Ecospa | Lekki krem do twarzy z zieloną herbatą i wit. E.

Sklep Ecospa ma w asortymencie liczne naturalne półprodukty kosmetyczne. Na stronie znajdziecie też receptury - jak samodzielnie wykonać dany kosmetyk. Mnie od czasu do czasu kusi na tego typu eksperymenty. Znalazłam recepturę na krem, który według opisu powinien odpowiadać potrzebom mojej cery z tendencją do przetłuszczania się w strefie T. Jeżeli myślisz o samodzielnym "ukręceniu" kremu na pewno zainteresuje Cię dalsza część posta: od wykonania do oceny gotowego już produktu. 


Na początek cena, zakup półproduktów kosmetycznych przeważnie jest niższy od gotowych kosmetyków naturalnych dostępnych w sklepach. W tym przypadku to ok. 35 zł + przesyłka. Przy czym składników wystarczy na wykonanie 50 ml kremu i zostanie jeszcze sporo na później. Składniki trzeba odmierzyć samodzielnie, konieczne jest posiadanie dokładnej wagi. Niska cena i świadomość tego co w kremie się znajduje (woda, olej makadamia, olivem 1000, gliceryna, ekstrakt z zielonej herbaty, witamina E, eko konserwant, olej z drzewa herbacianego)* to zdecydowanie plus. Krem jest praktycznie bezwonny, nie dodawałam żadnych substancji zapachowych. Mi to nie przeszkadza. 

*składniki wymienione w kolejności od największej do najmniejszej ilości zawartej w kosmetyku
Receptura jest napisana zrozumiale, nie mogę się do niej przyczepić. Miałam lekkie problemy z połączeniem fazy wodnej z olejową i uzyskanie jednolitej konsystencji - nie wiem czym było to spowodowane. W końcu się udało, co widać na zdjęciu powyżej. Gotowy kosmetyk umieściłam w buteleczce typu airless ze sklepu ecospa. Po dodaniu eko-konserwantu nie ma konieczności trzymania kosmetyku w lodówce, chociaż w upalne dni lepiej to uczynić. 

Krem aplikowałam na dzień i na noc, w zależności od moich potrzeb. Jest lekki i z łatwością sunie po skórze. Ilość pokazana na zdjęciu wystarczy na pokrycie twarzy, szyi i dekoltu. Gdy wycisnę za dużo - używam na inne partię ciała. Zaraz po aplikacji odczuwam delikatną olejową powłokę, która po kilku minutach wchłania się (lecz nie do matu). Przystępuję wtedy do robienia makijażu. Dobrze współpracuje z kremem BB (MAC) czy podkładem mineralnym (Earthnicity). Nie zauważyłam, by skóra podczas stosowania kremu nadmiernie produkowała sebum, czy "zapychała" się. Poziom nawilżenia jest odpowiedni dla mojej mieszanej cery. Nie wyskoczyły mi żadne nowe zmiany trądzikowe, pewnie przez zawarty w składzie ekstrakt z zielonej herbaty i olej z drzewa herbacianego o właściwościach bakteriobójczych i przyspieszających regenerację. 

Podsumowując jestem zadowolona z działania własnoręcznie wykonanego kremu. Jest dobry, pomimo, że nie daje mi efektu "wow", który miałam podczas stosowania kremu Lierac - mesolift. Mam też małe dwa zastrzeżenia: problematyczne łączenie faz wodnej z olejową do uzyskania odpowiedniej kremowej konsystencji, być może przy kolejnych eksperymentach pójdzie mi lepiej oraz zmianę konsystencji na bardziej płynną przez panujące obecnie wysokie temperatury za oknem. Nie lubię przechowywać kosmetyków w lodówce - bo zwyczajnie zapominam je stosować! 

Ciekawa jestem czy lubicie eksperymentować z samodzielnie robionymi kosmetykami, czy wolicie gotowe już produkty? Zachęcam do dyskusji poniżej. 

Komentarze

  1. Nigdy nie robiłam żadnych kosmetyków sama, wolę kupić gotowca:) Ale nie twierdzę, że samorobne kremy, toniki, czy inne kosmetyki nie działają; po prostu ja nigdy ich robić sama nie miałam ochoty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem;) ja tak mam z robieniem peelingów do ciała, wolę sięgnąć już po gotowy.

      Usuń
  2. Super! Taki własnoręcznie ukręcony kremik to jest coś! :) Może ja się kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię robić takie domowe cudaki - ostatnio na topie mam mieszankę oleju z pestek dyni, ekstraktu z granatu i kwasu hialuronowego :) W zimie mieszałam różne masła z olejami i miałam własne mazidła do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś może zrobić własny krem do twarzy? Bo to chyba troszkę trudniejsze niż produkty do ciała:/

      Usuń
  4. A jak mieszałaś te fazy? Ja raz tylko kręciłam krem z ZSK, ale to nie na moje nerwy. Do połączenia faz użyłam mieszadelka do ubijania pianki na cappuccino z IKEA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W recepturze z ecospa po uzyskaniu tej samej temperatury obydwóch faz trzeba było je ze sobą połączyć, wlewając olejową do wody małym strumieniem i mieszając szklaną bagietką, aż do uzyskania konsystencji kremu. W ten sposób nie do końca chciała się połączyć więc w końcu chwyciłam po to mieszadełko - ale ono niestety trochę napowietrza kosmetyk.

      Usuń
  5. Zainteresowałaś mnie :)
    Jak wiesz miałam do czynienia tylko z jednym kremem wykonanym przeze mnie, tym rozjaśniającym z Biochemii Urody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) I tego z BU było łatwiej akurat wykonać. Muszę jeszcze popróbować by uzyskać idealną konsystencję.

      Usuń
  6. To zdecydowanie nie dla mnie. Mam na myśli samodzielne przygotowywanie wszystkiego - odmierzanie, sterylność itd.
    Jestem leniwcem i stawiam na gotowe produkty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, mi też nie zawsze się chce w takie rzeczy bawić.

      Usuń
  7. Coraz częściej mam ochotę na zrobienie własnego kosmetyku i pewnie pierwsze swoje kroki skieruje do Biochemii Urody ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam już kiedyś krem i tonik z BU.

      Usuń
  8. ja miałam fazę na kręcenie, ale teraz już od tego odeszłam mimo, że jest taniej i wiadomo, co kładziemy na skórze, formuły ulubionych Dermokosmetyków sprawdzają się i eksploruję świat kilku marek. pewnie kiedyś wrócę, nadal używam hydrolatów i półproduktów, ale nie kręcę nic własnego pielęgnacyjnego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!