16 paź 2015

Poznaj bohaterki projektu: "waga 60 kg" cz.1 | Dieta, suplementy i "grzeszki".

Pięć różnych kobiet - cecha wspólna? Waga 60 kg. Projekt powstał nie po to by porównywać która ma ładniejszą figurę czy buzie. Ale po to, by uświadomić, że dzięki tym naturalnym różnicom jesteśmy wyjątkowe i piękne, więcej na temat samego projektu znajdziecie w poprzednim wpisie. 

Czym zajmują się na co dzień? 

Paulina Weiher doktorantka biotechnologi, wraz z zespołem przygotowuje szczepionkę przeciwko grypie dla kurczaków. Kocha i tańczy - reggaeton. Gotuje, uczy się hiszpańskiego, rysuje, maluje, głaszcze koty i ogląda z mężem seriale. Nie wiem kiedy znajduje na to wszystko czas?, ale to nie koniec: lubi ozdabiać paznokcie o czym jest jej blog: cienistosc.pl

Ola S. tak się złożyło, że jedyna z bohaterek projektu, która jest mamą. Z powodzeniem łączy macierzyństwo, bycie żoną, zajmowanie się domem i pracę zawodową. Myśli też intensywnie nad założeniem własnego bloga - za co oczywiście trzymamy kciuki! 

Martyna F. również doktorantka biotechnologi (to czysty zbieg okoliczności!), prywatnie mama Igi - przeuroczej suczki Chihuahua, którą miałyśmy okazję poznać na wspólnej sesji;) Autorka bloga: technologiasmaku.wordpress.com na którym tłumaczy zawiłości nauki poprzez przepisy kulinarne. 

Joanna L. pracuje oraz zajmuje się domem - tak skromnie wypowiada się o sobie. Według mnie zasługuje na miano perfekcyjnej pani domu, jej specjalność to ciasta i torty. Kto raz posmakuje - przepadnie! 

Bogusia Mróz autorka bloga, którego właśnie czytasz i pomysłodawczyni projektu. Po za tym kosmetolog, wizażystka - to właśnie z makijażem chcę związać swoją przyszłość. Nieustannie dążę do minimalizmu na różnych płaszczyznach życia, poprzez ograniczenie posiadanych rzeczy i konsumpcjonizmu. Ważniejsze stało się dla mnie "być" niż mieć. Nie da się też ukryć, że jestem mężatką. 

A teraz czas na poznanie odpowiedzi jakie dziewczyny udzieliły podczas wywiadu:

Jak wygląda Twoja dieta?

Paulina: "Przede wszystkim staram się zdrowo odżywiać, tak aby moje ciało miało wszystko, czego potrzebuje i aby cieszyć się dobrym samopoczuciem. Najważniejsze dla mnie jest jeść jak najwięcej warzyw. Zdrowa dieta - standardowo pięć posiłków dziennie, piję dużo wody i zielonej herbaty, unikam żywności przetworzonej i słodkości - jak już są to desery, które sama przygotowuję. Rano gotuję na cały dzień dla siebie i Męża, obiady jemy w pracy, żeby nie objadać się wieczorami. Warzywa, warzywa, warzywa."


Ola: "Staram się jeść regularnie co 4h - 4 posiłki dziennie. Jak najmniej przetworzonych produktów, ale też nie dajmy się zwariować, nie mam problemu z tym aby pójść ze znajomymi do restauracji lub z przyjaciółmi na babski wieczór. Smażę na oleju kokosowym, ostatnio odkryłam napój owsiany, smaczna baza do owsianki - polecam. Niestety ostatnio odpuściłam z dietą i przybyło trochę dodatkowych kilogramów. Moją słabością są niestety słodycze."

Martyna: "Wiem doskonale, dlaczego wiele zaleceń dietetycznych ma sens z punktu widzenia naukowego. Z wdrożeniem ich w życie jest gorzej. Przez pół roku próbowałam być weganką i to był poważny błąd, bo pogłębiły się w tym czasie moje problemy z gospodarką hormonalną. Cóż, nie wszystko służy każdemu, chociaż jest mnóstwo badań potwierdzających dobroczynny wpływ takiej diety u wielu osób. Prowadzę dziennik diety wg. ściśle określonych zasad (pory posiłku, miejsca, skala głodu, co zjadłam, ile, czy w ciągu dnia spożyłam odpowiednią ilość pokarmów z każdych grup). Dzięki temu na bieżąco mam wgląd w postępy i to, co jeszcze trzeba poprawić. Sukcesywnie uczę się nowych nawyków. Piję dużo wody, słodycze zastąpiłam owocami i warzywami, mniej solę i słodzę, częściej aktywnie spędzam czas na powietrzu, bawiąc się z pieskiem. Regularność posiłków jest bardzo ważna, bo co 3-4 godziny uaktywnia się enzym odkładający tłuszcz (taka pozostałość po przodkach żyjących w jaskiniach). Przy moim trybie życia jest to trudne, ale walczę. (Pssst! Silnym inhibitorem tego enzymu są kwasy omega-2, moja ostatnia nadzieja)."

Joanna: "Nie stosuję żadnej specjalnej diety tylko staram się jeść regularnie i to na co mam ochotę. Podstawą dnia jest u mnie śniadanie na które zazwyczaj jem owsiankę lub grzanki z jajkiem sadzonym. Kolejnym ważnym posiłkiem jest obiad koniecznie na ciepło oraz kolacja, którą często ze względu na pracę jem koło 22. Między głównymi posiłkami jest zawsze jakiś owoc lub inna przegryzka. Poza tym po wysiłku fizycznym staram się dostarczać organizmowi niezbędnych składników i zazwyczaj jest to koktajl białkowy z owocami. Podstawą mojego jadłospisu są jajka, ryby, nabiał oraz owoce i warzywa. Po mięso sięgam głównie jak mój partner jest w domu wtedy też często wypiekam domowe pełnoziarniste pieczywo. A na niedzielne obiady u rodziców zawsze piekę ciasta (wcale nie takie dietetyczne) których głównymi składnikami jest czekolada, śmietana co najmniej 30% i serek mascarpone. Generalnie nie ograniczam się, owszem staram się jeść zdrowo, ale przyznaję się do słodkich grzeszków. Po prostu chodzi o równowagę!"

Bogusia: "Nigdy nie wychodzę z domu bez śniadania, to u mnie podstawa. Wiem, że spożywanie regularnych posiłków jest ważne, ale nie zawsze tryb mojego dnia mi na to pozwala. Albo po prostu jestem źle zorganizowana. Nie umiem z wyprzedzeniem zaplanować większych zakupów spożywczych, menu i nie chce mi się poświęcić wieczoru na gotowanie na kolejny dzień. Nigdy nie wiem na co będę miała jutro ochotę. Moja dieta od kilku miesięcy diametralnie się zmieniła, przez wykluczenie laktozy ze względów zdrowotnych. Zmuszona zostałam odstawić ukochane sery czy krowie mleko na rzecz produktów roślinnych. Mając na myśli mleko mam również wszelkie przetwory co w efekcie wyeliminowało spożywanie słodyczy (czekolady, ciasta itp.) a także innych przekąsek (chipsy często również zawierają mleko!) praktycznie do 0. Moje kupki smakowe oszalały, mam ogromną ochotę na słodkie, więc spożywam sporo owoców świeżych i suszonych. Zainteresowałam się dietą wegańską i chętnie poznaję nowe przepisy z łatwo dostępnych warzyw, kasz i makaronów. Od wegan po za szacunkiem dla życia zwierząt można nauczyć się smacznego przyrządzania dań o których wcześniej nigdy bym nie pomyślała. Taka kuchnia wbrew pozorom wcale nie wymaga dużo czasu ani składników co idealnie wpisuje się w mój minimalistyczny styl. Niestety przez to jak zostałam wychowana nie umiem odmówić sobie całkowicie mięsa, ale jego spożywanie staram się mocno ograniczyć i widzę pozytywne zmiany w moim organizmie (m.in. schudłam 5 kg). Ogólnie wsłuchuję się w potrzeby swojego ciała, wykluczając oczywiście składniki mocno przetworzone oraz te które mi szkodzą z racji alergii."

Co myślisz o suplementach diety?

Paulina: "Sama korzystam z suplementów diety, ale według zaleceń lekarza. Uważam, że suplementy są OK, ale najlepiej najpierw sprawdzić ewentualne niedobory i zrobić badania krwi, a dopiero potem sięgać po tabletki. Suplementy to nie lek na wszystko, a odpowiednia diagnoza ewentualnych problemów i zdrowie są najważniejsze."

Ola: "Stawiam na odpowiednią dietę".

Martyna: "Odkąd studiuję na Wydziale Farmaceutycznym mam ambiwalentne podejście do suplementów diety, także tych wspomagających utratę masy ciała. Polskie prawo jest tak skonstruowane, że producent może do kapsułki wrzucić praktycznie wszystko, co mu się żywnie podoba. Nikt tego nie kontroluje. Nieuczciwi producenci mogą nas faszerować w najlepszym wypadku zwykłą skrobią, a w najgorszym niebezpiecznymi dla życia substancjami jak dinitrofenol czy pochodne amfetaminy. Nawet jeśli suplementy zawierają obiecywaną substancję, przeważnie są to wyciągi z roślin, czy owoców. Jeśli masz być szczera, biorę tylko suplementy przepisane przez lekarza i jeśli to możliwe w postaci suszu, jak np. herbatka z morwy białej. Przynajmniej widzę, co piję... Inna sprawa, że producenci suplementów żerują na naszych kompleksach i większości z nich nie potrzebujemy, za to przypadki licznych ofiar interakcji krzyżowych suplementów zdarzają się coraz częściej. 

Joanna: "Jeżeli chodzi o suplementy to zdecydowanie wolę dostarczać wartości odżywczych i witaminy naturalnie z warzyw i owoców."

Bogusia: "Gdy studiowałam kosmetologię w moim otoczeniu były same dziewczyny, za czym idzie ogromna presja otoczenia, by być szczupłą i piękną. Wiem, że wiele dziewczyn zażywało różne suplementy diety od tych łagodniejszych (hamujących apetyt, czy zapobiegających wchłanianiu się spożywanego tłuszczu do organizmu) po te silniejsze (obecnie wycofane ze sprzedaży) z różnymi efektami. Pamiętam, że skusiłam się wtedy na zakup popularnych kapsułek hamujących apetyt, ale nie byłam regularna w ich zażywaniu i w ogóle ciężko tabletki przechodzą mi przez gardło. To był ostatni raz, później prędzej inwestowałam w dietę przepisaną od dietetyka a teraz już wiem co z czym łączyć i w jakich ilościach by odżywiać się zdrowo. Jedyne tabletki które zażywam są przepisane/ zalecone przez lekarza." 

Największy "grzech"?
Paulina: "Uwielbiam Pepsi, pizzę i frytki. I generalnie bardzo, bardzo dużo jem." 

Ola: " Brownie i beza Pavlowej." 

Martyna: "Oczywiście łakomstwo. Lubię piec, chociaż ciasto, które nazywam "na sto dwa smutki" akurat pieczenia nie wymaga. Robi się je z mleka, kaszy manny, kostki masła, mnóstwa cukru, herbatników i czekolady. Miliard kalorii jak nic."

Joanna: "Tak jak wspomniałam wcześniej, słodkie wypieki." 

Bogusia: "Za mało piję wody! Czasami cały dzień funkcjonuję jedynie na jednej herbacie o czym przypominam sobie późnym wieczorem. I skoro mowa o wieczorach to chodzę spać o nieregularnych porach Raz zasnę po 22 innym razem o 2 w nocy, przez co nie zachowuję wskazanego odstępu między ostatnim posiłkiem a snem. Głodna nie zasnę, często jem w łóżku na kilka minut przed snem."
W kolejnej części projektu poznacie odpowiedzi na temat: aktywności fizycznej, tego czy dziewczyny są zadowolone ze swojego wyglądu, co najbardziej w sobie lubią, jaki mają stosunek do kosmetyków modelujących/ wyszczuplających oraz zdradzą swój urodowy trik dodający im pewności siebie;) 

Czekam na komentarz:) Chętnie poznam Twój stosunek do diety, suplementów i "grzeszki".

17 komentarzy:

  1. ciekawa inicjatywa. trzymam kciuki, Dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale świetny ten cykl! Fajne z Was babeczki! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Cieszę, się, że wszystko poszło po mojej myśli.

      Usuń
  3. Haha mam błąd w nazwisku - mój Mąż powiedział, że czuje się urażony :P Super to napisałaś!
    Z tym czasem na wszystko - dostaję pierdolca jak siedzę bezczynnie i uwielbiam robić dużo rzeczy, więc jakoś tak samo wychodzi. No i dobra organizacja, planowanie itp. pomagają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, przepraszam, już poprawiam. Kochana piszę na innym komputerze niż zazwyczaj i to pewnie stąd pomyłka.

      Usuń
    2. Hihi spoko, nic nie szkodzi, wiadomo, że takie rzeczy się zdarzają. Tym bardziej przy takiej ilości tekstu. A pięknie to wszystko napisałaś :)

      Usuń
    3. :) Dzięki, niedługo się biorę za redagowanie kolejnej części odpowiedzi:)

      Usuń
  4. Ale świetny pomysł! Gratuluję go!
    Pokazujesz ludziom, że podobna waga u różnych osób oznacza co innego. To, co "w ciemno" może się wydawać niską czy wysoką wagą, w rzeczywistości może takie nie być - wszystko zależy od wzrostu i budowy tej osoby.
    Pozdrowienia dla uczestniczek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Mam nadzieję, że dotrze projekt do jak najszerszego grona osób i więcej kobiet sobie te różnice uświadomi:) Pozdrawiam:*

      Usuń
  5. przyznam szczerze, że świetny pomysł! :) na prawdę! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł! Śliczne dziewczyny ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. "że dzięki tym naturalnym różnicą jesteśmy wyjątkowe"
    Proszę cofnąć się do podstawówki na lekcje języka polskiego z pisowni ą, om, jak i z interpunkcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję się podciągnąć w wolnej chwili z końcówek ą, om oraz interpunkcji:) Nie ma potrzeby cofać się do podstawówki. Pani/panu życzę mniej złośliwości w życiu.

      Usuń
  8. jeszcze raz się powtórzę, że to naprawdę świetny pomysł na serię i każdy kolejny post z wielką chęcią czytam :) mam wrażenie, że teraz panuje niezrozumiały dla mnie kult kilogramów, konkretnego numerka - nikt nie patrzy na budowę, naturalne uwarunkowania itp. 50 i już, albo i mniej o zgrozo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mniej szczególnie mnie przeraża! No chyba, że ktoś jest niski, poniżej 160. Już redaguję kolejną część projektu:)

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!