5 gru 2014

Denka 11/2014 | Kilka słów o zużytych produktach.

Po kilku wizytach u lekarzy, badaniach, tabletkach usypiam jak dziecko już w okolicy godz. 20-23. (Nie odbierajcie tego jako marudzenie, to nie w mojej naturze, ale chcę trochę usprawiedliwić moją nieobecność na blogu czy fan page). Dzisiaj w końcu wstałam z większą dawką energii, wzięłam się za porządki - mieszkanie przypomina jakby przeszło przez nie tornado. Chętnie zaprosiłabym PPD by zrobiła tu porządek, ale sama, beze mnie... Natrafiłam na pudełko do którego odkładam zużyte opakowania po kosmetykach. Straciłam serce do publikacji "śmieci", więc dziś ostatnia szansa. Może się spodoba, a jak nie to odejdzie w niepamięć z kolejnymi miesiącami...
Zapach Giorgio Armani - Si towarzyszył mi przez cały 25 rok życia, 50 ml idealnie wystarczyło na ten czas. Uwielbiam ten zapach i zawsze będę miło wspominać, może kiedyś do niego wrócę, albo chociaż przygarnę maleńką fiolkę? Obecnie mam jeszcze Gucci - Rush, dobry zapach na chłodne dni, więc odwlekam zakup innych perfum. Próbka wody toaletowej Yves Rocher - naturelle to bardzo świeży zapach, czystego powietrza. Przypomina wiele antyperspirantów. 
Do mycia włosów przez bardzo długi czas (produkt jest niesamowicie wydajny) służył mi szampon w kostce Lush - seanic. Niewielkią pozostałość widzicie na zdjęciu. Szampon ma działanie dodające objętości. Zgadzam się z tym. Polubiłam ten szampon bardzo. Ale uważam, że jest trochę za silny do codziennego stosowania, przez zawartość Sodium Lauryl Sulfate na pierwszym miejscu w składzie. Żałuję też, że nie zakupiłam od razu puszeczki na szampon w kostce. Mam jeszcze Ultimate Shine, ale na razie czeka w kolejce na używanie. Natomiast spośród suchych szamponów Batiste zasługuje na wyróżnienie. Tym razem zużyłam pełnowymiarowe opakowanie floral & flirty blush, którego zapach jest słodko kwiatowy ale nie drażniący. Używałam w celu odświeżenia fryzury po 2 dniach od mycia na wieczorne wyjścia/ lub rano, gdy z różnych przyczyn brakuje czasu na porządne mycie wodą. 
W celach zachowania higieny wraz z małżonkiem zużyliśmy dwa żele pod prysznic BeBeauty z serii spa. O zapachu Maroko i Indie. Ten drugi zdecydowanie bardziej przypadł nam do gustu. Lactacyd femina - emulsja do higieny intymnej, kolejna zużyta buteleczka, nie mam zastrzeżeń. I śmierdzący, ale skuteczny (10-12 min) ultradelikatny krem do depilacji 9w1  - Eveline. Faktycznie opóźnia odrastanie włosków, po tygodniu od zastosowania na bikini mam włoski takie jak po 3 dniach po ogoleniu maszynką. Tych trzech produktów planuję ponowić zakup. 
Demakijaż oczu zdominował (swoją delikatnością, wydajnością i dużą pojemnością w niskiej cenie) płyn micelarny - Garnier. Do mycia twarzy przez długi czas służył czyścik Lush - Aqua Marina <recenzja>, kolejny bardzo wydajny produkt ze Lush, aż ma się ochotę wypróbować kolejne kosmetyki tej marki. Natomiast do pielęgnacji używałam kremu energetyzującego z serii gold therapy - Floslek <recenzja>. Opakowanie 50 ml wystarczyło mi na 4 miesiące stosowania rano i wieczorem. Pod koniec tego kremu zaczęłam wprowadzać łagodzący koncentrat wzmacniający - Tołpa. I to już pewne (sprawdzałam kilkakrotnie) - że po części przyczynił się do przesuszenia mojej skóry. Dlatego połowa opakowania bez skrupułów ląduje w koszu. 
Z produktami do ust u mnie bywa tak, że coś używam, później gubię i znajduję po kilku miesiącach. Nie pamiętam kiedy kupiłam te produkty, więc również lądują w koszu. Lovely - natural lip balm w słoiczku i sztyfcie, nawet całkiem lubiłam, podobne efekty do Carmexu. Pierre Rene - gloss SweetBerry, trochę klejący i za mocno perłowy. Catrice - ultimate lip glow, to pomadka z tych wchodzących w reakcję z ph naszych ust i pomimo jednego koloru w zależności od osoby wygląda inaczej. Fajna i trwała, ale właściwości pielęgnujące kiepskie. Korektor MAC - pro longwear to mój ulubieniec w tej kategorii. Mój odcień to NW15, zakup planuję ponowić. Radzi sobie z cieniami pod oczami, niedoskonałościami skóry. Można też odrobinę dołożyć do za ciemnego kremu BB/podkładu w celu rozjaśnienia lub wzmocnienia poziomu krycia jeżeli wymaga tego sytuacja. Nie wysusza skóry wokół oczu. <recenzja> Buteleczka 9 ml wystarczyła na rok używania. Pomimo terminu ważności 6m-cy od otwarcia, po minięciu tego czasu nie zaobserwowałam reakcji alergicznych czy zmiany właściwości produktu. Może dlatego, że kosmetyk zamknięty jest w szczelnej szklanej fiolce z pompką typu airless. 
I ostatnie już w tym tasiemcu próbki, które staram się wykorzystać, by nie zalegały. Lily Lolo - róż mineralny w odcieniu Flushed, bardzo mi się spodobał, nawet rozważam pełnowymiarowe opakowanie, pomimo mojej awersji do róży w sypkiej formie. Loreal - matte morphose, podkład matujący i wygładzający cerę w konsystencji musu odcień 140, przypomniałam sobie dlaczego tak bardzo lubiłam formę musu w wieku licealnym (miałam wtedy mało wymagającą cerę, ani jednego pryszcza!). Łatwość rozprowadzenia podkładu i uzyskania gładkiej buzi w kilka sekund. Faktycznie matowe wykończenie nie wymagające przypudrowania przynajmniej dla cer normalnych. Tłuste i przetłuszczające się w ciągu dnia zaczną się świecić. A niestety problematyczne cery trądzikowe, przez zawarte w składzie silikony może zapychać. Kolor 140 beige natural początkowo mnie wystraszył swoją barwą, ale ładnie się wpasował w moją bladą cerę. Aha! potrafi podkreślić suche skórki! Organique - anti cuperose cream, tą próbkę dostałam jako gratis do zakupów, byłam bez makijażu i pewnie dlatego pani dostrzegła moją lubiącą czerwienić się cerę. Krem zawiera kwas azelainowy (działający na bakterie tworzące trądzik, oraz o działaniu rozjaśniającym przebarwienia, bezpieczny dla osób z naczynkami) i kwas hialuronowy (odmładzająco-nawilżający). Krem nie wyrządził mi krzywdy, ale niestety moja cera za szybko po nim się świeciła, przez co makijaż który do tej pory na innych kremach trzymał się bardzo długo, teraz znikał po 2-3 h. Co pewnie ucieszy osoby z cerą wymagającą większej dawki nawilżenia. Vichy - liftactive oraz neovadiol gf utwierdziły mnie w przekonaniu, że mocno perfumowane kremy nie są dla mnie. Mdli mnie od nich. Neovadiol gf dodatkowo spowodował powstanie ropnych krostek i podskórnego guzka w okolicy brody. Dziękuję, nie skorzystam więcej... I saszetka maseczki dotleniającej z glinką i złotem Floslek, spisała się na medal poprawiając nawilżenie mojej cerze. Chyba powinnam częściej i chętniej sięgać po maseczki... 

Dziękuję jeśli przebrnęłaś razem ze mną przez tą przydługą lekturę, jeżeli tak to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza lub udostępnienia na facebooku ;) Będę wiedzieć, że nie piszę do przysłowiowej szuflady. 

24 komentarze:

  1. Szkoda, że tracisz serce do denka, mi nadal pisanie o zużyciach sprawia przyjemność :) Mam nadzieję, że z Twoim zdrówkiem wszystko w porządku...

    Bardzo lubię micel Garnier i to chyba jedyne, co miałam z Twoich zużyć. Kusi mnie Lily Lolo, ale jakoś tak ciągle się zastanawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, jakoś tak wydaje mi się to mało ciekawy temat. O zdrowiu to długo by gadać, a nie lubię się żalić... pozostaje mi być dobrej myśli. Lily Lolo ma teraz zniżkę na mikołaja -15% ;) Ale jeżeli jeszcze masz inne podkłady to poczekałabym do kolejnej promocji.

      Usuń
  2. swojego czasu miałam ochotę na szampony lush w kostce, ale teraz sama nie wiem. faktycznie mogą być trochę zbyt agresywne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do codziennego używania odradzam, ale raz w tygodniu do dogłębnego oczyszczenia nada się idealnie:) szczególnie gdy używa się produktów do stylizacji czy suchych szamponów.

      Usuń
  3. MACowy korekto uwielbiam, choć mnie pod oczami po kilku dniach pod rząd jednak lekko podsusza, za to w innych kwestiach rewelacja
    Aqua Marinę też bardzo polubiłam i chcę więcej :DD a garnier faktycznie zdetronizował inne płyny, także przez swoją ogromną wydajność

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to pewnie kwestia indywidualna czy przesusza czy nie, ja raczej używałam też kremu pod oczy w tym czasie. Na więcej "smakołyków" z lush będzie okazja! :) A Garnier jest świetny!

      Usuń
    2. myślę, że tak :) u mnie krem itp. na bieżąco, ale kilku dni pod rząd z samym MACiem nie dam rady :) choć na wielkie wyjścia niezastąpiony :)

      Usuń
    3. Rozumiem, różne są skóry:)

      Usuń
  4. Perfumy Armani Si uwielbiam. Przepiękny! Idealny na wieczorne wyjścia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubiłam nawet rano, tak się od razu lepiej czułam, dopieszczona:)

      Usuń
  5. Ten korektor mnie zaciekawił. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto mu się przyjrzeć z bliska jeśli masz taką możliwość. Ja z kolorem strzelałam przez internet a i tak wybrałam idealnie:)

      Usuń
  6. Denka to jedne z moich ulubionych filmów - uważam, że dopiero po zużyciu pełnego opakowania jesteśmy w stanie wydać rzetelną opinię ;) Acz trzymanie pustych pudełek tygodniami w domu to masakra ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli coś recenzuję to zawsze po czasie w którym już w 100% jestem pewna swojej opinii, czasami to miesiąc czasami dwa, a czasami aż do samego denka nie pojawia się recenzja bo mam wątpliwości. Więc w tym poście napisałam wszystko co myślę o tych produktach. Niektórzy uważają, że próbek recenzować się nie powinno i z mojej strony to takie pierwsze wrażenia, które też mogą komuś pomóc w podjęciu ostatecznej decyzji. Hm trzymanie pustych opakowań dla mnie nie jest takie złe, bo mam do tego specjalny kartonik w szafce łazienkowej, który nikomu nie przeszkadza. 65 m2 dla dwóch osób i 2 zwierzaków to na prawdę kawał powierzchni...

      Usuń
  7. Szampon w kostce?? Strasznie mnie tym zaintrygowałaś! :) A o płynie miceralnym z Graniera już czytam któryś raz i na razie same pozytywne oceny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no tak, w kostce jak mydełko. Pieni się rewelacyjnie. Myślę, że dobra alternatywa szamponu w płynie na wyjazdy, pod warunkiem, że ma się do niego puszeczkę.

      Usuń
  8. czesto w sklepie mijam te suche szampony, ale nie wiem czy aż tak tego potrzebuje. Kupie chyba w koncu, wszyscy je tak chwala i sciagają z uk do polski to może coś w tym jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki szampon jest bardzo wydajny. A Lush ma ich nawet kilka odmian w zależności od efektu jaki chcemy uzyskać. Coś w nich jest na pewno, może to ta odmienność tak przyciąga?

      Usuń
  9. Moglabys polecic fryzjera z gdyni? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula polceam Obsessive Studio koło C.H. Batory w centrum Gdyni, albo salon fryzjerski O'la na Starowiejskiej, również w centrum. Z obydwóch usług korzystałam i byłam zadowolona, cenowo wyglądają podobnie.

      Usuń
  10. Moim zdaniem denka są bardzo przydatne, po zużyciu całego opakowania kosmetyku czasami zmienia się nasze zdanie na jego temat, a po drugie wiele produktów nie zasługuje na osobną recenzję, więc denko to jedyna możliwość napisania na ich temat kilku słów :) Tak jak pisałam na insta szampon Lusha niedawno trafił w moje łapki i na pewno zrobię porównanie jego i szamponu Bomb Cosmetics. Muszę tylko złapać trochę słońca, żeby zrobić im zdjęcia przed użyciem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak diametralnie moje zdanie nigdy się nie zmienia. Ale faktycznie, o niektórych produktach nie warto pisać obszernego postu i wtedy opisuje je przy denkach chociaż w kilku słowach.

      Trzymam kciuki za pogodę;)

      Usuń
  11. Blogowanie ma sprawiać przyjemność blogującym - jeśli straciłaś serce do denek, to czas się z nimi pożegnać... Chociaż ja tam lubię czytać o tym, co zużyłaś, przecież wiesz :*

    Lubię zapach Naturelle, czasem podbieram Mamie, jak jestem w domu. Świeży, delikatny - pewnie każdemu się podoba :) Żele z Biedry są super! Tak samo jak krem depilacyjny z Eveline - mam nadal jedno opakowanie i naprawdę go lubię (zużyłam zdaje się dwa, czy trzy). A Lactacyd spoko, ale mam już swojego ulubieńca w kategorii intymnej, którego pewnie ciężko będzie zdetronizować (Intimelle z Natury). Znam i lubię również micel z Garniera. Ale ta pomadka z Catrice, to jest dopiero szok - jaki kolor sztyftu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczę co czas pokaże.

      Tego Intimelle z Natury chyba nie miałam, ale natura trochę mi nie po drodze. A krem do depilacji teraz kupiłam inny bo tego akurat nie było. I jestem ciekawa czy będzie równie dobry.

      Tak pomadka Catrice ma dziki kolor, ale na ustach wychodziła na różową, przynajmniej u mnie.

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!