Kosmetyczne nowości października '17

Rzadko piszę o nowościach, zdecydowanie wolę opowiadać o sprawdzonych już przeze mnie i lubianych. Tym razem robię wyjątek, by opowiedzieć o pierwszych wrażeniach, jako wstęp do kolejnych postów.

Philips Lumea SC1995 to najdroższy z zakupów, ale myślałam o nim od ponad roku. Do ostatecznej decyzji przekonała mnie opinia znajomej (i jednocześnie czytelniczki) Ani. Która używa sprzętu do depilacji światłem od około roku i jest bardzo zadowolona z efektów. Jeżeli chodzi o nasz typ urody, to ja nawet mam ciemniejsze włosy, więc jestem pełna nadziei.

Mam też w pamięci depilację IPL podczas studiowania kosmetologii (w 2010 r.), miałam wykonane dwa zabiegi na bikini i pomiędzy nimi praktycznie nie odrastały mi włoski, co wróciło niestety po zaprzestaniu zabiegów, ale Philips Lumea w końcu mam na własność. Podobna sytuacja spotkała mnie (w 2015 r.) przy depilacji laserem diodowym pach, pomiędzy zabiegami (a wykonałam ich 6), włosów nie było, po dwóch, może trzech miesiącach po zakończeniu depilacji włoski odrosły. Pisałam o tym tutaj.

Zdecydowałam się na najprostszą wersję oferującą przez markę Philips za ok. 1200 zł w sklepie firmowym. Sprzęt widziałam również w innych sklepach internetowych, lecz informacje o gwarancji były dla mnie niejasno sformułowane. Wolałam dopłacić i mieć ze sprawdzonego źródła i w razie jakichkolwiek problemów reklamować bezpośrednio u producenta.

Do wszystkich kosztownych wydatków podchodzę na chłodno, analizuję. Przeliczając koszt depilacji bikini woskiem, z której korzystałam regularnie raz w miesiącu (od grudnia '16), sprzęt zwróci mi się już po roku użytkowania. Dodatkowo mogę usunąć włoski z pach, nóg, a nawet rąk.

Pierwszy zabieg wykonałam w ubiegłą niedzielę. Przygotowanie do zabiegu trochę zajęło mi czasu, ale wiem, że kolejne zabiegi będą mniej czasochłonne. Dzień przed ogoliłam wszystkie miejsca, które chciałam poddać zabiegowi. Następnego dnia, zanim przystąpiłam do zabiegu, przeczytałam dokładnie instrukcję obsługi, w razie potrzeby przeczytałam fragmenty ponownie, by rozwiać wszelkie wątpliwości. Sam zabieg zajął mi dokładnie tyle czasu, ile przewiduje producent na poszczególne parte ciała.

Sprzęt jest lekki, dobrze leży w dłoni i posługiwanie się nim nie jest problematyczne. Po przyłożeniu głowicy do skóry, zielone światło sygnalizuje, że można nacisnąć guzik i uwalnia się impuls świetlny. Dla bezpieczeństwa użytkownika, nic się nie stanie, gdy wciśniemy guzik, a głowica nie przylega ściśle do skóry (nie świeci się zielone światło).

Czy boli? W niektórych miejscach bardziej, ale nie jest to duży dyskomfort. Miejsca poddane zabiegowi nieco się rozgrzewa, co ustępuje po kilku-kilkunastu minutach. Nie zaobserwowałam podrażnienia skóry. Teraz tylko oczekuję efektów i po 2 tyg., od pierwszego zabiegu, wykonam kolejny. W początkowych fazach wskazane jest wykonanie zabiegów po 2 tyg., później co 4 tyg., a ostatecznie czas ma wydłużyć się nawet do 8 tyg.

Annabelle Minerals podkład matujący (odcień natural fair). Nie ukrywam, że marka przekonała mnie do swoich produktów mini zestawem bestsellerów, który otrzymałam na tegorocznej edycji See Bloggers. Wcześniej miałam próbki dwóch podkładów, chciałam kupić odcień sunny fair, ale akurat był niedostępny. Mam nadzieję, że odcień natural fair dobrze skomponuje się z moją cerą. Jutro to sprawdzę, bo zawsze wykańczam wszystkie produkty, zanim otworzę nowy. A w okresie jesień-zima bardzo lubię moją cerę ujednoliconą podkładem mineralnym, który aplikuję na krem nawilżający.

Stosowałam wcześniej minerały: Pixie Cosmetics <recenzja>, Lily Lolo <recenzja>, Ethernity Minerals <swatche>. W stosunku do używanych wcześniej minerałów Annabelle Minerals wychodzi też najkorzystniej cenowo, opakowanie 10 gramów kosztuje 59 zł. Gratis otrzymałam tester korektora w odcieniu beige fair. Poza tym prawda, że urocze opakowanie/ tuba, w której dostarczają kosmetyk?

Yves Saint Laurent woda perfumowana Black Opium Nuit Blanche 90 ml to wcześniejszy (o miesiąc) prezent urodzinowy od męża i rodziców. Ten zapach podobał mi się od roku, wzdychałam za nim za każdym razem, gdy tylko byłam w perfumerii, co do mnie raczej jest niepodobne. Nie ukrywam, jest cholernie drogi, ale mąż zakupił na lotnisku w Anglii największą pojemność 90 ml w cenie 355 zł, czyli mniej niż 50 ml w Polsce. Ogromnie się ciesze, to zapach intensywny, powiedziałabym, że pozostawia za sobą ogon. Nigdy nie byłam dobra w opisywaniu zapachów, więc najlepiej powąchać przy okazji. Nie oblewam się też przesadnie perfumami, więc średnio zużywam 90 ml na przestrzeni roku.

Mokosh hydrolat różany najdroższy hydrolat, jaki używałam do tej pory 45 zł /100 ml, aczkolwiek jest dostępny stacjonarnie w Gdyni, więc nie musiałam ponosić kosztów przesyłki. Pachnie odmiennie od używanego wcześniej przeze mnie hydrolatu z róży damascena z mazidla, jest mniej słodki, ale wciąż przyjemny. Atomizer ułatwia szybką aplikację, po której czuję delikatne napięcie/ ujędrnienie skóry twarzy. Hydrolatu używam jako toniku już dwa tygodnie i jestem zadowolona.

Co przyniesie dalej czas, to się okaże...

Komentarze

  1. Black Opium idealny na zbliżającą się zimę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, latem szczególnie w dzień wolę coś świeżego:)

      Usuń
  2. Interesujące jest to o czym piszesz. Dobre zakupy poczyniłaś. Okazuje się, że ja niestety niewiele wiem i nawet niektóre nazwy, tj. hydrolat - musiałam sprawdzić w sieci co oznaczają. Chętnie dowiedziałabym się znacznie więcej o depilacji : jak to działa, czy są działania uboczne, czy depilacja jest dla każdego ? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością uwzględnie Twoje pytania w kolejnych postach o depilacji IPL :) Już szybko odpowiem, czy jest dla każdego? Im jaśniejsza skóra a ciemniejsze włoski tym lepsze efekty. Nie zaleca się osobą o bardzo ciemnej karnacji, czy o białych włosach, bo światło działa na pigment w nich zawarty.

      Usuń
  3. Podobnie jak Ty, Bogusiu byłam na zabiegu depilacji laserem light sheer pach, bikini i nóg ale z efektów nie jestem zadowolona. O ile pachy to są pojedyncze włoski, łatwe do usunięcia, tak na nogach pozostała taka ilość jaka była, bikini pół na pół. Włoski mam praktycznie czarne, skórę jasną dlatego tym bardziej jestem zła na brak efektów jakie się spodziewałam.
    Chętnie poznam Twoją opinię co do urządzenia, które kupiłaś, z podkreśleniem na kupiłaś, bo gdy szukałam recenzji na ten temat wyskakiwały mi same wpisy sponsorowane na blogach więc i opinie były pochlebne.
    Teraz widzę tą samą tendencję dla prasowania parowego i pralko-suszarek. Ach, jak ludzie lubią tracić swoją autentyczność ;)

    Podkład o którym piszesz mam i sprawdza się u mnie bardzo dobrze, szczególnie teraz w okresie jesiennym, kiedy poddaję się zabiegom złuszczania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również widziałam masę pochlebnych opinii, ale nie znając kogoś osobiście nie umiałam zaufać. Sama zgłaszałam się do testów Philips lumea, ale nie zostałam wybrana. Dlatego po rozmowie z Anią zdecydowałam się na zakup. Będę szczera, aż do bólu,postaram się też zrobić zdjęcia chociaż pach(jako punktu odniesienia), bo na nogach mam mało włosów, a bikini nie wypada pokazywać publicznie :P
      Nie każda recenzja sponsorowana musi być zakłamana, aczkolwiek,gdy w grę wchodzą tak drogie sprzęty ma się więcej wątpliwości.

      Super, mam nadzieję, że i mi przypadnie do gustu. Złuszczanie na jesień uwielbiam!

      Usuń
  4. Jak pewnie widziałaś u mnie na blogu w wakacyjnym haulu, sama niedawno obłowiłam się w produkty Annabelle Minerals, bo bardzo lubię tę markę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, odkryłam też, że mam próbkę tego primera o którym pisałaś, nawet nie wiedziałam do czego go zastosować wcześniej :P Ale teraz chętnie spróbuję z mineralnym podkładem AM i w przyszłości napiszę o nich więcej, jak się sprawdza przy mojej cerze.

      Usuń
  5. Też zastanawiałam się na mgiełką Mokosh, ale nie mam pewności czy faktycznie cena w tym przypadku przekłada się na jakość i czy tak bardzo różni się od tańszych hydrolatów. Będę wypatrywać Twojej opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też o tym hydrolacie już wspominam, czułam różnicę przy pierwszej aplikacji na +, ale jak to będzie w kolejnych tygodniach to się dopiero okaże.

      Usuń
  6. Jestem bardzo ciekawa dalszych efektów sprzętu! :) Ja mam na rękach jasne (ale długie) włoski, więc mógłby nie złapać... Kiedy masz urodziny? Też dostałam właśnie przedwczesny prezent urodzinowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje po lecie (na rękach) są dosyć jasne, ale zimną ciemnieją,więc zobaczymy. Urodziny mam 21 listopada, a Ty Basiu?

      Usuń
    2. Dziękuję :) Zapisałam :) Ja mam 4 grudnia, w Barbórki, i właśnie dlatego jestem Basią :)

      Usuń
    3. O proszę! To moja Mama sobie tak imię "przyniosła" :)

      Usuń
    4. Przerąbane, urodziny i imieniny jednego dnia :)

      Usuń
    5. Mi to by jakoś bardzo nie przeszkadzało, bo nie obchodzę imienin, ale trochę głupio, że los decyduje o imieniu.

      Usuń
    6. U mnie w domu się obchodzi :) I jako jedyna jestem pokrzywdzona :P

      Usuń
  7. hydrolat różany - lubie takie kosmetyki ;) ale przeważnie używam dużo tańsze wersję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory również, ale byłam jego bardzo ciekawa.

      Usuń
  8. Philips Lumea jest nadal w sferze moich marzeń. może kiedyś się uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może do tej pory będzie już moja opinia na blogu :)

      Usuń
  9. tuba (od kosmetyków annabelle) i może urocza ale w sumie po co ona?? :) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabezpiecza kosmetyk podczas transportu, zamiast dużego kartonu, foli bombelkowej itd. A ja ją pewnie jeszcze do zapakowania czegoś użyję.

      Usuń
    2. chyba że ;)

      Usuń
  10. Swietne zakupy! Ja drozsze inwestycje tez staram sie przemyslec i dokladnie zastanowic, czy rzeczywiscie potrzebuje danej rzeczy. Mimo, iz mialam z zalozenia do konca roku nic nie kupwac, czesc kosmetykow wywolala u mnie podraznienie i niemila reakcje, wiec sila rzeczy musialam dokupic kilka lagodnych zamiennikow. Teraz mam jednak caly zestaw pielegnacyjny skomponowany w 100%, wiekszosc produktow dopiero co otowrzylam, wiec na pewno na jakis czas mam zakupy z glowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wyjątkowe sytuacje, dobrze, że masz już zestaw dopasowany do swoich potrzeb ;)

      Usuń
  11. Gdyby nie blogi pewnie nigdy nie interesowałabym się minerałami ;) Jeszcze się nie zdobyłam, ale coraz częściej o tym myślę. Także czekam na recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minerały same w sobie są super,możesz zobaczyć poprzednie recenzje, czy nawet poprzedni post w którym jest mój pełny makijaż, gdzie moja cera jest pokryta podkładem mineralnym Pixie Cosmetics :)

      Usuń
  12. Ahhh, też mi się marzy ten depilator ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może moja późniejsza recenzja rozwieje Twoje wątpliwości.

      Usuń
  13. Bardzo ciekawy post Bogusiu. Doskonale rozumiem Twoje "wzdychanie" do zapachu, ponieważ mam podobnie z nowym zapachem Chanel Gabrielle w którym dosłownie zakochałam się od pierwszego powąchanie ;) Niestety na razie nie mogę sobie pozwolić na zakup zarówno ze względów finansowych jak i minimalistycznych, ponieważ dostałam od MM buteleczkę Kalimat Oud - to perfumy w olejku więc nie wiem kiedy je skończę pomimo iż naprawdę lubię ich zapach - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chanel Gabrielle nie wąchałam jeszcze, ale słyszałam, że ładny. Oj tak perfumy w olejku są bardzo trwałe :P kiedyś przywiozłam sobie z Egiptu małą buteleczkę.

      Usuń
  14. Sprzecior do depilacji mnie zainteresowal najbardziej. Sama miala kilka zabiegow depilacji laserowej ale musialam przerwac ze wzgledu na wyjazd za granice. Chetnie bym podzialala w tym kierunku, czekam na opinie o sprzecie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Yves Saint Laurent woda perfumowana Black Opium mnie ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja zakochałam się w podkładach Neauty (mineralne) polecam wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi się marzy urządzenie do depilacji, ale chyba jednak chciałabym taki laser, który pozbywa się włosków na całe życie. Ile płacisz za bikini? Ja u swojej kosmetyczki płacę 40 zł i chodzę raz na miesiąc/półtora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bikini głębokie 129 zł, jestem w szoku, że komuś się opłaca robić za 40 zł :P

      Usuń
  18. Daj potem znać, jak się sprawdza to urządzenie, bo sama się noszę z zakupem...

    OdpowiedzUsuń
  19. Też zastanawiam się nad kupnem Philips Lumea, ale cały czas mam, jakieś mieszane uczucia wobec tego sprzętu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zazdraszczam depilatora, mam nadzieję, że też kiedyś sobie taki kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Lumeę też bym chciała mieć :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!