8 sty 2015

Książki o minimalizmie, które ostatnio przeczytałam | Co o nich sądzę?

Książka "Minimalizm po polsku. Czyli jak uczynić życie prostszym." stała się ostatnio bardzo popularna. Tematyka minimalizmu "kręci mnie" od dłuższego czasu - nic więc dziwnego, że chciałam ją przeczytać. Kiedy już dostałam książkę od przyjaciółki:*, zasiadłam i przeczytałam prawie jednym tchem. 

Książka jak sama nazwa wskazuje mówi o minimalizmie osób żyjących w Polsce. Co na pewno bardziej przemówi naszej narodowości do rozumu, niż książki opowiadające o osobach żyjących na końcu świata. Zawsze wydaje nam się, że tam gdzie nas nie ma żyje się łatwiej. Że Ci ludzie mogą sobie pozwolić na dobrowolny minimalizm i być szczęśliwi, chociażby przez klimat jaki tam panuje. A według polaków (oczywiście nie wszystkich, opieram się na swoich doświadczeniach, spostrzeżeniach) osoba biedniejsza, posiadająca mniej tylko tłumaczy się minimalizmem ze swojej nieporadności, bo nie spina się po szczeblach kariery w dużej korporacji. 

Ta książka to dla mnie zbiór opowiadań, możliwość zrozumienia/ uświadomienia sobie, dlaczego dla nas Polaków są tak ważne dobra materialne. Poprzez historię, to w jakich czasach dorastaliśmy, za czym tęskniliśmy, o czym marzyliśmy. W zderzeniu z dorosłym życiem. 

Również urodziłam się w podobnym czasie co autorka książki, mam podobne wspomnienia z dzieciństwa. Jako dzieciak cieszyłam się z małych rzeczy, umiałam bawić się wszystkim, wszędzie. Nieraz z uśmiechem na twarzy opowiadam znajomym czy mężowi różne historie m.in.: jak bawiłam się z rodzeństwem i kuzynostwem błotem (tak tym co powstaje po deszczu). 

Jednak wyrastałam w społeczeństwie takim a nie innym, gdzie towarów na sklepowych półkach było coraz więcej i coraz więcej się chciało posiadać. Od komóry po fory. Problemem już nie jest brak towarów w sklepie, ale brak zasobności portfela by zaspokoić pragnienie posiadania. Do głów wkładano nam, że trzeba się uczyć (w najlepszych szkołach/ uczelniach), pracować, zarabiać, coraz więcej i więcej, kupić mieszkanie, samochód a dopiero wtedy miłość, rodzina itd. W konsekwencji uganiamy się za kasą, zapominamy żyć, przeżywać nasze życie - tak jakbyśmy tego rzeczywiście chcieli. Serio... też się dałam zapędzić w kozi róg. A minione lata po studiach przeciekają przez palce...

Autorka Anna Mularczyk- Meyer opowiada o tym: jak odnalazła w sobie potrzebę minimalizmu, slow life, porządkach, finansach i wierze. Napisane przestępnym językiem, dla każdego, przez co czyta się wyjątkowo łatwo i szybko. Każdy temat został potraktowany trochę ogólnikowo, na łamach 3-4 stron. Dla jednych to plus, dla innych na pewno minus. Sama odczuwam niedosyt.

Myślę, że ta książka to dobry początek dla osób, które o minimalizmie wiedzą niewiele, wręcz podchodzą sceptycznie do tematu. By zrozumiały dlaczego, ktoś może odczuwać przesyt współczesnego konsumpcyjnego stylu życia. 
Osoby, które liznęły już trochę tematu zachęcam do innej lektury: "Minimalizm. Jak żyć w zgodzie z filozofią minimalizmu." Po którą sięgnęłam przypadkiem, chcąc zgłębić temat. Znowu czyta się bardzo przyjemnie, szybko, chociaż to nie jest zbiór opowiadań. Książka jest krótsza od poprzedniej, ale  dla mnie bardziej bogata merytorycznie. Od czasu do czasu poparta cytatem z innych źródeł.
Pisana na styl poradnika. Podaje konkretne porady co robić i czemu ma to służyć. Dlatego pomiędzy wersami nie musimy wyszukiwać ważnych informacji, czy zastanawiać się co autor miał na myśli. Wszystko podane jak na tacy, wypunktowane. Tylko brać i korzystać. 

Oczywiście każdy ma swój rozum i sam wybiera co w życie wcielić chce, a czego nie. I autor Leo Babauta podkreśla to już na samym początku książki. Ja np. nie wyobrażam sobie pozbycia się wszystkich dokumentów w wersji papierowej, zdjęć, czy klasycznego kalendarza. Lubię to i panuję nad tym. Może jeszcze nie do końca ufam elektronice? Nie zamierzam też przechodzić na weganizm, bo na dzień dzisiejszy sobie tego nie potrafię nawet wyobrazić! Lata edukacji biologii o łańcuchu pokarmowym oraz wychowanie, że zwierzęta chowie się po to by je później zjeść. Pewnie, nie jestem za męczeniem zwierząt, zabijaniem by zabić dla futerka itd... Ale to temat rzeka, na który chętnie porozmawiam kulturalnie w innych okolicznościach. 

Z wieloma kwestiami jednak się zgadzam:

  • Uproszczania życia w tym obowiązków. Przestałam tworzyć listy z setkami zadań do wykonania. Nie chcę czuć nad sobą ciężaru, przymusu - a później rozczarowania, że nie udało mi się sprostać wszystkich narzuconym obowiązkom, które nie raz narzucałam sobie nad wyrost. 
  • Urządzania mieszkania, które trwa u mnie już od 4 lat. Teraz skupię się na jednym pomieszczeniu, później na kolejnym. Ale zadbam o porządek na każdej płaszczyźnie, bo w czystym mieszkaniu żyje się przyjemniej.
  • Planowania podróżowania, a właściwie nie planowania każdej minuty podróży. Chcę więcej luzu, swobody. Chcę chłonąć klimat tego miejsca, nie tylko zwiedzanie i robienie zdjęć w pośpiechu. (Tutaj bardzo podobne zdanie ma poprzedniczka Anna M-Meyer).
  • Dbania o sprawność fizyczną. To wyznaję już od dawna. Nie uważam, że drogi sprzęt/ ubrania czy wypasiona siłownia zrobi ze mnie "super laskę". Trzeba przede wszystkim się ruszać i na tyle na ile mogę o swoją sprawność zadbać bez tych specjalistycznych sprzętów - to działam;)
  • Czy finanse, oszczędzanie. Podobają mi się jego metody np. odwlekanie zakup danej rzeczy na 30 dni. 

Z treści książki wynika, że autor jest ode mnie starszy, ma żonę i czworo dzieci. Stąd  też tematy takie jak odnaleźć prostotę.... posiadając dzieci (to jeszcze mnie nie dotyczy, ale w przyszłości na pewno), czy jak radzić sobie z nieminimalistycznym ukochanym? - tutaj wstrzelił się w sedno sprawy. 

To tak pokrótce, nie chcę zdradzać całej treści książek, by pozostawić Wam coś do odkrywania. Dajcie znać jeżeli czytałyście którąś z tych książek. Co o nich myślicie? A może polecicie mi inną lekturę, godną uwagi?

8 komentarzy:

  1. Z wielką chęcią przeczytałabym obie, Leo uwielbiam i zaczytuję się w zen habits od dawien dawna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytuję Zen Habits, ale dopiero po przeczytaniu książki zorientowałam się, że to ten sam autor;)

      Usuń
  2. ooo! Uwielbiam ideę minimalizmu więc chętnie bym zgłębiła swoją wiedzę w tej dziedzinie. A akurat jestem chora więc czasu na czytanie trochę mam! :) Muszę szybciutko kupić jakiegoś e-booka bo na wizytę w księgarni czy bibliotece nie ma szans :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, e-booki czyta się nawet szybciej niż klasyczne książki, chociaż przy takich "podręcznikach" fajna jest możliwość wertowania stron w zależności od tematu do którego chcemy później wracać.

      Usuń
  3. Obie książki były naprawdę ciekawą lekturą :) Rodzima literatura przyniosła mi dużo pozytywnej energii w tym, co od pewnego czasu staram się wprowadzać w swoim życiu, a Leo pokazał zupełnie nowe drogi - wszystko świetnie się uzupełnia.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to ujęłaś - że książki się uzupełniają;)

      Usuń
  4. Obie ksiązki bardzo lubię, przeczytałam szybko, wręcz je pochłonęłam.
    Czytałaś może "Mniej" Marty Sapały? Również interesująca książka ;)

    Już od jakiegoś czasu również jestem zainteresowana szeroko rozumianym "minimalizmem", "prostotą" i "umiarem", więc przypadkiem trafiłam również tutaj. Myślę, że zostanę dłużej ;)

    http://swiat-moniki.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, "Mniej" nie miałam okazji jeszcze przeczytać, ale dziękuję za polecenie;)
      I mam nadzieję, że znajdziesz tutaj dużo interesujących Cię tematów.

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!