Ekologiczny dom | Kule piorące.


Jak już wspominałam kilkakrotnie na blogu, ekologia jest dla mnie bardzo ważna. Staram się dbać o środowisko na tyle, o ile nie sprawia mi to problemu i nie wymaga ode mnie dużo większych nakładów czasu czy funduszy. Stopniowo wprowadzałam w swoje życie zmiany, bo nie lubię  tych drastycznych i ograniczeń z obawy, że nie podołam temu wszystkiemu naraz. Część nawyków wyniosłam już z rodzinnego domu np. segregację śmieci: makulatury i plastików. Więc, gdy w moim mieście wprowadzono obowiązek segregacji, nie sprawiło to dla mnie problemu, tylko dokupiłam kolejny pojemnik na szkło i metale. A nawet rozważam zakup kompostownika. 

Z racji nasilających się alergii skórnych stopniowo zamieniałam kosmetyki na te o naturalnych składach, gdy kończyło się to, co do tej pory stosowałam. Chemię domową zamieniłam na łagodniejszą, pierwotnie dalej zaopatrywałam się w sklepach stacjonarnych, wybierając np. markę Frosch. Przyglądając się ile produkuje śmieci podczas dbania o higienę swojego ciała, jak i domu, postanowiłam i w tej kwestii wprowadzić kilka zmian. Uprościłam mycie podłóg i łazienek do octu, sody oczyszczonej, boraksu, płatków mydlanych i olejków eterycznych. Bawełniane płatki kosmetyczne, wkładki higieniczne czy tampony zastąpiłam produktami wielorazowymi. O czym pisałam już wcześniej na blogu i podsyłam linki poniżej:

Wszystkie te wielorazowe produkty są przeze mnie w dalszym użytku, a minęło już sporo czasu i jestem z ich zakupu bardzo zadowolona. Temat płatków kosmetycznych uważam za wyczerpany, wspominałam o nich w aktualnej pielęgnacji twarzy. Za to do wkładek higienicznych i kubeczka menstruacyjnego powinnam powrócić i napisać jeszcze kilka zdań, być może dzięki temu przekonam kolejne osoby do ich stosowania. Więc jeśli masz jakieś pytania, to możesz zadać je w komentarzu, a ja na pewno odpowiem najwcześniej jak to możliwe. 

O kulach do prania słyszałam pierwszy raz co najmniej dwa lata temu. Myślałam o ich zakupie intensywnie, ale zawsze były jakieś inne wydatki i inne (tańsze, skuteczne) środki piorące dostępne od ręki w każdym supermarkecie, osiedlowym sklepiku itd. Nie bez powodu wspominam o produktach wielorazowych, bo to dzięki temu, że postanowiłam podzielić się na blogu swoimi odczuciami zostałam, zauważona przez firmę, od której te produkty zakupiłam. Zaproponowano mi współpracę, dzięki której mogłam otrzymać produkt, jaki chcę z oferty ich sklepu na własny użytek.
Oraz stały rabat dla moich czytelników w wysokości 5% obejmujący całe zakupy w sklepie drogeria-ekologiczna na hasło:  PiM 
W ten oto sposób trafiły do mnie kule piorące Ecozone mające wystarczyć na 1000 prań. Nie miałam obowiązku informowania czytelników o otrzymaniu produktu ani nie zostałam zobowiązana do napisania recenzji. Skoro używam kuli od ponad 5 miesięcy i jestem z nich bardzo zadowolona, to niegrzecznie byłoby z mojej strony trzymać to w tajemnicy. Dobre produkty warto polecać dalej! 

Kul piorących Ecozone jest 3 szt. w opakowaniu, które wykorzystuje się jednocześnie do  jednego prania. Po praniu należy kule wyciągnąć z bębna pralki, osuszyć i można używać ponownie. Według mojej częstotliwości prania ubrań dwuosobowej rodziny (2-3 razy w tygodniu) powinny wystarczyć mi na ok. 6 lat! Po upływie tego czasu można zakupić granulki uzupełniające w niższej cenie<tutaj> i wymienić dosypać do Ecoballs nowych, pozostawiając w środku te, co zostały (nie generujemy śmieci), kule znowu będą zdatne do użytku. Co z pewnością rekompensuje wysoki jednorazowy wydatek. I pozwala oszczędzić nie tylko środowisko, ale również pieniądze w ciągu kolejnych miesięcy użytkowania. Kule w środku zawierają granulki, które mają wniknąć, wgłąb włókien materiałów, oczyścić z brudu, nie niszcząc delikatnych tkanin, kolorów. Zmiękczają ubrania (czego nie mogłam powiedzieć o orzechach piorących, z którymi miałam krótki epizod) nawet w twardej wodzie, więc nie ma potrzeby stosowania płynów do płukania. Są idealne dla delikatnej skóry. 

INCI: Calcium Carbonate, Sodium Carbonate, Sodium Alpha Olefin Sulphonate, Laureth-9, Epoxy Resin, Polyamide Resin, Sodium Citrate, Sodium Metasilicate, Cellulose, Iron Oxide Yellow, Iron Oxide Red, Aqua.

Najwięcej obaw co do stosowania kuli piorących miał mój małżonek. Czy pranie się dopierze? No i przecież nie będzie pachnieć, bo kule piorące nie zawierają związków zapachowych. Pranie dopiera się bez żadnych problemów, czy to białe, kolorowe czy ciemne. Na ciemnych ubraniach skończył się problem zacieków z proszku czy płynu do płukania. Na jasnych natomiast zaobserwowałam, że nawet ślady po antyperspirancie/pocie pod pachami wyblakły. Do kul piorących dodana jest mała tubka odplamiacza, który stosuję od czasu do czasu na bardziej zabrudzone ubrania przykładowo plamy z owoców, czy te, które powstały podczas gotowania/jedzenia. Nigdy nie ubieram fartuszka do gotowania, a często jem tak niezdarnie, że coś mi skapnie. Co do zapachu, używam do prania kilka kropli olejku eterycznego np. z drzewa herbacianego, który ma dodatkowe właściwości antybakteryjne. Zapach roznosi się podczas prania już w całej łazience. Czasami dodaję olejek eteryczny również do wody do prasowania, by umilić sobie tę czynność.

W tym miejscu chciałam Ci polecić kule Ecozone, ale aktualnie w drogeria-ekologiczna są niedostępne w sprzedaży. Konsultowałam tę sprawę ze sprzedawcą i bardzo szybko otrzymałam odpowiedź zwrotną. Niestety okazało się, że trafiła się felerna partia i na czas, dopóki Ecozone nie poprawi jakości tworzywa. z której wykonane są kule, nie będą dostępne. Chodzi głównie o ten plastik-gumę (nie wiem dokładnie, z czego są), że się rozklejają. Nie o granulki znajdujące się w środku, co do nich nie było skarg i tak jak piszę, dobrze radzą sobie z praniem. U mnie też jedna kula się rozkleiła, co mi osobiście nie przeszkadzało, związałam sznureczkiem i korzystam z kul dalej, ale zdaję sobie sprawę, że tak nie powinno być i może to być dla niektórych istotną wadą produktu. Tym bardziej podoba mi się profesjonalne podejście przedstawicieli Drogerii, którzy również od lat korzystają z tego środka piorącego. Nic straconego, zawsze można zamówić sobie wkład uzupełniający, granulki wsypać do materiałowego cienkiego woreczka i w ten sposób prać - tak samo postępuje się w przypadku orzechów piorących.

[Produkt nietestowany na zwierzętach, wegański.] 

Na dzisiaj to już wszystko, jeżeli chcesz, abym któryś wątek rozwinęła w kolejnych postach - zostaw komentarz. Podziel się również swoimi sposobami dbania o ekologię, jestem ogromnie ciekawa! 

Komentarze

  1. Mam taką jedną kulę, ale z innej firmy, dostałam od sąsiadki. Muszę przyznać, że działa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super:) Moi rodzice też jedną dostali od kogoś, już nie pamiętam od kogo:)

      Usuń
  2. Czy granulki sie spieraja, czy sa z nich wyplukiwane srodki piorace a granulki sie potem wywala do smieci? N. C. A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Granulki podobno się zmniejszają i tracą kolor, w ten sposób wiadomo, że są już zużyte. Tak wyrzuca się do kosza, ale tak jak liczyłam w moim przypadku nastąpi to za około 6 lat.

      Usuń
    2. O nie... ale szkoda. Unikam smieci... czyli pozostane przy orzechach, ktore wywalam do kompostu i sodzie/boraksie. Dziekuje za opd. i posylam pozdrowienia N.C.A.

      Usuń
    3. Hm trzeba by jeszcze zgłębić temat czy te granulki się rozkładają, w jakim czasie itd. U nie orzechy piorące się nie sprawdziły, pranie sztywne,a jasne (którego mam sporo) niestety szarzało lub się nie dopierało.

      Usuń
    4. A przepraszam, wprowadziłam Cię w błąd!

      " Napełnić ponownie Ecoballs kulkami, kiedy stwierdzimy, że kule zmieniają kolor na jaśniejszy i zmniejszają się. Najpierw zdjąć pierścień [...] Kiedy jest otwarta, dorzucamy nowe kulki, pozostawiając wewnątrz te, któe tam jeszcze są, Ecoballs są znowu w pełni skuteczne!"

      Usuń
  3. Hm... ciekawe czy takie kule można stosować do prania ubrań dziecięcych lub dla osób z bardzo wrażliwą skórą.

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie sie tez trafiły te felerne tak jak Ci kiedys pisałam,ale dostałam w ramach rekompensaty kolejne dwie kule za darmo ,co uważam za duży plus:) tez ta jedna tak związałam za Twoim poleceniem i sprawdza sie nadal super.czasami tylko musze użyć odplamiacza.niestety chemicznego bo ten naturalny kompletnie sie u mnie nie sprawdza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam naszą rozmowę. Na pewno sam odplamiacz, nawet chemiczny to mniej zanieczyszczeń niż proszek, płyn itd. Są też takie mydełka odplamiające, mam takie już od ponad roku i sporadycznie po nie sięgam bo już nie mam takiej potrzeby. Dzięki temu, że ubrania prasuję to widzę czy coś się nie doprało itd.

      Usuń
  5. Nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczna za tego posta :) Generalnie do zakupu tych kul przymierzałam się od dłuższego czasu, ale tak jak napisałaś zawsze coś odwlekało tę ostateczną decyzję. Najbardziej obawiałam się, że nie dopiorą się ślady po antyperspirancie. Skoro nie ma z tym większych problemów, to kupuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę:) Dopierają się, chyba, że już są bardzo mocno utrwalone, to raz na jakiś czas dobrze zaaplikować w te miejsca odplamiacz.

      Usuń
  6. od jakiegoś czasu rozmyślam nad kupnem orzechów piorących, ale ja uwielbiam, kiedy moje pranie pachnie "słonecznym" lenorem do płukania, i na razie nie jestem skłonna do rezygnacji z tego produktu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orzechy nie mają zapachu, nieco "usztywniają" pranie, a białe z biegiem czasu szarzeje. U mnie chyba jeszcze pół worka takich orzechów czeka w łazience, ale nie mam pomysłu co z nimi zrobić.

      Usuń
    2. Ja ugotowałam na płyn do mycia podłóg i naczyń żeby zużyć orzechy, bo też byłam nimi rozczarowana.

      Usuń
    3. Anonimie dziękuję za podpowiedź, płyn do naczyń powoli się kończy:)

      Usuń
  7. Pierwszy raz słyszę o czymś takim! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej się cieszę, że mogę poszerzyć Twój horyzont ;)

      Usuń
  8. Nie próbowałam tych kul, ale mocno się nad nimi zastanawiałam. Wczoraj wpadłam jednak na nowy pomysl - by zrobić własny proszek do prania. Mam kilka olejków eterycznych, które również mogę dodawać do prania, choć nie jestem pewna, czy na lawendowy nie jestem uczulona. Tak czy siak - pochwalam i cieszę się, że są inne opcje niż sztuczny proszek z plastikowej torby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domowy proszek dobrze z płatków mydlanych i boraksu dobrze się sprawdza przy białym praniu, nie wiem jak z ciemnymi, czy nie pozostawia czasami takich zacieków jak te chemiczne proszki. Trzeba spróbować:)

      Usuń
  9. Podziwiam cię, że konsekwentnie stosujesz środki ekologiczne i wielorazowego użytku. Ja to robię tylko od czasu do czasu, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsekwentnie, bo jestem zadowolona. A czemu Ty tylko czasami? Jest to dla Ciebie nie wygodne czy jakaś inna przyczyna?

      Usuń
  10. Podoba mi się ta kula, chciałabym taką mieć, bo dużą wagę przywiązuję do ekologii :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!