Proste i skuteczne przepisy na ekologiczne sprzątanie

Tak jak wspominałam w ostatnim wpisie, aby uporać się z dręczącym mnie wypryskiem kontaktowym skóry dłoni, szukałam prostych, nieagresywnych środków do czyszczenia mieszkania. Przypomnę, dla tych co są tutaj od niedawna, lub zaglądają do mnie pierwszy raz, wraz z mężem mieszkamy na 65 m 2. 

Nie mamy dzieci, za to mamy dwa kocury, co również potrafią  nieźle nabałaganić! Rozsypać żwirek z kuwety czy zostawić swoje kłaczki na podłodze i meblach.

Myślę jednak, że jeśli posiadasz dzieci, tym bardziej temat ekologicznego sprzątania mieszkania/ domu powinien Cię zainteresować. Na pewno chcesz dla nich jak najlepiej, a we współczesnym świecie wystarczająco są narażone na zanieczyszczenia środowiska, nie dokładaj im drażniących detergentów w najbliższym otoczeniu. 

Z racji, że małżonek więcej pracuje, ja przejęłam większość obowiązków domowych. Aczkolwiek jest i tak, że czasami mąż ogarnia sam całe mieszkanie, a ja idę np. pobiegać. Lub sprzątamy razem i to wychodzi nam najlepiej, najszybciej. 

W każdym bądź razie skóra moich dłoni jest wrażliwsza na detergenty, dlatego zamieniłam większość kupnych produktów, na te wykonywane samodzielnie, proste przepisy z sody oczyszczonej, octu, boraksu, płatków mydlanych i olejków eterycznych jako dodatków zapachowych. 

Nie są to moje autorskie pomysły, posiłkowałam się informacjami znalezionymi na blogu Zielony Zagonek i to do autorki Ewy Kozioł odsyłam po więcej wiedzy. Ewa napisała również 3 książki, prowadzi internetowe kursy, w jednym z nich właśnie uczestniczę i dotyczy on sprzątania. W dzisiejszym poście podzielę się przepisami przeze mnie sprawdzonymi i regularnie stosowanymi w moim mieszkaniu. Żadna też ze mnie perfekcyjna pani domu... 

Mycie podłóg 
ekologiczny płyn do mycia podłóg



Do mycia podłóg nie odmierzam dokładnych proporcji wody i octu. Po prostu do zlewu wlewam gorącą wodę, ocet i kilka kropli olejku eterycznego, dla zapachu. Czasami 5 czasami 10. Tak, aby zapach był wyczuwalny, ale niezbyt duszący. Olejek eteryczny nie tylko neutralizuje zapach octu, ale też ma inne cenne właściwości. Najczęściej sięgam po olejek z drzewa herbacianego o silnym działaniu antyseptycznym, dezynfekującym, działa na bakterie, wirusy i grzyby. 

Okazuje się, że nie potrzeba specjalnego płynu do paneli a osobnego do kafli, co używałam wcześniej. Ciepła woda i ocet doskonale sobie radzi z zabrudzeniami i nadaje połysk. Na szczęście nie mam w domu dywanów ani wykładzin, więc nie muszę dodatkowo dbać o ich czystość. Odkurzanie nigdy nie należało do mojego ulubionego zajęcia. Dlatego najczęściej korzystam z miotły, czasami nawet kilka razy w ciągu dnia np. korytarz czy w pokoju koło kuwety. A później myję podłogi mopem. 

Przed przystąpieniem do mycia podłóg, odkładam wszystkie rzeczy na swoje miejsce. Chowam buty, kurtki do szafek. Odkładam na miejsce piloty od telewizora, komputer, książki, czy kocie zabawki. Na szczęście im mniej rzeczy się posiada, tym sprzątanie idzie sprawniej. Ścieram kurze z mebli i myję stolik kawowy (szmatką zwilżoną wodą i wycieram na sucho, kiedyś stosowałam specjalne nasączone chusteczki). Później zamiatam jedno pomieszczenie, myję podłogę, zamiatam kolejne, myję. Na koniec sprzątania zostawiam kuchnię i łazienki. Otwieram okna, by przewietrzyć mieszkanie i przyspieszyć schnięcie podłóg. Podłóg nie myję codziennie, ale co 2-3 dni. 

Przeważnie na czas mycia podłóg muszę zamknąć Findka (młodszego kota) na balkonie (specjalnie wydzielonej i ogrodzonej części), bo jest nieznośny, biega za miotłą, kładzie się na zamiecione śmieci, lub tam, gdzie mam właśnie myć mopem. Perun jest w tej kwestii grzeczniejszy i sam usuwa się z drogi, ucieka na kanapę czy parapet. Nie drepcze nawet po mokrej podłodze. 

Mycie okien 
mycie okien octem


Tak sobie pomyślałam, że skoro znowu powiem, że myć okien nie lubię, to wyjdzie, że nic sprzątać nie lubię. Serio, sprzątanie to dla mnie bardziej obowiązek niż przyjemność. Owszem lubię wysprzątane mieszkanie, ale samego procesu sprzątania nie koniecznie. Podziwiam i trochę zazdroszczę tym, których sprzątanie relaksuje i to lubią. Ja znam wiele innych ciekawszych form relaksu, jakie uskuteczniam.

Wróćmy do okien, przyznaję się, że myję je może 2-3 razy w roku. Rekordzistką jest moja Mama, która myje co tydzień! Istne szaleństwo. Prawda jest taka, że im częściej się myje, to finalnie ma się mniej tej pracy przy myciu parapetów czy ram okien. Odnoszę też wrażenie, że okna plastikowe brudzą się szybciej niż te stare drewniano-szklane, które mieliśmy w pierwszym roku mieszkania na swoim.

W pierwszej kolejności obmywam mokrą ściereczką z płynem do naczyń plastikowe ramy okien i parapety, jeżeli jest potrzeba, czynność powtarzam, wycieram na sucho ręcznikiem papierowym. A dopiero później przechodzę do mycia szyb. Szyby spryskuję przygotowaną wcześniej wodą z octem, z dodatkiem soku z cytryny i olejku eterycznego. Na butelkę o pojemności 200 ml dałam pół cytryny i ok. 5 kropli olejku. Zbieram brud z okien ręcznikiem papierowym, czynność, jeżeli trzeba, powtarzam.

Niestety wszystkie okna w moim mieszkaniu wychodzą na ulice, przez co szybciej ulegają zabrudzeniu. Na szczęście okna w pokoju dziennym/salonie zanieczyszczają się mniej, przez osłonięty z boków balkon. Oraz do ich umycia mam lepszy dostęp, bo na całej długości dużego pokoju znajduje się wspomniany już balkon. 

Okna myję wtedy, gdy najdzie mnie ochota, mam więcej wolnego czasu i jest sprzyjająca pogoda. Czasami częściej myję samo okno kuchenne czy w pokoju dziennym, a te w sypialni nieco zaniedbuję, bo i tak przychodzimy do tego pokoju jedynie spać. Może ktoś tego nie pochwalać, ale mój dom i sprzątam w swoim, niewymuszonym rytmie. 

Sprzątanie łazienki i toalety
Wymagające najwięcej pracy, lecz najbardziej efektowne. Na szczęście posiadamy toaletę osobną od łazienki, pomimo że to kolejne pomieszczenie do sprzątania, to wiem jakie połączenie tych dwóch elementów w jednym bywa kłopotliwe przy większej ilości mieszkańców.

ekologiczna pasta czyszcząca

Zlew oraz wannę czyszczę przygotowaną przez siebie pastą. Można ją przechowywać przez jakiś czas i nie traci swoich właściwości. 

Do czyszczenia jeszcze niedawno używałam zwykłych gąbek/myjek do naczyń. Ostatnio zamieniłam je na ściereczki ze sznurka konopnego, które na moje życzenie wykonała dla mnie koleżanka. Gąbki podobno są siedliskiem bakterii, szczególnie gdy zostawimy je wilgotne. Taką ściereczkę też należy po każdym użyciu pozostawić do wyschnięcia, można ją prać w pralce, można dezynfekować w mikrofali, jeżeli taką posiadacie. 

Osad z kamienia na baterii prysznica czy kurkach od wody usuniesz bez problemu octem, wystarczy spryskać te miejsca i po chwili umyć. Gdy kamień mocniej się już osadził, polecam nasączyć materiałowe chusteczki (może być stare prześcieradło lub podkoszulek) octem i obwinąć te miejsca na kilka minut, by ocet mógł mocniej zadziałać.

czym czyścić toaletę

Muszlę toaletową czyszczę też przygotowanym samodzielnie płynem. W oryginalnym przepisie było więcej mydła, lecz w proszku zamiast płatków mydlanych. Lecz, gdy dodawałam tyle samo płatków to płyn po ostudzeniu robił się bardzo gęsty i nie do wydobycia ze słoika, by przelać go do butelki. Dlatego zmodyfikowałam go trochę. W płynie również czyszczę szczotkę toaletową. Innej ściereczki niż do mycia zlewu używam do deski toaletowej i całej zewnętrznej części toalety. Czasami z wygody kupuję gotowy płyn do czyszczenia toalety, ale szukam tych z łagodniejszym, ekologicznym składem. Ponieważ małżonkowi nie chce się przygotowywać samemu płynu. Niestety jeszcze nie znalazłam takiego, który satysfakcjonowałby mnie w 100%. 

Mieszkamy w tym mieszkaniu już ponad 6 lat, jeszcze nie zrobiliśmy remontu po poprzedniej właścicielce, na szczęście była bardzo czystą osobą i w momencie, w którym się wprowadzaliśmy stan łazienek czy kuchni pozwalał nam na zamieszkanie od razu. Zanim się wprowadziliśmy pewnie miała już pewnie drugie tyle lat jak nie więcej. Wspominam o tym jednak, by podkreślić, ile czasu ma już armatura. Toaleta czyszczona klasycznymi środkami czystości nieco uległa zniszczeniu, w środku muszli klozetowej szybciej widać zaciek od wody. Chcąc doprowadzić toaletę do ładu, szorowałam ją jeszcze częściej, lecz wciąż nie było idealnie. I dopiero tymi domowymi sposobami udało mi się ponownie doprowadzić do takiego stanu, który mnie satysfakcjonuje i pozwoli odwlec jeszcze trochę w czasie generalny remont. 

Toaletę sprzątam regularnie, chociażby spryskując wewnątrz octem i co jakiś czas szczotką. Wspomnianym płynem co najmniej raz w tygodniu. Łazienkę, gdy widzę, że osadził się kurz na wannie czy osad z mydła, też średnio raz w tygodniu, ale nie mam wyznaczonego konkretnego dnia na sprzątanie. Przetarcie zlewów ściereczką to zaledwie minuta i robię to częściej np. po myciu zębów.

Pranie 
domowy proszek do prania, atopowa skóra

Jeżeli chodzi o pranie, to pisałam na blogu o kulach piorących, używam ich w dalszym ciągu a mija już prawie rok! W tygodniu na ogół jednego dnia (w pon.) robię 2 prania, czasami 3, więc przy takiej częstotliwości wystarczą mi jeszcze na długi czas. Stosuję je najczęściej do prania ciemnych/kolorowych ubrań. A do białych przerzuciłam się na proszek, który przygotowuję samodzielnie, przepis powyżej. Ponieważ soda oczyszczona dodatkowo rozjaśnia białe rzeczy. W tym proszku piorę też białe ręczniki. Czasami przygotowuję proszek na zapas, czasami odmierzam bezpośrednio przed wsypaniem do pralki. Proszek nie nadaje się jedynie do jedwabiu i wełny. 

Ostatnio kupiłam ekologiczny płyn Sonett do prania o zapachu lawendowym. A już mówię dlaczego, wydawało mi się, że kule nie dopierają. Jednak okazało się coś zupełnie innego. To pralka nawaliła i nie podgrzewała wody. Mąż na razie opakował sytuację i mam nadzieję, że tak pozostanie. Czy tylko ja mam wrażenie, że jak się coś psuje, to wszystko w jednym czasie? 

Praktycznie wszystko prasuję, niemałymi porcjami każdego dnia, ale jednego 2-3 prania, by mieć to wszystko z głowy. Nie lubię tej czynności, ale lubię efekt, jaki daje. Mówiłam też kiedyś, że dzięki temu mam większą kontrolę nad stanem ubrań, mogę zaobserwować szwy, kolor, czy wszystko się sprało, czy nie pojawiły się dziurki. Najłatwiej prasuje mi się z użyciem pary, więc do wody do żelazka też dodaję olejku eterycznego, nie dużo 2-3 kropelki i umila mi to czas. Podczas prasowania oglądam seriale albo filmiki na youtube te rozrywkowe, ale również ze słówkami z angielskiego, które na głos powtarzam. 

Naturalny odświeżacz powietrza 
DIY odświeżacz powietrza
Jeszcze jakiś czas temu kupowałam gotowe odświeżacze powietrza do toalety, ale kiedy się skończył, postanowiłam zrobić samemu. Stwierdziłam, że w razie, gdyby się nie sprawdził, zawsze mogę wrócić do gotowców. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Użyłam olejku pomarańczowego. Odświeżacza używamy głównie w toalecie, ale można stosować też w innych pomieszczeniach. Osobiście pokoje wolę regularnie wietrzyć i wpuszczać świeże powietrze z zewnątrz. Następnie zapalić świecę Yankee Candle, bo od razu robi mi się tak przytulniej.


Zdradzę Ci mój mały sekret, gdy nie zdążę wysprzątać mieszkania, tak jak bym tego chciała, zapalam świecę o zapachu clean cotton lub fluffy towels. Dla mnie to taki najcudowniejszy zapach przywodzący na myśl czystość i niejednokrotnie inni też go docenili. 

Sprzątanie kuchni
Mówiłam już, czym myję podłogi. A wyżej wspominałam o paście do czyszczenia zlewu przy okazji porządków w łazience, to w kuchni również korzystam z tej pasty, gdy muszę dokładnie umyć zlewozmywak. Blaty w kuchni po prostu myję ściereczką z płynem do naczyń, tak samo kuchenkę. O ile blaty ścieram codziennie, to kuchenkę przyznaję się, myję rzadziej. W końcu gotuję codziennie i zawsze ją zapaskudzę. Piekarnik wewnątrz oraz szybę myję sodą oczyszczoną, oraz octem. Pomimo że jest stary i mam go już po dziurki w nosie, to jeszcze po wyczyszczeniu daje radę. Może nie lśni nowością, ale jest zadowalająco. Próbowałam innymi gotowymi pastami, mleczkami i specyfikami i wcale nie było lepiej. 

Zmywanie naczyń
Ku mojej ogromnej radości na pierwszą rocznicę ślubu dostaliśmy zmywarkę do naczyń od rodziców. Nie wyobrażam już sobie, że mogłoby być inaczej. To ogromna oszczędność czasu. Mówiłam, że gotuję codziennie i codziennie (ewentualnie co dwa dni) mam pełną dużą zmywarkę, pomimo że jesteśmy tylko we dwoje. Do zmywarki wrzucam praktycznie wszystko, garnki, talerze, kubki, szklanki, sztućce. Jedynie deski do krojenia, sitko czy niektóre części sokowirówki myję ręcznie. 

Niestety w tej materii nie sprawdziły się u mnie ani ekologiczne kostki do zmywarki, ani proszek do zmywarki, ani orzechy piorące. Kiepsko się rozpuszczały, nie domywały. Więc jestem wierna gotowym, popularnym rozwiązaniom dostępnym w marketach czy drogeriach. 

Do tych kilku rzeczy, które zmywam ręcznie, też najczęściej używam gotowego płynu do naczyń np. marki Frosch dostępnej w Tesco i Rossmanie. Próbowałam orzechów piorących, czy rozpuszczonych płatków mydlanych, ale konsystencja była albo za bardzo wodnista (orzechy), albo za bardzo zwarta (płatki mydlane). 

Pomocnicze akcesoria
Wiadomo, że są po to, by ułatwić sprzątanie, zaoszczędzić czas lub by wysprzątać dokładniej. Swego czasu używaliśmy Viledy i byłam z niej zadowolona, trochę mnie drażni konieczność wymieniania tych nakładek. Które zbierają kłaczki i kurz, dlatego leży już od dłuższego czasu nieużywana, chociaż może do niej powrócę, dobrze zbierała kocie kłaki. 

W naszym mieszkaniu stosujemy, a właściwie małżonek jest głównym użytkownikiem parownicy marki Karcher, ja jej jeszcze nie uruchomiałam. Więc osobiście nie wiele mogę powiedzieć o parametrach, czasie nagrzewania, lecz wiem, że trochę wymaga, chyba ok. 30 minut. Mogę wypowiedzieć się o efektach, a są niesamowite. Bez używania dodatkowych płynów, chociaż można, rozprawi się z uporczywym brudem jak osad z mydła na kaflach czy armaturze, rozpuści tłuszcz na kuchence w piekarniku. Więc od czasu do czasu małżonek czyści parownicą kuchnie, łazienkę i toaletę. Mąż wypatrzył ją u chłopaka mojej siostry, faceci bardziej zwracają uwagę na takie gadżety i kupił. Oni mają kabinę prysznicową i dzięki parownicy łatwo można ją umyć. My kabiny nie posiadamy, jedynie zasłonkę, ale po remoncie na pewno to się zmieni. Żałuję, że nie mamy końcówki do czyszczenia podłóg, ale pewnie można dokupić. Wtedy może i ja zainteresuję się jej użytkowaniem?

----

Do przygotowania przepisów korzystałam z sody oczyszczonej, boraksu i płatków mydlanych zakupionych w drogeria-ekologiczna w czerwcu ubiegłego roku. Od tamtej pory dokupywałam jedynie ocet i olejki eteryczne. Właśnie zużyłam ostatnią porcję płatków mydlanych. Co dało mi również sporą oszczędność w kategorii chemia domowa. Nie jest to w żadnym przypadku post sponsorowany, nie otrzymałam za jego napisanie pieniędzy. Za to Ty możesz zyskać 5% zniżki w wyżej wymienionym sklepie na całe zakupy, na hasło PiM. Na dodatek drogeria ekologiczna wychodzi naprzeciw osobom stosującym się do zasad zero waste. Sprzedaje w opakowaniach z odzysku (w słoikach) oraz duże pojemności, by jeszcze bardziej ograniczyć produkowanie śmieci.

W życiu nie pomyślałabym, że będę pisać o sprzątaniu! Podkreślam, żadna ze mnie perfekcyjna pani domu, jednak wszystko to o czym tutaj przeczytałaś/łeś opiera się na moich doświadczeniach i wiedzy mądrzejszych ode mnie "koleżanek" z sieci. W końcu jestem panią swojego domu już ponad 6 lat i jakoś ogarniam tę kuwetę! Z przyjemnością zapoznam się z Twoją opinią, co stosujesz do sprzątania? Jak często wykonujesz porządki, może działasz według jakiegoś ustalonego grafiku? 

Komentarze

  1. Obszerny wpis :)

    W kwestii sprzątania mamy podobnie - obowiązek! brrr Choć porządek być musi, więc... ;)
    Też nigdy nie lubiłam odkurzać, ani myć okien. Prasowanie to moja zmora.

    W aktualnym mieszkaniu, gdzie też nie mamy dywanów, tylko raz wyjęłam z szafy odkurzacz, żeby sprawdzić czy działa :P Mycie okien od zewnątrz jest tak niebezpieczne, że nie robię tego często (trzeba się mocno wychylać, bo boczne się nie otwierają, tylko środkowe się da - można wypaść). U mnie sprawdzają się ścierki z mikrofibry (mokra i sucha) + ściągaczka. Z płynów do okien już dawno zrezygnowałam, używam samej wody (do większych zabrudzeń woda + odrobina płynu do naczyń).

    Ta szmatka ze sznurka konopnego - świetna sprawa. Gąbki i ścierki trzeba niestety często wymieniać :/ bo tak jak napisałaś - tworzą się kolonie bakterii.

    Ocet i sodę stosowałam tylko do zlewu w kuchni, bo inaczej się nie dało go doczyścić - M zapomina wytrzeć do sucha pod ociekaczem. Chyba zaopatrzę się w większe ilości żeby zrezygnować z odkamieniaczy do łazienki - mam już dosyć wdychania oparów.

    Wspólne sprzątanie jest najlepsze - my z M mamy nawet grafik rozpisany żeby się nie wymigał :D Dzięki temu mamy więcej czasu, żeby posiedzieć razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa i u mnie Yankee Candle czereśniowe jak goście już idą, a ja jeszcze ogarniam :D

      Usuń
    2. Mój mąż czasami odkurza podłogi, bo lubi, ja nie, więc zamiatam + mop.
      Ściereczki z mikrofibry używam do ścierania kurzy. Ocet i sok z cytryny ładnie nabłyszcza:)
      Tak, te gąbki to mnie obrzydzały i wkurzało mnie, że ciągle musiałam mieć nową.

      Wow, rozpisany grafik! Nie wiem, czy Łukasz by na to poszedł, bo nie lubi hm jak to powiedzieć przymusu, ale cieszę się, że sprząta sam od siebie od czasu do czasu, lub sprzątamy właśnie razem.

      Czereśniowa YC też pięknie pachnie!

      Usuń
    3. Bez grafiku nie wyegzekwowałabym od M czegokolwiek ;) Jak ma zapisane, że coś jest do zrobienia to wtedy nie ma problemu, ale jak o czymś zapomnę to uznaje, że nie musiał tego robić. Ten typ tak ma ;)

      Następnym razem sprawdzę ten patent z octem i cytryną.

      Usuń
    4. Hehhe ja kiedyś stosowałam system + i - ;) Jak coś zrobił extra to +, jak miał coś zrobić a nie zrobił to -. Też działało, bo wolał więcej tych plusów. Teraz uczestniczę w tym kursie o którym wspomniałam w poście i już widzę pierwsze efekty, aż sama jestem w szoku. Później opowiem więcej.

      Usuń
    5. O! Muszę o tym pomyśleć :D W grafiku będę na czerwono dopisywać +/- :D Dzięki hehe
      Chętnie przeczytam taki wpis.

      Usuń
  2. Bardzo inspirujący post! Dopóki mieszkam na nie-swoim ciężko jest mi wprowadzać takie zmiany, ale docelowo moim WIELKIM marzeniem jest ograniczenie chemii gospodarczej w taki właśnie sposób. Mam takie pytania:
    1. Ile czasu ma Twoja najstarsza ściereczka konopna, która nadaje się jeszcze do użytku? Co ile musisz je wymieniać?
    2. Jak jest ze smugami na powierzchniach szklanych po takich domowych środkach?
    3. Nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam. Kiedy wspominasz o płynie do mycia naczyń w kontekście innym niż gary (np. mycie ram okiennych) to chodzi też o taki zwykły ze sklepu, czy taki eko/domowy też daje radę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1.Ściereczki konopne mam ok. 7 tyg. może dłużej, tak mi podpowiada instagram, gdzie publikowałam jakoś w pierwszym tyg. użytkowania. Jak się o nie dba, suszy po użyciu to myślę, że jeszcze posłużą co najmniej kilka tygodni. A na pewno są bezpieczniejsze dla środowiska i szybciej się rozkładają niż gąbki.
      2. Ocet i sok z cytryny ładnie nabłyszcza, nie ma mowy o żadnych smugach ;)
      3. Eko ze sklepu lub domowy z płatków mydlanych czy orzechów piorących działa tak samo :)

      Usuń
    2. Same dobre wieści :)

      A podpowiesz mi jeszcze jak poinstruowałaś koleżankę do wykonania tych myjek?

      Usuń
    3. Ona robi wiele rzeczy na szydełku i drutach, pokazałam jej tylko o co mi chodzi po zdjęciu z internetu :)

      Usuń
  3. Mam problem z wypryskiem rak, od ponad roku, miewam różne stany mojej skóry na dłoniach raz lepiej raz gorzej, właśnie od kilku miesięcy przymierzałam się do ekologicznych środków czyszczących, zakupiłam ostatnio ocet i sodę, a dziś po Twoim poście zamówiłam boraks, duże op. sody i płatki mydlane i kilka innych rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że takie sprzątanie okaże się bardziej przyjazne Twojej skórze dłoni:) I będzie dobrze sprawdzać się w Twoim mieszkaniu. Daj znać za jakiś czas.

      Usuń
  4. Trafiłaś idealnie w porę! Miesiąc temu zamówiłam pierwsze orzechy piorące, boraks, sodę w dużej paczce ... powoli wykańczam popularną chemię i wdrażam naturalne środki czystości. Z racji braku czasu (jestem mamą:) ), pewnie będę robiła większe ilości na zapas. Bardzo jestem ciekawa jak to wszystko się sprawdzi. Póki co jestem zadowolona:), Poszukuję tylko jeszcze jakichś fajnych sposobów przechowywania tych wszystkich samorobionych specyfików.Masz może jakieś patenty??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przechowuje w tych opakowaniach co widać na zdjęciu, pasta czyszcząca leży w łazience w szafce pod zlewem, by była blisko pod ręką do użycia. Płyn do mycia szyb (również luster), wraz z produktami do prania w szafce w WC bo tam też mam pralkę. Ocet, olejek eteryczny w kuchni przy zlewie. Reszta półproduktów, że tak to nazwę w opakowaniach w jakich do mnie dotarły również w szafce w WC, ale można przesypać do ładnych słoików, opisać. Lecz jeśli masz dzieci, koniecznie umieść w odległości takiej, by nie były dostępne dla Twoich posiech.

      Usuń
  5. ja już jakieś 2 lata temu pozbyłam się chemii z domu. Orzechy piorące,soda oczyszczona,ocet,naturalne mydło,cytryna,olejki eteryczne...wszystko to czyści lepiej niż niejeden specyfik:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, takie domowe, stare przepisy o których przy tej dostępności chemii wiele osób zapomniało.

      Usuń
  6. Świetne sposoby! Niesamowite jest to Twoje EKO-ŻYCIE! <3 podziwiam bardzo!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Nie jest idealnie, ale się staram;)

      Usuń
  7. 'czystą osobom' i 'kusz' mnie rozwaliły... może zamiast powtarzać angielskie słówka - skupiłabyś się na swojej polszczyźnie?

    OdpowiedzUsuń
  8. czy taki samodzielnie przygotowany płyn do szyb można długo przechowywać? Nie psuje się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie dodasz od razu soku z cytryny to śmiało możesz przechowywać;) ja przygotowuje zawsze małą butelkę, myję wszystkie okna, lustra i szklaną szybę stolika kawowego tym płynem.

      Usuń
    2. Resztę możesz zużyć do spryskiwania toalety pomiędzy myciami płynem :)

      Usuń
  9. Chyba bym nigdy nie wpadła na to, że odświeżacz powietrza można zrobić samemu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, podpatrzone i sprawdzone i jest świetny :) Do tego wybór zapachów jest przeogromny, zależy jaki dodasz olejek.

      Usuń
  10. Mam podobnie, ekologiczne ogarnięcie mieszkania to pikuś,a le z toaletą jeszcze nic nie zadowoliło mnie w 100%, wiec eksperymentuję dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś tej mikstury, której używam?

      Usuń
  11. Bardzo obszerny i szczegolowy wpis. Bardzo zainteresowal mnie odswiezacz powietrza. Ja rowniez staram sie wprowadzac ekologiczne srodki czystosci, jednak najwiekszym problemem jest zapach octu, ktorego po prostu nie lubie. A bez octu niestety ani rusz. Oczywiscie stosuje go, ale zapach tak mnie drazni, ze nie mam wrazenia, ze mieszkanie jest wysprzatane i czyste... tylko, ze smierdzi octem. Nie pomagaja olejki eteryczne i swiece... Bede walczyla dalej! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może spróbuj octu jabłkowego? Ma mniejszą kwasowość i delikatniejszy zapach, taki ocet możesz też przygotować samodzielnie w domu ze skórek po jabłkach :)

      Usuń
  12. Przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Sama od jakiegoś czasu przechodzę na ekologiczne sposoby sprzątania naszych babć. Jedno z pierwszych spostrzeżeń po rezygnacji z chemicznych środków - soda oczyszczona radzi sobie lepiej i na dłużej. Korzystam też z orzechów piorących, które mają szersze zastosowanie - również jako szampon, płyn do naczyń, jeszcze nie próbowałam, ale nie wykluczam, że nie przetestuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam orzechy piorące i czasami stosuję do zmywarki, jak kończą mi się kostki.Ale ogólnie średnio jestem z nich zadowolona, może coś jeszcze wymyślę ;)

      Usuń
  13. Bardzo ciekawy post Bogusiu :) Od dawna używam wyłącznie ekologicznych lub DIY preparatów do sprzątania domu. Jednak nadal mam problem ze znalezieniem ekologicznej kostki do WC - może mogłabyś mi polecić coś sprawdzonego? Niestety w kwestii ekologicznych proszków do prania i płynów do płukania tkanin... nie sprawdzają się u nas i używamy kapsułek Ariel oraz płynu do płukania Silan - po prostu MM nie znosi innych zapachów poza tymi dwoma produktami - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie używam kostek toaletowych, nie czuję takiej potrzeby ;)

      Usuń
  14. Jak się cieszę, że nie tylko ja nie przepadam za sprzątaniem i że nie tylko ja myję okna 3 razy w roku (moja sąsiadka z naprzeciwka podobnie jak Twoja mama może nie co tydzień, ale co dwa tydzień, ale co dwa tygodnie myje okna ;)).
    Czytałam już gdzieś o wspomnianych przez Ciebie kulkach piorących. Skoro ich używasz rozumiem, że Ci się sprawdzają. Mam w domu alergika i zastanawiam się czy nie sprawdziłyby się one u mnie. Czy Mogłabyś polecić sprawdzony sklep gdzie je kupić, bo w sklepie ekologicznym, do którego link znalazłam przy wpisie o kulkach piorących nie znalazłam. Z góry dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, nie jestem sama:)
      Kule jak widzę, na razie są niedostępne, bo wiem, że były problemy z rozklejaniem poszczególnych kuli i czekali na wyjaśnienie z producentem i na poprawę jakości tych kul. Natomiast są cały czas są dostępne wkłady zapasowe, ponieważ nie ma zastrzeżenia co do jakości tych granulek. Możesz je wsypać do skarpetki (np. tej co zgubiła parę) i śmiało w ten sposób korzystać ;)

      http://www.drogeria-ekologiczna.pl/kule-piorace/282-wklad-zapasowy-do-eko-kul-do-prania-ecozone-360-pran.html

      Usuń
  15. Cześć Bogusiu :)
    dziękuję za post, czekałam na niego z niecierpliwością :)
    Kule już mam gdzieś od pół roku i piorę w nich regularnie, jedynie co brakuje mi zapachu na ubraniach, próbowałam robić domowej roboty płyn (ocet+woda+olejek eteryczny) ale niestety nie dawało to takiego efektu jak chciałam. W rezultacie po prostu kupiłam zwykły płyn.
    Jeśli chodzi o proszek do zmywarki - u mnie również się nie sprawdził i stosuję normalne kapsułki.
    Nie sprzątam wg grafiku tylko kiedy uważam, że jest już potrzeba lub mam na to ochotę :) nie będę ukrywać że nie jestem maniaczką super błysku więc nie ma u nas bałaganu czy brudu ale na pewno nie sprzątam regularnie.
    Na pewno zrobię sobie proszek do prania wg przepisu ktory podałaś.
    Mam pytanie odnośnie płynu do okien - jak on długo może po zrobieniu stać? Chodzi mi o ten sok z cytryny - czy się jakoś to nie psuje??
    Pozdrawiam
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dodam coś od siebie zanim Bogusia odpisze.
      Nie lubię zapachu płynu/proszku na ubraniach, ale za to lubię ten zapach, który zostawiają kostki mydła ułożone w szafkach :) Ewentualnie można zrobić saszetki do których wsypiesz herbatę/potpourri i polejesz to olejkiem eterycznym - w sieci jest sporo przepisów :)

      Usuń
    2. Karolino, u mnie zapach daje olejek eteryczny do prania i do prasowania. Fakt nie jest to to samo co płyny. Fiolka ma fajny pomysł z kostkami mydła czy saszetkami zapachowymi:)

      Widzę, że co do kwestii sprzątania, regularności mamy podobne upodobania;)
      Resztę płynu do mycia okien zużywam do spryskiwania toalety pomiędzy myciami.

      Usuń
  16. Dzięki za podrzucenie przepisu na płyn do mycia podłóg! Mam kilka olejków po terminie, więc to będzie dobry sposób żeby je zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawy sposób na odświeżacz powietrza. Muszę go przetestować. Takie naturalne sposoby na środki czyszczące to dobre podejście jak nie chcemy korzystać z chemii. Ja na przykład stosuję też ocet do czyszczenia kamienia w czajniku.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!