22 lut 2015

Hit czy kit? | The Body Shop - muślinowa ściereczka do mycia twarzy.

Mycie twarzy za pomocą ściereczek praktykuję od samego początku prowadzenia bloga, czyli ponad 2 lata. Korzystałam z Glov <recenzja> oraz ściereczek z mikrofibry, więcej na ich temat/ oraz dlaczego nie inwestuję w modne soniczne szczoteczki znajdziecie <tutaj>. 

Ponad dwa miesiące temu zakupiłam pierwszą ściereczkę z mikrofibry w sklepie The Body Shop i myślę, że to odpowiedni moment by wyrazić swoją opinię, ponieważ jestem pewna w 100%, że zdania już nie zmienię. 

Zacznę od tego, że jedna sztuka kosztuje 15 zł. Należy prać ręcznie w 30 stopniach, ja piorę w pralce i nie widzę by się zniszczyła czy zmieniła swój stan skupienia. Jest taka sama w dotyku jak zaraz po kupnie. Pomimo swojego białego koloru, po każdym zastosowaniu wymywa się z niej dobrze brud (podkład/ puder/ kosmetyk użyty do mycia). Dzięki czemu nie tylko wygląda estetycznie ale daje mi pewność, że zachowuję odpowiednio higienę. Użyta rano już w południe jest sucha. 

Jaka jest w dotyku? Ściereczka muślinowa jest bardziej szorstka niż Glov czy te z mikrofibry. Dlatego nie używam jej do codziennego mycia, tylko co 2-3 dni. Bałabym się podrażnienia, czy za mocnego złuszczania naskórka. Nie używam jej na okolice oczu. Plus jest taki, że zastępuje mi użycie peelingu. 

Jest też cieńsza od poprzedników, przez co produkt myjący przechodzi przez ściereczkę na skórę dłoni. Proces mycia/ demakijażu w takim przypadku muszę powtarzać kilkakrotnie, by do końca zebrać ze skóry kosmetyk (ostatnio używałam pianki Shisiedo - Ibuki). 
Podsumowując ściereczka muślinowa nie pobiła ściereczek z mikrofibry, dalej korzystam z nich najczęściej. Ale zakupu nie żałuję, uzupełnia ona mój demakijaż, zastępuje peeling skóry twarzy. A ponieważ po dwóch miesiącach używania/ prania dalej wygląda jak nowa to cena 15 zł jest bardzo korzystna dla mojego portfela.

A Ty używałaś ściereczek muślinowych? 
Może polecasz inne marki do wypróbowania?

14 komentarzy:

  1. czyli na co dzień mikrofibra a ta tylko z doskoku co kilka dni :) zaskoczyłaś mnie tym, że zastępuje Ci peeling do twarzy, nie pomyślałabym, że muślin tak podziała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie akurat tak, a mam cerę mieszaną - przetłuszczającą się w strefie T. Może to też być efekt całej pielęgnacji jaką stosuję, że skóra nie zanieczyszcza mi się jakoś mocno. Nawet zauważyłam obkurczenie porów na nosie i na policzkach, ale to już chyba zasługa Shisiedo, o co na pewno uzupełnię recenzję.

      Usuń
  2. Nigdy nie używałam ściereczek muślinowych, jakoś wydaje mi się, że za dużo z nimi roboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie takie oczyszczanie twarzy jest dużo łatwiejsze niż w przypadku używania kosmetyku + dłoni. Woda nie ucieka spomiędzy palców, a ściereczka idealnie ściąga zanieczyszczenia z twarzy;)

      Usuń
  3. Rozważałam jej zakup i przekonałaś mnie że warto :) Potrzebuję czegoś do dokładnego zmywania olejków.

    OdpowiedzUsuń
  4. od jakiegoś czasu myślę o wypróbowaniu ściereczek z mikrofibry, ale też boję się o naczynka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mikrofibry są delikatniejsze i raczej nie powinny negatywnie wpływać na naczynka, bo nie trzeba skóry pocierać;)

      Usuń
  5. Ciekawy produkt. Muślin kojarzy mi się tylko z wymarzoną sukienką Ani z Zielonego Wzgórza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo muślin to nic innego jak bawełna, tylko pewnie jakiś tam konkretny splot/odmiana? nie znam się na tym. Nie kojarzę aż tak dobrze szczegółów Ani z Zielonego Wzgórza to teraz lektura w 6 klasie podstawówki. Ale film bardzo lubiłam;)

      Usuń
  6. Dużo słyszałam o tych wszystkich ściereczkach, jednak nie potrafię się przekonać. Chyba jestem za tradycyjnym myciem twarzy: żel+woda+dłonie ;) Może kiedyś się przekonam, ale... to codziennie pranie tych ściereczek jak na razie skutecznie mnie odstrasza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zawsze w obiegu 3 ściereczki z mikrofibry, no i teraz 4 z muślinu, więc wystarczy jak pranie robię 1-2 razy w tygodniu;) A tak woda, mydło i przepierka ręczna.

      Usuń
  7. Długi czas korzystałam z manualnych szczoteczek, które sprawdzały się nieźle, ale nie idealnie. Później przerzuciłam się na gąbki peelingujące, bo ściereczki z mikrofibry były za delikatne. Ale od kiedy mam ściereczkę z TBS - mogę pozbyć się wszystkiego :) Jest idealna dla mojej skóry.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że szczoteczki nie potrzebuję;)

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!