skręcie ciała skóra na plecach! Jestem tylko kobietą, czasami wrażliwszą na uwagi, czasami na szalejące w ciele hormony. Ogólnie wyglądam dobrze i lubię swoje odbicie w lustrze. Nie tylko w ubraniach, nago!

Lubię siebie, akceptuję. A każdy pokonany przeze mnie kilometr, czy wylany pot na macie, daje mi jeszcze więcej pewności siebie.


Widok z wieży widokowej na górze Donas –  o wysokości 205,7 m n.p.m. na Pojezierzu Kaszubskim, będące najwyżej położonym punktem Gdyni. Przeważnie, gdy tu jestem nie odmawiam sobie wejścia na górę i spoglądania na panoramę kaszub i Gdyni. Tego dnia było nawet widać morze. 


Cieszę się, ze stanu mojej kondycji fizycznej, pomimo że nie biegam już tak intensywnie, jak kiedyś, śmiało mogę zrobić 8-10 km. Czy wsiąść na rower i pokonać odległość 36 km, z czego ostatnie 4 są cały czas pod górę. Ponieważ aktywność zmieniam, to doświadczam niejednokrotnie zakwasów. Raz czuję bardziej mięśnie nóg innym razem mięśnie pomiędzy żebrami. Trening<tutaj>, który zrobiłam pod koniec miesiąca z Fit Mom - Anią Dziedzic też dał mi nieźle w kość!

Nie planuję, bo niejednokrotnie przekonałam się o tym, że życie toczy się swoim tempem, czasami niezależnym ode mnie. Nie chcę czuć rozczarowania, nienawiści do siebie, że zrobiłam tylko 8 treningów zamiast zaplanowanych 10. Czy mieć poczucia winy, że nie ćwiczę 3 dni z rzędu? Ćwiczę, gdy mam czas, siłę i chęci. Gdy moje ciało podpowiada "zwolnij", słucham go...

Uwielbiam biegać po lesie, bez mierzenia czasu, bicia rekordów. Przystępuję na moment, by pooglądać otaczającą mnie przyrodę. Takim też sposobem spotkałam ostatnio sarnę, stała ode mnie zaledwie 3 metry, patrzała mi w oczy. Tego uczucia nie da się opisać słowami, a nawet przekazać na fotografii. Chociaż próbuję smart-fonem czasami uchwycić te chwile, by móc do nich wracać. I dzisiaj pokazuję Ci cząstkę "mojego" lasu, do którego najchętniej prowadzą mnie nogi w niedzielne poranki.

jak schudnąć w niedoczynności tarczycy

W przyszłości chcę po prostu kontynuować to, co robię, chodzić, biegać, skakać, ćwiczyć czy praktykować jogę. By być sprawną fizycznie, zdrową.

Tobie też tego życzę, byś odnalazł/a aktywność, którą polubisz. By przychodziła Ci na myśl w każdej wolnej chwili. A wykonywana trochę męczyła, a jednak dawała spokój umysłu.

Jak zawsze jestem ciekawa, co u Ciebie? Daj znać koniecznie w komentarzu! 

Komentarze

  1. Fajnie, że udało Ci się zagospodarować trochę czasu w inwestycje dla siebie, w ruch, sport i poprawę wyglądu lub utrzymanie dobrej kondycji. Ja kiedyś schudłam 26 kg, teraz też walczę o lepszą siebie. Kiedyś chodziłam regularnie do zajęcia fitness, ale teraz mam inne obowiązki i spacery towarzyszą mi codziennie ok. 7km, ale staram się powoli wprowadzać więcej ruchu, zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! 26 kg to cudowny wynik! Codzienne spacery to też zawsze aktywność fizyczna, ja bym chciała chociaż więcej spacerować, ale tak jak pisałam, już nie planuję, bo zawsze,gdy coś zaplanowałam to życie płatało mi figla;P

      Usuń
  2. Podchodzę do tego dokładnie tak jak Ty. Nic na siłę, gdyż to później po prostu kończy się niechęcią.
    Nie lubię biegać ale za to frajdę odnajduję w siłowni i to jest piękne że każdy robi co innego, na co akurat ma ochotę.
    Pousuwałam z Insta wszystkie konta "fit", które miały niby motywować a pogłębiały depresję "dlaczego ja tak nie wyglądam ?!" Social media czasem robią gąbkę z mózgu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Za dużo wypiętych pup, wciągniętych brzuchów i odżywek białkowych mnie też zniechęca. Ale lubię wciąż oglądać konta z jogą ;)

      Usuń
  3. gratuluję samozaparcie, brawo. ja wracam na siłownie jesienią, teraz mam wiele pracy a do tego niestety przez lato znów przybrałam na wadze, a przez siedzący tryb pracy i życia cellulit mi się powiększył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaneta wykorzystaj lato chociaż na spacery,ja wiem, że nieraz się nie chce. Ale po spacerze to się lepiej śpi, a i szkoda marnować ciepłą pogodę na siedzenie w domu.

      Usuń
  4. Fajnie, że masz w pobliżu takie piękne tereny! Już chciałam pisać, czemu nie ma tu naszych 12 km (bo chyba sprawdzałaś w Endomondo wtedy trasę?), ale my się chyba widziałyśmy w sierpniu. Tak czy inaczej ogromnie Cię podziwiam za wytrwałość i samozaparcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zaledwie ułamek tego, jak tu jest. Nie da się uchwycić tych podbiegów, zbiegów na zdjęciu.
      Tak, to był już sierpień! Więc mam już całkiem niezłą ilość km w tym miesiącu.
      Dziękuję, chociaż wiem, że w skali miesiąca, to wcale nie tak dużo, ale zawsze do przodu!

      Usuń
    2. Rozumiem :) Wiesz, to zawsze pojęcie względne - dla mnie to dużo :)

      Usuń
  5. Super. Zazdroszczę podejścia! :) Bo ja zawsze chcę więcej, szybciej i dalej. A to nie zawsze prowadzi w dobrą stronę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh już ten etap mam za sobą :P Ale ty maratończyk jesteś, więc podziwiam !

      Usuń
  6. ja uwielbiam się porządnie spocić przy treningu interwałowym lub siłowym. najlepsze uczucie na świecie :D dlatego ćwiczę kiedy tylko mogę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś Fit Mom? To dopiero można się zmęczyć :)

      Usuń
  7. Fajna jest ten kalendarz miesięczny z oznaczeniami. To rzeczywiście może motywować, wszystko widać jak na dłoni 😜

    OdpowiedzUsuń
  8. O matko...u mnie z aktywnością fizyczną słabo od kilku miesięcy, od kiedy załatwiłam sobie kolano na siłowni. Teraz powoli wracam do ćwiczeń, ale jak tylko czuję, że kolano bardziej boli, szczególnie przy treningu interwałowym, to niestety przerywam, bo z kolanami żartów nie ma;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się co przemęczać, Twój organizm najlepiej daje Ci znać, czy już można, czy jeszcze należy poczekać. Ściskam i życzę zdrówka!

      Usuń
  9. Bogusiu a ja mam pytanie - biegasz sama? Nie boisz się? Pytam bo jeszcze jakiś czas temu wstawałam i o 5rano pokonywałam po 10-15km w lesie az do momentu kiedy kolega zaczął mnie straszyć co mogłoby mi się stać.. Niby się nie przejełam a jednak przestałam słuchac muzyki, zaczełam wsłuchiwac się że tu gałazka trzasnie tam ptaki sie spłoszyły i zaczęlam się nakręcać.. Ten stres że może coś się stać, że ktos może mi krzywdę zrobić odebrał mi radośc z biegania i wracałam zestresowana z takiej wyprawy (a czesto nawet w połowie trasy potrafiłam zawrócić i wiać w stronę zabudowań).. Jestem nieszczęsliwa z tego powodu, ćwicze w domu ale to nie to samo :( Jak się pozbyć tego stresu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegam sama. Też mnie straszą, ale nie boję się.

      Dla swojego bezpieczeństwa:
      1) Nigdy nie biegam o stałych porach np. jednego dnia idę o 8 innym razem o 10 a jeszcze innym o 17. Tym sposobem nie daję możliwości zboczeńcowi, co by mnie śledził, analizował mój dzień itd. Przypadkowy zboczeniec może Cię złapać nawet jak będziesz wracać z pracy, czy z zakupów pod domem. Więc nie ma co świrować :P
      2) nie słucham muzyki, by słyszeć co dzieje się w okół mnie, to również bardzo przyjemne i relaksujące, na co dzień mamy wystarczająco szumu
      3) nie biegam po ciemku, gdy jest już późno, a mam ochotę na bieg biegam po chodnikach blisko ścieżki rowerowej, tylko w miejscach dobrze oświetlonych
      4) zawsze mam ze sobą telefon komórkowy z włączonym gps + aplikacją endomondo, więc w razie, gdyby coś mi się stało, mąż będzie wiedział, gdzie mnie szukać, to już taka ostateczność, ale wiadomo, możesz się wywrócić/ zasłabnąć i potrzebować pomocy
      5) informuję męża, że idę biegać i wrócę za określony czas

      Ścieżki w lesie po których biegam są uczęszczane przez wiele osób, rowerzystów, spacerowiczów w różnym wieku, ludzi z psami a nawet panie prowadzące dziecko na koniu. Ja się tu czuję bezpiecznie ;)

      Usuń
  10. Robiąc cokolwiek jesteś o wiele dalej od tych co siedzą na kanapie, czyli np mnie :) ja w końcu muszę wrócić do ćwiczeń, bo te kilka kg samo się nie zrzuci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to, to na pewno! Kiedyś taki mem widziałam, że "nie ważne jak wolno biegniesz, to jesteś szybsza od tych co siedzą na kanapie". To taki motywator, dla tych co się wstydzą, bo co ludzie powiedzą, bo zobaczą, że gruba/spocona itd. Ja zawsze podziwiam każdego, kto ćwiczy w jakikolwiek sposób. Emily do dzieła! To nawet nie chodzi o te kg, po prostu dla większej sprawności fizycznej warto!

      Usuń
  11. Zazdroszczę ci motywacji... Gdybym ja choć te 20 min. dziennie ćwiczyła... Ale podobno najgorzej zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej zacząć, bo zawsze chcemy dużo, szybko. A lepiej małymi krokami, co by się nie zniechęcić.

      Usuń
  12. A ja mam taki dziwny problem ze sportem, że... Generalnie ćwiczyć lubię. Wielkiego problemu z motywacją nie mam, przez większość cyklu, i tu jest pies pogrzebany. Po początku cyklu, gdy poczuję się trochę lepiej i później - chce mi się ćwiczyć, zaczynam się motywować, a potem ok. tygodnia przed okresem NIC mi się nie chce. I tak co miesiąc. Rozstraja mnie to strasznie, już sama nie wiem, jak się nie wytrącić, bo niby chcę, ale jednak znowu od nowa muszę nawyk wyrabiać, pomyśleć w planie dnia o ćwiczeniach... Dodam, że wolę w domu, nie na zajęcia, zresztą teraz nie mam możliwości dołączenia do grup (mieszkam pod miastem i jestem mało mobilna). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nic, najwidoczniej Twój organizm potrzebuje przerwy przed miesiączką i najlepiej się go posłuchaj. Postaw wtedy na spacery :) Na pewno poczujesz się lepiej i zawsze to lepsze od siedzenia na kanapie;)

      Usuń
    2. Hej Klaudua . To jest podobno naukowo udowodnione , ze chec do wykonywania cwiczen jak i jakosc tych cwiczen jest uzalezniona od tygodnia cyklu . Zaraz po okresie sa najlepsze dni , ma sie najlepsze nastawienie i najwiecej energii, z kazdym nastepnym tygodniem jest gorzej . Wiec powinno sie wykozystywac te pierwsze 2 tygodnie , a pozniej mozna sobie odpuscic . Nie jestes jedyna , kobiety nawet w tej sferze zycia maja gorzj od facetow .

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!