Barcelona


Do napisania tego postu zbieram się od przeszło miesiąca. Nie jest mi łatwo, bo jesień nie jest moją ulubioną porą roku. A wspomnienie tak cudownego i słonecznego tygodnia w Barcelonie jeszcze bardziej wzbudza we mnie poczucie niesprawiedliwości, że w Polsce nie uświadczyłam takiej pogody nawet latem.

Nie dam Ci konkretnego planu, co najlepiej zobaczyć w Barcelonie, bo niejednokrotnie przekonałam się, że ile osób tyle pomysłów na spędzenie wolnego czasu, tyle różnych upodobań. Owszem przed wyjazdem zapisałam sobie kilka punktów, które chciałabym zobaczyć, lecz ostateczną decyzję kiedy, co, podejmowaliśmy rano podczas śniadania.

Nie zrobiłam zdjęć, które z dumą prezentowałabym na blogu. Tak się stało, że za każdym razem, gdy opuszczaliśmy rano miejsce naszego noclegu, zapominaliśmy aparatu fotograficznego. Na dodatek z zapełnioną pamięcią telefonu komórkowego.

Nawet z tego powodu nie byłam zła, nie miałam do siebie żalu. Po prostu chłonęłam tu i teraz najmocniej i najlepiej jak to było możliwe! I wciąż wracam do tych obrazów w mojej głowie, dźwięków, zapachów, smaków.

Nie skłamię, mówiąc, że to były jedne z lepszych wakacji, na których byłam, a nawet mam ogromną ochotę tam wrócić!

Wyjazd zaplanowałam z 3-miesięcznym wyprzedzeniem. Zaczęłam od sprawdzania tanich lotów z Gdańska (ewentualnie Warszawy), bo mieszkam w Gdyni i przyznaję, to było główne kryterium wyboru. W myśl, że im mniej wydam na przelot, tym więcej zostanie na nocleg oraz zwiedzanie i wyżywienie.

Dysponując już pewną sumą oszczędności i znając nasze możliwości finansowe w zbliżających się miesiącach, wiedziałam, na co możemy sobie pozwolić, by urlop odbyć na początku października. Dodatkowo chciałam, aby miejsce, w które się wybierzemy, było jeszcze słoneczne, jestem ciepłolubna! Możliwość zwiedzania i plażowania podczas jednego pobytu to dla mnie wymarzony sposób wypoczynku.

CENA BILETÓW LOTNICZYCH
Kiedy bilety rezerwuje się z odpowiednim wyprzedzeniem, można trafić na atrakcyjne ceny. Zawsze będą też niższe, po sezonie letnim. Lot do Barcelony (i z powrotem) Wizzair dla dwóch osób kosztował nas łącznie 826,40 zł. 

W cenie był wyłącznie 1 mały bagaż podręczny (na 1 os.) o wymiarach maks. 42 x 32 x 25 cm. W który zmieściłam się bez problemu i wystarczył mi na tygodniowy pobyt, co pokazałam na instagramie. Minimalizm się opłaca! Mąż od samego początku postanowił dokupić dla siebie bagaż rejestrowany, za co dopłacił ok. 100 zł.

Bilety można kupić jeszcze taniej, czasami różnica ponad 100 zł jest w ciągu godziny, tak też było w naszym przypadku, gdy czekałam na potwierdzenie od męża, czy decydować się na lot do Barcelony.

Lot był z Gdańska, więc nie ponieśliśmy dużych kosztów dom - lotnisko. Dojechaliśmy taksówką, ale następnym razem prawdopodobnie skorzystamy po prostu z parkingu przy lotnisku, ponieważ pozostawienie samochodu na tydzień nie przekracza 100 zł. Na lotnisko można dojechać również specjalnym autobusem w niskiej cenie, ale my jesteśmy na to za wygodni.

Podobnie z podróżą z lotniska w Barcelonie do miejsca noclegu, możliwości jest bardzo dużo. Od tańszych autobusów, metra po Taxi, z czego skorzystaliśmy, wydając 35 euro za kurs (ok. 150 zł po kursie euro 4,30 za ile udało mi się zakupić walutę). Tyle że podróżując z lotniska do miejsca noclegu, koszta rozeszły się na 2 pary, ponieważ na 4 pierwsze dni naszego pobytu mieliśmy towarzystwo znajomych.

NOCLEG

Już czytając koszta samej podróży powyżej, możesz zaobserwować, że są rzeczy, na których można przyoszczędzić, pytanie tylko o ile chcesz? Jak bardzo cenisz sobie swój komfort podróży, noclegu itd. Wszystko zależy od zasobności twojego portfela i upodobań. Można wydać mniej, można wydać więcej.

Szukałam noclegu, równocześnie szukając biletów lotniczych, co z tego, że nieraz loty są tanie, gdy noclegi koszmarnie drogie. Założyłam sobie "widełki", że za nocleg dla dwojga (w końcu podróżuję z mężem) chcę zapłacić ok. 1000-1500 zł. Kolejne kryterium, które miało spełniać nasz nocleg, to pokój z łazienką. W miarę możliwości jak najbliżej centrum. Dodatkowy atut dostęp do lodówki/kuchni.

Udało mi się znaleźć nocleg za niecałe 1000 zł przez portal airbnb, który polecam! Korzystając z linku polecającego u innej blogerki koszt noclegu został obniżony o 100 zł. Dziś to ja podzielę się z Tobą linkiem <tutaj> upoważniającym do zniżki w wysokości 100 zł na pierwszą podróż.

Nocleg spełnił wszystkie założone przeze mnie kryteria i chociaż pierwszy raz w życiu korzystałam z tego typu portalu, mieszkania wraz z gospodarzami pod jednym dachem, jestem pozytywnie zaskoczona. Czuliśmy się tam bardzo swobodnie, właścicieli oraz osoby wynajmujące obok, widywaliśmy bardzo rzadko. Dostaliśmy też wiele pomocnych wskazówek, jak dojechać itd., oraz schłodzone wino na powitanie:)

Pokój był skromny, mały, z podwójnym łóżkiem, szafą, regałem oraz wiatrakiem, który przydawał się w nocy. Mieliśmy łazienkę tylko do swojej dyspozycji oraz dostęp do kuchni. Standard noclegu dla naszej dwójki był zadowalający, pomimo braku idealnie gładkich wymuskanych ścian. Właściwie głównie tam spaliśmy, myliśmy się lub wpadaliśmy się przebrać pomiędzy zwiedzaniem i plażowaniem.

Ok, głaskaliśmy jeszcze koty właścicieli, bo była tam urocza czwórka! O czym wiedzieliśmy już wcześniej, podczas wyboru tego, a nie innego noclegu. Ponieważ też mamy dwa kocury w domu, kompletnie nam to nie przeszkadzało.

Ogromnym atutem tego miejsca była lokalizacja, mieszkaliśmy w dzielnicy El Pablenou, bardzo blisko głównej uliczki z restauracjami, sklepami, deptakiem. Ok. 300 metrów od plaży, cudownej plaży! Oraz zaledwie 5-8 minut pieszo do stacji Metro.


POGODA
Październik to był dobry wybór. Pogoda nas rozpieszczała, codziennie 20-25 stopni Celsjusza. Woda w morzu 20 stopni, niezależnie czy rano, czy wieczorem, z czego również skorzystaliśmy niejednokrotnie.

Podczas zwiedzania w godzinach południowych, między budynkami w cieniu było chłodniej, ale wciąż przyjemnie by spacerować w sukience czy bluzce na ramiączkach/z krótkim rękawem. Nie wyobrażam sobie zwiedzania w cieplejszym miesiącu, wtedy też są jeszcze większe tłumy na ulicach.

Sweter ubierałam wyłącznie w niektóre wieczory, gdy przesiadywaliśmy na plaży, pijąc piwo/wino, grając w karty, po wcześniejszej kąpieli w morzu.


ZWIEDZANIE
Sporą część Barcelony zwiedziliśmy pieszo, trochę na samym początku przesadziliśmy z ilością pokonywanych kilometrów, aż nabawiliśmy się pęcherzy na stopach. Jednak w momencie spacerowania nie czuliśmy zmęczenia i w końcu mogliśmy tak wiele zobaczyć po drodze! Czerpaliśmy z tego ogromną przyjemność.

W połowie pobytu zaczęliśmy korzystać z metra, kupując bilet na 10 przejazdów za ok. 10 euro, aby dotrzeć do dalej oddalonych miejsc w Barcelonie. Jeden taki bilet nam w zupełności wystarczył.

Barcelona jest ogromna, myślę, że tydzień na jej zwiedzenie to za mało. Jeśli nie chce się sobie narzucać dzikiego tępa. Można by jeździć od punktu do punktu metrem, spędzać w każdym miejscu po kilka minut i lecieć dalej.

My zobaczyliśmy główne atrakcje turystyczne m.in.: Sagrada Familia (15 euro), Park Guell (8 euro), Park Cytadeli, Łuk Triumfalny. Spacerowaliśmy wzdłuż plaży, portu jachtowego, uliczkami gotyckiej dzielnicy, słynną ulicą La Rambla łączącą Plac Kataloński z placem Hiszpańskim, pomnik Kolumba. Weszliśmy do Akwarium (20 euro), a nawet do centrum nauki Cosma Caix (4 euro), gdzie znajduje się część lasu amazońskiego. Na zakończenie zwiedzania wjechaliśmy na wzgórze Montjuic kolejką linową (10 euro), weszliśmy do Zamku (3-5 euro) znajdującego się na wzgórzu, skąd mogliśmy podziwiać cudowną panoramę Barcelony.

Ceny za atrakcje to bilet dla jednej osoby dorosłej, ponieważ nas było dwoje, należy pomnożyć razy 2. Jedynie w Zamku na wzgórzu, ponieważ nie mam jeszcze 29 lat, zapłaciłam mniej niż małżonek.

Część atrakcji świadomie zostawiliśmy sobie na kolejny przyjazd, dzięki czemu spędziliśmy dwa dni, typowo leniuchując i korzystając z plaży. Plaża jest tam piaszczysta, cudowna! Ciepła i czysta woda przez którą widzisz stopy, stojąc zanurzonym po szyję w wodzie. Bardziej słona od naszego Bałtyku. Raz spokojna innym razem z ogromnymi falami.


BEZPIECZEŃSTWO
Sprawa wyglądała też tak, że na moment przed naszym urlopem w Barcelonie trwały manifestacje dotyczące wystąpienia Katalonii z Hiszpanii. Również podczas naszego pobytu w niedzielę. Nie wpłynęło to w żadnym stopni negatywnie na nasz wypoczynek, wiedząc o zamierzonym proteście, zostaliśmy na plaży wraz z masą innych osób, tubylców i nie tylko. Sklepy, restauracje, metro funkcjonowały w tym czasie normalnie.

Przewodniki, jak i właściciele mieszkania, w którym spaliśmy, ostrzegają przed kieszonkowcami. Nas na szczęście nie spotkało nic złego, a i tak profilaktycznie nigdy nie zabieraliśmy całej gotówki ze sobą, tylko określoną sumę na dzień. Dzielnica El Pablenou również jest bardzo przyjazna. Nawet na pobliskiej plaży do późnego wieczora przesiadują rodzice z małymi dziećmi, nastolatkowie.

Podczas całego tygodniowego pobytu nikt nas nie zaczepiał, nie czuliśmy żadnego niepokoju. Mogliśmy odpoczywać nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.

JEDZENIE 
Mnie i nie tylko zachwyca. Wróciłam z 3 kg na plusie do Polski. Wiadomo, że na urlopie je się trochę inaczej niż w domu, piłam też więcej wina Cava niż normalnie. Początkowo myśleliśmy, że śniadania będziemy robić sobie samemu, korzystając z kuchni, do której mieliśmy dostęp. Ostatecznie lenistwo zwyciężyło. Pewnie dlatego, że mieliśmy tuż pod nosem piekarnio-kawiarnie, serwujące pyszne śniadania z kawą, świeżo wyciskanymi sokami/smoothie. Często też kupowaliśmy kanapkę na wynos, jedliśmy ją siedząc na ławce i wpatrując się w morze. Za śniadanie płaciliśmy ok. 7-15 euro za dwie osoby.

W sklepie dokupowaliśmy wodę (dla mnie), napoje gazowane (dla męża) oraz świeże całe owoce: gruszki, banany, brzoskwinie lub porcjowane: ananasy, melony, arbuzy.

Obiady i kolacje również jedliśmy w restauracjach. Komponując danie z kilku przystawek zwanych Tapas lub wybierając główne danie. Posmakowałam: patatas bravas (smażone ziemniaczki); paelli z owocami morza/ lub grillowanymi warzywami; małż, kalmarów, langustynek. Mam ogromną słabość do owoców morza! Natomiast moi towarzysze zachwycali się również serami, dojrzewającymi szynkami. Za obiad można zapłacić od 3 do 5 euro za przystawki, 10-20 euro za dania główne. Lampka wina ok. 5 euro, podobnie jak pół litra piwa.

Im bliżej ścisłego centrum jest drożej i powiedziałabym, że mniej smacznie. Ceny różnią się też w poszczególnych sklepach, raz za 1 litrową butelkę wody płacisz 0,5 euro innym razem nawet 3. Tak sytuacja wygląda również w miasteczkach turystycznych w Polsce.

-----

Jeżeli chodzi o to, ile łącznie wydaliśmy, podsumowując: lot, nocleg, zwiedzanie, jedzenie, alkohol i pamiątki w formie jedzenia (dla rodziny oraz na hiszpański wieczór ze znajomymi po powrocie do domu) nie przekroczyliśmy 6 tys. zł. Czyli tego, co na wyjazd zaplanowaliśmy, niczego sobie przy tym nie odmawiając podczas pobytu w Barcelonie. Bo w Polsce na 3 miesiące przed wyjazdem, to częściej odmawialiśmy sobie jedzenia na mieście, gotując w domu, czy nie kupowaliśmy rzeczy aktualnie niepotrzebnych.

Tak jak już pisałam, można wydać mniej, a można wydać jeszcze więcej. Wszystko zależy od tego, jaki standard wypoczynku Cię satysfakcjonuje i w jaki sposób lubisz spędzać wolny czas.

Czy było warto? Zdecydowanie!

Komentarze

  1. Super, że wakacje okazały się dla Was tak udane, nawet dobrze się składa, że ten aparat zapominaliście to nie traciliście czasu na zdjęcia tylko skupialiście na tym co tu i teraz :)
    Chciałabym kiedyś odwiedzić Barcelonę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę tak sam, co do aparatu. I mam nadzieję, że uda Ci się odwiedzić Barcelonę, to urokliwe miejsce.

      Usuń
  2. Aj tam, piszesz że masz mało zdjęć, a i tak jest ich tu sporo i jakich ładnych :* Super, że udało się Wam odpocząć, zregenerować. I że mogliście tam się tak naprawdę wyluzować, nie odmawiać sobie na mieście drobnych "szaleństw" :) Wiem, jak długo odkładałaś i oszczędzałaś, jestem przekonana, że było warto. Przeczytałam z przyjemnością :) Zawsze da się taniej i da się drożej, my np. 2 tygodnie w Chorwacji (objazdówka, też z Bośnią) spędziliśmy za 4.800 zł (za dwie osoby!!!), ale kosztem suchych kanapek z plasterkiem szynki i generalnie oszczędzaniu na wszystkim ;) Nie było takiego luzu i swobody, tylko raczej "zobaczyć jak najwięcej i wydać jak najmniej" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia wszystkie komórką,mam świadomość, że to kropla w morzu, tego co widziałam.
      Tak jak piszesz, można zapłacić mniej, można więcej, ja nie lubię oszczędzać na jedzeniu a już w szczególności na wakacjach :) Luzu mieliśmy sporo ;)

      Usuń
    2. I tak jest pięknie :)

      Super, właśnie o to chodziło <3

      Usuń
  3. Zazdroszczę wyjazdu, trochę to kosztuje, ale wiadomo to normalne :) To my jak jechaliśmy do Zakopanego to 1000 zł za przejazdy hotel plus różne inne koszta :D mam nadzieję, że kiedyś nam się uda i do Barcelony pojechać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakopane jest drogie, a sama podróż z trójmiasta w góry samochodem już kosztuje. Trzymam kciuki za Twoje podróże :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Zdjęcia nawet w połowie nie potrafią oddać tego piękna!

      Usuń
  5. Byłam w Barcelonie kilka lat temu, jednak była to nie do końca udana wycieczka z przyczyn niezależnych ode mnie . Z przyjemnością jednak wrócę na własnych zasadach i w swoim podróżniczym tempie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak najlepiej, swoim tempem i w sposób jaki się lubi:)

      Usuń
  6. Szczerze powiem, że wybierając podróż bez biura myślałam, że zapłacicie trochę mniej. Faktem jest, że przy samodzielnych podróżach dużo traci się na jedzenie.
    Jedno jest pewne, zaraziłaś mnie Barceloną.
    Jeszcze pytanko- jak z językiem ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogliśmy wydać mniej np. na podróż lotnisko - nocleg - lotnisko i pojechać np. metrem, co by kosztowało ok 2-4 euro już za 2 osoby zamiast 70 euro. Ale nie chciało nam się;)
      Tak samo z jedzeniem, mając dostęp do kuchni każdy posiłek (albo chociaż śniadania i kolacje) mogliśmy przygotować samemu, a wybraliśmy kawiarnie/ bary/ restauracje. Nie odmawialiśmy sobie niczego i każdy posiłek to praktycznie rozpieszczanie do granic możliwości. Wino + piwo w restauracji też droższe niż w sklepie,a ja nie odmawiałam, kupowałam nawet całe wino w restauracji czy wypijałam 3 lampki do kolacji, nie zważając na cenę.
      Język wystarczy podstawa angielskiego by się dogadać, niektórzy w ogóle nie znają angielskiego np. w mniejszych kawiarniach, ale nie było to żadnym problemem,na migi też się da :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Moje już się spełniło, chociaż bardzo chętnie tam wrócę.

      Usuń
  8. muzę kiedyś wybrać się do Barcelony :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne zdjęcia, piękną pogodę mieliście i tyle do zwiedzania, żeby się nie nudzić, idealnie 👌🏻

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo fajnie ze podalas ceny, ja ciagle sie boje ze za granica zgine czy tez nie znajde odpowiedniego autobusu itd, airbnb mnie ciekawi moze faktycznie warto zaryzykowac, cena przelotu spoko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego bać, zawsze miałam ze sobą mapkę z przewodnika więc łatwo odnaleźć uliczki, nawet, gdy spontanicznie chodziliśmy po dzielnicach by podziwiać miasto. AirBnb super portal, my na pewno chętnie skorzystamy z tej formy noclegu po raz kolejny.

      Usuń
  11. Z chęcią bym się znów wybrała do parku Guel :) Uwielbiam Barcelonę i Gaudiego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Park Guel nieco mnie rozczarował - jeżeli chodzi o jego płatną część, która na dodatek była częściowo w remoncie, gdybym wcześniej wiedziała, że to tylko ten odcinek parku jest płatny wcale bym tam nie szła, szczególnie, że na wejście do tej płatnej strefy musieliśmy czekać aż 6 h. Na szczęście sprawdziłam wcześniej co jeszcze jest w okolicy i podjechaliśmy do Centrum Nauki z czego bardzo się cieszymy.

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!