Lista rzeczy, których nie kupiłam

Bycie minimalistką to nie tylko wyrzucanie, oddawanie zbędnych rzeczy, oczyszczanie przestrzeni. Co uczyniłam na samym początku, w ciągu roku pozbywając się ponad 700 rzeczy (drobnych i większych), co nie znaczy, że mieszkam w pustych ścianach. Element oczyszczania jest ważny, ale równie ważne jest dla mnie zaprzestanie kupowania i znoszenia do swojego otoczenia nowych rzeczy.

Pokusy są i będą.

Nie znikają tak od razu, po przeczytaniu mądrej książki o minimalizmie, czy artykułu. Te lektury jednak dają do myślenia, motywują, więc, pomimo że wydaje się to wszystko oczywistą oczywistością, wciąż piszę, o swoich doświadczeniach. Sama lubię też czytać/ słychać innych w tej materii, bo im więcej takich bodźców tym dalej pcham ten wózek do przodu.

Skutecznie zwalczyłam chęć posiadania nowych kosmetyków, po kilka z jednej kategorii, czy po prostu nowości, których jest coraz to więcej. Inaczej nie byłabym w stanie tego wszystkiego zużyć, zanim minąłby termin ważności. A ja nie lubię marnotrawstwa. Dzięki czemu zaczęłam na kosmetyki wydawać znacznie mniej pieniędzy i pisałam o tym tutaj. Post pomimo upływu lat w dalszym ciągu aktualny. 

Skupiłam się na budowaniu garderoby idealnej i śmiem stwierdzić, że się udało. Nie mam tego dużo, elementy pasują do siebie. Przede wszystkim pasują do mojego stylu życia, sylwetki. Gdy kupuję coś nowego, w większości stara, znoszona sztuka ląduje w koszu. Nie nadaje się już do odsprzedania czy do podarowania. Wyciskam 100% z tego, co mam. Odganiam od siebie myśli o nowej małej torebce czy mokasynach w kolorze bordo. 

Ostrożnie nabywam nowe elementy do naszego mieszkania, w grudniu minie 7 lat od dokonania zakupu. A my wciąż nie urządziliśmy się do końca, jak o tym kiedyś marzyłam. Wciąż marzę o nowej kuchni, czy remoncie łazienek. Niejednokrotnie przekonałam się, że pośpiech to zły doradca. Więc dopóki to, co już jest, nam służy, będzie robić to dalej. Bo od remontu stokrotnie wolę wakacyjny wyjazd we dwoje.

W ramach małego eksperymentu zaczęłam robić listę na moim smartfonie, listę rzeczy, których nie kupiłam, a które w danym momencie bardzo chciałam. Bo gdzieś zobaczyłam, u kogoś, w sklepie albo po prostu w internecie. A w głowie zapaliła się lampka: chcę! Przyda się! Dałam tym przedmiotom czas, na przeczekanie. Okazuje się, że wiele tych przedmiotów nie potrzebuję, wykreśliłam je więc z listy. Takie tam różne błahostki, o których nawet nie wspomnę.

Wciąż na liście wisi kilka pozycji książek/e-booków, ale jeszcze nie kupuję, bo nie mam czasu na dokończenie obecnej pożyczonej od koleżanki lektury. Skończę czytać, to kupię kolejną albo pożyczę, gdy będzie taka możliwość. Część książek chcę też przed zakupem zobaczyć w księgarni, czy rzeczywiście warto np.: "Make Photography Easier" Katarzyny Tusk.

Płyty z muzyką, bo jak się okazuje, najczęściej muzyki słucham, gdy jeżdżę samochodem (a nawet nie jeżdżę codziennie). W domu lubię mieć ciszę, czasami puszczę sobie jedną czy dwie piosenki i na tym kończę. Za to zdecydowanie wolałam iść na koncert Męskiego Grania, co w tym roku uczyniłam.

Chciałam zakupić tła, statyw, lampę pierścieniową i inne pierdoły, by robić lepsze zdjęcia na bloga, ciekawsze kompozycje. Jednak kombinując z tym, co posiadam i tak najbardziej przemawia do mnie prostota na zdjęciach. Nie wiem, może wynika to z braku moich umiejętności, może po prostu tak już mam, że u kogoś wiele elementów na jednej fotografii bardzo mi się podoba u mnie już nie.

Mata to jogi, poprzednia (2-letnia za ok.50 zł)  jest już mocno zużyta, a ja nie podjęłam jeszcze decyzji, jaką w jej miejsce zakupić. Wybór jest przeogromny, można się w tym wszystkim pogubić, od wyboru tworzywa, przez wzór po twardość, przyczepność i ciężar. Prawie jak z kupnem samochodu! Niestety trwalsze maty są kosztowne. Owszem, posłuży mi jeszcze dłużej i skoro regularnie ćwiczę, to się opłaca. Ekologia też na tym zyska. Dlatego ten wydatek odkładam jeszcze w czasie.

Walizka na bagaż podręczny. Tak, ja wciąż żyję nadchodzącym wyjazdem, planuję, co i jak ze sobą zabrać. Wizzair ma mały bagaż podręczny, były wyprzedaże i taką walizkę można mieć już za 79 zł. Powstrzymałam się od zakupu, walizkę pożyczyłam od siostry, a drugą weźmiemy po prostu szmacianą torbę. Za rzadko podróżujemy, by kupować kolejną walizkę, by spełnić standardy innego przewoźnika. W takich sytuacjach, jeśli jest możliwość, będę rzeczy pożyczać. Pożyczyłam też od siostry gumowe japonki pod prysznic, bo zajmują znacznie mniej miejsca od moich klapek.

Listę rzeczy, których nie kupiłam będę dalej prowadzić. To takie ćwiczenie, dla samej siebie. Widzę, ile kupiłabym, gdybym postępowała w swoich zakupach spontanicznie. Ile z tych rzeczy byłoby zbędnych i leżało nieużywanych. Widzę też, o czym rzeczywiście marze od dłuższego czasu i w co warto zainwestować nawet większą sumę pieniędzy. Na razie moim priorytetem jest wakacyjny wyjazd, zwiedzanie, odpoczynek. I to właśnie ten cel hamuje mnie najskuteczniej przed innymi zakupami.

Ciekawa jestem jak Ty podchodzisz do zakupów, planujesz czy kupujesz spontanicznie?

Komentarze

  1. ja tez musze zakupic lampy i tla i ciagle to odkladam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się wciąż zastanawiam, czy to mi niezbędne ;) Nie chcę kupić za dużo, co leżeć i się kurzyć nie będzie.

      Usuń
    2. I to jest właśnie najlepsze co możemy zrobić. Na pewnym etapie życia straciłam wszystko, co z pieczołowitością gromadziłam i od tego czasu, mam bardzo utylitarne podejście do przedmiotów. Jak bardzo potrzebne to kupuję, ale jak średnio, to nie.
      Czajnik, garnki tak, ale jakieś miksery, malaksery itp. to już niekoniecznie.

      Usuń
    3. Mario mam tak samo! Dwa roboty kuchenne "zajechałam", mam trzeci od koleżanki, stary, którego chciała się pozbyć i mi dobrze służy, więc nie szukam lepszego w jego miejsce. Z moich noży w kuchni każdy się śmieje, że tępe, ale mi wystarczają. Ostatnio wyrzuciłam patelnię dużą teflonową bo była już tak zniszczona, że teflon zaczął od ciepła schodzić,nie kupiłam nowej na jej miejsce, bo mam jeszcze 2 mniejsze patelnie z których mogę korzystać;)

      Usuń
  2. Ja ciągle czytam jakieś książki o minimalizmie i co prawda nie powodują one, że nagle jestem w stanie odmówić sobie każdej pokusy, ale z całą pewnością hamują moje zapędy. Na szczęście mam w sobie od dziecka coś takiego, że nienawidzę otaczać się wieloma przedmiotami, nie lubię pierdół i każdy zakup staram się dobrze przemyśleć oprócz...jedzenia. To jest największy problem i nadal nie wiem jak go rozwiązać :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubiłam i nie lubię nadmiaru. Aczkolwiek miałam fazę, gdy zaczęłam pracę, że mogę sobie na więcej zakupów pozwolić. Czasami totalnie nietrafionych. Co do jedzenia, to umiem sobie odmówić, bo zwyczajnie w świecie widzę, że brzuch mam tylko jeden i nie jestem w stanie aż tak dużo zjeść jakby tego chciały moje oczy:)

      Usuń
  3. Nie kupuję spontanicznie, bo pośpiech to zły doradca. Już nie raz i nie dwa się o tym przekonałam. A jeżeli już zakupy spontaniczne, to z listy :D Lubię je tworzyć/planować i przewidywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację! Fajnie jest kupić spontanicznie np. buty zimowe, które są na liście od jakiegoś czasu, bo akurat jest fajna okazja czy znajdzie się takie co spełniają te konkretne nasze wymagania, które sobie założyliśmy szybciej.

      Usuń
    2. Przy tym tego typu lista zawsze obejmuje coś nadprogramowego, tak by się nie ograniczać ale jednocześnie mieć czas do namysłu. Drugą sprawą jest to, że zdarza się także jakaś awaryjna sytuacja bo np. coś się zepsuje/zniszczy i zamiast szukać/zastanawiać się itd. mam na liście uwzględniony model/kolor itd. Są też produkty, które zwyczajnie dubluję, bo jestem z nich zadowolona, zdają egzamin i nie chce mi się szukać czegoś nowego ;) To też mój system z koszulami dla męża. Długo szukaliśmy takiej firmy/serii, która będzie pasować pod każdym względem i nie będzie przypominać przerośniętego hipstera :D No i udało się! Świetna mieszanka materiałów, fason taki jak lubi i dokupujemy tylko nowe kolory/wzory.

      Usuń
  4. Bardzo fajny wpis :) Akurat zakup lampy pierścieniowej kompletnie odmienił moje blogowe "życie" i ogromnie polecam ten wydatek w przyszłości, coś niesamowitego. Mam czas na zdjęcia o północy? Proszę bardzo. Pochmurno? Proszę bardzo. Nie mam w sobie tyle mądrości co Ty, co widać po moim wpisie w nowościami (lepiej nie wchodź), choć obecnie do tego nie dążę :) Jestem na etapie "wow, ale takie myślenie jest ekstra, to bardzo mądre i ma duży sens", ale nic z tym nie robię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu przekonujesz mnie! Wiem, że tym bardziej taka lampa przyda mi się w okresie jesieni-zimy. Wiosną i latem radziłam sobie bez niej doskonale. Pewnie ją kupię, tylko jeszcze nie wiem kiedy ;p Teraz głównie (tak jak pisałam) hamują mnie wakacje, chce by na wyjeździe nie zbrakło nam funduszy na zwiedzanie czy regionalne jedzenie.

      Usuń
    2. Oczywiście, rozumiem w 100%. Ja jestem zachwycona. Mam 40W, ale mocno doświetlam zdjęcia na komputerze, więc nie polecam zastanawiania się nad słabszą. Czasem żałuję, że nie wzięłam mocniejszej. Ogólnie cudowna sprawa!

      Usuń
    3. Super, a pamiętasz ile płaciłaś? Gdzie kupowałaś?

      Usuń
  5. Dobry trening silnej woli :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam podobne podejście, tylko mój zapał do zakupów zazwyczaj studzi małe mieszkanie. Zawsze muszę się zastanowić czy kolejne ubranie zmieści się do szafy, czy gdzie schowam kolejny pojemnik czy garnek w kuchni. Też czasami sobie dodaję do ulubionych strony z rzeczami, które koniecznie chcę kupić. Najczęściej po miesiącu mi przechodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dysponujemy 65m2 na 2 osoby + 2 koty, miejsca od groma, ale nie lubię zagraconych wnętrz, szafek i szafeczek.

      Usuń
  7. Ja muszę przyznać, że też ograniczyłam kupowanie nowych kosmetyków, nawet zachcianek ;) juz nie muszę mieć wszystkiego :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny pomysł, chyba sama zorganizuje sobie taką listę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto i nie zaglądać do niej za często, by nie rozbudzać tej chęci posiadania :)

      Usuń
  9. niestety ale cały czas mam problem z powstrzymywaniem się od zakupów rzeczy zupełnie zbędnych :( nie wiem jak sobie z tym poradzić....
    może mi jakoś pomożesz podpowiedz
    ___
    nowy wygląd bloga bardzo mi się podoba, brakuje mi tylko zakładek typu właśnie kosmetyki, minimalizm itd (taka segregacja)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, może ograniczenie pieniędzy w portfelu? Tylko np. 50 zł na jedzenie na dzień. Ja głównie płacę gotówką, wtedy lepiej widzę ile wydaję, ile mi zostało.

      Dzięki, zakładki wrócą, jak to ogarnę w wolnej chwili :)

      Usuń
    2. kochana, żeby to o zakupy spożywcze chodziło ... :(
      na to akurat wydaję najmniej, problem mam z kosmetykami, książkami itd

      Usuń
    3. Dlatego właśnie nie noś przy sobie więcej pieniędzy, z konta osobistego prześlij resztę na oszczędnościowe, by zakupy były utrudnione;P

      Usuń
    4. Najgorsze to sa zakupy przez Internet spontaniczne pod wpływem emocji... Bede musiała chyba zalozyc oszczednosciowe konto ale w innym banku :)

      Usuń
    5. Internetowe zakupy zawsze można zwrócić w przeciągu 14 a nawet 30 dni! Warto z tego korzystać :)

      Usuń
  10. Ja robiłabym zakupy spontanicznie, gdyby nie to, że nie zawsze mam jak wyjść z małym dzieckiem:) Potem, jak już mam okazję, okazuje się, że danych rzeczy, które chciałam, nie ma już w sklepie i sama się sobie dziwię jak udaje mi się bez nich obejść:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe to nawet dobrze, że dziecko czasami Cię ogranicza :)

      Usuń
  11. Właśnie kiedyś myślałam, że nie potrzebuję tych wszystkich rzeczy do robienia ładnych zdjęć, ale widzę, że bardziej niż lampa pierścieniowa przydają się tła i dodatki do zdjęć, plus odpowiednia obróbka :) Dodatkowo blenda robi dużo dobrej roboty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie teraz tak ciemno od rana do wieczora, że nie wiem czy uda mi się jakieś sensowne zdjęcia zrobić. O lampie pierścieniowej tym bardziej myślałam w kontekście makijażu, bez kolory jakieś zjedzone. Te dodatki są super, tła itd. ale nie chcę nakupować za dużo rzeczy i później ich nie stosować. Stopniowo, małymi krokami.

      Usuń
    2. Racja :) To lampa pierścieniowa będzie idealnym zakupem dla Ciebie, daje baardzo dużo, gdy nie masz możliwości robić przy świetle dziennym :)

      Usuń
    3. Muszę w końcu podjąć decyzję.

      Usuń
  12. Ja staram się zawsze planować. Odkąd odkryłam, że nie mam zbytnio czasu na zakupy i muszę zorganizować sobie czas tak, żeby np zdążyć jechać do sklepu, po prostu wiem po co jadę. Brak czasu przekłada się także na brak bezsensownego łażenia i oglądania półek sklepowych.
    Ubrania kupuję, gdy mam potrzebę czyli dana rzecz się zużyje- dokładnie tak jak u Ciebie. Największy problem mam z butami, gdyż moje stopy nie dość że mają duży rozmiar to są bardzo problematyczne więc zawsze mam z tym dużo zachodu.

    Mała podpowiedź co do płyt- czy nie łatwiej byłoby zgrać sobie muzykę na pendrive ? Wydaje mi się to dużą oszczędnością pieniędzy, czasu i miejsca. Dodatkowo zawsze możesz tak ułożyć piosenki jak Tobie aktualnie pasuje.

    Ja choruję na lampę pierścieniową i powoli na nią odkładam. Postanowiłam, że będę odkładać każde 5 zł w monecie i jak zbiorę odpowiednią ilość po prostu ją kupię. Szukałam używanej ale to towar deficytowy, dodatkowo naprawdę ułatwia pracę. Testowałam u innej osoby kilkukrotnie i naprawdę do robienia zdjęć przedmiotów, makijaży czy jakiś części garderoby po prostu znacznie ułatwia pracę i nie ogranicza (zdjęcia późną nocą, przy braku dobrego światła).

    Książki- lubię wersję papierową, lubię gdy wybrane tytuły stoją na półce. Akurat w tej kwestii nie dam się przekonać do ebooków. Taka moja mała słabość ale staram się ograniczać kupno tylko do tych pozycji, które na pewno zostaną na mojej półce i do których lubię wracać :)

    Pomysł z listą rzeczy, które aktualnie chcemy kupić wydaje mi się strzałem w dziesiątkę i sama spróbuję z niej skorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, bez listy to jest kręcenie się bez celu po sklepie i kupowanie zbyt dużo, również jedzenia.

      Muzykę mąż ma zgraną na pendrive'a i puszcza w swoim aucie, obecnie mamy dwa samochody, ale chyba znowu wrócimy do jeżdżenia jednym. Muszę przemyśleć to zgranie muzyki :)

      Na pewno tym sposobem szybko uzbierasz, ja miałam taką puszkę na 5 zł na początku, gdy się wprowadziliśmy na swoje i takim sposobem w pół roku odłożyliśmy ok. 800 zł i wystarczyło nam na rolety rzymskie do dużego pokoju o których marzyłam i służą nam do dnia dzisiejszego.

      Ja zaobserwowałam, że książki papierowe czytam wolniej. Ponieważ najczęściej czytam w łóżku, często mąż już wtedy śpi, nie chcę mu przeszkadzać zapalonym światłem. A czytnik mam podświetlany i nie podrażnia mi oczu. Uwielbiam. Książki papierowe zawsze można później odsprzedać/ wymienić.

      Usuń
  13. Nie jestem idealna pod tym względem, ale każdą rzecz oglądamy z moją drugą połową i zastanawiamy się, czy na pewno tego potrzebujemy. Po prostu.

    Mnie trzeba hamować jeśli chodzi np o nowy kubek (mamy 7 sztuk takich samych z IKEA i przecież wystarczy, ale marzy mi się coś do zdjęć...), obydwoje mamy słabość do gadżetów do domu, ale kupujemy je z żelazną konsekwencją:) Nie dla mnie wymiana poszewek na poduszki co sezon, bo teraz coś innego jest modne.

    Nie mamy problemu z kupieniem rzeczy stosunkowo drogiej, jeśli na przykład bardzo podoba nam się design i jest nam to potrzebne.

    Co do remontu kuchni, ja zrobiłam i jestem zachwycona, serio:) Jeszcze łazienka i garderoba. Ale to powoli, powoli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż to w ogóle nie ma głowy do zakupów, nawet odzieżowe dla niego najczęściej robię sama :P Chyba, że coś wymaga przymierzenia jak spodnie czy buty, ale przy możliwości zwrotów do sklepu to i buty mu kupowałam.

      Kubki też lubię, kupuję jak już to po 2 sztuki. Nie mam parcia, że wszystkie muszą być takie same, lubię różnorodność.

      Poszewki i pierdoły mi się nudzą, więc w nie nie inwestuję wcale.

      U mnie kuchnia jeszcze poczeka, zastanawiam się jeszcze czy dół tylko wymienić fronty, czy całość od podstaw. Górne szafki chcę zlikwidować. Blat wymienię przy wymianie kuchenki, więc wszystko w swoim czasie.

      Usuń
    2. Mój mąż jest dumny z tego że ubiera się sam więc nie kupuję mu niczego poza fajnymi dodatkami :) na przykład teraz dostał ode mnie ręcznie malowaną jedwabną poszetkę od artystki z Polski. Tak samo on mnie, jak już coś to biżuterię. Lubię złoto więc łatwo można coś znaleźć ;)

      Widziałaś kuchenną metamofrozę u mnie na blogu? Mamy brak górnych szafek po remoncie i jest super. Wszyscy znajomi się śmiali że ikea i jak to taką gotową taniochę brać, a jesteśmy zadowoleni:) Braku szafek nie odczuwamy.

      Usuń
    3. gdybyś robiła sobie "nową" kuchnię to z wielką chęcią zobaczyłabym jej metamorfozę :)

      Usuń
    4. komentarz z 13:03 był do Bogusi :)

      Usuń
    5. Karo dumny czy nie dumny, tu chodzi o czas, on po prostu nie lubi chodzić po sklepach :P A coś nosić musi, no nie?
      Chętnie zobaczę Twoją metamorfozę kuchni.

      Anonimie, jak już zrobię remont i będę jeszcze blogować to uchylę rąbka tajemnicy :)

      Usuń
    6. To my zamawiamy takie basici w wielkiej paczce od h&m na jakiejś promocji, wszystko w domu mierzymy i odsyłamy też kurierem, wygodna opcja :)

      Usuń
    7. W kwestii kubków i filiżanek - nic nie działa tak odświeżająco na porcelanę jak dwa młode koty w domu. To nie doskoczy do blatu, ale zahaczy o talerzyk który na nim stoi i zrzuci wraz z filiżanką (w drobny mak), to się przespaceruje po blacie, wywróci szklankę, albo kubek i stłucze (w grubszy mak). Ostatecznie mam tak, że nie mam chyba więcej niż 2 nieuszczerbionych filiżanek, które by miały pasujące do nich spodeczki ;)

      Ange76

      Usuń
    8. Karo jest to jakieś rozwiązanie:) Ale i tak przyszłoby mi zrobić to zamówienie, więc ja już wolę pójść do sklepu, dotknąć, zobaczyć jakiej jakości itd.

      Ange76 uff moje kocurki zrobiły mało strat jeżeli chodzi o szkło i nie tylko;) Ale Twoje też szybko się nauczą co wolno, a co nie;)

      Usuń
  14. Podoba mi się lista rzeczy, których nie kupiłam. Chyba zacznę prowadzić taką na telefonie, jestem ciekawa jak dużo pozycji uda mi się na niej uzbierać. Ja niestety cały czas mam problem ze zbieractwem i z trudem idzie mi pozbywanie się kolejnych rzeczy. Nie lubię mieć jednak zatłoczonego domu, więc wywalanie rzeczy jest dla mnie koniecznością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, jak uda Ci się powstrzymać przed zakupem, po wyjściu ze sklepu zapisz sobie w telefonie. A później sama będziesz w szoku ile tego się uzbierało.

      Usuń
  15. Jestem przeciwnikiem zakupów ponad potrzeby, ale tak jak czytam twój wpis to się zastanawiam czy ten cały minimalizm nie odbiera też części radości życia. Mi by odebrał. Właśnie robię generalny remont domu i ogromnie mnie ciesza nowe pomieszczenia, które sa w końcu dokładnie takie jak chciałam. Pierwsze urzadzanie domu było trochę kompromisem. Lubię ubrania, torebki i nie chciałabym ograniczać się do kilku. Może to puste, ale to jeden z elementów, które czynia moje życie fajnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odbiera mi radości życia, kupuję ubrania czy kosmetyki, które spełniają moje oczekiwania, ale nie w nadmiarze. Dzięki temu mogę też kupić jeden lepszy nawet z wyższej półki cenowej, zamiast 3 czy 5 byle jakich.
      I właśnie ze względu na to, że nie chcę kompromisów, jeszcze nie robię remontu. Na początku, gdy się wprowadziliśmy ściany zostały wycekolowane w całym mieszkaniu oraz pomalowane, od tej pory przemalowaliśmy je już raz. Na początku położyliśmy też panele na podłogach, gdzie było gumoleum.
      Później wymieniliśmy wszystkie drzwi, a następnie okna. Więc powoli do przodu. Meble mamy podstawowe, część kupiona przez nas. Mamy już 2 rogówkę w tym mieszkaniu, bo poprzednia po 6 latach była już mocno zużyta, niewygodna, wyblakła. Ale wiele nocy na niej przespaliśmy albo my albo nasi goście.
      Mam kilka elementów ozdobnych w mieszkaniu, pisałam o tym tutaj: http://pieknoiminimalizm.blogspot.com/2016/09/dekoracje-minimalizm-to-nie-tylko-biae.html
      Wiesz, czerpię radość z wyjścia z koleżanką na kawę czy obiad, pójściem z mężem do knajpy/restauracji czy do kina. Nie żałuje sobie pieniędzy na przeżycia :) I to chyba najważniejsze, by kupować to co sprawia nam radość, nie koniecznie przedmioty.

      Usuń
    2. "Lubię ubrania, torebki i nie chciałabym ograniczać się do kilku"

      A niektórzy lubią się ograniczać. Moje życie nie jest fajne bo mam kilka torebek (mam 2, a kiedyś miałam 30...), tylko dlatego, że to nie rzeczy nadają mu znaczenie:)

      Usuń
    3. Każdemu co innego sprawia radość, więc nie krytykuje, nie ma złotej reguły pasującej do każdego. Moja Mama lubi sukienki i to nie znaczy, że jeśli ja nie lubię, to nie pójdę z nią na zakupy i poszukiwanie kolejnej sukienki do jej garderoby:) Niech ma i się cieszy :)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. To prawie jak zrobienie zakupów, ale nie przyniesienie przedmiotu do domu :)

      Usuń
  17. zwykle planuję zakupy. kiedyś robiłam je spontanicznie, teraz staram się je przemyśleć, ale też nie ograniczam się na siłę :) jak chcę mieć nadprogrmową bluzkę, którą i tak będę nosić, kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ja tak kupiłam kolejną sukienkę i nie mam wyrzutów sumienia, wiem, że wiosną i latem głównie chodzę w sukienkach to czemu nie mieć kolejnej sztuki :)

      Usuń
  18. Ja nie robię takiej listy, bo uważam, że efekt byłby odwrotny do zamierzonego. Jak coś zapiszę, to będę o tym pamiętać i to, że nie kupiłam tego wcześniej zakupię w innym terminie...Tak mi się wydaje...a staram się kupować jak najmniej😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym codziennie do tej listy zaglądała to może i tak, ale powiem Ci, że listę prowadziłam co najmniej od marca i się tak zastanawiałam tydzień temu po co ja chciałam młynek do kawy kupić? I serio musiałam głęboko się zastanowić po co mi on był potrzebny, a chyba chodziło mi o mielenie siemienia lnianego :P czego ostatecznie i tak nie robię, bo kupuję mielony i po problemie.

      Usuń
    2. Bogusiu, czytalam, ze siemie powinno byc zmielone mozliwie jak najpozniej, wiec duzo lepiej samemu mielic niz kupowac zmielony (traci jakies wartosci).

      Ida

      Usuń
    3. Ja nigdy nie kupię lamp Bo światło dzienne daje wg mnie najlepszy efekt. Walizek tez nie posiadamale my nie jeździmy za granice. Nowa kuchnia to bardzo kuszący pomysł z pewnością. Ja nie lubię namawiania mnie usilnego na zakupy np ktoś pokazuje na insta co kupił z nowości biedronki ja na to ze w takim razie muszę omijać ten sklep. A on dalej No ale wejdź i zobacz są super rzeczy ta miska jest ładna i tania - nie cierpię

      Usuń
    4. Ida też to czytałam, ale ostatecznie nie używam go tak dużo, by obecnie kupować młynek. Może kiedyś.

      Madziakowo, też wolę światło dzienne, ale teraz niby wrzesień a od rana do wieczora szaruga:/ Takiego namawiania też nie lubię, jestem z tych osób co Ci prędzej powiedzą "nie potrzebujesz tego" gdy zastanawiasz się czy kupić czy nie. Bo uważam, że jak ma się wątpliwości to lepiej nie.

      Usuń
  19. Co do zdjęć mam podobnie. Im więcej elementów tym bardziej nie wiem co z tym zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja rowniez w duzej mierze opanowalam spontaniczne zakupy. Czasami jeszcze zdarzaja mi sie nieco pochopne decyzje, ale staram sie nad tym pracowac. Z wlasnego doswiadczenia widze, ze zazwyczaj nie byly to zbyty trafione wybory, wiec cwicze swoja silna wole.
    Poza tym, podpisuje sie pod wyjazdem, zamiast remontu - to co sie zbaczy, zostaje na zawsze i jak tylko mam wybor, to wole kupic kolejne bilety lotnicze, niz pakowac 'w sciany' o ile nie wymaga tego sytuacja.
    Mam swoj maly plan, aby nie kupowac zadnych kosmetykow do konca roku - chce zuzyc rozne probki i miniaturki, ktore juz posiadam.
    Papierowych ksiazek staram sie nie kupowac juz w ogole, ale czasami kusza mnie jakies e-booki. Niestety, ale wszystkie ostatnio przeczytane przeze mnie ksiazki, wychwalane wszem i w obec, totalnie nie zrobily na mnie wrazenia. Chyba czas wrocic do klasycznej literatury, aby lizna troche elokwencji i sensownych tresci, zamiast masowej papki.
    Zawsze bardzo chetnie czytam rozne Twoje podsumowania i przemyslenia, wiec ten wpis bardzo mi sie podoba.

    PS. Przepraszam jeszcze za bark polskich znakow, ale komputer w pracy dziala tylko w trybie angielskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, mnie nie razi brak polskich znaków, więc spokojnie:)

      Zawsze marzyły mi się podróże, te małe i duże i teraz czas spełniać te marzenia. Zamiast tak jak mówisz "ładować w ściany", jest u nas schludnie, mamy wszystko co niezbędne do życia, więc po co nam coś jeszcze? Chcę zobaczyć trochę świata, skoro jest taka możliwość.

      Trzymam kciuki za Twoje zużycia, ja co chwila muszę coś dokupić, bo nie mam zapasów. Najmniej kupuję kolorówki, bo to zużywa się powoli.

      Papierowe książki pożyczam, ebooki kupuję. Lubię kryminały, ale chcę też poznać inną literaturę więc czasami wybieram coś odmiennego. Czasami utwierdzam się w przekonaniu, że kryminały to mój gatunek innym razem miło jestem zaskoczona, że coś innego też mi się podoba - historyczne wątki biograficzne itd.

      Mam zamiar takich podsumowań pisać więcej :) Już jutro się biorę za pisanie, myślałam, że zdążę w weekend, ale z oczywistych względów wolę ten czas spędzić z mężem i rodzinom.

      Usuń
  21. Ja trochę mam w naturze, by każdą złotówkę oglądać dwa razy zanim ją wydam i często udaje mi się powstrzymać przed zakupami. Ale zdarzają się takie sytuacje jak ta z walizkami, ze kupiliśmy w jednym roku w sumie 5 walizek różnych rozmiarów (wiem, brzmi strasznie ale wszystkie były w promocji ;)), bo zaczęliśmy podróżować za granicę z dziećmi. i nie żeby one się kurzyły cały czas, ale wszystkich nie wykorzystujemy, zazwyczaj w użyciu są 2 szt.. Tą kabinową własnie sporadycznie używamy, bo jest za mała, żeby jedna osoba się w nią spakowała na 2 tygodnie a zupełnie nieporęczną jako bagaż podręczny. Nieduże plecaczki wygrywają w tej kwestii. Duże walizki w tym roku wzięliśmy tylko 2 na urlop, bo lecieliśmy tylko na tydzień do Grecji i przewidując ciepły klimat nie braliśmy dużo rzeczy, a te zajmujące najwięcej miejsca (pełne buty, bluzy) i tak mieliśmy na sobie :)

    Z kosmetykami nie mam problemu, ponieważ nigdy nie kupowałam ich nałogowo wychodząc z założenia, ze jak mi się nie chce nakładać balsamu to po co kupować, choćby nawet nie wiem, jak pięknie pachniał :) kwestie pielęgnacji twarzy i włosów mam uregulowaną i jeśli kupuje czegoś więcej to ulubionego szamponu, czy toniku, bo akurat jest promocja :)

    Ange76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ange76 to trochę z tymi walizkami zaszaleliście! Ja wyszłam z założenia, że na razie możemy pożyczyć. Mamy też dużą walizkę i mniejszą, bo mąż od czasu do czasu leci w delegację i potrzebuje solidnego bagażu. Natomiast we dwoje raczej do tej pory mało podróżowaliśmy samolotem, w samochód to obojętne w co się człowiek spakuje.

      Rozsądne podejście co do kosmetyków :) U mnie trochę z racji mojego zawodu miałam większy fun w kupowaniu kosmetyków, ale również z powodu problemów skórnych testowałam różne kremy itd. No i to zapuszczanie włosów! Istne szaleństwo, odkąd mam krótkie włosy cieszę się, że do ich pielęgnacji właściwie wystarcza mi szampon :)

      Usuń
  22. Bardzo fajne są te Twoje wpisy o minimalizmie, podoba mi się Twoje podejście i w dużej mierze robię/myślę podobnie. Tylko u mnie taka lista czego nie kupiłam by się nie sprawdziła, bo musiałabym tam dopisywać coś codziennie xD Kusi mnie zbyt dużo rzeczy. Ale z drugiej strony dość łatwo mi idzie opanowanie tych pokus. Za to robię wishlistę, która częściowo jest też dla mnie planem zakupowym i pomaga planować wydatki. I o dziwo im częściej ją oglądam tym lepiej mi idzie oszczędzanie i racjonalizowanie zakupów, bo widzę, że warto zagryść zęby i oszczędzać, skoro potem mogę kupować te wymarzone i potrzebne rzeczy, z których się cieszę każdego dnia.
    I taka słuszna uwaga, że teraz za bardzo się jako ludzie skupiamy na kupowaniu, zamiast szukać radości w takim codziennym używaniu tych kupionych rzeczy. I tym też się kieruję przy robieniu zakupów. Zamiast czuć pięć minut ekscytacji przy kupowaniu czegoś, a potem zapominaniu o tych przedmiotach wolę skupiać się na tym co mam i to doceniać.
    W ogóle kupiłam w tym miesiącu paletę cieni Sweet Peach i wstydzę się do teraz, że tyle hajsu za coś niepotrzebnego. Sama sobie przyznaję za to karną tiarę xD Ale za to tyle mam z tego radości, że o jeny! Codziennie nawet jak się nie maluję to sobie po prostu te moje cienie do powiek (lub lakiery;)) oglądam, bo są takie ładne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do materiałów do zdjęć, do można sobie poradzić bez nich. U mnie to płytka ceramiczna za 5 zł z Castoramy i "blenda" (folia aluminiowa nawinięta na karton). I naprawdę dają radę! Jedyne o czym myślę, to o takiej lampce LED jaką mamy na warsztatach z Realac - zastanawiam się nad taką od dawna i chyba w przyszłym tygodniu przy okazji wizyty w Eurofashion ją kupię, bo zima idzie, coraz jest ciemniej, a ja nawet takiej zwykłej lampki na biurko porządnej nie mam. Więc przyda mi się i do zdjęć/video i do codziennego siedzenia przy biurku :)

      Usuń
    2. Słusznie!
      Moja lista też była znacznie dłuższa, ale to pierdoły, więc się przy nich nie rozwodziłam w tym poście za długo. Usunęłam bo sobie myślę, że wcale tych rzeczy nie potrzebuję.
      Wishlisty są spoko o ile nie są zbyt obszerne, kiedyś miałam taką z podziałem na kategorie: makijaż oczu, brwi, cera, róże, pędzle itd. Koszmarnie długa i wciąż czułam, że mam za mało! Zamiast tak jak mówisz cieszyć się tym co mam. Dlatego stwierdziłam, że jak czegoś rzeczywiście bardzo pragnę to będę o tym pamiętać.
      Nie ma się co biczować, ciesz się i korzystaj z palety, jak przestanie Ci sprawiać radość, to ją sprzedaj;) Na pewno się ktoś chętny znajdzie za niższą cenę. Ja tak robiłam niejednokrotnie, gdy np. po miesiącu od zakupu się okazało, że to wcale nie to, czego oczekiwałam.
      Super mają tę lampkę w Eurofashion, cieniutka i dobrze oświetla i chyba wcale nie była taka droga z tego co pamiętam. I tak jak mówisz, przyda Ci się w wielu sytuacjach.

      Usuń
  23. super wpis :) daje do myślenia ;)

    Pozdrawiam i buziaki wysyłam :)
    Miłego popołudnia :)

    Evi :D :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to właśnie chodziło ;) Pozdrawiam

      Usuń
  24. A ja wolę zrobić remont niż wyjechać:D a to z tego względu, że dla mnie estetyka wnętrza jest bardzo ważna, ogromnie wpływa na mój nastrój. Urządzając sypialnię kupiłam białe łóżko, które okazało się kremowe, a całe mieszkanie mam biało-biało-czarne i szalenie frustrowało mnie to łóżko. Powodowało, że mi nie grała całość, a jakby nie patrzeć w domu spędzam sporo czasu i bardzo mi zależy, aby było piękne. Sprzedałam łóżko, kupiłam czarne i odzyskałam wewnętrzną harmonię.
    A co do spontanicznych zakupów: chyba się tego oduczyłam, a i jeżeli je robią to tylko wtedy kiedy mogę oddać daną rzecz i otrzymać gotówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to wcale nie znaczy, że u mnie jest brzydko ;P Po prostu nie najmodniej jak z katalogu, ale nie razi mnie w oczy, nie drażni. Mam np. drugą już rogówkę w mieszkaniu bo na niej spędzamy najwięcej czasu i musi być wygodna i nie zniszczona,więc każdy po prostu ma inne priorytety :)

      Usuń
  25. Bardzo ciekawy post;) oryginalnie:)
    Zainspirowałaś mnie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!