14 gru 2015

Kosmetyczna lista zakupów.

Kiedyś takie listy tworzyłam regularnie. Z dużym wyprzedzeniem planowałam co kupię w następnej kolejności, bo potrzebuję, albo po prostu chcę: bo nowe, bo chwalone. Czasami takiemu planowaniu oddawałam się ledwo po otwarciu zakupionego nowego produktu. Zamiast cieszyć się tym co mam, zaprzątałam sobie głowę myślami: "co kupić następne i następne?". Kolejno przelewałam myśli na papier. Listy były podzielone na kategorie a każda kategoria miała przypisane co najmniej kilka pozycji. 

Wraz z zapisywaniem co kupiłam z miesiąca na miesiąc (już 3 lata!) uświadomiłam sobie, że czasami zakupowe decyzje podejmowałam zbyt pochopnie. Bo przecież dana rzecz "wisi" na chciej liście a aktualnie jest na nią promocja. Owszem starałam się pilnować by produktów nie dublować, ale i tak zbyt szybko dawałam sobie zielone światło na zakupy. Nowy produkt czekał już w domu, aż zużyje poprzedni. Czekał  otwierałam go prędzej, bo ciekawość zwyciężała, w efekcie poprzednik stosowałam sporadycznie, albo w ogóle gubił się w czeluściach kosmetyczki. A wcale nie oznacza to, że poprzednik był zły, po prostu mi się znudził.

Odkąd przestałam wpisywać na listę zakupów kosmetycznych każdej rzeczy o której usłyszałam/ przeczytałam dobrą opinię, lub zobaczyłam na sklepowej wystawie/ biuletynie, mam znacznie mniej potrzeb zakupu danego produktu. Po prostu o tych wszystkich rzeczach zapominam, a skoro zapomniałam to nie były aż tak istotne i niezbędne do życia. 
Doskonale pamiętam natomiast o kosmetykach, które się u mnie sprawdziły wcześniej. Oraz o tych które miałam okazję wypróbować w formie próbki czy podczas wizyty w perfumerii/ na warsztatach i rozbudziły moją ciekawość na tyle, że chciałabym je zakupić w przyszłości. Rady/polecenia najbliższej przyjaciółki, siostry czy blogerki/youtbuberki, której ufam na pewno też zapadną w mojej pamięci na dłużej. Albo zwrócę się do niej z zapytaniem, gdy rzeczywiście będę danego produktu potrzebować. 
Rozbudowana lista tylko pobudzała mój apetyt na więcej i więcej. Nie pamiętałam już dlaczego chciałam dany korektor, puder, szminkę itd... Kto mi go polecił i o co mi chodziło w chwili notowania. Pamiętałam tylko, że to chciałam i już. Czasami coś skreślałam i nie kupowałam, ale raczej z ostrożnością, by nie utracić szansy na poznanie prawdziwej perełki!

Nie mówię, że listy są złe. Sama dalej praktykuję listę zakupów spożywczych, by nie zapomnieć nic do danego przepisu. Czy listę ubrań o które należy zasilić moją garderobę, bo takiej rzeczy brakuje (na szczęście pomimo uszczuplenia garderoby, mniej mi brakuje), głównie wymiana starego, znoszonego elementu na nowy o określonych konkretnie funkcjach, kolorze, materiale, cenie itd. Lista ubrań to najbardziej dokładna i przemyślana lista, którą tworzę. Robię też listy filmów do obejrzenia przy okazji, czy książek do przeczytania - bo nie mam pamięci do tytułów, nazwisk aktorów, pisarzy... 

Wróćmy do kosmetyków. O zakupie nowych zastanawiam się dopiero, gdy aktualnych zostaje na zaledwie kilka użyć. Mieszkam w mieście, drogerii, perfumerii czynnych wiele godzin dziennie jest sporo. Zakupy przez internet + przesyłka też są już coraz sprawniej realizowane. Ale w dalszym ciągu wolę wybierać z oferty dostępnej stacjonarnie, chyba, że jest ogromna różnica w cenie. 

Idąc tym tropem zastanawiam się teraz jedynie nad sypkim pudrem.

wishlistSkończyłam właśnie matujący puder mineralny Lily Lolo i mam resztkę pudru Shiseido. Z oby dwóch produktów byłam zadowolona, chociaż są tak różne od siebie. W pamięci mam również dobre działanie meteorytów Guerline czy pudrów prasowanych: MAC - blot powder czy mineralize skin finish, ale to chyba nie ten rodzaj wykończenia, którego obecnie szukam. Nie potrzebuję mocnego krycia, ani nie oczekuję mocnego matu. Chcę lekkiego rozświetlenia cery i ujednolicenia faktury skóry. Najprawdopodobniej wybiorę sypki puder Clarins -  poudre multi-eclat, który miałam okazję wypróbować (i nosić cały dzień) na własnej skórze podczas Akademii makijażu Douglas.  Wygrywa on z poprzednikami stosunkiem cena: 175 zł/ pojemność: 30 gram. Przy czym puder Lily Lolo kosztuje ok. 82 zł/ 7 gram, a Shiseido 179 zł/ 18 gram. Czy będzie ideałem, tego nie wiem, ale muszę spróbować by się przekonać. Więcej na razie nie szukam, bo zbyt duży wybór nie zawsze jest dla nas dobry.

To koniec mojej kosmetycznej listy zakupów, takiej spisanej. Nic więcej aktualnie nie potrzebuję. Ewentualne typy innych produktów krążą po głowie i albo o nich zapomnę skupiając się na lubianych do tej pory, albo coś tak usilnie zapadnie mi w pamięć, że zakup zrealizuję w przyszłości.

To takie tam moje rozmyślania na temat kosmetycznych listach zakupów (wishlist). Czekam na Twoją opinię! 

Po za tym ograniczeniem listy, napiszę niebawem o skutecznym ograniczeniu wydatków kosmetycznych jakie wcieliłam w życie i o tych, które wcielę dopiero po nowym roku;) 

17 komentarzy:

  1. też przechodziłam ten etap w kwestii kosmetyków. robiłam listy a potem nagle na półce znalazło się x masek do włosów których wszystkich po prostu nie byłam w stanie zużyć, nisestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie może nie było dużo kosmetyków z jednej kategorii, ale praktycznie z każdej po 2,3 sztuki to była norma. Teraz zapas mam ewentualnie pasty do zębów, mydła i kremu do depilacji:P

      Usuń
  2. Listę zakupów robię tylko do sklepów spożywczych a i tak kończy się to tym, że lista zostaje w domu na stole ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spożywcza od razu po spisaniu ląduje w kieszeni spodni albo kurtki, bym nie zapomniała;)

      Usuń
  3. ojj ja tez głownie przez odkrycie urodowej strony yt i blogów o tej tematyce tez tworzyłam takie listy,na szczescie moje finanse nie pozwoliły abym sie doszczętnie zagruzowala ,a zapewne tak by było. teraz dla odmiany mam liste rzeczy ktore posiadam ,kosmetyki trzymam w pudełku. Taka lista pozwoliła mi dostrzec ze np. ( nie wiem jak to sie stało!) mam 5 produktów do brwi (?!) albo 3 odzywki do wlosow. Teraz z duma wykreślam dana rzecz gdy cos do końca zużyje :) mam obok napisany ewentualny zamiennik( ale nie przy wszystkim). Dzieki temu od lipca na kosmetyki wydałam niecałe 100zl kupując tylko czego rzeczywiście potrzebuje.ponadto próbuje przestawić sie na kosmetyki z dobrym składem (również kolorówka) a to niestety kosztuje troche wiecej.najpierw zużyje to co mam:) na tzw wish list mam jedynie perfumy ,ale jeszcze nie zadecydowałam jakie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehhe gorzej jak ma się więcej pieniędzy:P
      Listę ze stanem posiadania też tworzyłam, by ogarnąć już to co mam, na szczęście już nie mam konieczności takiej listy tworzyć, bo zapasów praktycznie brak. I o wiele mniej wydaję niż wcześniej.
      A to prawda, że kosmetyki z dobrym składem często są droższe, ale nie zawsze i ten temat na pewno też poruszę niebawem:)

      Usuń
    2. aaaaa moja blogowa guru obserwuje mnie na IG - od razu dzien staje sie piękniejszy !:) ja mam nadzieje ze po pol roku moje pudełko z kosmetykami nie bedzie mi juz potrzebne i ze w zapasach bedzie jedynie szampon czy żel pod prysznic;)

      Usuń
    3. Obserwuję ludzi, którzy są interesujący:)
      Pół roku to idealny czas na zużycie zalegających kosmetyków, albo rozstanie się na dobre z tymi, których używać nie mamy ochoty:)

      Usuń
  4. Ja często łapię się na kupowaniu nowych balsamów do ust... Bo nowy zapach, bo promocja, bo polecane a moje są zawsze suche. Nigdy nie wykorzystałam żadnej pomadki do końca. Muszę zacząć z tym walczyć.
    Po za tym resztę kosmetyków kupuję kiedy się kończą, uff :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to przerabiałam, na szczęście w porę się opanowałam. A może dlatego, że znalazłam ideał i najlepiej działał na moje usta? Szkoda tylko, że Olejek Clarins nie jest dostępny w regularnej sprzedaży w pl.

      Usuń
  5. Ja zazwyczaj kupuję kosmetyki gdy mi się kończą! Prawdziwy minimalizm! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko brać z Ciebie przykład!

      Usuń
  6. Czekam z niecierpliwościa na post o graniczaniu niepotrzebnych wydatków kosmetycznych. Moim problemem jest to, że jak zobaczę coś ciekawego, musze mieć to już, natychmiast, w tym momencie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkrótce się ukaże, muszę pierw rozpisać sobie na kartce plan, co chcę dokładnie w nim zawrzeć, by nie zgubić myśli po drodze.

      Usuń
  7. Ja tam wciąż praktykuję tworzenie takiej rozbudowanej wishlisty, o jakiej wspominasz na początku wpisu. I akurat mi to pomaga ogarnąć zakupy, lepiej wszystko przemyśleć i zaplanować. Ale pilnuję, żeby był tylko jeden produkt z danej kategorii (nie dotyczy lakierów do paznokci;)) i daje danej pozycji odczekać, aby się upewnić, że na pewno tego chcę. I regularnie wykreślam pozycje, co do których mam wątpliwości, a że wszystko jest w formie tablicy na Pintereście to łatwo to ogarnąć i modyfikować. Trzymam tam też rzeczy które mi się zwyczajnie podobają i ucieszyłabym się, gdybym je dostała, ale raczej sama ich nie kupię, bo są rzeczy, które chcę lub potrzebuję bardziej.
    Inna sprawa, że jak już znajdę ulubieńca to bardzo się przywiązuję i w kółko używałabym tego samego. Dlatego nawet jak na blogach zachwalają np. puder, krem BB czy tusz do rzęs, to średnio mnie to rusza, bo nie lubię testowania samego w sobie tak bardzo, jak po prostu korzystania z ulubionych rzeczy. I właśnie to jest mój problem jak już, lubię rzeczy, szczególnie te dobre jakościowo. I jestem niezadowolona, jak nie mogę dostać tej konkretnej rzeczy, którą lubię najbardziej ;) Wymiana ubrań na nowe to jakiś koszmar, bo nie mam jak kupić dokładnie takiej samej koszuli lub jeansów. I właśnie jeśli chodzi o ulubieńców, to zdaża mi się gromadzić zapasy jeśli trafię na korzystną ofertę lub kupować kolejne opakowanie z dużym wyprzedzeniem. Lubię mieć pewność, że jak mi się coś skończy to nie będę musiała biegać jak szalona po następne, bo zazwyczaj brakuje mi na to czasu. No i dobrze jest czasem zapłacić mniej :)
    Co osoba, to inna metoda i inne podejście :) Na mojej liście jest teraz nowy korektor, no i niedługo będę musiała nabyć nową bazę pod cienie i nowe opakowanie podkładu mineralnego, bo denkuję to które mam teraz. A tak to z niczym się nie spieszy, a i te rzeczy to pewnie dopiero za jakiś czas.
    A listy książek i filmów są ekstra :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację, że taka lista na pintereście ułatwiłaby sprawę. No i konieczne jej weryfikowanie co jakiś czas, ja chyba o tym zapominałam, tylko dopisywałam kolejne i kolejne pozycje a jak dochodziło do zakupów to dalej mętlik w głowie i pochopne decyzje.

      To świetnie, że umiesz trzymać się swoich ulubieńców, bo ja to do tej pory najczęściej szukałam czegoś jeszcze lepszego i lepszego, zapominając na amen o tym co było dobre. A w tym całym szukaniu można się nieźle pogubić, natrafić na fatalne rzeczy a nawet zrobić krzywdę swojej cerze. Koniec z tym będę się trzymać sprawdzonych rozwiązań chociaż w połowie produktów.

      Kupowanie na promocji popieram, właśnie tych swoich ulubieńców:)

      Usuń
  8. Jak zwykle swietny post.
    Pamietam jak kiedys podliczylas ile wydaje blogerka I teraz widac duza zmiane, minimalizm pelna para. I bardzo przemyslane zakupy. Od lat staram sie zminimalizowac kosmetyki, raz czy dwa sie udalo. Ale blogi I YouTube zachwaly Do kupna "perelek". Final jest taki ze mam pelna toaletke. Teraz to nie mam czasu siedziec I sie malowac przy niej bo w tym pokoju spi moj synek. W zwiazku z potrzeba odgruzowania toaletki,zaczelam zapisywac wydatki, kosmetyki do wykonczenia wyladowaly w kuferku. Widze efekt tego, powoli zuzywam kolorowke I bardzo mnie to cieszy. Oczywiscie zaprzestalam zakupow.
    Ale dluga droga przede mna do zminimalizowania po 1 lub 2 szt z wszystkich kat w makijazu.
    Mialam kiedys kosmetyki te wysokopolkowe clarins itd ale uznalam ze nie stac mnie na tak drogi podklad Co dwa miesiace. Ze swojej strony moge polecic purer z vichy, o wiele lepiej sprawuje sie od lily lolo. Nie daje mocnego matu jak kryolan. A moze pudry z annabelle minerals? U mnie czekaja na liscie zakupow ale pewnie kupie za rok przy moich zapasach pudrow.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!