Dieta sokowa | moje przemyślenia


Diety, czy też kuracje sokami warzywno-owocowymi stały się ostatnio bardzo popularne. To taki jakby post, nie głodówka, bo dostarczamy organizmowi witamin ze świeżo wyciskanych soków. Gotowe soki na cały dzień można już zamówić w internecie w wielu miastach w Polsce, ale można również wszystko przygotować do podstaw w domu, jeśli tylko dysponujemy sokowirówką/ wyciskarką do owoców.

Wybrałam ten drugi sposób, po to, by po części oczyścić swój organizm, trochę z ciekawości. Dziś opowiem o moich wrażeniach z dwóch dni diety sokowej. Nie podjęłam się diety dwa dni z rządu, ale z tygodniową przerwą. Powiem też, skąd brałam przepisy na soki, czy mi smakowały, ile kosztowały mnie warzywa i owoce na jeden dzień diety. Czy wychodzi taniej niż zamówienie gotowych soków? Jak się czułam w te dni i wszystko, co jeszcze przyjdzie mi do głowy w trakcie pisania.

Dla pewności, że dostarczę sobie odpowiednią dawkę witamin i energii z soków, szukałam w internecie przepisów na jednodniową dietę sokową. W ten sposób trafiłam na stronę kuracja sokowa, gdzie za niewielkie pieniądze kupuje się przepisy na soki na 3, 5 lub 7 dni. Spośród kilku różnych kuracji wybrałam kurację "be slim" 3-dniową za 19 zł. Przepisy i dokładna lista zakupów zaraz po opłaceniu, zaksięgowaniu była dostępna na moim koncie w sklepie internetowym. Wystarczyło pobrać ją na dysk komputera czy komórkę i przystąpić do diety. Dlatego, że przepisy zakupiłam na stronie, nie mogę się nimi z wami podzielić, aby nie łamać praw autorskich. Mam nadzieję, że ta kwestia jest dla każdego zrozumiała.

Przepisy już na pierwszy rzut oka wydawały się proste, z łatwo dostępnych surowców, chyba jedynie dwa składniki do dwóch soków były wymyślne (i w bardzo małej ilości), ja je po prostu pominęłam i myślę, że tragedia się żadna z tego powodu  nie stanie. Wszystkie inne składniki kupiłam w Biedronce, celowo wybrałam tego typu sklep, bo jest popularny w wielu miejscowościach i produkty tam dostępne nie różnią się cenowo w zależności od miejsca zamieszkania kupującego. Produkty na jeden dzień kuracji nie przekroczyły 30 zł, z czego część warzyw/owoców została też na kolejny dzień. Biorąc pod uwagę cenę kuracji, jest niska w stosunku do gotowych diet sokowych, które przeważnie są w okolicy 90 zł/dzień.

Przepisy były inne każdego dnia, uwzględniają 5 różnych soków: śniadanie, 2 śniadanie, obiad, podwieczorek, kolację. Jedne smakowały mi bardziej, inne mniej. Jednak z przewagą tych smacznych. Po pierwszym dniu diety sokowej wiem, że nie znoszę smaku papryki w wyciskanych sokach, nawet gdy występuje jej bardzo mało, dlatego następnego dnia (w kolejnym tyg.), z przepisu wykluczyłam od razu paprykę i zastąpiłam ją innym warzywem. Widzę też pewną zależność w komponowaniu soków, do południa przeważają owoce, po warzywa.

Miałam to szczęście, że mogłam każdy sok przygotować na bieżąco, ale można też przygotować rano od razu wszystkie na cały dzień i zabrać ze sobą. Trzeba by tylko zaopatrzyć się w butelki/ słoiki. Soki były o pojemności 450-500 ml na jeden posiłek, co daje prawie 2,5 litrów płynów dziennie. Porcjowanie owoców/warzyw i wyciskanie soków zajmuje na pewno mniej czasu niż przygotowanie każdego normalnego posiłku w ciągu dnia. Nie ma przy tym też za dużo sprzątania, bo cały dzień przygotowywałam soki w sokowirówce i dopiero na sam koniec dnia porządnie ją umyłam.

Po takiej ilości płynów w ciągu dnia nie czułam głodu, nie bolał mnie brzuch ani głowa. Najlepiej taką kurację przeprowadzać w dzień wolny od pracy czy innych obowiązków, tak by się nie przemęczać. Tak też uczyniłam, ponieważ po całym dniu czułam się dobrze, wieczorem nie zrezygnowałam z 1,5 h zajęć jogi. Nawet pierwszego dnia diety/kuracji sokowej, nie byłam w stanie dopić ostatniego soku z kolacji, bo czułam się taka pełna.

Jedyny skutek uboczny, tego dnia było mi zimniej niż normalnie. To zrozumiałe, rozpoczęła się jesień, a ja nie miałam żadnego ciepłego posiłku tego dnia. Na rozgrzanie się pomogła ciepła herbata, koc i skarpetki. Kurację sokami lepiej się pewnie znosi latem.

Nie liczyłam na to, że po takiej kuracji schudnę, owszem waga następnego dnia pokazała mniej niż poprzedniego. Pijąc soki warzywno-owocowe i zawarty w nich błonnik, człowiek regularnie się wypróżnia, oczyszcza. Jest mu naturalnie lżej w brzuchu.

Dla mnie ten dzień kuracji sokami miał być takim dniem oczyszczenia organizmu od wewnątrz, ale też czasem na refleksję, że są dni, w których wrzucam w siebie zbyt duże ilości bez opamiętania. To nawet nie chodzi o to, że jem nie zdrowe, tłuste produkty. Jem roślinnie, w miarę możliwości jak najmniej przetworzone, ale wciąż mam problem z ilością. Jak mi coś smakuje, jestem już najedzona, nie umiem przestać, jem czasami tak dużo, aż później cierpię z tego powodu. Boli mnie brzuch, a od tego zaczynają się w głowie rodzić jakieś chore myśli, że jestem gruba, że to, że tamto... Przestaje mieć zdrowy stosunek do samej siebie.

Jednodniową kurację sokową, tak jak pisałam wcześniej, stosowałam dwukrotnie. Chętnie do niej wrócę od czasu do czasu, właśnie dla oczyszczenia organizmu, po wielkim obżarstwie. Chociaż chciałabym po prostu już więcej się nie przejadać. Dlatego też ostatnio odpuściłam temat foodbooków, bo odnoszę wrażenie, że wciąż wszędzie mówi się o jedzeniu, w kontekście co dobre, co złe... A ja chcę mieć po prostu zdrową relację z jedzeniem.

Nie wiem, czy to tylko my kobiety zaprzątamy sobie tym głowę z taką częstotliwością, bo jakoś u panów nie widzę, by tak często przejmowali się swoim wyglądem, wagą, brzuchem, udami itd... O diecie sokowej piszę tylko dlatego, że obiecałam już miesiąc temu na instagramie i facebooku, a lubię się wywiązywać z obietnicy.

Do diety/kuracji nie zniechęcam, ale i szczególnie nie zachęcam. Myślę, że nie jestem odpowiednią do tego osobą. A najrozsądniejszy będzie po prostu UMIAR! 

Komentarze

  1. Bogusiu
    A co to za strona z której kupowałas przepisy na soki?
    Jesli chodzi o jedzenie zbyt dużej ilości poczytaj sobie bloga WILCZOLODNA. Mi bardzo pomógł i od jakiś 6mc nie objadam sie np kompulsywnie choć trochę czasu zajęło mi wyjście na prosta. Jednak wskazówki z bloga dają do myślenia i wiele rzeczy z czasem sobie uporzadkowalam. Jest naprawdę dobrze i odkąd jem duzo i regularnie ale i tez kiedy czuje głód schudłam i nie chodzę głodna ale tez i nie mam napadów jedzenia. Naprawdę warto poczytać.
    Jeżeli uważasz ze nie powinnam u ciebie podawać nazwy bloga to prosze usuń ten komentarz po przeczytaniu i przepraszam. Nie chodzi mi tu o reklamę ale naprawę zmienil sie mój stosunek do jedzenia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest napisane we wpisie: "W ten sposób trafiłam na stronę kuracja sokowa, gdzie za niewielkie pieniądze kupuje się przepisy na soki na 3, 5 lub 7 dni." :)

      Usuń
    2. Aaaa dziekuje ;)

      Usuń
    3. Anonimie dziękuję za polecenie bloga, chętnie tam zajrzę, skoro Ci pomógł, to może i ja znajdę coś dla siebie.
      Dziękuję Basiu - za szybką podpowiedź :)

      Usuń
  2. Nie sądziłam, że przeczytam cały wpis od a do z o diecie sokowej, która interesuje mnie raczej średnio - tak ciekawie piszesz, że aż chce się czytać :) Niestety nie mam ani sokowirówki, ani wyciskarki, a jeszcze jakbym miała słuchać marudzenia męża co to ja wymyślam, to dziękuję :P Ale fajnie, że udało Ci się spróbować alternatywy (sporo) tańszej od gotowców! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Mojego męża w tym czasie akurat nie było, delegacje itd. Więc miałam większe "pole do popisu", on twierdzi, że absolutnie nie mam z czego schudnąć, więc kręci nosem na takie pomysły.

      Usuń
    2. Bogusiu, Basiu
      A ja się zastanawiam czy blender (ręczny/kielichowy) nie dałby rady?

      Usuń
    3. Niestety nie z każdym warzywem np. korzeniem pietruszki, marchwi. Byłaby gęsta papka, raczej trudna do wypicia, próbowałam kiedyś.

      Usuń
  3. Hmm nie wiem czy bym wytrzymała tylko na sokach nawet jeśli miałby być to 1 dzień:)). A tak trochę w innym temacie, planujesz podsumowanie wydatków kosmetycznych w 2017 r.? Bardzo lubię Twoje posty na ten temat, sama mam problem ze zbytną rozrzutnością w tym obszarze wydatków;), a Twoje posty mnie motywują do większej kontroli wydatków i przemyślanych zakupów:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez chętnie poczytan

      Usuń
    2. Raczej nie przewiduję postu na temat kosmetycznych wydatków z 2017 roku. Trzymam się tego, co wypracowałam w ubiegłych latach i nie przekraczam tych 200 zł na miesiąc, jestem tego pewna, pomimo, że nie zapisuję tego skrupulatnie, bo są miesiące w których kupuję wyłącznie np. płyn micelarny za 15 zł. Ale postaram się coś w tym temacie jednak napisać, by Was zmotywować :)

      Usuń
    3. Super, w taki razie czekam:)

      Usuń
  4. Też planuję zrobić sobie takie oczyszczanie organizmu, mam nadzieję, że wytrzymam bez jedzonka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na diecie/kuracji można wytrzymać bez problemu, bo soki też mają kcal. :)

      Usuń
  5. Jeśli miałabym się decydować na taką dietę (nawet 1 dzien) to wybrałbym wiosnę lub lato, kiedy jest dostęp do świeżych i mało przetworzonych owoców. Późna jesień i zimą to moim zdaniem słabe pory roku. Człowiek potrzebuje czegoś rozgrzewajacego a soki zazwyczaj chłodzą organizm (chyba że dodamy imbir czy kurkumę). Myślę jednak, że przez cały rok warto wplatać w dietę soki. Ja mam Thermomix, w którym mogę zrobić wspaniałe soki na bazie nawet warzyw takich jak marchew, seler itp. Wszystko jest zmielone bez odrzucania fusów, które są super źródłem błonnika. To duża zaleta i przewaga nad sokowirówką. Latem piłam codziennie soki, muszę teraz do tego wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj w większości używało się warzyw, z owoców jabłka, które są łatwo dostępne przez cały rok, pomarańcze, cytryny, grejpfruty - również w okresie jesienno-zimowym występują.
      Raz był melon z tego co pamiętam.

      Eh tylko ja nie lubię takich gęstych soków na bazie warzyw :P

      Usuń
  6. Bylam na takiej diecie okolo 2 tygodni. Wiem ze poczatek dla podjadaka takiego jak ja to byl horror ale potem czulam sie znakomicie i wiosna mam zamiar wrocic do tej diety :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, podziwiam, ja bym nie dała rady 2 tyg. i obawiałabym się efektu jojo.

      Usuń
  7. Ja nigdy nie próbowałam z takim oczyszczaniem tylko na sokach, choć mnie kusiło, nie powiem że nie... ale znam siebie, swoją przekorę i to jak bardzo cenię sobie zaufanie do samej siebie w kwestii odżywiania i stylu życia. Tabelki, kalorie, wydzielone porcje to nie dla mnie - wtedy od razu myślę o czekoladzie... mimo to mam jednak nadzieję, że kiedyś skuszę się na jakiś króciutki detoksik typu 3 dni, na próbę, dla samej siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też jeden dzień uważam za fajną "próbę" :)

      Usuń
  8. Ja chciałam spróbować, ale bałam się kilku dni, ale jednodniowa już nie brzmi tak tragicznie. Chociaż miałam zamiar zrobić detoks (noworoczny chyba sie nazywał) i zacząć zdrowiej jeść, ale no nie wiem sama nie mam pomysłów na gotowanie... A te gotowe diety to nie na moją kieszeń mimo wszystko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może taki jednodniowy sokowy detoks jest dla Ciebie:) Jeżeli masz sokowirówkę/wyciskarkę to nic nie stoi na przeszkodzie.

      Usuń
  9. Ciekawa opinis. Ja się zastanawialam ale chyba odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co podejmować decyzji pochopnie:)

      Usuń
  10. Ja też mam ochotę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusiło, więc zaspokoiłam swoją ciekawość.

      Usuń
  11. Fajny pomysł, taka jednodniówka, a 500 ml to rzeczywiście sporo jak na jeden posiłek. Ciekawe jakby mi podeszła 😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo, chyba nigdy nie wypiłam tak dużo w ciągu dnia:) Smaki różne, ale w większości byłam zadowolona.

      Usuń
  12. Do lektury tekstu podchodziłam z obawami, bo jestem zwolenniczką poglądu, że najzdrowsza dieta to dieta zbilansowana, a w ogóle to takie coś jak "detoks" i produkty "detoksykujące" nie istnieją... Ale u Ciebie wszystko opisane zdroworozsądkowo, szczególnie za serce ujęło mnie to co piszesz o samoakceptacji i zdrowych relacjach z jedzeniem. Jeśli na takiej diecie dostarczone jest minimum dziennego zapotrzebowania kaloryczne, Ty nie chodzisz głodna, a dodatkowo wyciąga z tego lekcję dla siebie, to według mnie korzyści zdecydowanie przeważają nad wadami. Tak trzymać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie jestem jedyną kobietą, która gdzieś tam ma problem z tym jedzeniem, mamy obawy, że przytyjemy bo choroba, bo nie ćwiczymy wystarczająco dużo itd. Mi ta dieta/kuracja to bardzo uzmysłowiła, więc wyciągam wnioski na przyszłość.

      Usuń
  13. Brzmi fajnie, choć ja nie mam szans przy dzieciach na spokojny dzień, by sobie taka kurację przeprowadzić. Poza tym pewnie zaczęłabym od kuracji koktajlami Małgosi z Qchennych Inspiracj, ale to w ogóle temat na początek lata :)

    Ange76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosia ma fajne te koktajle, ale potrzeba do nich mocnego blendera, tym co ja mam, to te nie dałam rady :/

      Usuń
  14. Podziwiam, że zdecydowałaś się robi soki samodzielnie. Mnie to jakoś przerażało, ale w sumie jak czytałam twój wpis to takie wyjście nie wydaje się to głupie. :) Ja właśnie zakończyłam kurację 3-dniową. Soki zamówiłam w firmie SportFoodSoki i jeżeli chodzi o jakość i smak to nic im nie brakowało. Przyznam się że do detoksu podeszłam trochę "z marszu" i to na pewno przty kolejnych detoksach bym chciała zmienić. Warto się do takiego oczyszczania przygotować i przez kilka wcześniejszych dni powoli przyzwyczajać sie do takiej diety. Co do samego detoksu to było lepiej niż myślałam. Nie było oczywiście łatwo, ale zdecydowanie uważam, że miało to więcej plusów niż minusów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem szczerze że spróbowałam i nie żałuje :) Soki są przepyszne i pełne witamin które dopełniają moją dietę:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!