Pod prysznicem

delikatny-żel-do-mycia

Pomyślałam sobie, że pokażę Ci, co znajduje się pod moim prysznicem. Właściwie stoi na wannie, ale że jestem fanką szybkich pryszniców, to specjalnie w tym celu zamontowałam zasłonę (z Ikea) i mogę się myć na stojaka.

Nie ma tego wiele, obecnie pielęgnacyjny płyn do kąpieli Babydream służy równocześnie do mycia ciała jak i włosów. Kupiony w dużym litrowym opakowaniu, przelany jest do mniejszego z pompką (białego na zdjęciu), co ułatwia dozowanie. Ma przyzwoity, delikatny skład i nie podrażnia, nie wysusza skóry ciała. Skóra głowy również nie swędzi po jego zastosowaniu. Włosy owszem nie trzymają świeżości kilka dni, ale ja myję je codziennie, albo co drugi dzień. Płyn na tle innych płynów do kąpieli jest gęsty, za czym idzie większa wydajność. Mój mąż zużywa naprawdę spore ilości żeli do mycia, a to rozwiązanie jest ekonomiczne, kosztuje niecałe 17 zł. I po części ekologiczne, jedno duże plastikowe opakowanie zamiast kilku mniejszych. Znajdziesz je w drogerii Rossmann na dziale z kosmetykami dla dzieci, kliknij tutaj, by zobaczyć jak wygląda opakowanie i skład.

Biała miseczka służy mi do rozrabiania szamponu, obecnie wspomnianego wyżej płynu do kąpieli, 2-3 pompki produktu zalewam wodą prosto spod prysznica i dopiero taką spienioną wodę aplikuję na skórę głowy. Masuję, spłukuję. W ten sposób łatwiej rozprowadzić równomiernie kosmetyk, szczególnie gdy produkt mniej się pieni, albo ma się włosy takie jak moje, gładkie, które ciężko zmoczyć, a później długo schnące... 

Regenerująca Maska L'biotica Biovax jest ze mną od prawie roku, jest niesamowicie wydajna, przy mojej długości włosów! Używam jej w formie odżywki na włosy poniżej płatka ucha. W czasie 1-2 minut, gdy maska jest na włosach, myję twarz albo złuszczam martwy naskórek z ciała, o czym opowiem za moment. Moje włosy ją lubią, są po niej gładkie, mięsiste, zdrowe, pomimo że ostatnio podcinałam je już kilka miesięcy temu. Stosowałam również szampon z tej serii, o czym wspominałam w poście: Poranne rytuały.

Hennet botanical gel do higieny intymnej stosuję codziennie od kwietnia, na jedno mycie 1-3 pompki, taka forma aplikatora jest bardzo wygodna, chociaż w tym przypadku pompka wypluwa żel trochę za daleko i czasami zamiast na rękę spływa do kanalizy. Szkoda. Żel jest delikatny, lekko nawilżający, co przy mojej niedoczynności tarczycy i suchej skórze również miejsc intymnych poprawia komfort życia. Z 250 ml buteleczki na dniach wydobędę ostatnie porcje produktu. Czy kupię ponownie? Jeśli nadarzy się okazja to tak, ale lubiłam też bardzo produkt Sylveco, który jest lepiej dostępny stacjonarnie. 

W miseczce na fotografii jest wielorazowa maszynka do golenia, która służy mi do golenia ciała pomiędzy zabiegami depilacji światłem IPL, domowym sprzętem Philipsa. O samej maszynce pisałam już tutaj, stosuję ją ponad 1,5 roku i dalej jestem z zakupu zadowolona. Obecnie głównie golę nogi, bo latem wystawiane są częściej na słońce, więc depilacja IPL jest niewskazana. Jednak włoski (od października) przez jesień i zimę mocno się osłabiły, golę je (a właściwie pozostałości) raz na kilka tygodni. Pod pachami i na bikini kontynuuję zabiegi i włoski odrastają pojedyncze, właśnie, powinnam zrobić kolejny zabieg dla utrwalenia efektu! Ale ciągle przekładam w czasie, skoro włosów brak, a innych spraw na głowie tak wiele! Tutaj znajdziesz wszystkie posty, które pojawiły się do tej pory na blogu dotyczące depilacji IPL, model, który posiadam to ten. 

Szczoteczka soniczna Foreo Luna mini 2 to urządzenie, z którym nie rozstaję się od lat i wspominałam o tym niejednokrotnie. Służy do oczyszczania skóry twarzy. A że jest wodoodporna, mogę z niej korzystać również pod prysznicem! Jestem przekonana, że to dzięki tej szczoteczce zawdzięczam obecny stan mojej cery, bo przykładam się do codziennego, dokładnego oczyszczenia z brudu, resztek makijażu, łoju itd. Ponieważ daje sygnał co 15 sekund, wiem, że czas zająć się kolejną partią twarz. Całe mycie twarzy zajmuje mi minutę, a na pewno jest dokładniejsze niż oczyszczanie dłońmi. Zawsze też masuję szczoteczką szyję i dekolt. Szyję dla ujędrnienia, a dekolt, by zminimalizować trądzik, który lubi się u mnie w tym miejscu pojawiać, gdy zjem coś, co mi nie służy np. chipsy! A zdarza mi się ulec pokusie od czasu do czasu. Soniczne drgania nie tylko dokładniej myją, ale również masują, pobudzają i ujędrniają skórę. Moja prawie (jeszcze 3 miesiące!) 30-letnia skóra ma bardzo niewiele zmarszczek! Działanie rekompensuje mi wysoką cenę urządzenia. Szczoteczka do kupienia w perfumerii Douglas, tutaj aktywny link, by uprzedzić pytania o model, które wciąż się powtarzają. Nie wymaga wymiany szczoteczki, ponieważ jest z higienicznego silikonu, który zapobiega gromadzeniu się bakterii. Powinnam jeszcze dodać, że szczoteczkę wystarczy naładować raz na 300 użyć, czyli zaledwie 1-2 razy w roku! 

Wraz ze szczoteczką stosuję żel micelarny do mycia twarzy i oczu Tołpa z serii green oils. Jest naprawdę delikatny i nie szczypie w oczy, więc można również zmyć makijaż oka, jeśli ktoś lubi. Czytałam opinie, że ma drażniący zapach, mi on przypomina cytrusy (po powąchaniu z opakowania), ale podczas użytkowania w ogóle nie przeszkadza. Zastrzeżenie mam do tubki, zawsze po jej otwarciu i podczas wydobycia żelu wylewa mi się go za dużo. Może gdybym do oczyszczania używała dłoni, to taka ilość byłaby odpowiednia, ale przy wspomnianej szczoteczce jest to za dużo. Szkoda, widzę, jak szybko go ubywa z opakowania, a może to tylko wrażenie optyczne? Równo po dwóch miesiącach używania został 1 cm na dnie, w 150 ml tubie. Cena ok. 20 zł jest przyzwoita na tego typu produkt, więc nie wykluczam ponownego zakupu.

Naturalny cytrusowy scrub z olejem konopnym i makadamia Hagi to mój najnowszy zakup, małe rozpieszczanie. Bardzo polubiłam wersję ze śliwką, o której pisałam tutaj, ale z racji panujących wysokich temperatur na zewnątrz i opiniom, że wersja cytrusowa daje ochłodzenie, wybrałam właśnie ten. I rzeczywiście po zastosowaniu, spłukaniu czuć chłód na skórze! Zapach cytrusów jest przyjemny, ale chyba delikatniejszy od poprzednika. Również delikatniej peelinguje skórę, ponieważ jest cukrowy z zanurzonymi wewnątrz ziarnami maku. To na razie pierwsze wrażenie, dlatego więcej się nie rozpisuję, być może do tematu jeszcze powrócę, za jakiś czas...

Na dzisiaj to wszystko, podziel się opinią, jeśli znasz, któryś z używanych przeze mnie kosmetyków/gadżetów. A może odkryłaś coś wartego uwagi, bez czego nie wyobrażasz sobie prysznica/kąpieli? 

Komentarze

  1. Nie uzywalam zadnego z Twoich kosmetykow, ale u mnie idealnie sprawdzaja sie olejki pod prysznic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek pod prysznic miałam jedynie Isana, fajny produkt ;)

      Usuń
  2. Właśnie niedawno otworzyłam to opakowanie żelu z Tołpy i używam go może z dwa tygodnie i już widzę, że niedługo się skończy... Mam ten sam problem z opakowaniem. Podczas otwierania wydobywa się tego za dużo, przez co produkt się marnuje... A ja naprawdę nie lubię marnowania. Niestety właśnie przez ten fakt do niego nie wrócę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może więcej takich opinii wpłynie na markę i zrobią coś z tym opakowaniem.

      Usuń
    2. Mam takie samo zdanie co do tego żelu Tołpa! Jeśli chodzi o działanie to jest fenomenalny, ale ma tak rzadką konsystencję, że zdecydowanie za szybko wypływa z tubki! Inne żele wystarczają mi na 3-4 miesiące, a ten na 3-4 tygodnie, totalnie bez sensu. Teraz żałuję, że nie przelałam go do jakiegoś opakowania z pompką, to może mogłabym się nim cieszyć dłużej. Szkoda strasznie z tą tubką, bo to świetny produkt, ale bez sensu kupować go co miesiąc, za drogo wtedy wychodzi.

      Usuń
    3. Właśnie, może by go do czegoś przelać. Ale chciałam wypróbować w oryginale by wyrobić sobie opinię.

      Usuń
  3. a ja jestem fanką wanny, zimą spędzam w niej masę czasu. mam bardzo dużo kosmetyków myjących ale na szczęście to się zużywa regularnie. planuję jesienne porządki i znów zagłębię się bardziej w Twój blog aby motywować się do mniejszej ilości rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam identyczne włosy i u mnie suszenie (szczególnie zimą) trwa co najmniej pół godziny. Teraz ścięłam je do ramion i wygoliłam tył więc jest troszeczkę lepiej, bo jest ich znacznie mniej.

    Ja mam trochę uraz do depilacji laserowej, bo korzystałam z Light Sheer, cała seria na nogi, pachy i bikini, wydałam mnóstwo kasy, a po dwóch latach niestety ale włoski znów wróciły. Powiem szczerze, że jestem bardzo zawiedziona, bo miałam ustawiane dobre parametry, a niestety laser się nie sprawdził. Używam jednorazówek teraz, które kupuję w Lidlu ale w sumie golę tylko pachy i nogi od kolan w dół, gdyż na udach mam bardzo jasne włoski, a nie chcę podrażniać skóry.

    Szkoda, że ten peeling nie jest solny. Ja cały czas szukam czegoś ostrego na bazie soli, ale niestety nie mogę znaleźć nic sensownego, co spełniałoby moje oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi włosami tak źle i tak nie dobrze. Ale lepiej się cieszmy, że mamy.

      Właśnie po takiej nieudanej depilacji laserem diodowym w gabinecie zdecydowałam się na sprzęt domowego użytku, bo z perspektywy czasu to się zwróci i będę mogła sobie zabiegi odświeżać wedle potrzeb. Bo na same pachy wydałam grubo koło 800 zł, a efekt po kilku miesiącach zniknął.

      Solny był ten ze śliwką;) Może później poszukam czegoś innego, ale mój wewnętrzny sknera pozwala mi tylko od czasu do czasu zakupić sobie peeling do ciała :)

      Usuń
    2. Ja niestety również bardzo żałuję zainwestowanych pieniędzy. Szczególnie, że sama byłam na szkoleniu z użytkowania Light Sheer i było ono naprawdę rzetelnie i profesjonalnie przeprowadzone. Stąd moje wielkie zdziwienie, że pomimo parametrów nie zadziałało.
      Ja na razie wstrzymuję się z zakupem urządzenia do domu, może za dwa trzy lata ceny spadną jeszcze bardziej ;)

      Do mnie zapach śliwki nie koniecznie przemawia dlatego może kiedyś na jakiś targach uda mi się go przetestować przed ewentualnym kupnem.
      Ja uwielbiam peelingi do ciała, które oparte są na surfaktantach i można je stosować jako peeling i od razu prysznic. Nie lubię tych olejowych. Kiedyś firma Hean miała tak peeling solny o obłędnym zapachu, który stosowałam na okrągło, ale niestety już go nie widzę w sklepach :(

      Usuń
  5. Ja uwielbiam gąbkę do masażu Syrena i płyn do higieny intymnej faccelle sensitive.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z gąbkami mam taki problem, że mało higieniczne i ekologiczne... A ten płyn do higieny może wypróbuję :)

      Usuń
  6. Ja nie mogę się obyć bez mojej gąbki do masażu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ech znowu moj komentarz widze ze się nie dodał. W każdym razie niewyobrażam sobie teraz brać prysznica bez parawanu nawannowego, te plastikowe zasłonki z czasem stawały się bardzo mało estetyczne mimo prania w pralce. Ja os paru miesięcy używam pod prysznicem do twarzy peelingu orirntana jest bardzo wydajny. Lubię też kosmetyki z męska nuta jakoś tak pozytywnie na mnie działają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parawan nawannowy super sprawa, ale na razie nie chcę inwestować, skoro kiedyś będę robić remont :) Peelingu orientana nie znam,ale może kiedyś?

      Usuń
  8. Z tego zestawienia miałam tylko Babydream :) Bardzo rozsądny zestaw produktów do codziennej higieny i pielęgnacji! Cały czas chodzi mi po głowie Foreo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu jeśli chcesz pożyczę Ci swoją szczoteczkę do przetestowania na tydzień-dwa?

      Usuń
  9. Dokładnie ten model szczoteczki Foreo chcę sobie sprawdzić na Święta ;) (teraz muszę być grzeczna..bo Mikołaj nie przyjdzie:)) Jesteś chyba najlepszą "reklamą" tej szczoteczki, bo Twoja cera, według mnie, jest perfekcyjna ;)
    No i ten peeling z Hagi, na pewno kiedyś się do niego przytulę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe bądź grzeczna! Bo warto :) Bardzo mi miło czytać takie komplementy <3

      Usuń
  10. Same dobre opinie słyszę o żelu z Tołpy, stricte o produkcie, bo z opakowaniem rzeczywiście jest problem :/ z Babydream używałam kiedys szamponu, który był wybawieniem dla mojej skóry głowy, ale włosy oklapnięte na maksa ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo żel jest bardzo dobry:)
      Eh oklapniętych włosów to ja nie lubię!

      Usuń
  11. Nigdy nie używałam żadnego z Twoich kosmetyków, ale po twoim wpisie chęcią wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem wielką fanką moczenia się w wannie, jednak kiedy wprowadziłam się z domu rodzinnego muszę zadowolić się prysznicem. Na szczęście to się wkrótce zmieni :D Scrub Hagi jest na mojej liście. Uwielbiam peelingi do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej to połączenie wanny i prysznicu :) Można wtedy i poleniuchować i w razie czego szybko się umyć :)

      Usuń
  13. Bogusiu, czy próbowałaś na dłuższą metę używać mydeł do mycia ciała pod prysznicem? Co o tym myślisz? Takie pakowane w papier są bardziej ekologiczne niż butle płynów/żeli pod prysznic, ale czy nie zaburzają za bardzo płaszcza ochronnego i ph skóry? Z drugiej strony w naszym dzieciństwie lat 80 i wczesnych 90 mydła były na porządku dziennym w kąpieli, a nikt nie smarował się na potęgę balsamami...

    Bea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam, głównie dove nie wysuszza jakoś mocno skóry, ale one jakoś błyskawicznie mi się zmydlają pod prysznicem i znikają w błyskawicznym tempie:/ Ja balsamami rzadko się smaruję, zużywam 2-3 na rok, bo taka leniwa baba ze mnie :P

      Usuń
  14. Przyznam się, że ja z reguły wykańczam kosmetyki, które dostaje w prezencie (pod choinką zawsze mi się trafia jakiś zestaw typu żel + balsam i jeszcze krem do rąk ;)) i świadomie mało kupuję żeli czy balsamów - szczęśliwie moja skóra nie jest wrażliwa. Ale bardzo byłam zadowolona z olejku pod prysznic Isana za to, że delikatnie mył i miał taki przyjemny mydlany zapach.

    Z kosmetyków, które opisujesz nie znam żadnego, kiedyś miałam żel do mycia twarzy Tołpy, ale inny. Pamiętam, ze byłam z niego zadowolona. Peeling z Hagi pewnie wypróbuje, skoro ten śliwkowy taki dobry, ale aktualnie mam nowiutkie opakowanie karmelowego peelingu Organic Shop, wiec ta zachcianka musi poczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze takich zestawów nie lubię,bo o ile żel pod prysznic zużyję,tak balsam do ciała czy krem do rąk rzadko...
      Olejek Isana jest fajny i do mycia pędzli i ciała i po dodaniu kawy mielonej - do peelingu :)

      Usuń
    2. Tak, robiłam peeling kawowy z tym olejkiem i był super, ale to wymagało akcji z korzystaniem z wanny, a zwykle tez preferuję szybkie prysznice w kabinie prysznicowej. Z kolei odpływ pod prysznicem raczej by mi się zatkał kawą :)

      Ja tez się złościłam na te zestawy żeli i balsamów, bo długo balsamów nie używałam (nadal używam mało, ale w lecie np. regularnie), wiec oddawałam je siostrze i tak naprawdę zostawałam bez prezentu ;) Aktualnie mogę tylko narzekać na nadmiar kremów do rąk, bo mimo, ze ich używam, to nie schodzą mi jakieś litry.

      Ange76

      Usuń
  15. To byłam ja - Ange76 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Moja stała czytelniczka <3 Pozdrawiam Cię gorąco!

      Usuń
  16. Poleciłabyś ten żel micelarny do cery mieszanej? jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Też lubię płyn Babydream, przyjemny i delikatny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na tym blogu każdy znajdzie co tylko chce.Takie jest moje skromne zdanie na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie ma to jak wanna, jednak jak się nie ma co się lubi...

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajny rytuał relaksacyjny. Ja osobiście preferuję wannę, gdzie mogę poleżeć i zapomnieć o troskach, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!