10 gru 2015

Świąteczny stres | Jak sobie z nim radzę?

Nie sposób w grudniu nie podejmować tematu świąt. Wszyscy wokół żyjemy tymi kilkoma nadchodzącymi dniami. Ja również, chociaż bardziej minimalistycznie niż w latach ubiegłych. Chciałabym dzisiaj poruszyć temat stresu związanego z przygotowaniami prezentów, porządków, domowych ozdób, potraw, a nawet tego u kogo spędzić święta?

Chcę dzisiaj skupić się na tym, jak sobie z tym całym stresem radzić? Odnoszę wrażenie, że sami nakręcamy tą machinę. Do świąt od początku miesiąca jest aż 24 dni! No dobra od dziś jeszcze 14 dni! To kupa czasu, serio. Wystarczy się dobrze zorganizować. A myśląc organizacja myślę o określeniu priorytetów. Co jest dla Ciebie w tym czasie najważniejsze, co trzeba zrobić z wyprzedzeniem? Co można zlecić komuś innemu? A bez czego można się obyć? 

PREZENTY
O moim stosunku do prezentów już pisałam tutaj. Propozycje (co, dla kogo?) podawałam w ubiegłych latach tutaj. Dziś nie chcę powielać treści bo szczerze wierzę, że znacie swoich bliskich najlepiej. Odniosę się jedynie do tego czy już podarunki zakupiłam, czy jeszcze coś należy kupić. 

Otóż mam na dzień dzisiejszy 70% prezentów kupionych, a nawet zapakowanych skoro nic nie będę już do nich dokładać. Chętnie położyłabym je pod choinką, ale o samej choince za chwilę. Prezenty przy moim kocie też nie są bezpieczne, uwielbia rozpakowywać wszelkie tasiemki z kartonów... W tym roku zapakowałam prezenty w papiery, które już miałam w domu kupione przy innych okazjach. A zamiast wstążeczek użyłam papierowych taśm (washi tape), które też już miałam z 3 lata i nie miałam na nie pomysłu (poza przyklejaniem zdjęć do albumu). Lubię mieć prezenty przygotowane szybciej, by uniknąć dzikich tłumów w sklepach i nerwówki temu towarzyszącej. 

Prezent dla moich rodziców po części już też jest gotowy, jeszcze wybierzemy coś wspólnie z mamą najprawdopodobniej na początku następnego tygodnia. Pozostały do kupienia prezenty dla mamy, brata i chrześniaka mojego męża. Mąż zadeklarował się sam, że to ogarnie, więc ja już po tygodniu dopytywania co dla nich itd., wycofuję się. Nie zamierzam się dłużej w to angażować, zamartwiać, skoro powiedział, że to zrobi - to niech tak zostanie;) Awaryjnie mam jakiś pomysł, więc śpię spokojnie. 

PORZĄDKI
Naturalne jest to, że w miejscu w którym się mieszka sprząta się regularnie. Czasami częściej, czasami rzadziej, ale jednak. Nie widzę więc potrzeby stawania na rzęsach, by sprzątać w tym czasie jeszcze intensywniej. 

Wiem, w wielu domach jest taka tradycja: mycie szkła, które nie jest używane na co dzień, generalne sprzątanie kuchni, trzepanie dywanów, odkurzanie książek, regałów, zmiana pościeli i mycie tych nieszczęsnych okien. U mnie też tak było i nigdy tego nie lubiłam. Męczyło to nas wszystkich, każdy na siebie syczał i zwalał obowiązki. Żartobliwie nazywaliśmy ten czas "świąteczną atmosferą". 

Nie chcę tego praktykować u siebie w  mieszkaniu - mojej jak na razie 2 os. rodzinie. Sprzątamy to co zawsze, skupiam się na wyczyszczeniu toalety/ łazienki dzień lub dwa wcześniej, bo nigdy nie mam sztywnego dnia kiedy sprzątać. Sprzątam, gdy widzę, że coś jest zabrudzone i mam  na to czas. A to co zajmuje niewiele czasu 2-3 minuty najczęściej wykonuję od razu, gdy zauważę np. plamę na parapecie czy odciski palców na drzwiach. Na szczęście wprowadzanie minimalizmu do mojego domu rozwiązało problem odkurzania książek i innych bibelotów... Okien myć nie zamierzam, nie mam firan, dywanów więc ich prać też nie muszę. 

Aaaaa koniecznie lubię mieć opróżnione kosze na śmieci (takie moje małe zboczenie), segreguję więc mam 4 kosze w kuchni. 
DOMOWE OZDOBY
U mnie skromnie, jest duża świeca w słoiku Yankee Candle o zapachu Berry Trifle. To taki nie oczywisty zapach bo połączenie maliny z wanilią, kwaśno-słodki. Urzekł mnie od pierwszego powąchania. Początkowo chciałam coś typowo świątecznego, ale wszystkie zapachy były dla mnie za oczywiste i obawiałam się, że szybko mi się znudzą.

Choinka, odkąd jest z nami Perun, niestety nie stała dłużej niż jeden dzień. Wspina się, bawi się zawieszonymi ozdobami. Ze szklanymi bombkami (a takie podobają mi się najbardziej) nawet nie ryzykowałam. Łańcuch świecących lampek, spadał z choinki w chwili, gdy ta miała bliższy kontakt z podłogą. A nawet specjalnie w tym celu kupiliśmy niewielką sztuczną choinkę, wcześniej była żywa. Chcę jej dać jeszcze jedną szansę, obciążyć wiadro do której ją zamontuję, może wtedy nie będzie się wywracać. A może Perun przez rok zmądrzał? Nawet jeśli będzie choinka, to sama bez ozdób. (I co do choinki jeszcze nie doszłam do porozumienia z mężem, bo on nie chce ganiać za kotem, gdy ten będzie ją podgryzał).

Myślałam nad delikatnym wieńcem na drzwi wejściowe z gałązek igliwia, przy okazji podejdę do kwiaciarni i być może coś stworzę samodzielnie. Ale nie mam na wieniec większego parcia, jak zdążę to super - jak nie to nie. 

POTRAWY
Z racji, że świąt nigdy nie spędzamy u nas (może kiedyś), tylko idziemy w gości mamy nie wiele przygotowań. Kupić pieczywo w Wigilię na śniadania świąteczne, albo jakieś owoce. Oczywiście proponuję swoją pomoc, a jeżeli ktoś chce z niej skorzystać to liczę na to, że wyrazi to głośno. Czasami przypadnie mi zrobienie sałatki innym razem ciasta. W tym roku to siostry zadeklarowały się przygotować ciasta, więc oznajmiłyśmy mamie, by więcej już nie szykowała. Tak jak wspomniałam wcześniej - co można należy zlecić innym! Nie zostawiać wszystkiego na swojej głowie. Po za tym czy serio musi być 12 Wigilijnych potraw? Jeśli się upieracie, to chociaż zróbcie mniejsze porcje, by jak najmniej lądowało w koszu na śmieci. 

Być może w tym roku przygotuję coś specjalnego z przepisów wegańskich, bo od ponad 1,5 tygodnia nie jadam produktów zwierzęcych i odzwierzęcych. Nie deklaruję się jako weganka, na to za wcześnie, ale nie ukrywam, że ta tematyka mnie wciąga. Na razie zbieram odpowiednie informacje na temat diety roślinnej, eksperymentuję w kuchni by moja dieta była pełnowartościowa, jakkolwiek to głupio będzie brzmiało dla mięsożerców. Ale jeżeli nic nie przygotuję też nie będzie tragedii, zjem skromniej wybierając z pośród produktów bez mięsnych. 

U KOGO SPĘDZIĆ ŚWIĘTA?
Jak się ostatnio okazało, podczas dyskusji ze znajomymi jestem w bardzo komfortowej sytuacji. Swoich jak i rodziców męża mam w tym samym mieście co mieszkam. Dzielnice na których mieszkamy połączone są drogą szybkiego ruchu, więc dojazd samochodem nie zajmuje nam więcej niż 15 minut (ok. czasami są korki, ale to się może zdarzyć wszędzie). Autobusem około godziny drogi, więc obylibyśmy się nawet bez samochodu tego dnia. Pomimo to, z góry ustaliliśmy, że Wigilię spędzamy u teściów, a pierwszy dzień świąt BN u moich rodziców. Chcieliśmy uniknąć jeżdżenia od jednych do drugich by zjeść tu kawałek rybki, tam ugryźć pieroga. Żołądek mam tylko jeden. A po za tym mam dorosłe rodzeństwo (które ma swoje drugie połówki i ich rodziny), mój mąż też, więc jak wybrać jedną godzinę by dogodzić każdemu? 

Z racji, że mam 3 rodzeństwa zawsze ktoś będzie u rodziców na kolacji, a jeśli z jakiś względów nie, to zostaną oni zaproszeni do moich teściów - takie święta też już mieliśmy:) Natomiast pierwszego dnia świąt spotykamy się bardzo dużym gronem u moich rodziców, zabieramy ze sobą moich teściów. Nie mamy dylematów, że kogoś zostawiamy, że w ten czas siedzi sam. U moich rodziców nieraz tego dnia jest ok. 30 osób! Mają też w tym czasie rocznice ślubu.

Drugi dzień świąt nie ma ściśle określonych ram, czasami wpadamy tylko na obiad a później odpoczywamy już z mężem u siebie w mieszkaniu lub odwiedzają nas najbliżsi znajomi. 

To ogromne szczęście móc być w te dni razem! Warto takie kwestie omówić z wyprzedzeniem. I postarać się pogodzić i sprawiedliwie podzielić czas by nikt nie czół się pokrzywdzony. 

Jak widzisz, mam już wszystko przemyślane, zaplanowane. A stres mnie nie dotyczy. 

A jak to jest u Ciebie? 

W najbliższym czasie chcę jeszcze podzielić się z Tobą przyjemnościami jakimi się poddaję w tym grudniowym czasie, oraz wspomnieniami z dzieciństwa. Mówiąc o wspomnieniach mam na myśli nieformalne tradycje, które nam towarzyszyły rok w rok. Być może spodobają Ci się na tyle, że zechcesz wprowadzić je w swoim domu;) 

Na zakończenie wspomnę, że otrzymałam wiadomość o Zrównoważonych Świętach - poradniku last minute, przygotowanym przez firmę Interseroh. Chciałabym byś zapoznała się z jego treścią online tutaj. To poradnik o tym jak się przygotować i przeżyć święta w sposób przyjazny dla środowiska, otoczenia i siebie:) Bez obaw, nie będą Cię nakłaniać do zakupów, wręcz przeciwnie!


15 komentarzy:

  1. Ja prezenty dla dwóch rodzin kupiłam w listopadzie, teraz jeszcze tylko jakieś dodatki przy okazji (np kawa do ekspresu na kapsułki dla rodziców, czekoladki, coś tam..) i może prezenty uzupełniające. W tym roku nie zapomniałam o prezentach dla siebie!!! :)) My też nie spędzamy Świąt u siebie tylko u rodziny, przychodzimy raczej na gotowe, więc zawsze zabieramy ze sobą napoje (niekoniecznie alkoholowe, ale też jak najbardziej jeśli idziemy do kogoś kto by się z butelki dobrego wina ucieszył). Tuż przed Świętami mam urodziny, przygotowuję poczęstunek dla koleżanek z pracy, a rodzinę zapraszam do restauracji (spotykamy się w większym gronie przy okazji imienin/urodzin, zależy kto co świętuje. zawsze w tym samym miejscu, zawsze w tym samym gronie). Sprzątam normalnie, a wczoraj nawet się pozbyłam całej torby z ikei rzeczy. Przy okazji sprzątania albo porządkowania zawsze coś tam jeszcze wypatrzę. Teraz oddałam kilka kompletów pościeli i koce dla fundacji działającej na rzecz bezdomnych kiciuniów. Koty po sterylizacji/kastracji na pewno się ucieszą, że leżą na czystej bawełnianej tkaninie, a opiekunowie ucieszą się, że nie muszą bez przerwy prać materiałów.

    Stres raczej mi nie towarzyszy w związku z samymi Świętami, chociaż muszę jeszcze zrobić kilka rzeczy (np wyprasować ubranie, w którym zamierzam iść) i właśnie zakupy drobne, przygotować pojemniki na jedzenie itd. Chciałabym upiec ciasteczka i coś tam jeszcze. Przez cały grudzień pracuję po 12-13 godzin, więc nie jest tak super łatwo ogarnąć i mieć czas jeszcze na cokolwiek innego niż sen, ale jedyne co mnie czasem stresuje to praca (jest sezon). Poza tym jestem zadowolona. Ostatni prezent zapakowałam we wtorek (czekałam jeszcze na jeden element), wszystko jest właściwie gotowe chyba. Muszę jeszcze sprawdzić na spokojnie.

    Ja bardzo lubię grudzień i Boże Narodzenie (tak obyczajowo, bo nie uczestniczę religijnie), więc dla mnie jest super fajnie teraz. Trochę męcząco, że tak ciągle mnie nie ma w domu, ale lepiej jak jest praca, niż jak jej nie ma, więc absolutnie nie narzekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, no to może jeszcze dodam, że rozważam wyłączenie telefonu na 2 dni, ale jeszcze nie wiem, bo chciałabym w tym czasie wypróbować aplikację legimi.

      Usuń
    2. Zabranie napoi czy wina - to bardzo dobry pomysł;) A ja w tym roku postanowiłam nie przesadzać z prezentami, zawsze robiłam większe + drobnostki, ale w tym roku już sobie darowałam, bo ostatecznie wychodzi jakaś kolosalna suma wydatków. Nawet zrezygnowałam ze słodyczy dla dzieci - ich rodzice i tak im wydzielają, a nawet sobie tego nie życzą...

      U mnie w dom obchodzi się urodziny i w tym roku pokusiłam się na zaproszenie do domu nawet na obiad, nie tak jak zawsze kawę i ciacho. Ale się narobiłam! Wyszło super, na prawdę nie mogę narzekać, i co z tego, że nie miałam wszędzie wysprzątane na błysk? Ważne, że każdemu smakowało.

      Super sprawa z tym oddaniem pościeli! U nas do ciapkowa chyba też można. Też myślę, by odgruzować miejsca, które jeszcze się tego nie doczekały.

      Też uważam, że lepiej mieć pracę niż jej nie mieć. Może później być spokojniejszy czas. Więc pracuj:)

      A co do telefonu, to ja w sobotę po południu i w niedzielę praktycznie z telefonu nie korzystam. Jak idę do rodziców, to zostawiam go na korytarzu i niech się wali i pali ale nie odbieram;)

      Miałam tą próbną aplikację legimi i nie umiałam z niej "ściągnąć" książki na kindle;/

      Usuń
    3. nie da się czytać legimi na kindle, Amazon nie udostępni swojego produktu dla takiej inicjatywy, bo mają swoje kindle unlimited. to trochę bardziej skomplikowane, ale jeśli kiedyś będziesz zainteresowana tematem albo ktoś będzie to bardzo bardzo serdecznie polecam swiatczytnikow.pl, gdzie jest tyle informacji, że można czytać o tym godzinami i dyskusje pod postami też sa bardzo informacyjne. polecam :) ja często włączam tryb samolotowy, ale teraz nie ma takiej opcji, bo i tak jestem codziennie w pracy.

      Usuń
    4. Aaa to nie doczytałam tego faktu, wydawało mi się, że na każdym czytniku można. Na telefonie to ja czytać nie będę.

      Usuń
  2. Przez wiele lat święta mnie strasznie stresowały, nienawidziłam ich, głównie przez spinanie się osób w mojej rodzinie i sprzątanie od góry do dołu całego domu, czasem naprawdę ciężko znaleźć na to czas. Nie raz byłam tak zmęczona, że podczas wigilijnej wieczerzy marzyłam tylko, żeby już było po wszystkim i żeby móc pójść spać, to było słabe :/ Ogromnie się cieszę, że teraz, po ślubie, możemy zrobić wszystko po swojemu i wreszcie będzie fajnie :D już się nie mogę świąt doczekać :D prezenty planuję i częściowo kupuję w dniu darmowej dostawy, więc lista jest, na dniach będę dokupywać resztę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta dorosłość ma swoje plusy:) To życzę Ci wymarzonych świąt!
      Ja na przyszły rok zapisałam sobie już takie daty jak black friday czy właśnie dzień darmowej dostawy, bo nie ma sensu przepłacać w innych terminach. Tylko dobrze z wyprzedzeniem znać to co inni chcieli by dostać, bo moja teściowa do tej pory się nie określiła;p

      Usuń
  3. Świetnie, że przeżywasz Święta zupełnie bez stresu i potrafisz się dzięki temu cieszyć tym co najważniejsze: obecnością bliskich :) Ja nie mogę się już doczekać całej tej bożonarodzeniowej atmosfery, będąc w Krakowie na studiach jakoś nie potrafię tego do końca poczuć. Odliczam dni do powrotu do ukochanego Bielska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wrócisz do domu to też poczujesz tą aurę:)

      Usuń
  4. od lat podchodzę do świąt w podobny sposób do Twojego Bogusiu. Planuję... sprzątam normalnie... dekoruję mieszkanie... gotuję i piekę... Przygotowanie świątecznych potraw dzielę razem z Mamą. Część przygotowuję u nas a część u Mamy lub z Mamą ;) świateczny czas to dla nas czas spędzany razem, jak również podtrzymanie pewnych tadycji - jako że jesteśmy małzeństwem "multi-kulti" nie praktykującym i nie wierzącym żadne święta nie maja dla nas wymiaru religijnego - lubimy razem spędzac ten czas... dekorujemy nasze mieszkanie... spotykamy się z rodziną i przyjaciółmi... biesiadujemy i jesteśmy po prostu szcześliwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak trzymać! Ja pewnie z Mamą w jednej kuchni bym się nie pogodziła, mamy odmienny sposób gotowania, ale coś tam pomóc zawsze mogę, coś pokroić, coś wymieszać, zrobić winegret itd. ;)

      Usuń
  5. Ja uwielbiam Święta, ale stres z nimi związany jest mi obcy. U nas w domu tego nigdy nie było, więc nie wyniosłam tego z domu.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja w ogole nie roumiem po co ta cala swiąteczna spina :) Dzien jak codzien, kazdego dnia ludzie potrzebuja uwagi, troski, towarzystwa itp itd. nie tylko w swieta. Przenty na zamowienie wg mnie to komedia :) Co to za prezent skoro sama go sobie wybiore a druga osoba zamowi sobie cos konkretnego u mnie? Rownie dobrze mozna sobie te rzeczy kupic samemu. A z tą wyżerka to kompletne nieporozumienie. Serio rybe i inne dania w takich ilosciach, ze ledwo mozna wstac od stolu mozna zjesc tylko w te dni? Dla mnie swieta to zbedne zawracanie gitary okraszone fałszem, komerchą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że uwaga i troska należy się każdego dnia. Ja to praktykuję codziennie, ale nie każdy może sobie pozwolić by codziennie widzieć się z rodzicami czy dalszą rodziną. I mam tu na myśli rodzinę z którą lubimy spędzać czas, a nie z tą z którą spotykamy się na siłę. Prezenty u mnie są i te z listy i te niespodzianki, wysłuchiwane przez cały rok, o czym kto marzy. Np. wiem, że Mamie podobają się takie "obrączki" na serwetki, które kładzie się koło każdego talerzyka, ale są za drogie by sobie je od tak kupiła, więc dostanie je w prezencie i wiem, że się ucieszy:) Pewnie, że mogłaby sobie kupić sama, ale ma inne priorytety, wydatki.
      A co do jedzenia? ja się nie obżarłam, więc jestem zadowolona, chociaż w dalszym ciągu widzę, że kupuje się i przygotowuje za dużo jedzenia w te świąteczne dni. My radzimy sobie nawet bez pieczywa, bo zapomnieliśmy kupić, a nawet jak dziś sklep otwarty, to nie szliśmy, poradzimy sobie bez.

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!