Kompostownik w mieszkaniu?

Tak wygląda kompostownik w naszym mieszkaniu, dokładnie w tym miejscu gdzie został umieszczony od pierwszego dnia użytkowania i stoi tam dalej.

Śmiało mogę powiedzieć, że ekologiczny styl życia stał się modny. Tak samo, jak minimalizm, slow life itd. Mimo wszystko się cieszę. Część osób potraktuje to jako sezonową modę, a część na tyle przesiąknie tematem, że już nigdy nie wróci do starych zachowań.

Pochwalam każde, nawet małe zmiany, które idą ku lepszemu. To, że nosisz swoją siatkę na zakupy. Kupujesz mniej, by nie marnować jedzenia. Wybierasz warzywa i owoce, które nie są zapakowane w folię itd. Małe kroki, które nie wymagają od nas dużego wysiłku, najszybciej zmieniają się w nawyki, stają się codziennością. Później możemy zrobić kolejny krok i kolejny...

Polecam, moje wcześniejsze posty:
Zero Waste w Polsce, czy to się uda?
Dziennik praktyk Zero Waste

Mówiłam kilka miesięcy temu, że chciałabym podjąć się kompostowania w mieszkaniu w bloku. Długo zastanawiałam się nad odpowiednią formą, bo możliwości jest więcej niż jedna, co chętnie dziś przedstawię. Szukałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, chcąc rozwiać ewentualne wątpliwości. Byłam nawet latem na spotkaniu poświęconemu kompostowaniu odpadów, tworzeniu otwartych kompostowników w miastach itd.

Aby z tego posta nie wyszedł tasiemiec, nie powielać wartościowych treści, które już w sieci na ten temat się pojawiły, odsyłam w poście do innych źródeł.

Lista rzeczy, które można kompostować, a czego lepiej nie. 

WERMIKOMPOST
Jedna z popularniejszych metod wybieranych w mieszkaniach, nowoczesne kompostowniki  jednocześnie mogą stanowić ozdobę. Więcej na jego temat (i nie tylko), przeczytacie u Kasi z bloga ograniczam się <tutaj> do czego gorąco zachęcam! Powiem tylko, że kompostownik ten nie jest szczelnie zamykany i potrzebne do przerobienia organicznych odpadów są dżdżownice.

Dlatego, że mam dwa ruchliwe koty nie zdecydowałam się na taką formę kompostowania, w obawie, że wywrócą kompostownik podczas brykania. Okazuje się jednak, że taki kompostownik z powodzeniem  można trzymać na balkonie, również zimą! Co na pewno przekona wiele osób, które nie chcą trzymać kompostownika w mieszkaniu z różnych przyczyn.

OTWARTE KOMPOSTOWNIKI
Takich kompostowników jest coraz więcej również w miastach! Każdy, kto wyraża chęć, może z niego korzystać. Być może jest otwarty kompostownik w Twojej okolicy, a nawet tego nie wiesz: Mapa punktów zbiórek odpadów.

W trójmieście jest otwarty kompostownik w grodzie społecznym "Centrum Reduta" ul. Reduta Wyskok 9 w Gdańsku. Wspominam o trójmieście, bo jestem z Gdyni. Wysłałam zapytanie, do osoby opiekujących się kompostownikiem. Szybko otrzymałam odpowiedź zwrotną. Aby wejść do grodu, trzeba pobrać klucz z znajdującego się tam biura od 9 do 15 oraz klubu młodzieżowego od 13 do 19 od poniedziałku do piątku. Pani Inga zachęcała również do posadzenia swoich warzyw i owoców w ogrodzie.

Jak korzystać z otwartych kompostowników?
W ciągu dnia w domu zbierać organiczne odpady (oprócz mięsa, kości/ości, nabiału) do pojemnika, można kupić specjalny pojemnik, a można użyć takiego, który ma się już w domu. Nie trzeba tych odpadów wynosić codziennie do otwartego kompostownika, można je przechowywać w lodówce przez kilka dni.

Odpady zbieram do zwykłego plastikowego pojemnika na żywność, który miałam już w domu.
Tutaj dzisiejsze: zeschnięta sałata, lekko gnijący pomidorek koktajlowy, gniazda nasienne jabłka, herbata liściasta. 

Początkowo rozważałam taką opcję. Moi rodzice na działce (popularne ogródki działkowe) mają otwarty kompostownik, latem bywam tam co tydzień, więc nie byłoby dla mnie problemem zawiezienie odpadów. Natomiast poza sezonem myślałam o otwartym kompostowniku w Gdańsku. Jednak wiązało się to z podróżą samochodem ok. 30 km w jedną stronę, średnio raz w tygodniu, co wydaje mi się już mało ekologiczne...

KOMPOSTOWNIK BOKASHI 
O tym typie kompostowania dowiedziałam się po raz pierwszy z tego artykułu. Dwa lata temu, niestety przez ten czas nie pojawiło się na ten temat więcej publikacji, albo po prostu nie udało mi się do nich dotrzeć.

To typ kompostownika, na jaki ostatecznie się zdecydowałam. Mam go w mieszkaniu od przeszło miesiąca i mogę się podzielić pierwszymi spostrzeżeniami. Do tej pory nie widzę minusów tej metody!


Na początek zakupiłam:
- 1 pojemnik z przetworzonego plastiku (pojemność ok. 19 l), ze wmontowanym na dole sitkiem i kranikiem, który ułatwi odprowadzenie "herbatki bokashi"
- granulat/otręby bokashi 2 kg
- EmFarma Plus - kompozycja mikroorganizmów przyspieszająca rozkład materii
Za taki komplet z przesyłką zapłaciłam ok. 210 zł.

To możne być dla wielu osób minus, ja liczyłam się z kosztami. Są też osoby, które samodzielnie robią sobie pojemnik na kompost bokashi, niższym kosztem, lecz ja miałam obawy przed nieszczelnością takiego pojemnika DIY. Kompostownik Bokashi jest i tak tańszy od gotowego wermikompostownika. Nie mówię, że jest to lepsza metoda, dla mnie po prostu wygodniejsza, łatwiejsza w stosowaniu w miejscu i czasie, w którym się dziś znajduję.

Pojemnik, który kupiłam oraz instrukcja obsługi.

Po przeczytaniu instrukcji obsługi, ochoczo rozpoczęłam kompostowanie domowych odpadów. Kompostownik bokashi przetrawi również kości, ości, nabiał, cytrusy, przetworzoną żywność. Ponieważ my głównie żywimy się roślinnie to do naszego kompostownika nie trafiają kości, ości, nabiał. Cytrusy owszem.

W kompostowniku może pojawić się pleść koloru białego (taką widziałam w swoim kompostowniku), to dobroczynne grzyby, które pomagają w produkcji antybiotyków (hamują rozwój patogenów) oraz antyutleniaczy. Złym objawem jest pleść czarna lub zielona, jak postępować w takim przypadku przeczytasz <tutaj>.

Przypomnę, że w naszym gospodarstwie domowym jesteśmy tylko we dwójkę, więc czas zapełniania pojemnika jest wolniejszy niż w przypadku większej rodziny. Po przeszło miesiącu jeszcze go nie zapełniliśmy! Zostało jakieś 10-15 cm do wieczka. Poza tym kupuję i gotuję tyle, by jak najmniej wyrzucać.

Mąż początkowo oświadczył, że jak chcę kompostować, mam się tym sama zająć. Jednak bardzo szybko zmienił swoje zdanie i dba o kompostownik z tak samo dużym zaangażowaniem, jak ja. Odkładając cały dzień odpady, siekając je, by szybciej się rozkładały, a pod koniec dnia dokłada do kompostownika. Największe opory wynikają z niewiedzy.

Kompostownik bokashi nie śmierdzi, pojemnik jest szczelnie zamknięty, stoi w naszej kuchni. W pobliżu kocich miseczek, bo jeszcze nie znalazłam dla niego lepszego miejsca, a w planach mamy remont. Koty nawet przez chwilę nie zainteresowały się pojemnikiem, chociaż wcześniej chętnie zaglądały pod zlew, gdzie umieszczone są pojemniki na segregację śmieci. Lekko sfermentowany zapach czuć po otwarciu pokrywy, ale robimy to tylko raz dziennie, by jak najmniej wpuszczać do środka powietrza.

Otręby Bokashi trzymam zamknięte w słoiku, to one mają lekko sfermentowany zapach. Aktywuje proces fermentacji. Wysypuje się je na samym dnie kompostownika, a później co ok. 5 cm warstwę odpadów - 1 garść. 

Nie pojawiły się muszki owocówki czy inne robale. 

Zapach ma również herbatka bokashi, którą należy spuszczać co ok. 2-3 dni, ciecz w pojemniku pojawia się dopiero po 1-2 tygodniach (według sprzedawcy) u nas pojawiła się dopiero po 3 tygodniach. To indywidualna kwestia, związana z tempem zapełniania pojemnika, czy tego, co do niego trafia. Co 3 dni odkręcam kranik i spuszczam ok. 20-30 ml cieczy. [uzupełnię o zdjęcie]

Herbatkę bokashi można wykorzystać do podlewania kwiatów doniczkowych (raz w miesiącu), ogrodowych, balkonowych. Po rozcieńczeniu w stosunku 1:50. Nierozcieńczony płyn można wlewać do rur zlewozmywaków, umywalek, działa jak naturalny "kret". Nie mam kwiatów w mieszkaniu, bo najstarszy kot gryzie wszystko, co zielone, to wlewam herbatkę do rur.

Co zrobić po zapełnieniu pojemnika?
Należy zamknięty pojemnik zostawić na dwa tygodnie, aby poprawnie przebiegł proces fermentacji. Tak przetrawiona masa to pre-kompost, trzeba go zakopać warstwą ziemi ok. 20 cm. Lub dodać do otwartego kompostownika, co przyspieszy jego proces rozkładu. Po ok. 2-6 tyg. można tę ziemię/ kompost wykorzystać do sadzenia roślin lub jako naturalny nawóz.

Już wspominałam wyżej (przy otwartych kompostownikach), że mam gdzie oddać swój pre-kompost. Najprawdopodobniej zawiozę go na działkę rodziców i będę mogła dalej obserwować proces rozkładu.

Plus kompostowania? 
Poza ekologicznym aspektem, że nasze odpady nie gniją na wysypiskach śmieci (produkując przy tym metan i przyczyniając się do ocieplenia klimatu), tylko użyźnią ziemię i roślinność na działce, korzyści odczuwamy na co dzień. Zdecydowanie rzadziej musimy wynosić śmieci z naszego mieszkania i nic nie śmierdzi!

Jak na razie jestem zachwycona! Jeśli chcesz, do tematu powrócę. Odpowiem też na Twoje pytania/wątpliwości w komentarzach, jeśli tylko będę umiała. Są tu jacyś zwolennicy kompostowania? Może już podjęliście swoje pierwsze próby?

Komentarze

  1. Czekałam na ten artykuł. Już nieraz myślałam o założeniu własnego kompostownika.
    Mam jeszcze pytanie: po napełnieniu kompostownika, musisz go zostawić na 2 tyg. Co będziesz robić z dochodzącymi kolejnymi resztkami? Wyrzucać do normalnych śmieci? Zamrażać?
    Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o to samo miałam zapytać, wiec się podpinam do pytania ;)
      Chciałabym na własnym mieszkaniu zainwestować w kompostownik, będę nawet miała kawałek ogródka, ale zastanawia mnie kwestia zimy. Latem ok - spokojnie można nawóz użyć, ale gdy pada deszcz, jest mróz? Jak to przechować do użycia? I jak w tym czasie zbierać narastające resztki? ;)

      Usuń
    2. Najkorzystniej byłoby mieć drugi pojemnik, ja na początek kupiłam jeden. Rozważam po prostu odkładanie resztek do lodówki na ten czas. Ewentualnie przez te dwa tyg. do normalnych śmieci. Zobaczę jeszcze i poinformuję.

      Klaudia, jeżeli chodzi kompostownik w ogródku, dobrze by miał jakąś przykrywę, może być zbudowany np. ze starych desek. Nie ma być w 100% szczelny, ma być bez dna. Przykrywa bardziej po to by nie przemokły za bardzo deszczem czy śniegiem. W takich kompostownikach ogrodowych temperatura wewnątrz i tak jest znacznie wyższa, to naturalny proces. Deszcz nie przeszkadza, warto też ten kompost ogrodowy mieszać i dokładać tam np.suche gałęzie itd.
      Polecam grupę na facebooku wielkie kompostowanie, tam znajdziesz więcej osób kompostujących w ogrodzie.

      Usuń
  2. Na ten moment ja zupełnie nie miałabym nawet gdzie wykorzystać swój kompost, ale w przyszłości bankowo będę chciała wziąć z Ciebie przykład. Moim zdaniem jest mini dżungla na balkonie, własne zioła w kuchni i wtedy to będzie co innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, rozumiem, że w obecnych warunkach po prostu nie masz jak. Mini dżungla na balkonie fajna sprawa;) Miałam pomidorki koktajlowe i truskawki;)

      Usuń
    2. U mnie to jeszcze zależy gdzie bym miała ten balkon :D Jak od ruchliwej ulicy czy coś, to pewnie bym chciała na nim po prostu mnóstwo kwiatów, może jakieś tuje itp., a spożywczo tylko wewnątrz - czyli ziółka :) Ale gdybym się nie musiała martwić o metale ciężkie ze spalin to na pewno na balkonie chciałabym jakieś owoce czy warzywa mieć :D

      Dobrze rozumiem, że truskawki miałaś na balkonie? Czy to było trudne do ogarnięcia?

      Usuń
    3. U mnie jest ulica, ale nie aż tak ruchliwa. Tak truskawki miałam na balkonie, kupiłam gotowe sadzonki, banalnie proste w obsłudze, wystarczyło podlewać :)

      Usuń
  3. ja postanowiłam zrobić w piwnicy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Ciekawa jestem jak będzie przebiegał proces kompostowania w piwnicy, pisałaś o tym coś więcej? Czy to dopiero Twoje początki?

      Usuń
    2. jak na razie początki.. i planuję zbudował swój własny od początku do końca :D

      Usuń
    3. W takim razie trzymam kciuki i mam nadzieję, że podzielisz się kiedyś spostrzeżeniami! :)

      Usuń
  4. Świetnie, że poruszyłaś ten temat i rozwiałaś wątpliwości, które z pewnością mogłyby się pojawić :) W chwili obecnej nie mam takiej możliwości (ani, szczerze mówiąc, chęci) - już i tak mamy problem z segregacją odpadów i robimy wystawkę plastikowych butelek w przedpokoju bo mając kuchnię na jeden krok nie mam możliwości posiadania różnokomorowego śmietnika. Natomiast w domu, w którym planujemy zamieszkać, jest zwyczajny kompost w ogrodzie i tam takie odpady są wyrzucane, po czym wykorzystywane do nawożenia gleby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej rozumiem w małych kuchniach faktycznie nawet segregacja może być utrudniona. Super, że chociaż myślisz o tym z perspektywy przeprowadzki, mieszkania w domu :) Przykładowo znam wiele osób mieszkających w domkach jednorodzinnych co nawet śmieci nie segregują, bo to wymaga kilku pojemników.

      Usuń
  5. Ja mam to szczęście że nasz odpady spożywcze są oddawane dla zwierząt i nic się nie marnuje:) Pewnie gdybym nie miała takiej możliwości skorzystałabym z kompostownika. To super alternatywa dla osób, które lubią rośliny itp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Tak było na wsi u moich dziadków: kury, króliki czy kozy zjadały roślinne odpady. Resztki mięsa się gotowało za to dla psów.

      Usuń
  6. Bardzo ciekawa sprawa! U mnie w domu teściowie mają kury i większość odpadków to tak naprawdę rzeczy, które kury zjedzą, na przykład obierki po warzywach, skorupki jajek itp. więc ja raczej nie będę się interesować kompostownikiem, ale to fajna rzecz i popieram! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plusy mieszkania w domku dalej od miasta! :)

      Usuń
  7. Wow! Super! Serio podziwiam! :) My mamy kompostownik w ogrodzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie, że dalej mają osoby kompostowniki w ogrodach:)

      Usuń
  8. aż tak daleko jeszcze nie zaszłam jesli chodzi o ZW, ale moze kiedys. Poki co oczami wyobrazni widze moje dzieci ktore ciagle go otwieraja :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia z bloga ograniczam się ma dwójkę dzieci i kompostownik typu wermikompostownik, jej dzieciaki tam zaglądają, ale raczej z ciekawości jak te procesy zachodzą. Więc uczą się od malutkiego. A ten, co ja mam to w sumie trzeba użyć trochę siły, by go otworzyć:)

      Usuń
  9. Fajnie, ze o tym napisałaś. Ja mam kompostownik w ogrodzie a w kuchni wiadro na resztki, które raz na jakiś czas niosę do ogródka. Ostatnio to rozwiązanie zaczęło mi przeszkadzać, ponieważ muszki owocówki mimo zimy nie zniknęły i dość brzydko to wszystko pachnie, mimo mycia po opróżnieniu. Zaczęłam się zastanawiać nad jakimś rozwijaniem, żeby zniwelować ten zapach (domowy kompostownik, mniejsze wiaderko). Bokashi chyba by mi pasował, zwłaszcza, że stale mam jakieś umywalki czy zlewy do odetkania ;) Rozważałam tez wermikompostownik, ale trochę mnie te uciekające dżdżownice wystraszyły :D

    Ange76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze mam pytanie - czym ugniatasz kompost w pojemniku? Ta czynność wydaje się bardzo ważna, a jakoś nie uśmiecha mi się grzebać w resztkach ;)

      Ange76

      Usuń
    2. W takim razie bokashi byłoby dla Ciebie super:) Ugniatam, ale nie ręką a np. za pomocą pojemniczka plastikowego, który później wkładam do zmywarki z resztą naczyń.

      Usuń
  10. Jeżeli pojemnik jest z plastiku to nie jest to ekologiczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większej bzdury dawno nie czytałam xD Proszę o uzasadnienie <3

      Usuń
    2. Plain Jane - plastik pochodzi z recyklingu, czyli mógł być wcześniej foliową siatką, opakowaniem po kosmetyku itd. Poza tym taki pojemnik ma się na lata, a nie na miesiąc czy dwa.

      Usuń
  11. Bardzo interesujący wpis. Szczerze mówiąc spotykam się z czymś takim po raz pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie temat mało znany, ale liczę, że na przestrzeni lat to się zmieni :)

      Usuń
  12. Właśnie jestem na etapie szukania odpowiednie metody na spożytkowanie resztek owocowo-warzywnych. Zastanawiałam się nad kompostownikiem prezentowanym przez Panią Kasię na blogu Zero Waste ale nie ukrywam, że 400 PLN to trochę dużo. No i te dżdżownice :/ Nie urywam, że Twoja opcja zdecydowanie bardziej do mnie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że pomogłam i pokazałam alternatywę :)

      Usuń
  13. Pomysł warty rozważenia. Po co wyrzucać resztki jedzenia skoro można je wykorzystać pożytecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kompostownik w mieszaniu? Na to gotowa jeszcze nie jestem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nic na siłę, we mnie myśl kompostownika już dawno zakwitła, a dopiero w tym roku pomysł wszedł w życie;)

      Usuń
  15. Mam pytanie. Czy trzeba mieszać te odpady kuchenne? Jeśli tak to jak często?. Ile trwa robienie tego kompostu w domu? Jak to jest z tym powietrzem, które potrzebne jest wg innych osób do prawidłowego przebiegu kompostowania? Wg Twoich informacji zamykasz kompostownik szczelnie. Czy spryskujesz wodą od czas do czasu zawartość kompostownika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już odpowiadam na pytania:
      - Odpadów w kompostowniku bokashi nie trzeba mieszać, co 10 cm odpadów dosypuje się otrębów bokashi i one pomagają rozłożyć się materii.
      - Nas jest 2 dorosłych osób i zapełnienie kompostownika zajęło nam ponad 4 miesiące. Z czasem napełniania kompostownika, ugniatałam to co się w nim znajduje.
      - W tym rodzaju kompostownia im mniej powietrza między odpadami tym lepiej, dlatego szczelnie się go zamyka. Do odprowadzania "herbatki", płynów które się wytwarzają jest kranik na dole i należy go regularnie odkręcać, spuszczać herbatkę i zakręcić ponownie.
      - Spryskuję jedynie na początku specjalnym preparatem przyspieszającym proces, później już nie.

      Usuń
  16. Ja mam kompostownik bokashi 2 tyg. Z uwagi na sezon owocowo-warzywny mnostwo odpadów. Na razie jest poł pojemnika ale im bardziej fermentuje tym objętość systematycznie się zmniejsza. Herbatka już po tygodniu się pokazała ;) niezbyt to radosna sprawa bo pachnie bardzo nieprzyjemnie. Nie wiem czy to kwestia upałów, które panują, czy tak ma być. Kupułam zestaw za 220 zł, są 2 wiaderka , ubijak i 2 kg EM. Jestem bardxo zadowolona. Głównie zajmuje się kompostownikiem mąż, który był sceptycznue nastawiony. Bardzo mu się podoba to, że nie musi codziennie wynosić cuchnacych śmieci (upały) tylko bezzzapachoe i to max 2 raxy w tyg. Ogólnie super sprawa, szkoda, że tsk późno to odkryłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak herbatka pachnie, ale szybkie wietrzenie i jest dobrze :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!