19 sty 2017

Zużyte | Batiste, Clarins, Linda, LR, Organique, Pięć Przemian, Tisserand, Wet n Wild


Zużyte to post, który pojawia się u mnie cyklicznie. Nie mam określonego terminu, czy co miesiąc, czy co dwa. Po prostu piszę, gdy uzbiera mi się kilka pustych opakowań. Piszę w ramach przypomnienia dla stałych bywalców oraz dla moich nowych czytelników, których co rusz przybywa! Dziękuję! Nie zużywam produktów na wyścigi, nie zeruję uparcie byle by zużyć, tylko po prostu w moim naturalnym rytmie pielęgnacji mojego ciała, twarzy czy wykonywania makijażu. Zużyte to post, w którym stawiam podsumowującą kropkę nad i, jeśli pojawiła się już wcześniej recenzja, znajdziesz do niej aktywny link. Lub po prostu mini recenzję kosmetyku, gdy z jakichś powodów nie poświęciłam mu do tej pory więcej czasu. Opowiem Ci czy planuję zakupić ponownie (może już to uczyniłam) albo co go zastąpiło lub zastąpi w najbliższej przyszłości. W tych zestawieniach znajdują się też niektóre produkty, z których korzystam razem z małżonkiem, głównie te do mycia, ponieważ nie odczuwamy potrzeby rozdzielania ich na męskie czy damskie. Więc może od nich zacznę?

LR - Emulsja myjąca 500 ml (opakowanie uzupełniające). Marka LR jest stosunkowo młoda, jeżeli chodzi o rynek polski, kosmetyki produkowane są w Niemczech a u nas sprzedawane wyłącznie przez konsultantki czy jak to się mówi. Nie pamiętam w tym momencie jak tego typu biznes - piramidę się nazywa, ale to nieistotne. Zamówiłam kilka kosmetyków tej marki, po namowie kuzynki i zachęcona ogólnie dobroczynnymi właściwościami i konkretną zawartością aloesu. Mydło przeznaczone jest typowo do mycia dłoni, lecz ja postanowiłam używać go do ciała. Nie oceniam go pod względem opakowania, ponieważ jest to opakowanie uzupełniające, a ja przelewałam je do innej butelki z pompką. Mydło miało lekko zielonkawą, pół transparentną barwę, średnio gęstą konsystencję. Tworzyło obwitą pianę, oczyszczało skórę, nie zauważyłam, by jakoś szczególnie wysuszało czy nawilżało skórę. Moja skóra na ciele jest sucha (niedoczynność tarczycy), lecz ja z lenistwa nie balsamuję jej codziennie. Mój małżonek natomiast zmaga się z łuszczycą i jak widać, oby dwoje jesteśmy wymagającym konsumentem. W połączeniu z kremem tej samej marki udało mu się ładnie podleczyć stan skóry, ale chcę na ten temat poświęcić osobny post. Cena katalogowa 49,90 zł oczywiście jest niższa, gdy przystąpi się do programu partnerskiego. 
INCI: Aloe Barbadensis Leaf Juice, Aqua (water), MIPA-Laureth Sulfate, Glycerin, Coco-Gluoside, Glyceryl Oleate, Cocomidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Glycol Distearate, Parfum (Fragrance), Sodium Levulinate, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Anisate, Disodium EDTA, Citric Acid, Cocomide Mea, Butylphenyl Methylpropional, Lactic Acid, Calendula Officinalis Flower Extract, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Hexyl Cinnama, Lecithin, Limonene, Ascorbyl Palmitate, Hydroxyisohexyl 3-Cclohexene Carboxaldehyde, Citronellol, Alpga-Isomethyl lonone, Geraniol, Linalool, Benzyl Benzoate, Eugenol, Cl 19140 (Yellow5), Cl 61570(Green). 
Nie wiem, czy do tego mydła powrócimy, ponieważ chciałabym również ograniczyć ilość plastikowych opakowań w swoim życiu. Co skłania mnie bardziej ku mydłom w kostce w papierowych opakowaniach, a że jest ich tak ogromny wybór na rynku, to sami rozumiecie... 

Linda - mydło o zapachu goździka i pomarańczy 100 g. Te mydełka (chyba) dostępne były przed świętami w Biedronce, otrzymałam je jako dodatek do prezentu. Miły dla oka kształt gwiazdy, nie przeszkadzał podczas użytkowania. Zapach intensywny, bardzo ładny, szczególnie w tym zimowym czasie. Według mnie zbędnie opakowane w folię + kartonik, to drugie w zupełności by wystarczyło. Skład nie powala, ale nie wyrządziło krzywdy. 
INCI: Sodium Palmate, Sodium Palm Kenelate, Aqua, Glycerin, Palm Acid, Parfum, Sodium Chloride, Palm Kernel Acid, Tetrasodium Etidronate, Tetrasodium EDTA, Benzyl Benzoate, Limonene, Eugenol, Cinnamal,Coumarin, Cl 77891, Cl 11680, Cl14700.
Pięć przemian - mydło len z rumiankiem 110 g. Zakupione w tym samym czasie i przy okazji mydła do włosów. Przyjemne w użyciu, lekko miękkie w kontakcie z mokrymi dłońmi, chyba dosyć szybko się zmydliło stosowane do całego ciała. Po zastosowaniu skóra nie była przesuszona. Zapach bardzo delikatny, bardziej rumiankowy. Skład zmydlone: olej kokosowy, olej lniany, masło shea, masło kakaowe, olejek eteryczny rumiankowy. (naturalny), opakowanie (wyłącznie papierowe) oraz fakt, iż to produkt polski zachęca mnie do ponownego kupna i z ciekawości sprawdzę, jakie ma ph. Cena 14 zł i tak, jak już wspominałam, biosklep gdzie je zakupiłam, przeniósł się na dzielnicę, w której mieszkam. 


Tisserand - lawendowy olejek eteryczny 9 ml. Zakupiony w zestawie z jeszcze dwoma olejkami eterycznymi: rozmarynowym i z drzewa herbacianego w TKMaxx. Olejki eteryczne są już stałym elementem w moim domu, odkąd zaczęłam sprzątać mieszkanie (podłogi, meble, armaturę), prać w sposób ekologiczny, ograniczając przy tym chemię do minimum. Zrobiłam nawet odświeżacz powietrza do toalety zużywając resztkę tego olejku! Swoją drogą muszę napisać o tym w końcu obszerniejszy post. W życiu nie pomyślałabym, że tak bardzo spodoba mi się zapach lawendy, zawsze mnie odstraszał, a tutaj takie miłe zaskoczenie. Chętnie kupię ponownie.

Batiste - suchy szampon heavenly zwiększający objętość 200 ml. Suche szampony Batiste to stała pozycja w mojej łazience, w celu szybkiego odświeżenia fryzury i dodania objętości. Oczywiście nie zastąpi regularnego mycia włosów, jeśli tylko mam czas myję je w sposób tradycyjny z wodą. Na pewno miałyście w swoim życiu sytuację, gdy rano włosy wyglądały ok, więc zrezygnowałyście z ich umycia, po czym po kilku godzinach zaczynały wyglądać coraz gorzej. Gdy w takiej sytuacji brakuje czasu na mycie, w ruch idzie suchy szampon. Aczkolwiek odkąd mam krótsze włosy, używam zdecydowanie rzadziej, bo sam proces mycia, suszenia jest prostszy, szybszy. Poza tym suchy szampon to też nie najlepsze rozwiązanie dla mojej swędzącej skóry głowy przy niedoczynności tarczycy. Więc obecnie tylko w sytuacjach naprawdę kryzysowych. Spośród różnych rodzai suchych szamponów najbardziej lubię serię XXL volume, ale jeśli akurat jej nie ma w sklepie, sięgam po inne. 

Na miejsce tego wskoczył suchy szampon Batiste (jakby inaczej?) wersja tropikalna - która obłędnie pachnie kokosem. Co osobiście bardzo miło mi się kojarzy z pierwszym wyjazdem z moim obecnie małżonkiem, kiedy to jeszcze był moim nowym chłopakiem. To już prawie 10 lat temu, a ja wciąż o tym myślę, gdy tylko poczuję zapach kokosa. 

Wet n wild - tusz do rzęs mega pulp 8 ml. Ten tusz właściwie zużyłam już dawniej, ale gdzieś się zawieruszył przy ostatnim poście ze zużyciami. Recenzowałam go już na blogu tutaj, dla mnie bardzo przeciętny. I nie zamierzam kupować ponownie.

Obecnie stosuję tusz do rzęs marki Catrice.

Clarins - Poudre Multi-Eclat / Mineral loose powder (01 light) 30 g. To był zdecydowanie najprzyjemniejszy puder, z jakim miałam do czynienia w całym swoim życiu. Pasował mi pod każdym względem. Transparentnym kolorem, nie bielącym, lecz upiększającym skórę samą w sobie. Lekko rozświetlający, nadający promienny wygląd, nawet gdy byłam niewyspana czy zmęczona już pod koniec dnia, jednocześnie matując moją skórę skłonną do przetłuszczania się. Idealnie drobno zmielony, przyjemnie aplikowało się go na twarz, nie osadzał się nieestetycznie w porach twarzy czy na włoskach. Cudownie pachnie, nawet teraz samo w sobie opakowanie. Solidne opakowanie, pomimo że plastikowe bardzo eleganckie. Oraz wydajność! 30 gramów wystarczyło mi na rok używania dzień w dzień! Tutaj zobaczycie, jak prezentuje się na twarzy i przeczytacie recenzję, którą napisałam po miesiącu używania i dalej podpisuję się pod nią rękami i nogami:) Jedynym minusem może być ruchome sitko wewnątrz pudru utrudniające podróżowanie z kosmetykiem, ale myślę, że wystarczy na czas transportu ulokować wewnątrz gąbeczkę + watę lub ręcznik papierowy by puder się nie wysypywał. Albo przesypać trochę na ten czas do mniejszego opakowania. 

Chętnie zakupiłabym ponownie, aczkolwiek mam ogromny dylemat, marka Clarins jest na rynku Chińskim, z czym wiążą się testy na zwierzętach. Będę szukała zamiennika, lecz nie obiecuję, że nie wrócę, bo jest to mój faworyt w tej kategorii, jakkolwiek to idiotycznie brzmi, jaram się tym pudrem! Obecnie używam pudru matującego Pixie Cosmetics. 

Organique - face cream aloe vera (próbka 2 ml). Lubię markę Organique, wpisuje się w moje obecne potrzeby. Próbkę tego kremu zastosowałam po peelingu enzymatycznym, który przez przypadek trzymałam na twarzy długo za długo, bo się zaczytałam. Z racji, że była już noc, nie miałam czasu na maseczkę, którą później należy zmyć, użyłam tej próbki, w końcu ma właściwości wygładzające i nawadniające, ma również ukoić podrażnioną skórę. Tak też się stało i rano moje twarz wyglądała bardzo dobrze. Bardzo przyjemnie pachnie, jak cała ta seria, bo mam z niej płyn micelarny do demakijażu, o którym napiszę na blogu niebawem (oj zbiera mi się tych tematów). Być może zakupię w przyszłości ten krem, nie wykluczam.

INCI: Aqua, Caprylic/Caprylic Triglceride, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Decyl Cocoate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Prunus Amylgdalus Dulcis (sweet almond) Oil, Betaine, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Mirystyl Mirystate, Cetearyl Glucoside, Benzyl Alcohol, Pafrum, Tocopherol, Butyrospermum Parkii Butter Extract, Dehydroacetic Acid, Helianthus Annuus (sun flower) Seed Oil, Tetrasodium Glutamate Diacetate. 

Aktualnie do pielęgnacji twarzy używam/kończę drugie opakowanie kremu nawilżającego z zieloną glinką SMOOTH na dzień. Natomiast w dni, które więcej czasu przebywam na dworze przy minusowych temperaturach krem wzmacniający Floslek. To chyba nowość na rynku, którą otrzymałam od marki w prezencie niespodziance i ogromnie się cieszę, bo właśnie czymś takim myślałam. 

Organique - endorfinowe serum czekoladowe z linii relaksująco brązującej 100 ml. I ponownie pozwolę sobie potrzymać Cię jeszcze chwilę w niepewności, zdradzę tylko jednym słowem - lubię! Planuję obszerniejszą recenzję wraz z masłem do ciała z tej linii, co kupiłam w tym samym czasie co serum, lecz jeszcze trochę mi go zostało na dnie.

Czyli już wiesz, co używam, a jak skończę, to napiszę, co dalej... W razie pytań, pisz śmiało!

39 komentarzy:

  1. Nie miałam niczego z powyższych, tylko Batiste, ale w innych wersjach zapachowych. Sprawdza się u mnie pudrowanie skóry głowy - plusem jest mniejsze bielenie niż przy suchym szamponie i możliwość zużycia pudru, któremu kończy się termin. No i jest to dobre rozwiązanie dla osób ceniących sobie naturalność - wystarczy wybrać puder o dobrym składzie. Minusem natomiast czasochłonność, zajmuje więcej czasu niż użycie suchego szamponu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to wtedy nie dla mnie, ale moje włosy też są jaśniejsze i bardziej chłodne od Twoich o ile dobrze pamiętam, więc mi tak nie bieli,wyczesuje wszystko TT i jest ok:)

      Usuń
  2. Aaach, przez moment miałam nadzieję, że serum Organique jest do twarzy i już się cieszyłam na taki produkt :D Ale sprawdziłam, niestety :) Tym niemniej będę czekać na zapowiedziane wpisy, pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serum nie używałam do twarzy, ale masło mi się zdarzyło nie raz nie dwa;)

      Usuń
  3. Ciekawa jestem tego serum z Organique! :) Aromatycznie brzmi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnie obłędnie, postaram się jak najszybciej napisać o tych produktach.

      Usuń
  4. Właśnie przypomniałaś mi że miałam sobie kupić olejek lawendowy do domowych peelingów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do peelingu może to być świetny dodatek:)

      Usuń
  5. Nie miałam nic z tego co tutaj opisałaś ,ale te zachwyty nad organique <3 juz sie noe moge doczekać mojego zamowienia ,jesli wszystkie produkty beda sie sprawdzać tak samo dobrze jak a maska do wlosow to bede zachwycona ta marka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czekam na swoją przesyłkę, kupiłam ponownie tonik z serii basic i nowy (dla mnie) balsam/masło? właśnie już nie pamiętam na które się w końcu zdecydowałam bo zastanawiałam się nad 3 różnymi opcjami. Mam nadzieję, że Ci się spodobają kosmetyki, które zamówiłaś.

      Usuń
  6. Cześć Bogusiu! Dla mnie zużywanie kosmetyków do ostatniej kropli też jest bardzo ważne, żeby się za bardzo nie rozpisywać, wrzucam link. Będzie mi miło, jak poczytasz o mojej drodze do ograniczania liczby kosmetyków: https://miecmniej.wordpress.com/2017/01/14/jak-znaczaco-zmniejszyc-liczbe-kosmetykow/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością zajrzę na Twój blog:)

      Usuń
  7. denko ciekawe ;) chyba nic nie miałam z niego w ostatniim czasie ;(

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię markę organique, mydełka z biedronki miałam, troszkę wysuszały dłonie, ale wygląd to rekompensuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydełka z biedronki może sama bym nie wybrała, ale to był prezent i zużyliśmy w sumie z przyjemnością.

      Usuń
  9. Suche szampony nie raz ratowały mnie w awaryjnych sytuacjach. Teraz mam kolejny marki Batiste, ale mam wrażenie, że one trochę mnie "gryzą" w skórę głowy. Przy innych markach tak nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mogą być najsilniejsze w działaniu z pośród konkurencji, ale, że używam ich awaryjnie i zaraz następnego dnia myję głowę to jest dla mnie ok.

      Usuń
  10. Nie wyobrażam sobie dnia kiedy w mojej łazience zabrakłoby suchego szamponu Batiste ;)
    Stosuję regularnie co 3 dni, kiedy moje włosy jeszcze się nie nadają do mycia, ale są mocno przyklapnięte i nie chcą się układać. Zużywam na bieżąco :)
    Tylko muszę pamiętać o porządnym wymyciu tej warstwy ze skóry - zaczynam się zastanawiać nad peelingiem skalpu w weekendy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak btw to najlepszy suchy szampon jaki miałam to Rene Furterer Naturia, niestety cena skutecznie zniechęca do ponownego zakupu :(

      Usuń
    2. Peeling skalpu warto zrobić raz na jakiś czas, wystarczy do tego kawa/cukier z odrobiną szamponu :)

      Rene Furter jeżeli dobrze pamiętam był w glossy boxie i to było w ogóle moje pierwsze spotkanie z tego typu kosmetykiem, ale tak jak mówisz, ta cena i dla mnie jest nie do zaakceptowania.

      Usuń
    3. O :) czyli nie muszę specjalnie kupować osobnego produktu. Dzięki.

      Tak - masz świetną pamięć :) To było też moje pierwsze spotkanie z tą marką i niestety ostatnie.

      Usuń
    4. Nie trzeba, po co przepłacać :P

      Heheh sama się sobie dziwię, że pamiętam nieraz takie szczegóły.

      Usuń
  11. Przypomniałaś mi jak bardzo uwielbiam i stęskniłam się za Organique, a niestety aktualnie nie posiadam nic tej marki w łazience, bo od jakiegoś czasu przyjęłam zasadę, że będę używać tylko jednego produktu danego rodzaju i skończyło się przechowywanie 3 balsamów jednocześnie itp. :) Niemniej jednak właśnie na wyczerpaniu mam peeling do twarzy i chyba zdecyduję się na ten enzymatyczny z Organique. A za kilka miesięcy pewnie wrócę tam po masło z tej czekoladowej serii, brzmi obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo słusznie jest nie tworzyć zapasów! Ja przez zapas balsamów (które dostałam to od koleżanki to od kogoś tam jeszcze w prezencie) przez długi czas nie mogłam kupić sobie czegoś o czym rzeczywiście "marzyłam",na szczęście z tym problemem już się uporałam i teraz mam tylko to co chcę w swojej łazience;)

      Usuń
    2. Ja zawsze nie lubiłam dostawać wszelkich soli do kąpieli, płynów itp., które z niewiadomych mi względów są bardzo popularnym prezentem-zapychaczem dla płci pięknej obok właśnie balsamów i kremów do rąk i chociaż doceniam gest, to niestety nie każdy lubi użytkować wannę i wolałabym dostać po prostu kwiaty, jeśli ktoś nie ma pomysłu.

      Usuń
    3. Masz rację, Ty najlepiej znasz swoje potrzeby:) Dobrze jest o tym otwarcie mówić swojej rodzinie, bliskim itd;) by więcej nie popełnili gafy, bo to mimo wszystko kaska wyrzucona w błoto.

      Usuń
  12. Szalenie mnie zainteresował Clarins jak zużyje swoje to moze sie skuszę tylko troche to potrwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bogusiu, ten puder z Clarins to wykończeniowo używasz, czy tak? Ja nadal szukam idealnego podkładu mineralnego do twarzy. Masz swoich ulubieńców? I w ogóle - czy natrafiłaś kiedyś na puder w szkle godny uwagi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wykończeniowo, czasami samodzielnie, gdy nie robię makijażu:) Podkłady mineralne to polecam Lily Lolo i Pixie Cosmetics, Anabelle minerals miałam próbki i też całkiem ciekawe, chociaż ja się dosyć szybko tłuściłam, ale próbki kosztują niewiele, więc warto spróbować przed ostatecznym zakupem. Puder w szkle nie przypominam sobie niestety, ale, żeby chociaż ograniczyć ilość plastików to warto rozejrzeć się za takimi, które mają też opakowania o bardzoo dużej pojemności lub możliwość dokupienia uzupełnienia jak to robią marki pro.

      Usuń
  14. A może jednak zastąpić sklepowy suchy szampon na naturalny? Poczytaj sobie :) JA ponad 2 lata używałam batiste i włosy przesuszyły mi maksymalnie... Btw proszę o poradę czy ktokolwiek korzystał z oferty od: http://proto-col.pl/ ? Bardzo chcę kupić jakis podkład mineralny, ale nie znam nikogo kto stosowałby już kosmetyki z\ tej firmy? Pomozcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o naturalnych, chyba kiedyś próbowałam raz, ale to nie ten efekt, który mnie satysfakcjonował. Ale obiecuję coś poeksperymentować w tej materii. Marki proto-col nie znam, widzę pierwszy raz na oczy, ceny mają dosyć wygórowane i owszem widzę, że składy naturalne ale jakoś przeglądając stronę nie wzbudza mojego zaufania, nie wiem czemu:p

      Usuń
  15. Bardzo ciekawy post Bogusiu. Od lat używam do stylizacji i odświeżenia włosów pomiędzy ich myciem używam jedynie szamponu Batiste - w starszej wersji XXL Volume - w nowej heavenly. Osobiście wolałam starszą wersję ponieważ zawierała lakier do włosów jednak nowa wersja daje efekt większej objętości - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa to to jest nowa wersja XXL VOLUME? ale szkoda!

      Usuń
  16. Witaj kochana !:) Od dawna czytam Twojego bloga i widzę że masz ogromną wiedzę z zakresu kosmetologii :)) Mam do Ciebie w związku z tym pytanie. Czy pomogła byś mi zdefiniować pojęcie "Mechanizm oczyszczania skóry" ? Żadna książka nie dała mi zadowalającej odpowiedzi. Cała moja nadzieja w Tobie :) Z gory dziekuje za odpowiedź i przepraszam jeśli to kłopot. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, dziękuję za komentarz,może Ci umknęło, ale studiowałam kosmetologię. Hm "Mechanizm oczyszczania skóry" jeżeli chodzi o definicję to chyba w dużej mierze zależy od tego co autor miał na myśli. Wydaje mi się (choć mogę być w błędzie), że chodzi po prostu o schemat oczyszczania. Oczyszczanie zaczyna się już na etapie usunięcia makijażu za pomocą produktów do demakijażu. Rozpoczynając od okolic oczu, na nasączony płatek wodą aplikuje się produkt do demakijażu (mleczko/ płyn micelarny) i zmywa się makijaż pierw z jednego oka późnij drugiego. Uczono mnie, że do demakijażu oczu używa się co najmniej jednego płatka do jednego oka, drugiego do drugiego, jeżeli chodzi o gabinet kosmetyczny. Wykonując ruchu od góry do dołu a następnie od kącika wewnętrznego do zewnętrznego,tak długo aż skóra będzie czysta. W rzeczywistości jak kto robi prywatnie to jego kwestia. Następnie usuwa się makijaż z ust jeżeli była na nich szminka. A dopiero później przechodzi się do oczyszczania skóry twarzy wilgotnymi dłońmi wykonując ruchy okrężne za pomocą preparatu oczyszczającego (odpowiednio wybranego do typu skóry). Mówiąc twarz mam na myśli też szyję i dekolt. Można też dłonie zastąpić szczoteczką. Następnie należy zmyć kosmetyk wodą. Osuszyć. Takie oczyszenie ma przygotować skórę na przyjęcie kolejnych kosmetyków lub do zabiegu kosmetycznego.
      Jest również w kosmetyce pojęcie oczyszczanie głębokie, czyli rozpulchnienie naskórka (warstwy rogowej) za pomocą pary, rozluźnienie jej i mechaniczne oczyszczanie. Takiego zabiegu ze względu na jego intensywność nie stosuje się codziennie, tylko w wyjątkowych sytuacjach. Od mechanicznego oczyszczania skóry w gabinetach kosmetycznych powoli się odchodzi, zastępuje się aparaturą: peeling kawitacyjny, mikrodermabrazja, oksybrazja czy peelingami chemicznymi, ziołowymi itd. Bardzo dużo podstawowych informacji w dziedzinie kosmetyki i kosmetologi znajdziesz w książce: Kosmetyka. Podręcznik do nauki zawodu. http://medbook.com.pl/ksiazka/pokaz/id/797/tytul/kosmetyka-podrecznik-do-nauki-zawodu-poradnik-peters-rea
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!