Wnioski po wyjazdowe | Pakowanie walizki.

W końcu po kilku (najprawdopodobniej 10) latach udało mi się dotrzeć po raz drugi do stolicy Czech - Pragi. Marzyłam o tym, bo bardzo wtedy to miejsce wydawało mi się atrakcyjne. 

Teraz nie twierdzę inaczej, chociaż perspektywa upływu lat, towarzystwo w którym się przebywa, a nawet pogoda podczas podróżowania wpływa zmiennie na spostrzeganie. 

Nasz 4 osobowy urlop trwał niestety zbyt krótko, bo zaledwie 6 dni wliczając w to podróż (łącznie ok. 2 tys. km) i dobiegł końca w miniony piątek. 

Z każdego wyjazdu wracam nieco odmieniona, z nowymi doświadczeniami, nowym pokładem energii. A nawet lekcją na przyszłość, którą czym prędzej zapisuje, by nie umknęła przed kolejnymi wyprawami. 

Dziś opowiem Ci o moich osobistych wioskach dotyczących pakowania, może i dla Ciebie okażą się pomocne, a może Ty zdradzisz mi jakieś swoje triki? 

Klasyczna książka kontra czytnik e-booków

Na tegoroczne wakacje zabrałam ze sobą dwie papierowe książki, lubię jednocześnie czytać na dwa odrębne tematy. Np. jedna książka ma wartość edukacyjną, druga typowo relaksacyjną. Tym razem wzięłam klasyczne książki, bo takie akurat miałam, a na czytnik postanowiłam w ramach oszczędności na wakacje nie kupować nic nowego. Dopóki nie przeczytam książek pożyczonych od kogoś i tych kupionych w wersji papierowej, bo nie została wydana w formie elektronicznej. Po za gabarytami i większym ciężarem, książka papierowa ma jeszcze jeden minus, nie mogę jej czytać bez zapalonego światła np. w podróży samochodem, czy przed snem, gdy mąż chce już spać. Mój czytnik to wersja z podświetleniem, które bardzo sobie cenię. 


Aparat lustrzanka + obiektyw

Po całym dniu noszenia na ramieniu aparatu i innych ważnych przedmiotów w torebce nieźle boli ramię, a nawet cały kręgosłup. Odbiera mi to przyjemność zwiedzania. Gdybym jeszcze była wyjątkowo w tej dziedzinie uzdolniona widziałabym sens noszenia aparatu o większych gabarytach i lepszych parametrach. A tak z moimi zdolnościami wystarcza mi telefon komórkowy i po prostu chłonięcie tego co widzę wzrokiem czy słuchem a nawet węchem. Fajnym rozwiązaniem są również małe aparaty cyfrowe i właśnie takim aparatem (Nikon coolpix ) mojej Sis zrobiliśmy najwięcej  wszystkie zdjęcia na wyjeździe. 

Obuwie

Nawet bardzo wygodne buty na co dzień, mogą obcierać na wyjeździe. Do tej pory myślałam, że w Gdyni miejscami mamy koszmarne chodniki, jednak kostka brukowa w starych miastach (Wrocław i Praga) to dopiero wyzwanie. Może nie byłoby tak źle, gdyby nie deszcz! Ślisko, niebezpiecznie i co chwilę stopa w kałuży. Podobnie może się stać, gdy stopa nadmiernie się spoci. Warto zabrać ze sobą plastry na pęcherze, bardzo fajne można znaleźć w Rossmanie marki Fuss Wohl. Są żelowe i nakleja się je w miejscu powstania pęcherza i odkleja dopiero wtedy, gdy samodzielnie zacznie odchodzić od skóry. Mi w ten sposób udało się uratować obydwie pięty przed obtarciem i pęcherzami, bo w miarę szybko zareagowałam, a przed nami było jeszcze sporo chodzenia. 

Ubrania

Ogólnie byłam bardzo zadowolona jak sprawnie przebiegło nasze pakowanie (na ostatnią chwilę), wzięliśmy ze sobą odpowiednią ilość ubrań, butów, nie za dużo, nie za mało*. Również z tego, że zmieściliśmy się (ja + mąż) w jedną walizkę, mały kuferek (na kosmetyki, książki i aparat). Podręczna torebka Przywara Strzałka - na co dzień służyła mi i pasowała do wszystkich stylizacji, łącznie z tymi bardziej sportowymi. Jedna walizka to dobre rozwiązanie, gdy jedzie się samochodem, ale również samolotem, gdy nie trzeba pokonywać dużych odległości transport - nocleg. Jeżeli trzeba już ją za sobą nosić, albo tak jak my zmieniać miejsce noclegu (Wrocław - Praga - Wrocław), myślę, że korzystniej byłoby wziąć dwie mniejsze. W połowie wyjazdu przepakować brudne rzeczy do jednej torby i pozostawić ją już w samochodzie, zamiast nosić te wszystkie rzeczy ze sobą na jedną noc. O takich rzeczach myśli się dopiero później, zauważa różne niuanse. Gdybym pomyślała o tym szybciej to jedną noc (w Pradze czy Wrocławiu) zapakowałabym nas wyłącznie w kuferek. 


* Poza jednym małym szczegółem, małżonek na wieczór przed wyjazdem zorientował się, że ma ostatnią sztukę czystej bielizny. Na szczęście Wrocław to duże miasto i postanowiliśmy dokupić już na miejscu kilka sztuk, zamiast prać w nocy i denerwować sąsiadów.

Parasol

Kolejny wyjazd, kolejna europejska stolica zwiedzana w deszczu. Tym razem nie było wyjścia i zakupiliśmy parasol, bo przy tak wysokich temperaturach na dworze lodowaty deszcz uprzykrza życie. Może powiesz, że marudzę, ale przy wahaniach temperatur dostaję pokrzywki idiopatycznej, której przyczyny nie da się zwalczyć dopiero można działać lekami na objawy. Gdy pada praktycznie cały czas, a dni urlopowych coraz mniej, szkoda rezygnować z zobaczenia różnych zabytków czy nawet spaceru po rynku i siedzieć cały czas w hotelu. Parasol jest niezbędny!

Kosmetyki

Zawsze staram się przelać kosmetyki z większych opakowań do mniejszych, by tyle ze sobą nie dźwigać. Tym bardziej cieszę się z faktu, że mydło Dudu-Osun służy mi jednocześnie do mycia włosów, twarzy a nawet ciała. Gdy jedzie się w kilka osób i nocuje w jednym apartamencie, można też uzgodnić kto ma zabrać ze sobą pastę do zębów, kto żel do mycia ciała czy płyn do demakijażu oczu. Makijaż na wyjazdach ograniczam do minimum, nawet mniej niż prezentowałam tutaj. Głównie krem BB z filtrem UV, róż do policzków, a na wieczorne wyjście dodawałam warstwę tuszu do rzęs. Za to zabrałam ze sobą lakier do paznokci i zmywacz w postaci nasączonych płatków. Mogłam sobie na spokojnie wymalować paznokcie u dłoni, trochę się rozpieścić będąc już na miejscu i cieszyć się efektem przez kolejne dni. 

To już chyba wszystko na temat pakowania, ale nie na temat samego wyjazdu. Chociaż nie spodziewajcie się typowej relacji, tak jak już mówiłam nie zrobiłam za wiele zdjęć. Prędzej w kolejnym poście opowiem o tym jak radziłam sobie z jedzeniem/ wyborem restauracji/knajp nie jedząc laktozy i mięsa; o tym co według mnie warto zobaczyć we Wrocławiu czy w Pradze oraz o wydatkach związanych z wyjazdem. W razie jakiś pytań/ sugestii liczę na Twój komentarz ! 

Komentarze

  1. ja byłam w Pradze niecały miesiąc temu :) Piękne miasto :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chodniki na gdańskiej starówce też nie są przyjazne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam bywam rzadko i raczej w sprzyjających warunkach atmosferycznych, ale zdaję sobie sprawę, że podczas deszczu czy śniegu można dostać szału.

      Usuń
  3. Byłam w Pradze całe wieki temu. Warto było by wybrać się ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czujesz potrzebę, to warto, ja taką czułam dosyć mocno:)

      Usuń
  4. Kurcze, muszę sobie wreszcie kupić czytnik ebooków. Mam teraz książkę na telefonie i strasznie chciałabym ją skończyć czytać, bo jest fajna, ale na tym małym ekranie jest tak niewygodnie. Może wreszcie uda mi się zebrać fundusze na Kindla :)

    Ja jednak bym nie mogła robić zdjęć tylko telefonem. Ale mój aparat też nie jest zbyt duży, bo to nie lustrzanka, tylko kompakt. Dosyć zaawansowany i o dużych możliwościach, ale wciąż mały i lekki, idealny na wyjazdy :)

    Jeśli chodzi o buty to zawsze jadę w trekach. Mam dwie pary - ciężkie na górskie szlaki i leciutkie do normalnego łażenia. Jeny, jakie te buty są wygodne! Dobre nawet na upały, no i oczywiście świetne gdy jest zimno i pada.

    Zmywacz w postaci płatków jest super! Nie przeszkadza swoim zapachem innym i nie zajmuje dużo miejsca, sama właśnie z takim jeżdżę :D a do tego zabieram jakiś holograficzny lakier, który sam w sobie jest tak czadowy, że nie potrzeba więcej ozdób. Jednynie teraz na urlop zabrałam całą kosmetyczkę lakierów i pędzelki, ale miałam dobre warunki do malowania :)
    A Praga piękna, czekam na kolejne posty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytać w telefonie nawet nie próbowałam, bo mało korzystam z telefonu, odebrać smsa, napisać, zadzwonić czy ewentualnie wstawić zdjęcie na insta i na tym się kończy. Ale czytnik Kindle jest świetny, nigdy nie czytało mi się tak szybko książek jak właśnie na czytniku.

      Kompaktowy aparat według mnie na wyjazdach sprawdza się najlepiej, zmieści się do każdej torebki, nie waży tony a zdjęcia są już wystarczająco dobrej jakości jak na późniejsze przeglądanie czy wywołanie w formie papierowej.

      Też miałam ze sobą buty sportowe i one okazały się być najgodniejsze, ale nie koniecznie pasujące do sukienki, a było gorąco + zimny deszcz. W trójmieście pewnie wystarczyły by mi balerinki, a tam przemokły koszmarnie:/

      To widzę, że nie tylko ja polubiłam tą formę zmywacza, a już szczególnie na wyjazdach, bez obaw, że coś się nam rozleje ;) No i można zabrać też do samolotu:)

      Usuń
  5. Zżarło mi cały komentarz, meh. Napiszę w skrócie :D

    Czytnik. Tylko Kindle nic innego.
    Aparat. Przestałam zabierać apart, ponieważ zawsze łączył się on ze statywem, obiektywami, filtrami i całym okablowaniem. Nie, dziękuję. Mam dobrej klasy aparat w telefonie i zdjęcia Nas zadowalają. Planuję kupić hybrydę jak tylko obecny aparat wyzionie ducha.
    Buty. Tylko i wyłącznie buty trekkingowe wysokie i niskie (to moje must have) - w zależności od pory roku są nie do zastąpienia. Podobnie jak sandały trekkingowe <3 Nie wyobrażam sobie innych butów, po prostu.
    Kosmetyki, absolutnie minimum. Zmywacz w płatkach zabieram od wielkiego dzwonu, wolę miniaturkę i jakiś lakier w kolorze nude.
    Parasol, zawsze i wszędzie. Od kiedy mieszkam w UK kupiłam specjalną parasolkę, którą mogę złożyć i bez problemu wcisnąć do małej listonoszki.

    Dla mnie jedną z podstaw na jakiekolwiek wyjazdy jest torba, odpadają wszelkie ciężkie skóry bądź masywne torbiszcza. Musi być lekka, pojemna i niezbyt duża. Najlepiej taka, by sprawdzała się jednocześnie jako bagaż podręczny. Wbrew pozorom nie jest tak łatwo coś takiego znaleźć. Moja poprzednia była z Nike, taka niby zwykła impregnowana "szmacianka", ale idealna w każdym calu. Niestety długi staż zrobił swoje. Na szczęście znalazłam coś zastępczego i jestem jak na razie zadowolona. Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajj szkoda. Ale dziękuję, że miałaś chęci napisać jeszcze raz:)

      Czytnik również mam Kindle, nie wypowiadam się na temat innych bo nie miałam z nimi styczności, ale wydaje mi się, że nie ma lepszego o tak dużej pojemności, a nawet wysoko oceniam poziom obsługi klienta, gdy kupuje się przez Amazon i ma się czytnik zarejestrowany.
      To widzę, że z aparatem masz podobne doświadczenie do moich, nosiłam aparat + dodatkowy obiektyw i już po godzinie wszystko mnie bolało. I to wyciąganie, ustawianie itd. jest po prostu upierdliwe.
      Sandały trekingowe? Może właśnie coś takiego powinnam mieć. Ja korzystam w takich stuacjach z moich butów do biegania po lesie, z agresywnym bieżnikiem i goreteksem, ale kiepsko wyglądają do spódnicy/sukienki, a czasami szczególnie na wyjeździe, gdy ma się wolny czas chce się wyglądać ładniej, biorąc pod uwagę, że zaraz po zwiedzaniu ląduje się w restauracji itd.
      U mnie malowanie paznokci to była taka rozrywka, na którą na co dzień nie mogę sobie pozwolić, albo wolę robić inne rzeczy. Z miniaturami zmywaczu mam kiepskie wspomnienia, im mniej płynów do przewożenia tym lepiej, nic się przynajmniej nie rozleje. A te w płatku to były awaryjnie, gdyby lakier odprysł na tyle, że wstyd chodzić, na szczęście duet KIKO z topem o wykończeniu żelowym spisał się na 5+
      Parasolek nie lubię, zawsze mnie irytowały, ale kolejne zwiedzanie w deszczu już da mi nauczkę na wiele, wiele lat. Lepiej już spakować do walizki i w razie czego mieć, niż później szukać po nieznanym mieście, gdzie taką można zakupić i na ogół przepłacić.
      Ta torebka, którą zabrałam ze sobą na szczęście nie jest ciężka i dosyć pojemna jak na swoje małe gabaryty, chociaż z parasolką pewnie miałabym problem. Na przelot samolotem podręczną "szmaciankę" pożyczałam od koleżanki, bo kupiła taką o idealnych wymiarach i ja spokojnie się mogłam w taką na tydzień zapakować. Tym razem zrobiliśmy mały błąd bo spakowaliśmy się w jedną torbę, bo podróż samochodem, a jednak w praktyce dwie mniejsze byłoby łatwiej podczas zmieniania noclegów.

      Usuń
    2. Trochę w skrócie, ale poszło jeszcze raz :) od dłuższego czasu piszę komentarz w Notatniku i potem go przenoszę, tym razem nie zrobiłam i jak na złość wcięło przy ładowaniu na stronę. Już wiele razy tak miałam :/ stąd pomysł na Notatnik.

      O aparacie i całym osprzęcie mogłabym napisać niezły elaborat :D Podobnie jak o zabieraniu dwóch aparatów, bo robiliśmy zdjęcia razem. Po czym za którymś razem przez cały wyjazd mąż nie zrobił za wiele zdjęć, bo używaliśmy cały czas tylko jednego. A tak na zakończenie, każdy dobry fotograf powie Ci, że nie odda Ci surowego zdjęcia z aparatu. Reszta magii dzieje się w programie graficznym. Od kiedy weszłam głębiej w zabawę z fotografią minęło mi ciśnienie na lustrzanki i dodatkowe obiektywy. Zresztą widziałaś moje zdjęcia, osobiście uważam, że są udane. Mam dobre oko i smykałkę do tego, więc sam sprzęt to nie wszystko. A na żadną wystawę się nie wybieram :DD

      Sandały trekkingowe polecam, naprawdę :) Jest taki wybór modeli, kolorów, że spokojnie można sobie wybrać coś uniwersalnego. Sama mam trzy pary i przymierzam się do kolejnych. Mam dwie dyżurne sukienki na wyjazdy, które nie wymagają prasowania i ładnie wyglądają do nich te sandały. Jedynie zwróć uwagę na wkładkę, najlepiej by była ze skóry lub pianki, bez żadnych sztucznych wstawek.
      Fakt, miniaturka może się wylać (tfu tfu jeszcze nigdy mi się to nie stało), za to znowu miałam problem z płatkami. Z trudnością zmywały lakier. Zabieram zawsze jeden dużurny lakier, zwłaszcza od chwili gdy podczas któregoś wyjazdu zrobiłam sobie kuku w rękę i manicure nie wyglądał zbyt dobrze :/ Moja podstawa to lakier kolorowy i Seche Vite :)

      Wiesz, ja przez długi czas nie przywiązywałam wagi do parasolki. Potem okazało się, że jest ona podstawą :D Dlatego też szukałam takiej, by nie była za ciężka i nadawała się do małej torebki. Poza tym podstawą jest dobra kurtka przeciwdeszczowa (w sumie to dwie rzeczy, które warto mieć wybierając się na aktywny wypoczynek, bo ktoś, kto wybiera leżenie przy basenie w bardzo gorących rejonach wybierze inne rzeczy).
      O tak, dwie małe torby lub walizki to świetne rozwiązanie. Przerobiliśmy różne rozwiązania podróżne bez względu na rejon oraz formę środka transportu i dwa małe bagaże plus własne torby, to optymalny wariant.
      Zawsze też starałam się, by moja torba była na tyle sprytna :D abym mogła upchnąć ją do bagażu podręcznego. Szybko do mnie dotarło, że to nie tylko ułatwia mi podróżowanie, ale i minimalizuje cały majdan, z którym nie lubię uganiać się podczas podróży. Za każdym razem powtarzam sobie "lataj lekko" :) - ręce muszą być wolne i nie chcę robić za wielbłąda LOL

      Usuń
    3. Świetny pomysł z tym pisaniem w notatniku, ile razy mi pożarło komentarz!

      Hehehe no tak, to dopieszczanie zdjęć w programie graficznym to już w ogóle magia i dla mnie nie zawsze potrzebna. Mi wystarczy wykadrowanie zdjęcia, czasami rozjaśnienie, podbicie ostrości, ale to nie zawsze, chociaż kadrowanie tak;) Może sprzedam swoją lustrzankę i kupię zupełnie inny aparat, mniejszy bo już się przekonałam, że to też nie dla mnie. Chociaż kurs fotografii też jest na liście rzeczy, które bym chciała zrobić.

      U mnie wkładka skórzana w butach to konieczność, nie lubię sztucznego obuwia, ok, meliski całe są z gumy czy czegoś takiego, ale przy nich wyjątkowo moje stopy nie pływają.

      U mnie płatki się sprawdziły, ale wyjeżdżałam na nie dłużej niż 7 dni i tak jak mówisz dobry top potrafi na długo utrzymać lakier w ryzach. Seche Vite uwielbiam, ale z lakierami Kiko w ogóle nie współgra, więc dokupiłam top z Kiko i trzyma się rewelacyjnie, nawet u moich stóp, gdzie paznokieć jeden rośnie do góry i wszystko się z niego ścierało.

      Jeśli będziemy podróżować więcej, a mam taką cichą nadzieję, to rozejrzę się za sensowną parasolką i kurtką. Na razie kurtka skórzana mi wystarcza i mam też taką zakupioną do biegania w razie czego:) Oj tak leżenie przy basenie to zupełnie co innego, też czasami lubię taką formę wypoczynku, ale jest tyle ciekawych miejsc do zobaczenia, że rzadko tylko się leniuchuje.
      Z tymi torbami to się uczę na swoich błędach, ale gdy lecieliśmy samolotem, to tak jak Ty pakowałam torebkę do podręcznego, by iść z jedną a nie dwoma, bo po co się obwieszać:) Ale mam zawsze takie szczęście na lotnisku, że i tak muszę wszystko z torby pokazać i przeszukują mnie też osobiście. Taka twarz, co zrobić?:P

      Usuń
  6. Najbardziej zaciekawiłaś mnie plastrami na pęcherze :) Często obcierają mnie buty więc to cenna wiedza! Jeśli chodzi o Pragę to byłam w niej przelotem jeden dzień, ale bardzo chętnie wybrałabym się na dłużej - tylko może w okresie powakacyjnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tymi plasterkami warto się zainteresować. Mnie nie często, już dosyć dawno ten problem wyeliminowałam dobrym obuwiem, ale jak się okazało nigdy nie miałam ich aż tyle godzin na nogach w zmiennej pogodzie. Będąc w domu częściej mamy możliwość zmieniania obuwia, czy po prostu mniej się spaceruje, bo spacer góra 1-2 h i albo w mieście albo w lesie. A tutaj jednak zmienialiśmy lokalizację.

      Tak Wrzesień, a nawet wczesny Październik w Pradze może być przyjemniejszy, mniej tłoczny.

      Usuń
  7. Ja też jestem na wyjeździe-7 dni i tylko plecak i torebka. To dopiero wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zrobienia, wszystko zależy od sposobu transportu, oraz planu na poszczególne dni. Czy jedzie się do lasu czy do miasta. Czy planuje się pójście do restauracji, czy tylko jedzenie w kwaterze. Ale na pewno da się spakować tylko w plecak;)

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy, a przede wszystkim inspirujący post. Nie mamy jeszcze planów wakacyjnych ale z pewnością wybierzemy się gdzieś na kilka dni i z pewnością skorzystam z Twoich rad - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, mam nadzieję, że podzielisz się tym dokąd się wybieracie;)

      Usuń
  9. żałuje ze nie przeczytalam tego przed wyjazdem.... nie bylo najgorzej ale zapomnialam kompletnie o parasolce i o plastrach na odciski. wzielam tez za duzo par butow. potem jak kupilam jakies rzeczy to mialam problem z pomieszczeniem tego:d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie nauczka na przyszłość, najlepiej takie wnioski gdzieś sobie zapisać:)

      Usuń
    2. Moja przyjaciolka ktora wyjezdza od ...10lat dwa razy do roku ma taka uniwersalna liste co spakować, chyba zrobię sobie taką:)

      Usuń
  10. Świetne przemyślenia! Ja w przyszły piątek wybieram się na mini wycieczkę do Bratysławy, więc na pewno skorzystam z Twoich rad. PS. A Praga też mnie ciągnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę udanego wyjazdu! Nigdy nie byłam w Bratysławie, więc chętnie chociaż na instagramie podejrzę co tam ciekawego:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!