7 kwi 2014

Guerlain - terracotta light (02 blondes).

Pierwszym moim kosmetykiem marki Guerlain były słynne meteorytki, o których pisałam tutaj. Później w stronę tak drogich kosmetyków zerkałam nie śmiało, aż do momentu gdy Urbi pokazała  terracotte. 
Chęć posiadania swojej sztuki zakiełkowała w mojej głowie tak mocno, że we wrześniu 2013 - skusiłam się! Pomimo wydania wtedy największej ilości pieniędzy w skali roku na kosmetyki. Czego z perspektywy czasu nie żałowałam, ani przez moment. Czas nadrobić braki i zrecenzować - terracotte light - po naszemu: świetlisty puder brązujący. 

Zacznijmy od opakowania. Klasycznie kosmetyki z wyższej półki dodatkowo pakowane są w papierowe kartoniki zaklejone taśmą - nikt przed nami nie wkłada tam swoich ciekawskich paluchów. Puderniczka z lusterkiem to plastik, ale ciężki i pięknie wykonany. W środku dodatkowy plastikowy ochraniający krążek, który ja pozostawiłam do dziś dnia. Na odwrocie naklejka, z podstawowymi informacjami, nie ścierająca się. Jedyne zastrzeżenie mam do zamknięcia - "ząbek" przypadkowo wyłamałam kilka dni temu, teraz muszę bardziej uważać podczas transportu w kufrze czy kosmetyczce. 
To co znajdziemy w środku, to prasowany puder - mozaika. 02 blondes  to najjaśniejszy odcień z dostępnej czwórki. W skład tej mozaiki wchodzą 2 matowe brązy (jasny i ciemny), ciemniejszy połyskujący na złoto brąz oraz delikatny satynowy róż. 
Zużycie widoczne na zdjęciu, najmocniejsze na środku, gdzie przeważnie w pierwszej kolejności dotykam pędzlem (jajeczkiem z ecotools do różu), następnie zataczam kółko. Maty są bardziej zbite i zużywają się wolniej, a "wysepki" połyskujące nieco szybciej. Okres ważności od otwarcia to 18 m-cy i  licząc od września 2013 - myślę, że na tyle spokojnie mi wystarczy. 

Ten puder ma za zadanie nadawać skórze słoneczny koloryt i subtelny blask. I zgadzam się z tym w 100%. Nadaje się na każdą porę roku i pogodę, na naszej twarzy bladej czy opalonej wygląda korzystnie - promiennie. Blondes idealnie nadaje się dla jasnych i ciemnych blondynek, nawet tych o bardzo jasnej karnacji. Nie da się zrobić nim krzywdy. Połyskujące drobiny są subtelne i nie przypominają brokatu. Można śmiało go użyć nawet w dniu ślubu i sesji zdjęciowej.

Tutaj pokazywałam w jaki sposób terracottę aplikuję i efekty na "gołej" jedynie nakremowanej twarzy. Poniżej pokażę, jak wygląda na twarzy pokrytej wcześniej kremem CC i pudrem:
Uwielbiam ten efekt! Utrzymuje się spokojnie przez cały dzień i jeszcze dłużej na mojej przetłuszczającej się cerze. Nie powoduje wysypu krostek czy podskórnych grudek - dlatego terracotta jest bezpieczna dla osób z trądzikiem. 

Podobny efekt opalenizny można uzyskać Ziemią Egipską - Bikor, ale mają jedynie jeden kolor do wyboru, mniej bezpieczny dla bladolicych i wpadający w pomarańcz. Używałam Ziemi Egipskiej kilka lat temu, gdy jeszcze się opalałam. Nie jest to zły kosmetyk, ale z przeznaczeniem dla osób z ciemniejszą karnacją. 

Największy minus kosmetyku Guerlain to niestety cena: 10 g kosztuje 219 zł. Tego typu kosmetyki kupuję zawsze podczas promocji -20, 30% od ceny regularnej w perfumeriach typu Sephora/ Douglas. Akurat wtedy załapałam się na dni Vip w Sephorze i za ten kosmetyk zapłaciłam 175,20 zł. Właśnie na takie promocję polecam Wam czekać:) 

Polecam, mimo wysokiej ceny! Szczególnie, gdy chcecie postawić na jeden lepszy kosmetyk zamiast kilku - słabej/średniej jakości lub dających gorszy efekt. 

Pod tym postem piszcie jak Wam się podoba, oraz jaki jest Wasz ulubiony puder brązujący? 
Obiecuję też niedługo zrecenzować bazę bronzującą Chanel i kwietniową nowość MAC - matte bronze - który mam od 3 dni i nie miał jeszcze swojej premiery na blogu;)

55 komentarzy:

  1. Świetny efekt :) Warto zainwestować w ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna! Efekt jest fantastyczny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim nr stała się baza brązująca Chanel oraz brązer z La Prairie. W zasadzie gdyby nie on, kupiłabym któryś z Guerlain Terracotta 4 Seasons. Aczkolwiek nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa i wszystko jest możliwe :)
    Uważam, że warto wydać raz a porządnie. Mam kilka średnio-półkowych brązerów, lecz to nie jest do końca to.... Nawet słynna Bahama Mama pozostawia wiele do życzenia. Na początku było oczarowanie, które szybko minęło. Z biegiem czasu coraz lepiej wiem w jakie celować kolory oraz strukturę.

    Ziemia Egipska z Bikoru to była porażka na całej linii dla mnie, ponoć nowa wersja jest lepsza ale nie czuję się zachęcona by próbować ;) Za to mile wspominam brązer Nivea Stay Real, szkoda że trudno dostępny a kolejne opakowanie kupiłam dzięki uprzejmości pewnej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazę Chanel też lubię, ale czasami o niej zapominam i jak już przypudruję buzię to za późno. Ale w połączeniu z różem w musie z Maybelline tworzy zgrany duet:)

      Na Bahama Mama też miałam chrapkę, ale teraz jak mam matowy bronzer MAC to już nie czuję takiej potrzeby.

      Nie miałam nowej wersji Ziemi Egipskiej i już też pewnie po nią nie sięgnę. Nie wiedziałam, że Nivea ma kolorówkę po za kremami tonującymi.

      Usuń
    2. Kolorówka Nivea nie była nigdy dostępna oficjalnym kanałem w PL więc najbliżej można było kupić ją w DE i tak poznałam cienie, tusze, podkłady i inne rzeczy :)

      Widziałam odsłonę nowości na stronie Bikoru i ponoć jest zupełnie nowa odsłona Ziemi Egipskiej. Ciekawa jak faktycznie prezentuje się kolor. Na pewno będę chciała kupić cienie.

      U mnie jakoś tak się stało, że baza jest cały czas na widoku i odruchowo po nią sięgam. Za to musowe róże, choć polubiłam to trudno jest mi przekonać się do regularności. Częściej wybieram sprasowane. Muszę chyba na nowo wrócić do miesięcznych zestawów.

      The Balm przez chwilę zrobiło na mnie wrażenie, a potem prawie wszystkiego się pozbyłam :D Zostały ze mną trzy produkty i chyba pójdą w świat.

      Usuń
    3. Hm może kiedyś przy okazji wizyty w Gdańsku przejdę się do salonu by "zmacać" :) Cienie widziałam w kwadratowych, solidnych opakowaniach, też mnie kuszą.

      U mnie nawet jak leży na wierzchu to czasami zapomnę, ale w lato pewnie będę po nią sięgać bo to kremowe wykończenie jest inne - wyjątkowe:) Wróć może do takich 2 tygodniowych zestawów, większa rotacja kosmetyków:) Przy jednym uparcie trwam jak chcę go zużyć i tak było w przypadku Hooli, której odrobina została na dnie.

      To nie żałuję, że The Balm bliżej nie poznałam.

      Usuń
    4. Gdybyś wybierała się do wizyty w Gdańsku i była w ich salonie tak jakoś przed 15 maja, daj znać :) Bo za kilka tygodni pojawię się w PL i będę chciała zrobić zakupy.

      Dzisiaj odkryłam, że.... w mojej bazie pokazało się dno. Bardzo mnie to zasmuciło, bo wydaje mi się że przy takiej częstotliwości faktycznie zużyję ją w terminie, a ma oznaczanie na 18 miesięcy przy czym chyba jakoś w lipcu? będzie dopiero rok. Tak mi się coś wydaje, bo kupowałam ją tuż po premierze Burżuja.

      W tej bazie podoba mi się efekt jaki nadaje twarzy i nawet kiedy moja skóra nie prezentuje się fenomenalnie wystarczy krem BB z Diora, baza Chanel i puder z Nars'a by poczuć 100% zadowolenie. To mój minimalizm na wiosnę :D
      Z The Balm to jest zabawna historia, bo .... zaczęło się od opakowań. Wiesz, takie słodkie i w ogóle. Potem pojawiły się extra promocje w Mario i dostałam od Stri Mary Lou. Co prawda ten rozświetlacz nie jest dla mnie ideałem, ale potem kolejne odsłony przyciągały oczy. Im więcej czytałam, tym bardziej mnie ciągnęło. W końcu postanowiłam zaszaleć i zrobiłam większe zakupy za jednym zamachem. Jednak w zderzeniu z rzeczywistością słodkie opakowania przegrały, bo ja szukam konkretnych kolorów/wykończeń itd. W zasadzie The Balm mam jeden atut, jest tani, a częste obniżki w Mario i możliwość sprawdzenia kosmetyków na miejscu daje przewagę. Wiem, że wiele osób lubi tę markę lecz gdybym miała jeszcze raz podjąć decyzję, odpuściłabym.
      W moim przypadku biorę pod uwagę fakt, że zasmakowałam w innych markach i jestem coraz bardziej świadoma kiedy mogę wymagać więcej.
      Może u Ciebie byłoby inaczej :)

      Usuń
    5. Może mi się udać przed 15-tym;) więc się odezwę.

      Denko po około roku to i tak niezły wynik, w końcu to 30g/ml? tyle ile ma standardowy produkt do twarzy (podkład) a zużywa się w 3-4 miesiące, rzadko pół roku. 18 miesięcy jest rozsądny termin ważności i mam nadzieję, że ja też do tej pory będę używać z przyjemnością.

      The Balm ma urocze te opakowania, mi się kojarzą z Benefit - ale cena konkurencyjna, pewnie stąd ta popularność. W Mario, które było w Gdyni asortyment zawsze był przebrany, nie wiem może już wtedy była taka silna nagonka na blogach na te kosmetyki. Skoro nie kupiłam stacjonarnie, przez internet pewnie nie kupię.

      I tak jak piszesz, po czasie, przerobieniu kilku marek też mam swoje wymagania. Dlatego nie patrzę nawet w kierunku drogeryjnych BB/CC kremów czy podkładów. BB z Diora - będę musiała poprosić o próbkę. Teraz kupiłam z MAC, kolorystycznie trafiłam idealnie, ale na razie za szybko by się wypowiadać o działaniu.

      Usuń
  4. Wygląda pięknie, ale ja zawsze stawiam na matowe bronzery. Moje ulubione to Sleek i Benefit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj drobinki połyskujące są małe, tak samo jak w meteorytach - trzeba użyć by zobaczyć na własnej skórze;) Sleek'a miałam ale sprzedałam, przy mojej bladej cerze łatwo zrobić sobie nim krzywdę w pośpiechu. Benefit - Hoola, właśnie zużyłam - trochę zawiodła mnie wydajność...

      Usuń
    2. Ja Hoolę mam od roku i używam codziennie (z bardzo małymi wyjątkami), a jeszcze nie dotknął dna..

      Usuń
    3. Hm u mnie już po 3-4 miesiącach było widać denko na środku. Może ja tak centralnie każdy produkt zużywam, a jak już jest jedna dziurka to całość idzie szybciej...

      Usuń
  5. Podoba mi się bardzo, zarówno w opakowaniu, jak i na twarzy, dotykałam ten bronzer kilka razy, ale potem była jakaś oferta w sklepie, że w promocji był właśnie on i Terra Ora i wzięłam tą drugą:) Chociaż nie wykluczam zakupu tego cudaczka w przyszłości:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Drogi, oj drogi. Ale z drugiej strony dobry bronzer potrafi towarzyszyć nam latami, węcv chyba warto zainwestować w coś lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Meteorytki też mam ponad rok i jeszcze 1/3 w puzderku.

      Usuń
  7. Ślicznie wygląda. Osobiście od dłuższego czasu myślę nad zakupem meteorytów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kupisz na promocji i w razie czego jakby Ci nie podpasowały to i tak istnieje ogromna szansa, że sprzedaż je za cenę - za którą kupiłaś:)

      Usuń
  8. Jestem oczarowana tym jak prezentuje się na twarzy! Uzyskałaś efekt idealny :-) Czekam teraz na prezentację bronzera z Mac :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradzę już, że jestem z MAC'a zadowolona;) Prezentacja niebawem, na pełną recenzję będzie trzeba poczekać.

      Usuń
  9. efekt jest subtelny i piękny :) idealne podkreślenie bez ciemnej czy rudej plamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nigdy nie zrobiłam sobie nim krzywdy.

      Usuń
  10. Efekt fajny, ale nie na moją kieszeń :( ehhh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie z własnej kieszeni, to może "mikołaja"? :)

      Usuń
  11. Wszystko mi się w nim podoba i super wygląda do tak mocno obrysowanego oka czarną kredką :)
    A te zamknięcia przy takich okrągłych opakowaniach też zawsze mi się wyłamują :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem to cień czarny matowy oraz szary z palety UD - Naked 2.

      Czyli nie jestem sama:/

      Usuń
  12. Na Twojej twarzy prezentuje się naprawdę ładnie :)
    Ja jednak zostanę przy mojej paseczkowej mozaice z Inglota (nr 78).
    Służy mi wiernie już trzeci rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale rozumiem, że nie pierwsze opakowanie?
      Bo róż Inglota szybko mi się skończył.

      Usuń
  13. Kocham go. Ty tez wyglądasz w nim przepięknie *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki:) Również za przedstawienie mi terracotty;)

      Usuń
  14. Ja się bronzerów boję ;) nie widzę swojej twarzy w nich. Nawet z różami obchodzę się bardzo ostrożnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To idź do Sephory, poproś panią by Cię nim wymalowała, pochodź w nim i może się przekonasz;) Bo na prawdę nie jest groźny.

      Usuń
  15. Piekny efekt!!! Ja mialam kiedys ten dla brunetek, ale to wieki temu bylo. I tez u mnie te bardziej 'shimmerowe' odcienie z mozaiki szybciej znikaly niz te bardziej matowe. Na koniec mialam dziury w pudrze, po czym zaczal sie wykruszac ;-/. Ale w sumie kupilam wtedy dwie sztuki po £15.50 kazda, takze az tak zle nie bylo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak jest zawsze jak już zobaczę "denko" to reszta dużo szybciej się zużywa:/

      Usuń
  16. Ładnemu we wszystkim ładnie :) A Tobie służy ten puder, co widać na załączonych obrazkach :)
    Mój ulubiony puder brązujący to ten z Avonu, z serii Glow. Dziesięć razy tańszy od Guerlain, ale mnie służy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe mi nie jest we wszystkim ładnie:P Avon ma swoje "perełki" ;) ja nie mam do niego dostępu.

      Usuń
    2. Ja mam dobry dostęp do Avonu, jeśli chcesz, mogę pośredniczyć :)

      Usuń
    3. Daj znać, jakby były limitowane kredki SuperSHOCK:)

      Usuń
  17. Pasuje Ci! Po za tym wydaje się być dość delikatny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na buzi prezentuje się bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wygląda pięknie, tak delikatnie. A opakowanie też ładniusie, mhmmmm...

    OdpowiedzUsuń
  20. Zarówno w opakowaniu, jak i na Twojej twarzy prezentuje się się pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. bardzo ładnie, naturalnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ach wygląda cudownie i czuję się zachęcona :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam kiedyś wersję dla brunetek i była rewelacyjna, niestety podczas jednej z podróży spadła mi na podłogę i został po niej drobny mak :( Niestety opakowanie jest bardzo delikatne i trzeba strasznie z tym produktem uważać.

    OdpowiedzUsuń
  24. efekt bardzo subtelny i makijaż piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pięknie Ci w nim!

    Jest zdecydowanie za drogi na moją kieszeń, niemniej wygląda świetnie i myślę, że jest wart chociażby "zmacania" hehe ;)

    Ja w tej chwili używam Rewlonu i The Balm. Z tego drugiego jestem bardzo zadowolona! Pierwszy wypada zbyt pomarańczowo.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mi się terracotta bardzo podoba, a ten odcień faktycznie świetnie wygląda przy Twojej karnacji. W cenie regularniej nie kupię, ale jeśli trafię na w miarę dobrą promocję to owszem, chętnie sobie zaszaleję :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kochana czy da sie uzyskac troszeczke mocniejszy efekt kontorowania tym pudrem ? Mam mniej wiecej taki sam odcien skory co ty, moze troche bardziej zolty ale bardzo bardzo jasny :). Nie wiem czy wziac ten czy ktorych z pozostalych. Pomocy hehe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź pod uwagę, że zdjęcie zawsze "zjada" trochę koloru, więc konturowanie było ciemniejsze, jeżeli masz wątpliwości najlepiej wypróbuj kosmetyk w Sephorze lub Douglasie;)

      Usuń
  28. najpierw kupiłam meteorytki i zawiodły mnie na całej linii,sprzedałam nie mogłam uwierzyć że kupiłam taki bubel w takiej cenie....Potem skusiłam się na terracotte w dwóch wersjach lightczyli taką co masz na fotkach mozaikę oraz normalną gładką wersję nawilżającą 03 brunette-i powiem ta że ta wersja 03 brunette standardowa jest moim mega ulubieńcem! Cudo nad cudami. Osobiście nie nawidzę uczucia pudru na twarzy a tu zero takiego uczucia, zero zatykania, nie czuć go w ogóle na twarzy. Używam go do ocieplania buzi nie do konturowania. Czyli omiatam dużym pędzlem policzki i boki czoła po czym dopiero konturuję twarz innym brązerem jak bahama mamma. Kupuję go na allegro i płacę około 140 zł max. W drogeriach cena jest dobijająca i nie kupiłabym go za prawię 300 zł. Dodam że kompletnie żadnych drobinek nie widać na twarzy ale to muśnięcie słońcem...rewelka. Nie wspomnę o zapachu pudru który jest obłędny.Luksus! Niestety uważam że nie jest jakoś bardzo wydajny. Na razie jestem jeszcze z dziećmi w domu więc nie używam go na co dzień tylko na weekendy przy jakiś wyjściach i po niecałym roku zaczynają się zarysowywać już te okręgi w denku, więc przy codziennym używaniu myślę że około pół roku do 8 mc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej 300 zł? Nigdy tak wysokiej ceny nie widziałam. Ja zawsze się zaopatruję w droższe kosmetyki na promocjach -15, -20% :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!