31 maj 2015

5 myśli po kilkudniowym wyjeździe.

Ruchome Wydmy w Łebie. Ja w sukience maxi Pulpa, nie myślałam wcześniej, że długie sukienki to takie praktyczne ubranie. 
1) Na wyjeździe odpoczywam lepiej. W domu się nie da - albo po prostu nie umiemy. Rozpraszają mnie domowe obowiązki typu: pranie, sprzątanie, gotowanie, czy inne "ważne" sprawy do załatwienia. Na wyjeździe śpi się ile człowiek ma ochotę, ma czas na spacery, rozmowy, czułości... Wszystko przebiegało bez pośpiechu, który tak dominuje w życiu codziennym. Serio, na zegarek zerkałam jedynie by sprawdzić czy minęło już pół godziny od łyknięcia tabletki na tarczycę by pójść zjeść śniadanie. 

2) Stosuję minimalizm kosmetyczny. Chodziłam bez makijażu i było mi z tym dobrze. Nie obchodziło mnie totalnie co myślą sobie o mnie inni, a wyspanie zadziałało lepiej niż nie jeden kosmetyk. Ograniczyłam też mocno pielęgnację twarzy do mycia żelem i kremu na dzień z filtrem. W nocy pozwalałam skórze oddychać i żyć własnym życiem. Co do mycia ciała i włosów skorzystałam z hotelowych kosmetyków, swoich nie brałam, chociaż jechaliśmy samochodem i spokojnie by się zmieściły, ale nie widziałam w tym głębszego sensu. Tragedii nie było - ja, moja skóra, włosy mamy się dobrze.

3) Nie oszczędzam. Na co dzień raczej jestem oszczędna i mądrze rozplanowuję wydatki, dzięki temu też bez problemu mogliśmy wyjechać na te kilka dni. Po za wybraniem tańszej opcji noclegu (korzystając ze strony z grupowymi zakupami) nie oszczędzałam. Tańszą nie mam na myśli pola namiotowego (bo jeszcze jest dla mnie za zimno na takie wypady), ale pokój z łóżkiem małżeńskim i łazienką w Villi. Do dyspozycji gości: jakuzzi i basen w ogrodzie oraz zabiegi spa. Cena wraz ze śniadaniem i tak była niższa niż innych noclegowni umeblowanych za czasu PRL-u. Idąc do knajpy nie sugerowałam się ceną dań, ale tym na co mam aktualnie ochotę, a że trafiliśmy na smaczne jedzenie i dobrą obsługę nie żałowaliśmy na napiwek. Oczywiste też jest to, że w takich typowo turystycznych miasteczkach ceny w zwykłym sklepie spożywczym przewyższą te z miasta w którym mieszkam. 

4) Doceniam naturę. Siedząc wieczorkiem na plaży, spoglądając na zachód słońca dotarło do mnie, że dokładnie to samo mogę robić u siebie w Gdyni, bo jest równie piękna! Wystarczy zjechać samochodem czy komunikacją miejską na plażę z kocykiem + parawanem i delektować się chwilą. Tak samo bieganie wzdłuż brzegu morza jest o wiele przyjemniejsze niż to przy miejskich ulicach. Muszę to koniecznie częściej praktykować!

5) Więcej mocy do działania! Minione 5 tygodni z focusem wyrobiło we mnie nawyk codziennych treningów i nie zamierzam zaprzestawać. Wypoczęta wracam do treningów i walki o zdrowszą, bardziej wysportowaną sylwetkę. Obmyśliłam plan działania - tym razem miesiąc poświęcę na ćwiczenia z Ewą Chodakowską <rozpiska>, której treningi do tej pory nie porwały mnie na dłużej. Nie mogę być jednak obojętna na liczne zdjęcia metamorfoz na jej fb. Mimo wielu słów krytyki wylanej w internecie uważam, że Ewa zrobiła kawał zajebistej roboty motywując tysiące kobiet do ruszenia swojego tyłka z kanapy! Ciekawe jak moje ciało/ kondycja zmieni się po miesiącu?

Piszę ten artykuł dla siebie - ku pamięci, ale czuję też wewnętrzną potrzebę podzielenia się tymi myślami z Tobą. Może Ty też zdradzisz mi swoje myśli?

7 komentarzy:

  1. Na wyjazdach wyłączam się w 100% z tym, że szkoda mi czasu na sen ;) Tutaj akurat mam inne podejście, bo oboje lubimy zobaczyć to i owo więc szkoda czasu na spanie, które zostawiamy wyłącznie na warunki domowe. No i kwestia łóżka, najlepiej wysypiam się na swoim.
    Oszczędności jako takich nie stosujemy na co dzień, jeżeli jest ochota gdzieś wyjść, to po prostu to robimy. Dlatego też rzadko gotuję w domu przez weekned, to czas dla Nas i z dala od garów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie szkoda, bo zawsze mi go mało:) Ale każdy spędza wolny czas tak jak najbardziej lubi. Nie zabrakło czasu na spacerowanie - i to pewnie z 400% więcej niż gdybyśmy byli w domu, w Łebie za dużo nie ma akurat do zobaczenia/ zwiedzania więc po prostu chłonęliśmy przyrodę:)
      W weekendy też nie gotuję, albo odwiedzam rodziców, albo idę do knajpy - też uważam, że szkoda czasu na gary:p

      Usuń
  2. Ale świetnie. Troszkę zazdroszczę tego wyjazdu :) U mnie sesja w natarciu więc na odpoczynek będzie czas dopiero za jakiś czas :) Fajnie to podsumowałaś, też zawsze wracam pełna motywacji z takich wyjazdów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po sesji będziesz mieć wymarzone wakacje:) Trzymam kciuki za egzaminy!

      Usuń
  3. Fajnie, że odpoczęłaś i dobrze spędziłaś czas :) W sukience wyglądasz super! Ja nie noszę już od lat spódnic/sukienek bez rajstop, bo mi się uda obcierają i później jest awaria, ale kiedyś bardzo lubiłam długie spódnice. Krótkie zresztą też ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Po ćwiczeniach z focusem już mi się udo o udo nie obciera na szczęście.

      Usuń
  4. To prawda, że w domu, zwłaszcza nam, kobietom, trudno wypocząć. Trzeba ugotować, przydałoby się zrobić pranie czy ogarną codzienny rozgardiasz. Ja też jeśli chcę na prawdę odpocząć, to muszę wyjechać. Ostatnio byliśmy na takim 3-dniowym nadmorskim wypadzie i było absolutnie cudownie.
    Ja również podczas wyjazdów stosuję minimalizm kosmetyczny i ograniczam się do kosmetyków absolutnie niezbędnych, daję skórze odpocząć, nie zapominam tylko o kremie z filtrem, ale o tym i u nas muszę pamiętać. I podobnie jak Ty, nie oszczędzam. Nie jestem jakoś specjalnie rozrzutna, ale nie ograniczam się, jak mam na coś ochotę to po prostu to kupuję.
    Uwielbiam polskie morze, jest cudowne, a ja mam do niego olbrzymi sentyment. Może i do Łeby się kiedyś wybiorę :)
    Niestety za daleko mam, aby fundować sobie kolację na plaży (mieszkam na Śląsku).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!