Co w Twojej szafie robią ubrania z metkami ?

Dołączyłam się do pewnej grupy facebookowej, takiej służącej do sprzedaży, oddania odzieży, bo mam jeszcze pojedyncze sztuki, z którymi się chcę pożegnać na dobre. Dołączyłam jakoś 2 tygodnie temu, może dłużej. Do tej pory jeszcze nic tam nie wystawiłam ani nie kupiłam. Obserwuję sobie różne ciekawe zjawiska, o czym w dzisiejszym poście.

W żadnym wypadku nie chcę nikogo krytykować, mi to tylko dało do myślenia. Dlaczego w swoich szafach ludzie mają ubrania z nieoderwanymi cenami? Czy kupują/kupowali (bo to grupa związana ze slow fashion) tak dużo, że zapominają? Zapominają ubrać daną rzecz albo oddać do sklepu skoro zakup nietrafiony. Czy nie mierzą ubrań w sklepie?

Czy masz w swojej szafie ubrania z nieoderwanymi metkami z cenami?
Czy pamiętasz, dlaczego zdecydowałaś się na ich zakup?

Nie wiem. Miałam w życiu w swojej szafie może 2 takie rzeczy, obydwie to były nietrafione prezenty, od osoby, z którą już dawno nie mam kontaktu. Rzeczy nie miałam jak zwrócić, więc po prostu bez skrupułów wyrzucałam je do kosza na odzież PCK, przy pierwszych lepszych porządkach w garderobie.

Gdy kupowałam coś sama w przeszłości lub kupuję obecnie to zawsze mam ogromną ochotę założyć ubranie jak najszybciej i cieszyć się nowym nabytkiem. Wiele razy taka nowa rzecz staje się szybko ulubieńcem i najchętniej nosiłabym ją cały czas z przerwą na pranie. Może to dlatego, że nigdy nie kupowałam przesadnie dużo, a teraz jeszcze rozsądniej dokonuję zakupów.

Każdy mój zakup ubraniowy od co najmniej 3 lat jest bardzo dobrze przemyślany. Pod kątem praktyczności: kiedy będę daną rzecz nosić? Na co dzień czy od święta. W tej drugiej sytuacji zastanawiam się, czy potrzebuję kolejnej rzeczy "od święta". Oraz z czym będę ją nosić? Ubranie musi pasować do reszty rzeczy, które już w szafie mam, najlepiej do kilku, a nie dopiero planuję dokupić do spódnicy: bluzkę, buty i torebkę itd.

Zadałam tytułowe pytanie na instastory (@boskejsza) i kilka osób udzieliło mi odpowiedzi, za co oczywiście jestem bardzo wdzięczna, bo pozwala szerzej zbadać temat.

Część z nich kupiła daną rzecz na specjalną okazję, która nigdy nie nadeszła. Inna osoba kupiła za małe spodnie jako motywacja do schudnięcia, co, zamiast dodatkowo motywować, dołowało. Jeszcze jedna osoba kupiła coś w komplecie 2w1 i jedna z tych rzeczy nie jest noszona. Sensowne wytłumaczenie znajduję u osoby, która kupiła koszulę z myślą o pracy, do której wróci po urlopie macierzyńskim.

Opowiem Ci pewną historię, być może już kiedyś na blogu ją opowiadałam, nie pamiętam. W każdym razie, dlaczego nie warto kupować za małych ubrań? Miałam w szafie spodnie z liceum, w które chciałam się wcisnąć, będąc już po studiach. Czyli leżakowały tak co najmniej 3 lata. Musiałam do nich schudnąć te 2-3 kg, niby nie dużo, ale zajęło mi to więcej czasu, niż przypuszczałam.

Jak już się udało, ubrałam te spodnie i nie podobałam się w nich sobie. Po prostu nie wiem, czy to kwestia kroju, że już nie modny, czy mojej wyobraźni, w której wyglądałam w nich o niebo lepiej te kilka lat wstecz. Pomimo że na mnie pasowały, już więcej ich nie ubrałam, tylko czym prędzej się ich pozbyłam.

Tak też może być z każdym kupionym ubraniem "na później". Ten czas może nigdy nie nadejść lub po prostu nasze wyobrażenie o tym momencie/przedmiocie będzie inne, niż zakładaliśmy.

Jak myślisz?

Komentarze

  1. na szczęście nie mam żadnej takiej rzeczy z metka w szafie;) a kiedys sie zdarzało ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, czyli wszystko zmierza w dobrym kierunku:)

      Usuń
  2. bardzo polecam takie grupy na FB, sporo udalo mi się oddac/ sprzedac za symboliczną kwotę:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, myślę, że takie grupy są przydatne. Ja się dowiedziałam, że w Gdyni powstał komis i tam spróbuję sprzedać te kilka rzeczy.

      Usuń
  3. Powody z mojej szafy:
    - jasne półbuty i lniana sukienka, które czekają na wiosnę (kupione na jesieni)
    - wełniany golf, który czeka na jakikolwiek mróz
    - wełniana spódnica, która czeka na mój powrót do pracy

    W przeszłości bywały jeszcze:
    - nietrafione prezenty
    - nietrafione zakupy online, których nie opłacało się odsyłać (wysyłka droższa niż produkt)
    - zestawy 2w1, gdzie „główna część” była noszona, a „dodatek” zbędny
    - rzeczy kupione pod wpływem cudzej opinii (głównie zachwytu partnera)
    - rzeczy których nie miałam kiedy i do czego nosić (gdy jeszcze nie zastanawiałam się nad tym przy zakupie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko pokazuje jak obecnie robisz przemyślane zakupy, tak trzymać! :)

      Usuń
  4. Mam dwie takie rzeczy, jedna czeka na lato (z wyprzedaży tegorocznej), druga za mała z zakupów online. Była tylko ciut przymała jak ją kupiłam, ale teraz jest już bardziej przymała ;)

    Moja siostra ma całą szafę takich ciuchów, ale to już podchodzi pod zakupoholizm.

    Problem pojawia się kiedy nie zostaje Ci pieniędzy na życie bo wszystko wydajesz na super okazje. Przyznaję, że i mnie się to zdarzyło (nie na tyle że nie miałam co jeść, ale pojawiły się niespodziewane wydatki), ale z tym walczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! To już ogromy problem, myślę, że nawet terapia mogłaby się co niektórym przydać w takim przypadku.

      Usuń
  5. Przyznaję się, mam kilka takich ciuchów :P Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie mam u siebie ciuchów z metką bo od razu po powrocie je zrywam (jeżeli z ciuchami wszystko ok i nie planuję zwrotu) i wrzucam do kosza na pranie ;) Ja to nigdy nie zrozumiem jak można komuś kupować ciuchy na prezent. Przecież to w 90% generuje właśnie nieudane prezenty! Co innego jakiś dodatek - chusta, szalik, rękawiczki... Mi nawet jak coś się bardzo podoba na wieszaku to często okazuje się, że na mnie nie leży tak dobrze i nie biorę. A co dopiero ktoś w ciemno ma trafić z krojem, rozmiarem, wzorem i czy to w ogóle będzie leżeć. Nie przypominam sobie ani jednego udanego prezentu ciuchowego w życiu - jak byłam dzieckiem to nosiłam, co dostałam, bo nie było innego wyjścia. Ale później to już tylko zażenowanie i chowanie kolejnych brzydkich swetrów po kątach. Ja to się nawet mojemu mężowi koszulkę obawiam kupić bo o ile z wzorem pewnie trafię bo wiem, co lubi, to z gatunkiem materiału i krojem niekoniecznie - bo tu go uwiera w szyję, a tu go gryzie materiał, a tu cośtam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze apropo rozmiarów - co z tego, że wiemy, jaki ktoś nosi rozmiar, skoro w każdym sklepie może być inna rozmiarówka? Na moje własne dupsko ostatnio szukałam spodni i tego samego dnia mierzyłam 36, 38, 40 i 42. I wszystkie pasowały, jak to jest? ;) Tyle, że rozmiar zależał od sklepu, oczywiście.

      Usuń
    2. Też tak mam, od razu zrywam metkę jak w domu się upewnię w swoim lustrze, że wszystko leży tak jak powinno.
      Z rozmiarami to jakiś koszmar, już kiedyś pisała o tym dr Lifestyle i aż była aferka w telewizji śniadaniowej na temat rozmiarówki sklepowej. Szkoda, że nie ma żadnej ustawy, która by to narzucała z góry na producentów.

      Co do ubrań dla męża, ja kupuję najczęściej t-shirty i koszule (zdarzyło się i buty)ale i tak zawsze zostawiam sobie furkę, że w razie czego oddam. Nie gniewam się w przypadku, gdyby mu się po prostu dana rzecz nie spodobała. Ale to wynika też z tego, że mój mąż nienawidzi zakupów, więc tak mu jest wygodnie, a ja znam jego gust.

      Usuń
    3. No właśnie, szkoda że nie jest to unormowane prawnie. Frustruje mnie to, gdy biorę do przymierzalni swój rozmiar a później latam co chwilę po inny ;).

      Dobrze, że zostawiasz furtkę do wymiany bo to właśnie nigdy nie wiadomo :)

      Usuń
    4. Skąd ja to znam, często przez to rezygnuję z zakupów.

      Tak, opcja wymiany/zwrotu musi być. Bo tak jak nie lubię, gdy ktoś mi coś narzuca, tak samo nie chcę narzucać komuś.

      Usuń
  7. Czasem ludzie dostają rzecz w prezencie, nietrafionym, stąd nadal obecność metki. Czasem kupujesz coś, a w domu okazuje się, że wygląda zupełnie inaczej (inne światło, etc.) - nawet przy przemyślanych zakupach to się zdarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te prezenty to i mi się trafiły, sukienka z falbanką w okolicy bioder - czego nie znoszę, bo mam wystarczająco szerokie biodra, że już nie chcę tam falbanek:P
      Ale w przypadku tych samodzielnie zakupionych ubrań jest jedno najrozsądniejsze wyjście - zwrot do sklepu, tak szybko jak to możliwe.

      Usuń
  8. Nie mam:) Zalety wybrednego, minimalizmu. Tak jak u Ciebie mało ubrań=przejrzystość :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie juz nie ma takich ubran, choc kiedys sie zdarzaly ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że już ten problem Cię nie dotyczy.

      Usuń
  10. W mojej szafie nigdy nie zalegały ubrania z metkami. Przez większość życia nawet prozaiczne kwestie finansowe nie pozwalałyby mi na to, by kupować ubrania i potem ich nie wykorzystywać ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba wiem, która to grupa. W szale przedświątecznych porządków pojawiło się w niej mnóstwo książek i ubrań, w tym trochę drogich, dobrych jakościowo ubrań z metkami. Mnie też to trochę dziwi, ale może to po prostu nietrafione zakupy osób będących na początku drogi do slow fashion i tym samym wyprzedających spore nadwyżki rzeczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, ja tego nie krytykuję, ja tylko się zastanawiam nad tym zjawiskiem :)

      Usuń
  12. Mi trzymanie rzeczy z metką zostało od dzieciństwa, bo zawsze mama powtarzała, że coś jest kupione na jakąś okazję, że coś można nosić tylko wtedy i wtedy. Dlatego mi zawsze było danej rzeczy szkoda i myślałam, że szanuję daną rzecz nie zakładając jej tylko trzymają na wyjątkowe okazje.
    Później okazywało się że okazji nie było a dana rzecz była już za mała (bardzo szybko rosłam do 13 r.ż.).
    Teraz też tak mam że "szanuję rzeczy" co mnie w pewnym sensie bardzo męczy.
    Najgorszy problem mam z sukienkami, które kupiłam na np. wesele/ przyjecie rodzinne i właściwie nie mam ich jak założyć, bo nie pasują do mojego stylu pracy.

    Wydaje mi się, że pochodzimy z pokolenia osób, których rodzice nie mieli takiego dostępu do odzieży dlatego je "tak szanowali i nie nosili", że to samo starali się wpoić nam. Myślę, że kolejne pokolenie już nie będzie miało takiego problemu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, tak to u mnie nie było. Owszem, były specjalne sukienki czy bluzki bardziej odświętne, ale i tak w małej ilości i były noszone nie tylko na godzinę czy dwie, a np. przez całą niedzielę czy cały świąteczny dzień.

      Ciekawe jest to, jak nasze dzieciństwo, czy jeszcze dzieciństwo naszych rodziców potrafi wpływać na nasze obecne zachowania/zakupy.

      Usuń
  13. Szampana piccolo,
    Brokatu na czoło,
    Uśmiechu na twarzy,
    Szampańskiej zabawy,
    Życzeń serdecznych,
    Wspomnień najlepszych
    oraz braku kaca
    kiedy w Nowym Roku pamięć wraca....



    Szczęścia w Nowym Roku ! :* Buziaki ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Aktualnie nie mam w szafie rzeczy z metką :) Bywa, że coś mi wisi z metką, bo czeka na odpowiednią okazję, by to założyć, ale to z reguły kilka dni. Nigdy nie jest tak, ze powieszę z metka i zapomnę, czy żal mi włożyć miesiącami.
    Staram się tez nie kupować rzeczy, które potem muszę przerobić, bo to spore ryzyko, że zanim dojdę do krawcowej, to może mi sie ta rzecz przestać podobać ;)

    Ange76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Jak coś trzeba przerobić, zwężać, skrócić najlepiej od razu w sklepie spytać o taką możliwość.

      Usuń
  15. Jak tylko coś kupię to od razu szukam albo stwarzam okazję żeby w tym wystąpić wiec u mnie z metką nic nie leży dłużej niz tydzień:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo trafne spostrzeżenia!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zazwyczaj odrywam metki od razu i tak jak ty nakładam daną rzecz szybko, bo po prostu chcę ją nosić. Niestety lub stety w wakacje tego roku natrafiłam na mega duże wyprzedaże w sklepie, w którym ubrania są bardzo drogie, a są dobrze wykonane i po prostu lubię tą markę. Sukienki były po 20 zł, koszule po 40, marynarki także. Mimo, że miałam wrócić do pracy dopiero za pół roku nakupowałam jak głupia. Niestety jak na razie żadnej z tych rzeczy nie założyłam, bo są bardzie wizytowe. Do pracy na razie nie wracam, bo po operacji kolana jestem na zwolnieniu. Rzeczy wiszą w szafie nadal z metkami. Nie odrywam ich, bo takie z metką są bardziej wartościowe jesli chodzi o sprzedaż ich czy oddanie komuś. Jest 100% pewność, że nie były noszone. Nie wiem co myśleć o tej sytuacji z lata. Czy byłam naiwna, że się tak obkupiłam? czy postąpiłam dobrze chcąc zaoszczędzić pieniądze (kupując taniej). Wtedy jednak planowałam powrót do pracy i po prostu kompletowałam garderobę. Mam nadzieję, że uda mi się założyć te rzeczy jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika na razie nie miej wyrzutów sumienia, to niefortunny zbieg okoliczności utrudnił Ci powrót do pracy. Pomyśl o tym, że gdybyś poszła już do pracy, to rzeczy byłyby używane już w tym momencie. Więc na razie przeczekaj:)

      Usuń
  18. Ja nieodmetkowane ubrania zaczęłam mieć w szafie dopiero po przejściu na slow fashion :D A wynika to z tego, że budując szafę "świadomie" mam w głowie listę rzeczy, które są mi potrzebne. Niektóre z nich nie na teraz, a na wiosnę czy lato. I gdybym, dajmy na to, znalazła dziś w sklepie idealne, wymarzone szorty to na pewno bym je kupiła. Ale metki bym nie zdjęła aż do czasu pierwszego wyjścia w nich, bo może przytyję, przestaną mi się podobać, będę potrzebowała pieniędzy i będę musiała je sprzedać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak najbardziej rozumiem, masz już obmyślony plan działania, wiesz czego potrzebujesz. Zaobserwowałam jednak sytuację, że ktoś ma 3-5 sukienek z metkami, bardziej wyjściowe niż codzienne i się zastanawiam, o czym ta osoba myślała w momencie kupowania? Czy po powrocie do domu? Bo rzeczy zawsze można zwrócić, gdy nakupujemy impulsywnie. :)

      Usuń
  19. Zdarza mi się gdy zamawiam online. Wrzucam razem z metką po prostu z lenistwa :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurczę bardzo fajnie ujęłaś ten problem, ja się przyznam do dwóch sztuk ubrań takich "na stanie" :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może znajdziesz okazję do ich ubrania? Albo sprzedaży?

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!