21 wrz 2016

Dekoracje | Minimalizm, to nie tylko białe ściany.

Chociaż nie ukrywam, że biel na ścianach w naszym  mieszkaniu dominuje. Tam, gdzie jej nie ma, na pewno kiedyś się pojawi. Zaraz wytłumaczę dlaczego? Jeszcze zanim wprowadziliśmy się do naszego mieszkania, długo rozmawialiśmy z mężem, jaki kolor ścian wybierzemy, jakie meble, a jakie dodatki? Kupiliśmy mieszkanie z rynku wtórnego, czyli używane. Już wykafelkowane, wymalowane i po części umeblowane: zabudowa kuchenna, szafa na przedpokoju, szafa w WC, łazienkowa armatura. Ma to swoje plusy - można wprowadzić się do razu i mieszkać, ale też minusy - przy remoncie, trzeba pierw pozbyć się poprzednich elementów. 

Z racji na nasz ograniczony budżet na początku wspólnego życia, już prawie 6 lat temu, zdecydowaliśmy się jedynie na niewielkie zmiany, by mieszkało nam się przyjemniej. Odświeżyliśmy ściany gładzią i pomalowaliśmy na różne odcienie szarości, tak, aby tworzyły spójny element. W pokojach, gdzie było gumoleum, położyliśmy panele, dokupiliśmy bardzo skromne żyrandole. Od początku wiedzieliśmy, że wybierzemy białe meble + granatową kanapę. Postanowiliśmy, że kolorowe będą dodatki, które w razie, gdyby się znudziły, można wymienić na inne. Tak też uczyniliśmy. 

Ściany jak to ściany, brudzą się. Szarość na korytarzu zachęcała nawet odwiedzających nas gości do opieranie się o nie np. podczas ubierania obuwia, wieszania płaszcza na wieszak itd. Dlatego też przy odmalowywaniu (chyba po 3 latach), zdecydowaliśmy się na biel, nie odświeżyliśmy jedynie sypialni. W kolejnych latach wymieniliśmy okna oraz drzwi na nowe. Wnętrze stało się jaśniejsze, bardziej przestronne. Nam się podoba i to najważniejsze. Wiem, że nie każdemu biel będzie się tak bardzo podobać, dla mnie jest idealnym tłem do wszystkiego. Przy okazji nie rozprasza, nie drażni. 

Jeżeli chodzi o dekorację, to mamy ich niewiele, po tym, jak pozbyłam się ponad 700 przedmiotów w niecały rok. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile przedmiotów trafia do twojego otoczenia w formie prezentów lub nieprzemyślanych zakupów w pierwszych latach w nowym mieszkaniu. A strach pomyśleć ile gromadzi się przez całe życie? Teraz zostały tylko te rzeczy, które faktycznie cieszą moje oko. Bardzo starannie i wybrednie dobieram nowe elementy wystroju. Bo nie po to się pozbywałam poprzednich, by zamienić je nowymi. Nie ma tu miejsca na wyszukane ozdoby sezonowe, inne na święta inne na lato. No, może oprócz choinki. Głównie stawiam na ładne rzeczy użytkowe. Z racji, że cenie sobie swoją prywatność i mieszkanie jest moim małym azylem, pokażę Ci tylko jego części. 

Korytarz jak w większości bloków jest długi i ciemny, dlatego biel rozświetla go nawet w zachmurzone dni. Biel na ścianach, biała szafa, która wcześniej miała kolor jasnego drewna, lekko żółtawego. Nie znam się na tym, ale najbardziej przypomina mi jesion. Przemalowaliśmy, wymieniliśmy też uchwyty, bo poprzednie były luźne i wypadały. Miejsce koło wieszaka wytapetowaliśmy, czarną lekko wypukłą tapetą. Bardzo nam się to podobało, ale odkąd mamy kota (a od niedawna dwa), mocno uległa zniszczeniu. Nie, żeby drapał ją celowo, ale biegnąc przez korytarz, odbija się pazurkami od ścian. Na miejsce tapety wkroczyła betonowa farba. Do kontrastu lustro w czarnej ramie, oraz "plakat" podpatrzony w sieci, wykonany przeze mnie. W planach było jeszcze zdjęcie na korytarzu, ale zawsze brakowało mi czasu na jego wykonanie. Najprawdopodobniej zawiśnie plakat.

Plakaty bardzo mi się podobają, znalazłam co najmniej kilka, które mogłyby ozdobić moje ściany. Jak na razie jednak z większą łatwością przychodzi mi pozbywanie się niż nabywanie nowych elementów. Nowy jest "plakat" zrobiony przeze mnie i służący do zamaskowania kaloryfera w sypialni. Nie mamy roślin doniczkowych, a nawet cięte kwiaty przy Perunie (kocie) nie są bezpieczne. Motywy roślinne są bardzo popularne ostatniego czasu, więc chociaż w tej formie przemyciłam je do naszego wnętrza. Ozdobna może być pościel, czy narzuta na łóżko. Lubię, gdy prześcieradło jest podobnego koloru/wzoru co poszewka na kołdrę. Poduszki, jeżeli z nich korzystamy. My we dwoje śpimy na jednym małym "jaśku", więc mija się z celem posiadanie ich więcej. Odkładanie poduszek wieczorem czy rozkładanie rano. Nie chcę na to poświęcać swojego czasu.

W sypialni często też stoją worki z czystym praniem, tym czekającym na wyprasowanie i ułożenie w szafie. Według mnie również mogą stanowić element dekoracyjny, na pewno nie szpecą przestrzeni tak jak przekładane pranie z łóżka na krzesło i tak w kółko. Posegregowanie książek czy ułożenie w otwartej szafie ubrań według kolorów nie zajmuje dużo czasu, a daje super efekt. To, co użyteczne, leży u nas na wierzchu, bo często z tego korzystamy. Nie musi być brzydkie i skrywane. W miarę możliwości, gdy stare się niszczy, zamieniam na nowe i dbam o to, by cieszyły oko, nawet gdy pozostaną na widoku.

W salonie spędzamy najwięcej czasu w ciągu dnia. Przyjmujemy w tym miejscu również gości. Największym meblem jest rogówka z możliwością spania, po tych kilku latach właściwie jest już mocno zużyta, dlatego też osłaniamy ją kraciastymi narzutami. Kupionymi przeze mnie w sklepie z używaną odzieżą. Bardzo podobał mi się ten wzór. Z tego miejsca właśnie piszę. Ozdobą samą w sobie są też rolety, wybrałam rzymskie, granatowe, pół-transparentne. Na ogół są spuszczone do połowy okna w ciągu dnia, wieczorami w całości. Przez okno balkonowe widać siedzisko-hamak, a latem truskawki rosnące na balustradzie.

Posiadamy telewizor i inne sprzęty, których głównym użytkownikiem jest małżonek. Telewizor wisi na specjalnie dobudowanej ściance, a za nią jest fototapeta imitująca stare cegły, a może deski? Znowu możecie zaobserwować plakat, zamówiłam go na któreś święta dla mojego męża, jest wielkim fanem kosmosu itp. Regał z Ikea jest tym samym meblem, co kupiliśmy zaraz po wprowadzeniu. Przestawiamy go tylko z miejsca na miejsce i zmieniamy na nim aranżację. Są tam gry planszowe, książki, płyty i pojemnik z różnymi kablami typu ładowarki itd. Betonowy konik to pamiątka, którą przywiozłam w ubiegłym roku ze Szwecji. Lubię też palić świece wieczorami, dlatego mam zawsze co najmniej 2 duże słoje Yankee Candle. Wcześniej stosowałam woski, ale czyszczenie kominka doprowadzało mnie do szału. Zawsze stawiam je w bezpiecznej odległości od ciekawskich kocich łapek.

Skłamałabym, mówiąc, że nic nie zbieramy. Mamy kawowy stolik ze szkłem nakładanym na blat. Pewnego dnia włożyliśmy pod szkło 1$ i tak zaczęliśmy kolekcjonować banknoty z różnych miejsc na świecie. Część przywieźliśmy ze swoich podróży inne, dostaliśmy od znajomych. Mamy już całkiem pokaźną kolekcję, która cieszy nasze oko i budzi ciekawość gości.  Na stole zawsze też coś leży, czy to aktualnie czytane gazety (chociaż kupuję bardzo rzadko), notes czy moje notatki z lekcji języka angielskiego.

Jeżeli chodzi o kuchnię, to tutaj nie miałam za dużego wpływu na jej wygląd. W dalszym ciągu korzystamy z zabudowy, jaka była po poprzednich właścicielach. Na szczęście kolorystyka ścian czy mebli jest jasna. Tak jak mówiłam, dbam, by elementy użytkowe były ładne i nieco ożywiały przestrzeń. Może to być kolorowa konewka, deska do krojenia, ściereczki kuchenne czy pojemnik na płyn do naczyń (po mydle kupionym w TKMaxx'ie). Dbam też oto, by produkty spożywcze przechowywane na zewnątrz były ładnie posegregowane. Użyłam w tym celu plastikowych pojemników po karmie dla legwana, oczywiście porządnie umyłam i odkleiłam etykiety. Pomimo że, moja "spiżarka" znajduje się za drzwiami kuchennymi i prawie przez cały dzień, jest niewidoczna dla oczu. Lubię też ładne talerze, kubki do codziennego użytku. Pozbyłam się już jakiś czas temu tych niepasujących elementów lub przez nas nie używanych jak filiżanki.

Łazienki są najbardziej surowymi miejscami w naszym mieszkaniu. Zależy mi na tym, by większość rzeczy była pochowana, co ułatwia sprzątanie. Jak na razie też nie robiliśmy remontu, tylko zamontowaliśmy firanę prysznicową i małą białą szafkę pod zlewem, gdzie można schować ściereczki, chemię czy suszarkę do włosów. Na wannie stoją wyłącznie kosmetyki, które są aktualnie używane. Kosmetyki coraz częściej mają bardzo ładną szatę graficzną, jeśli coś miało za bardzo pstrokatą, przelewałam do innej buteleczki. Niektórzy odklejają wszelkie etykiety i też to jest jakiś sposób.

Myślę, że wszystko to, co zastosowałam w naszym wnętrzu, można przełożyć nawet na wynajmowane mieszkanie. Nie potrzeba drastycznych zmian, by poczuć, że to miejsce jest nasze. Nie potrzeba drogich dodatków, gdy dba się o te codziennego użytku. I sukcesywnie, gdy niszczy się stare kupuje nowe - ładniejsze. Myślę, że gdyby ulegać chwilowym trendom to dekoracje szybko by mi się znudziły, byłoby na nich widać ich wiek. To, co pokazałam to tylko część mojego mieszkania, ale główne elementy użytkowo-dekoracyjne. Mam sporo wolnej przestrzeni i od 6 lat nie dokupowaliśmy mebli. Wręcz odwrotnie, zdemontowałam szafę na ubrania oraz zabudowę pod lodówkę. Zaobserwowałam, że im mniej posiadamy przedmiotów, tym przyjemniej spędza nam się czas. Nawet wszelkie duże remonty odkładam jak najdalej w czasie. Bo tak jak teraz, jest mi dobrze. Dokładne posprzątanie całego mieszkania nie zajmuje mi więcej niż 2-3 h. Codziennie spokojnie wystarcza 20 minut, na odłożenie rzeczy na swoje miejsca, zamiecenie podłogi i załadowanie/rozładowanie zmywarki. Mamy więcej czasu dla siebie, na swoje hobby. 

I jak Ci się u mnie podoba? Jakie Ty masz dekoracje w mieszkaniu? Zmieniasz je sezonowo, czy przez cały rok korzystasz z tego samego, tak jak ja? A może masz jeszcze jakieś pytania? Śmiało, komentuj! 

48 komentarzy:

  1. Fajnie było odwiedzić Cię wirtualnie:) Bardzo podoba mi się dużo bieli, bo sama też mam jasne kolory w domu. A pojemniki w Twojej kuchni podobne do kupionych przeze mnie, tyle że moje mają pokrywki korkowe. Bardzo zaintrygowała mnie farba betonowa, możesz napisać co to za firma i jaki symbol koloru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pojemniki to "efekt uboczny", mąż je zbierał nie wiadomo po co, a ja postanowiłam je wykorzystać w kuchni. Farba betonowa nie pamiętam jakiej była marki, ale łatwo dostępna w sklepach typu Castorama. Konieczna jest farba podkładowa, która tworzy tak jakby szorstką warstwę na ścianie, a na to nakłada się tą gęstą farbę betonową - kolor jest jeden (dwie warstwy w odstępach czasowych) i każdą przeciera się szpachelką by uzyskać taki efekt. Na koniec bezbarwny matowy lakier, by ściana nie brudziła i można zrobić różne przecięcia itd. My podzieliśmy tą ściankę na 3 segmenty w poziomie. Trochę to czasu zajęło i koszt ok. 300 zł ale efekt świetny ;)

      Usuń
    2. Faktycznie świetnie to wygląda :)

      Usuń
  2. Też przekonuję się do minimalizmy, sprzątanie ogromnej ilości drobiazgów zaczyna mnie drażnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie minimalizm chyba zaczął się od poszukiwania sposobów na przechowywanie tych wszystkich gratów. Myślałam nawet o dokupowaniu mebli, pudełek, pudełeczek. Teraz nie mam tego problemu:)

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się wystrój Twojego mieszkania Bogusiu. Osobiście bardzo podoba mi się skandynawski minimalizm oraz paryski wystrój wnętrz, może kiedyś uda mi się połączyć te dwa style w jedna całość... jak na razie w wynajętym mieszkaniu jest to dość trudne. Chociaż udało nam się przekonać właściciela do usunięcia koszmarnej wykładziny w sypialni i przemalowania ścian z mocnego turkusu na słoneczną kość słoniową. Poza tym staramy się nie gromadzić dużej ilości przedmiotów. Wyjątkiem są kwiaty - mam ich całkiem sporo ;) - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również podoba się skandynawski wystrój:) Super, że udało Wam się nakłonić właściciela do zmian, na pewno przyjemniej Wam się mieszka. Mieliśmy kwiaty, ale odkąd wzięliśmy Peruna (jakieś 2,5 roku temu) to trzeba było się większości pozbyć:P Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Jestem pełna podziwu ze sama wykonalas plakaty. Może napiszesz coś więcej jak je wykonalas?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napis rozrysowałam na kartce, później wycięłam litery, odrysowałam na brystolu, wycięłam, przykleiłam i jest:) Trochę mi to zajęło czasu, bo musiałam wyliczyć przerwy między poszczególnymi literami itd.
      Natomiast ten z motywem roślinnym, to po prostu liście krzaków, które rosną niedaleko. Urwałam dwa, wsadziłam w ramkę i jest:) Chciałam namalować, ale musiałabym kupić farby itd...

      Usuń
  5. Naprawdę fajnie to wszystko skomponowałaś :) Miło popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne mieszkanie :)
    My postawiliśmy na szare ściany i ciemne meble. Myślę, że kiedyś zmieniłabym wszystko na białe żeby właśnie rozświetlić cztery kąty. Masz piękne mieszkanie, miło patrzeć że ktoś ma podobne podejście - wszyscy znajomi toną w rzeczach i czasem czuję się jak odmieniec... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że z lenistwa nie myślałam o ciemnych meblach, na takich szybciej widać kusz:P
      Ja też czuję się inaczej w stosunku np. do mojego brata czy siostry, którzy mieszkają na nowych mieszkaniach i podejmowali każdą nawet najmniejszą decyzję o wyglądzie mieszkania samodzielnie. Ale i tak dobrze mi z tym, jak mieszkamy:) Bycie odmiennym nie jest takie złe.

      Usuń
  7. Ja tez kupowałam pojemniki zeby przechować zapasy kosmetyczne i nadmiar ubrań teraz pomału staram sie pozbywać ich zawartości ale bardzo ciezko mi sprzedać na Allegro a wyrzucić mi szkoda wiec sama nie wiem a mieszkanie bardzo ładne szkoda ze kotów nie pokazałaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej sprzedaję na olx i dzisiaj właśnie wysłałam kolejne przedmioty do nowych właścicieli. Fakt, nigdy nie zwróci Ci się suma, którą na te przedmioty wydałaś. Ale zawsze coś. Do wysyłek korzystam z opakowań z recyklingu, w których wcześniej otrzymałam przesyłkę/paczkę, więc chociaż na to nie muszę wydawać pieniędzy. Bardzo dużo rzeczy też wyrzuciłam, bo nie chciałam czekać zbyt długo na to, aż ktoś je zechce.
      Finduś jest na zdjęciu z sypialni, je z miseczki:) Na pewno będzie jeszcze okazja by je pokazać, właśnie jeden śpi koło mnie, a drugi na drapaku. Czasami ciężko je uchwycić, bo jak tylko biorę aparat to Perun, gdzieś znika ehhehe.

      Usuń
  8. Piękne mieszkanie ! :) Bardzo w moim guście.
    Angielskiego uczysz się sama czy na kursie ? Zdradzisz jaki masz system nauki ?
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam zajęcia indywidualne z nauczycielką raz w tyg po 1h czasami 1,5h. Do tego zawsze do odrobienia praca domowa, listening. Uczę się również z płyty "Blondynka na językach" np. podczas jazdy samochodem. Oraz grywam w https://babadum.com/play/?lang=7&game=1

      Usuń
  9. Piękne mieszkanie. Najbardziej podoba mi się betonowa ściana, w dodatku musi być szalenie praktyczna w przedpokoju.

    Jestem pod wrażeniem jak mało macie mebli do przechowywania, chociaż pewnie to po części zasługa szafy w przedpokoju, która mieści wiele drobiazgów. My niestety nie mamy takiej szafy i dlatego musimy mieć kilka mniejszych szafek/komód.

    Ja również nie lubię sezonowych ozdób, ale my mamy akurat trochę więcej zdjęć i plakatów, ponieważ mamy dużo białych pustych ścian, mieszkanie wynajmujemy i potrzebowaliśmy czegoś, co ożywi ściany a nie będzie przeszkodą przy częstych przeprowadzkach.

    Wczoraj spotkałam się z sąsiadką, która ma bardzo przytulne mieszkanie, efekt ten osiągnęła jednak przez maksymalne zastawienie każdej wolnej przestrzeni. Zapewne samych świeczek ma więcej niż my mamy talerzy. ;) Oczywiście nie potępiam wyborów innych, ale nasunęła mi się taka myśl, że cieszę się z mojego minimalizmu i tego, że mamy coraz mniej rzeczy. Chociaż czasem wolalabym, aby zużywanie zapasów trwało trochę krócej. ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ściana nie brudzi się, więc można się oprzeć, czy nawet powiesić mokry parasol.

      Szafa na korytarzu i ta w łazience są bardzo praktyczne. Na korytarzu trzymamy odzież wierzchnią, sportową, obuwie i moje dwie torebki. Są też inne rzeczy związane z hobby, które gdzieś przechowywać trzeba. Natomiast ta w łazience mieści ręczniki, pościel, rzeczy do sprzątania. I mam nawet tam wolne miejsce ;)

      Zdjęcia wisiały wcześniej, później mnie męczyły. Plakaty planuję dokupić, może zażyczę sobie na urodziny albo święta? Bo marzą mi się nawet w wc i łazience, by nadać tym miejscom klimatu. Tak jak mówisz, łatwo ściągnąć, przełożyć w inne miejsce i już jest zmiana.

      Nie mówię, że nie podobają mi się zupełnie mieszkania z większą ilością przedmiotów. Moja Sis ma wiele różnych elementów, ale tworzy to fajny spójny i przyjemny efekt. Ale ja osobiście wiem, że na dłuższą metę czułabym się przytłoczona, zmęczona.

      Ufff... jak dobrze, że ja już nie mam zapasów. Część oddałam na olx, by szybciej się ich pozbyć, bo mi ciążyły, męczyły itd.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Och, zazdroszczę z OLX. My mieszkamy w Niemczech i tutaj niestety nikt nie chce żadnych rzeczy nawet za darmo. :( Może gdybym ludziom to przywiozła do domu albo wysłała za kilka Euro pocztą to tak, ale wtedy staje się to już zupełnie nieopłacalne. Aby tych rzeczy (np. notesów, karteczek post-it) nie wyrzucać musimy zużywać je sami i to niestety trwa.

      Usuń
    3. Aaaa to zmienia postać rzeczy. Notesiki to ja uwielbiam, ale dałam sobie bana na kupowanie, korzystam na razie z tych wszystkich starych niezapisanych kalendarzy itd. A może masz jakieś dzieciaki wśród znajomych? One zawsze zapisują sterty kartek;P

      Usuń
  10. Bogusiu, miło, że ktoś w końcu zrobił podobnie jak my :)

    Od ponad 2 lat mieszkamy w swoim M3 z rynku wtórnego. Zapłaciliśmy połowę mniej niż znajomi w okolicy za nowe mieszkanie. Przed zamieszkaniem jedyne, co zrobiliśmy to odmalowanie wszystkich ścian na biało (nawet nie wiecie jak ciężko było zakryć ohydną brązową farbę którą malowali byli właściciele) i wymiana podłogi na skandynawskie klimatyczne panele.

    Reszta zmian - dokupywanie ładnych, ale drogich mebli, stopniowe doposażanie - wszystko robimy powoli. Po dwóch latach mieszkania mam też obraz tego, co się sprawdza w praktyce.

    Plan na najbliższe lata: odmalowanie (bo jest w bardzo dobrym stanie, tylko średnio estetycznie ładna) płytek i podłogi w łazience, remont kuchni :)

    Zainspirowałaś mnie tak, że "Be nice or leave" zamierzam ukraść do przedpokoju w formie dużej winylowej nakleji :) Karo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Większość osób, które znam robią generalne duże remonty. Ja też planuję pomalować kafle w łazience i WC, oraz małe zmiany w kuchni. W dalszym ciągu będę jednak bazować na tym co już jest. Bo tak też jest taniej, a ja wolę mieć oszczędności czy po prostu pojechać na wakacje z mężem niż wydawać dużo na remont.

      Bierz śmiało i korzystaj:) Pozdrawiam

      Usuń
  11. Ja w takich przestrzeniach nie czuję się dobrze, co nie zmienia faktu że minimalistyczne wnętrza bardzo mi się podobają. Jednak wolę kiedy w domu jest przytulnie, więc u siebie wybrałam kremowe odcienie niż typową biel. Poza tym ostatnio mam straszną fazę na rośliny, a ponieważ mam do nich dwie lewe ręce oraz dwa koty, które namiętnie je podgryzają, to staram się wybierać dodatki z takim akcentem. Dlatego bardzo mi się spodobał plakat, który sama wykonałaś. Będę wdzięczna za podpowiedź jak taki zrobić. Po prostu ususzyłaś liście, czy jeszcze czymś je zabezpieczyłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremowe odcienie też nie są ciężkie, przytłaczające. Mnie bardziej męczy tu pomarańcz, tam zieleń itd. Perun nie tylko podgryzał, ale i kopał namiętnie w kwiatach, więc nie było sensu trzymać je dłużej. A nawet do ciętych w wazonie potrafi się dobrać.

      Liście można ususzyć przed włożeniem do ramki, ja je po prostu włożyłam do ramki i tak uschły;) W razie czego wymienię je za jakiś czas na nowe. Myślałam o liściach paproci, ale z tego co wyczytałam są pod ochroną:/ Więc wolałam się nie narażać. Może kiedyś sama namaluję liście farbami? Ale pierw musiałabym kupić farby, a chciałam tu i teraz:)

      Usuń
  12. Podoba mi się taki styl :) Ładnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Podziwiam Wasz zapał i podejście minimalistyczne, którego mnie wciąż brakuje. Walczę ze zbyt dużą ilością drobiazgów. Dzieje się to powoli, ale zawsze "do przodu" ! Pozbywam się nadmiaru rzeczy, bo przecież nie brałam z nimi ślubu oraz nie są mi potrzebne. Twoja kolekcja banknotów pod szkłem jest imponująca i właściwie nie zabiera miejsca. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może chociaż po jednym przedmiocie jednego dnia? Albo jak robisz porządki w jednej szufladzie to powyrzucaj z niej te kilka niepotrzebnych rzeczy? Zacznij od miejsca najbardziej zagraconego, wtedy szybko widać efekty.
      Tak, kolekcja nie zajmuje praktycznie wcale miejsca, bo od razu dekoruje stół, zamiast serwet, których nie lubię. Pozdrawiam

      Usuń
  14. mieszkanie jest zjawiskowe dech zapiera! ja marze by mieszkać w domku nie w bloku ale pomysły te są jak najbardziej uniwersalne:) obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej nie dopuszczałam do myśli tego, że mogłabym mieszkać w domu. Dziś nawet marzyłby mi się, ale moje marzenia są diametralnie inne od mojego męża. Ja bym chciała domek 40m2 a mój mąż co najmniej 100m2. Do tego ja w domek w dalszym ciągu na dzielnicy w której mieszkam (nawet znalazłam idealną działkę), a mąż poza obrzeżami miasta. Niestety cena samej działki w takiej lokalizacji jak moja wymarzona przewyższa wartość naszego dotychczasowego mieszkania:(

      Usuń
  15. bardzo ladne mieszkanie!:) takie przestronne ale jednoczesnie przytulne. moj studencki pokoik nie ma az tak nowoczesnych mebli, ale za to cena mi odpowiada:D poza tym polozylam ladny dywanik, kupilam wrzosy na parapet, powiesilam plakat, 2 ramki na zdjecia i od razu lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu tak po domowemu:) Dywanów nie mam, bo nie lubię odkurzać hehehe, uraz z dzieciństwa:P

      Usuń
  16. Bogusiu możesz powiedzieć coś więcej na temat malowania mebli? Chcę zrobić to samo ale im więcej czytam tym bardziej mam mentlik w głowie. Chodzi mi o dokładnie taki efekt na meble jak Twoja szafa.

    Mam teraz 3 dni urlopu i planuje zrobić kolejne podejście do odgruzowania swojej przestrzeni. U mnie małe kroki najlepiej działają :)
    Mam nadzieję że za rok o tej porze będę miała tyle rzeczy ile tak naprawdę potrzebuje bez zbędnego balastu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z malowaniem mebli to jest różnie. Przede wszystkim zależy w jakim stanie obecnie jest mebel, który chcesz odmalować. Dobrze jest oczyścić z zanieczyszczeń, szczególnie tłustych plam po dłoniach itd. A jeżeli meble są lakierowane czy malowane już wcześniej delikatnie zmatowić je papierem ściernym. My jedynie oczyściliśmy szafę, skupiając się na miejscach, gdzie najczęściej łapie się rękoma.

      Farbę wybraliśmy typową do malowania drewna, idealne krycie uzyskaliśmy już przy 2 warstwie. Pierw mniejszym pędzelkiem malowaliśmy wszystkie łączenia, zagłębienia w resztę gąbkowym wałkiem, ale takim bardzo drobnym, by nie pozostawiał faktury na meblach.

      Ta farba nie wymagała pokrycia lakierem czy czymś zabezpieczającym, bo sama w sobie jest wytrzymała. W takim stanie szafa jest myślę, że już 5 lat a jak nie 5, to na 100% - 4. Nie pamiętam dokładnie w którym momencie ją pomalowaliśmy. Ale nie widać na niej żadnych odprysków itd. Wymalowaliśmy też ją w środku, nie brudzi ubrań.

      To nie pierwsze meble, które w życiu malowałam, bo malowałam też czarne na kremowo jeszcze mieszkając u rodziców.

      Trzymam kciuki za Ciebie!

      Usuń
    2. Bogusiu a możesz napisać co to dokładnie była za marka farby?

      Usuń
    3. Niestety nie pamiętam. Ale na pewno jakiejś znanej marki i to nie z tych najdroższych, tylko raczej przestępna cenowo dla każdego.

      P.s. Najprawdopodobniej niedługo będę malować stół i krzesła do kuchni, aż się nie mogę doczekać!

      Usuń
    4. W takim razie czekam na relacje tego co kupisz i jak wyszło. Ja mam jeszcze trochę czasu do remontu więc z miłą chęcią przeczytam Twoje rady :)

      Usuń
    5. Może się uda, że to ja zrobię szybciej, wtedy się podzielę wrażeniami:)

      Usuń
  17. Uwielbiam minimalizm w każdej postaci. Pięknie urządzone mieszkanie, a do tego kotek podobny do mojego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Mam jeszcze drugiego, ale gdzieś się schował, jak robiłam zdjęcia.

      Usuń
  18. Witaj,

    Piękne mieszkanie. Ja również uwielbiam biel, kojarzy mi się z przejrzystością i czystością. Co dodatków moja dewiza brzmi: im mniej tym lepiej, chyba, że mam tracić pół dnia na czyszczenie tego.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Z tym sprzątaniem to mam dokładnie tak samo, jak Ty!:) Pozdrawiam

      Usuń
  19. Ja za rok odbieram swój dom. Rok to dużo czasu na przemyślenie stylu w jakim chciałabym go urządzić. Jestem dużym sprzymierzeńcem poglądu, że minimalizm to nie ascetyzm - nie musi być w domu samej szpitalnej bieli. W moich planach na ten moment biel z jasnym drewnem i dodatkami zieleni. Tak to widzę :)

    Pozdrawiam, Karolina.

    www.paniminimalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok to sporo czasu, chociaż wiem, że najwięcej pomysłów przychodzi do głowy, gdy już się w danym miejscu żyje. Wtedy się widzi, jakie rozwiązanie jest najbardziej praktyczne, jak barwy się zachowują o różnej porze dnia, a nawet roku. Mi się podobają rośliny w mieszkaniu/domu, ale niestety u nas przy dwóch kotach to się nie da.

      Usuń
  20. Jeśli chodzi o ściany wolę szarość od bieli. Podobało mi się twoje połączenie turkusu z szarością. Do tego dopiero można dodać białe elementy na meblach. Planuje odświeżyć salon i szukam pomysłów. Chciałabym żeby w domu było inaczej ale nie chcę wyrzucać swoich starych rzeczy. Mam taką betonową miskę z „I Like Beton” i zastanawiam się czy zostawić ją w salonie bo chciałabym mieć bardziej minimalistyczne wnętrze. Z drugiej strony jak się jej pozbędę może mi się zrobić trochę łyso na stoliku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliśmy szaro w całym mieszkaniu na początku i niestety korytarz był zbyt ciemny:/ Teraz jest lepiej.Jedna misa to jeszcze nie tak wiele "dekoracji" więc śmiało może zostać, albo schowaj ją na miesiąc do szafy i zobacz czy Ci jej brakuje czy nie?

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!