1 krok do minimalizmu | Pozbądź się 365 rzeczy w 365 dni. Arkusz do pobrania.

Pierwsze co przychodzi mi na myśl, gdy słyszę słowo minimalizm to posiadanie mniej. Za pewne nie tylko mi, ale również osobom nie zgłębiającym tematu. Popularne jest wyzbywanie się dóbr materialnych ponad te duchowe (doświadczenia/ wspomnienia/ przeżycia). Ograniczanie swoich rzeczy materialnych do liczby 100 lub tak, aby najważniejsze rzeczy zapakować w plecak i móc ruszyć przed siebie, zostawiając całą resztę bez tęsknoty i poczucia smutku/ utraty.

W swoim minimalizmie nie chcę się ograniczać do konkretnej liczby posiadanych rzeczy. Chcę na początek oczyścić swoją przestrzeń. Jak przeprowadzałam się "na swoje" zmieściłam się na raz w samochód osobowy. Teraz to pewnie potrzebowałabym już całej ciężarówki... A pomóc ma mi w tym małe wyzwanie/ postanowienie. Pozbyć się 365 rzeczy w 365 dni!


Jeżeli chcesz przybliżyć się o krok do minimalizmu/ prostszego życia, zacznij ze mną od dziś! Na pewno w Twoim otoczeniu znajdują się rzeczy które są bezużyteczne, brzydkie, już dawno przestały cieszyć. Pozbądź się przedmiotów z których nie korzystasz, sprzedaj, podaruj lub wyrzuć. Pozbądź się podniszczonych rzeczy, zwiędniętych kwiatów, przedmiotów, które niosą za sobą negatywne emocje (pamiątki po byłych partnerach/ przyjaciołach).  Tak, aby otaczać się tylko ładnymi, dobrej  jakości, praktycznymi rzeczami. 
Przygotowałam w tym celu przydatny arkusz (widoczny na zdjęciu), który możecie pobrać i wydrukować, znajdziecie go <tutaj>. Poza ponumerowanymi od 1 do 365 krateczkami do wykreślania/zakreślania jest też miejsce na wpisanie daty rozpoczęcia wyzwania i zakończenia. Oraz miejsce na notatki, ja w tym miejscu zapisuję jakie przedmioty wyrzuciłam;)
Jak widzicie ja już ten proces zaczęłam kilka tygodni temu, od czyszczenia szafy w czym pomocny był post Emilii <tutaj>. 

Jak to kiedyś mądrze powiedział Ludwig Mies van der Rohe: "Mniej znaczy więcej".  

Przyłączycie się? Trzymajcie za mnie kciuki, mam cichą nadzieję, że ukończę wyzwanie w szybszym czasie niż rok. 

Komentarze

  1. Pamiątki po byłych przyjaciołach - tego w ogóle nie powinno być na liście rzeczy do wyrzucenia. Wiesz o czym myślę, na pewno. Nie o sam fakt pozbywania się rzeczy, ale o to, że przyjaźnie powinny być na wieki - "były przyjaciel" to przygnębiające określenie, nad którym trochę dłużej zawiesiłam wzrok (nie bez powodu). Ale nie o tym :)

    Pomysł masz świetny! Nie pobieram arkusza, myślę, że chętniej będę zapisywała w kalendarzu - codziennie jedną rzecz. (Wiesz, kolejna wydrukowana kartka, to jedna rzecz "więcej", więc krok dalej od minimalizmu :P ) Przyłączam się do wyzwania! To chyba najdłuższe wyzwanie, w którym będę brała udział :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak przyjaźnie powinny być wieczne, ale niestety ja się parę razy w życiu "sparzyłam", może myliłam się wtedy myśląc, że to przyjaźń. Było mi żal tylu lat, ale na dzień dzisiejszy podchodzę do tego inaczej, jestem mądrzejsza o pewne doświadczenia ;) A nie ma sensu wracać do tej relacji, bo była toksyczna...

      Arkusz można zrobić w notesie, taki też miałam:p Ale wiem, że wiele osób bardziej motywuje wykreślanie na kartce, a nie każdemu chce się robić samemu taki arkusz. Można zaznaczać w komputerze jak komu wygodniej:)

      Usuń
    2. Ach tam, zostawmy przykre wspomnienia ;)

      Co do tych list to chyba zastanowię się na dodaniem arkusza w Excelu (jak wiesz, jestem od niego uzależniona - NADAL :P ) z taką listą. Będzie łatwiej ją potem przerobić na post z "rachunkiem sumienia" :D

      Usuń
    3. Już przykre uleciały dawno:P Teraz to się cieszę, że wyszło tak a nie inaczej.

      Dokładnie, możesz wykorzystać Excel, ja lubię mieć wszystko w jednym tradycyjnym notesie:) Taka staroświecka jestem.

      Usuń
  2. Minimalistką jestem i podjęcie wyzwania będzie trudne bo nawet nie wiem czy mam tyle rzeczy :D Chyba zmodyfikuję na 'pozbądź się 52 rzeczy w 52 tygodnie' :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świnka ja trochę nagromadziłam mimo woli, jak się na 65 metrów dla dwóch osób to uwierz, że chcąc nie chcąc jakieś "śmieci" same się zbierają "to się przyda" - a ostatecznie leżą przykryte kupą kurzu. Sporo u mnie zalegało też ubrań, nie pasujących na mnie już dawno, albo podniszczone torebki, których i tak już nie nosiłam. Zwiędnięte i podgryzione kwiaty przez kota też już straszyły a nie dodawały urody wnętrzu.

      Modyfikuj do woli:) Pierwotnie na jakieś zagranicznej stronie widziałam, aby pozbyć się 2013 przedmiotów w 2013 roku - tyle to na 100% bym nie miała;P

      Usuń
  3. Jeżeli jest pamiątka po byłych przyjaciołach znakiem tego nie powinni nimi być.... lepiej zakopać taką przeszłość za sobą i tyle.

    Nigdy nie byłam zbytnio sentymentalna, choć czasami zdarzało mi się trzymać pewne rzeczy, które z biegiem czasu....ulegały destrukcji ;) Lubię za to mieć drobiazgi różnej maści przywołujące dobre chwile, miłe wspomnienia. Zatrzymuję dobrą energię :)

    Od chwili przeprowadzki przeszłam niezłą szkołę życia pod kątem przestrzennym i teraz na bieżąco zajmuję się porządkami. Nie ma litości :) Gdyby przyszło się spakować, najważniejszym elementem byłoby... łózko oraz ulubiona skórzana kanapa, rzeźba :D potem sprzęt komputerowy ze względu na pracę Nas obojga. Potem garderoba, no i mój kosmetyczny kram, w zasadzie to perfumy najbardziej :)

    Pomysł super i mocno Ci kibicuję, ale sama się nie przyłączę, bo za wiele do odgruzowania nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nie powinni, ale człowiek takie rzeczy zauważa po czasie. I też muszę się pozbyć tego, zalega gdzieś karton pod łóżkiem...

      Drobiazgi przywołujące miłe wspomnienia - jestem za! Szczególnie albumy ze zdjęciami z wyjazdów, czy nawet przywieziony kamyk czy muszelki:) O ile znajdzie się dla nich ładne miejsce/ pudełeczko - tak aby dalej zdobiły, a nie zalegały w szufladzie i tworzyły bałagan.

      Ja się staram do rzeczy nie przywiązywać, bo to nie ma sensu, naturalna kolej rzeczy, że najczęściej używany mebel w domu się zniszczy po kilku latach itd. Nie potrzebuje porcelanowej zastawy (chociaż taką dostałam), bo to nie ma dla mnie ogromnego znaczenia. Tak samo jak nie zależy mi na idealnie gładkich ścianach w mieszkaniu - po czasie bardziej istotne staje się to by ściany były czyste i ładnie odmalowane;) Owszem są przedmioty cenniejsze, po których byłoby mi smutno np. aparat fotograficzny;) Komputery to w dzisiejszych czasach niezbędnik, już prędzej można funkcjonować bez telefonu komórkowego.

      Dzięki, u mnie się uzbierało, mój mąż to też niezły chomik;p

      Usuń
  4. A chyba sobie wydrukuję taki arkusz od Ciebie :) Jedna rzecz dziennie to może niewiele, ale 365 już robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tym bardziej, że jak się już weźmiesz za sprzątanie to szybko wykreślisz więcej niż 1 pozycje dziennie;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli można więcej niż jedną rzecz? :D

      Usuń
    2. Pewnie im więcej zbędnych "śmieci" jednego dnia tym lepiej;) Czas roku, wydaje się rozsądny, bo przecież nie codziennie mamy czas szukać i wyrzucać. A jakby tak się wziąć raz w tyg. za zalegające śmieci w szufladzie, pod łóżkiem w szafce itd. to się uda;)

      Usuń
    3. Podejmę się tego, niech no tylko troszkę się podleczę, bo z takim katarem to nic mi się nie chce ;)

      Usuń
    4. Ja już lżejsza o 101 rzeczy:P Kot wywlekł karton z pod łóżka ze starymi płytami i pierdołami...

      Usuń
  6. Swietny pomysl!! Chetnie podejme wyzwanie. Czy wszystkie rzeczy sie licza: stare notatki, gazety, plyty, pudla i pudeleczka, ubrania czy tylko jakas kategoria?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie rzeczy:) Oprócz zużytych w danym momencie opakowań po kosmetykach:P Ale takie zapomniane śmieci jak najbardziej:P

      Usuń
  7. wydrukowałam i skreśliłam już 3 okienka :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!