7 kwi 2016

Budżet domowy | Wydatki na żywność dla 2 os. przy tyg. planowaniu posiłków i zakupów.


W lutym dokładnie liczyłam ile wydaliśmy na żywność dla naszej dwu osobowej rodziny. Dlaczego to robiłam, w jaki sposób się żywimy, gdzie robiliśmy zakupy i ile wydaliśmy opisałam obszernie w tym poście. Jeżeli go nie czytaliście, chciałabym byście w pierwszej kolejności zajrzeli właśnie tam, by lepiej zrozumieć dzisiejszy wpis. Tak bardzo spodobało mi się budżetowanie, że w marcu kontynuowałam i kontynuuję dalej. 

Owszem wprowadziłam też pewne modyfikacje, jeszcze bardziej szczegółowo rozpisywałam rachunki za jedzenie, na poszczególne podkategorie, które zobaczycie w dalszej części wpisu na wykresie kołowym. Ale to nie wszystko, planowałam posiłki na cały tydzień i robiłam większe zakupy raz w tygodniu, a pomiędzy kupowałam wyłącznie świeży chleb. 

Dzięki temu udało mi się zaoszczędzić sporo czasu, a jak się okazuje po upływie całego miesiąca - również pieniądze! Pomimo, że marzec był miesiącem w którym były święta Wielkanocne, co w wielu gospodarstwach domowych wiąże się ze zwiększeniem wydatków. 

W marcu wydaliśmy 713,95 zł na żywność przygotowywaną w domu + 89 zł za dwa dania na mieście i przekąskę w kinie (uwzględniłam też napiwek). Co daje w stosunku do lutego oszczędność w wysokości: 134,05 zł.

Sumy podawane w zł.

Tak samo jak w ubiegłym miesiącu (ze względów zdrowotnych) oboje żywimy się głównie roślinami stąd duże sumy przy warzywach, owocach, zbożach/strączkach/nasionach a nawet orzechach. 

Mięso i nabiał (przeważnie serki wiejskie) kupowałam dla męża w małych ilościach. Zmiany w sposobie żywienia mojego Męża przyniosły pożądany efekt, od początku swoich zmagań schudł 10 kg = 9 cm w pasie i po kilka centymetrów w innych miejscach na ciele z czego oboje ogromnie się cieszymy. I nie tylko my zaobserwowaliśmy tą pozytywną zmianę. 

Kategoria nabiał roślinny (mam nietolerancję laktozy) to przeważnie mleko ryżowe albo ryżowo-migdałowe, które jadam do płatków ryżowych a małżonek do owsianki na śniadanie. Czasami kupuję jogurt naturalny sojowy, roślinną śmietankę czy 100 gramową kostkę roślinnego sera. Ale raczej rzadziej  niż częściej bo unikam soi czy mocno przetworzonych produktów. 

Kategoria inne to były m.in.: sosy, przyprawy, soki jednodniowe czy sezamki (do których ostatnio mam słabość).  

Zakupy robiliśmy jeden raz w tygodniu w Tesco, ponieważ jest najbliżej miejsca naszego zamieszkania i ma większy asortyment niż np. Biedronka.  
Wyjątek stanowi: Chleb w sklepie pod domem, albo pobliskiej piekarni, więc jego cena wahała się od 2-4,5 zł za bochenek. Często kupuję chleb żytni na zakwasie, czasami orkiszowy, a gdy już nie ma większego wyboru to kupuję to co aktualnie jest na stanie.  
Oraz mleko roślinne/ śmietanka roślinna/ ser roślinny - pod koniec miesiąca pojechałam specjalnie do bio sklepu na sąsiadującą dzielnicę, ponieważ ma niższe ceny niż Tesco, a na kilku sztukach można odczuć już różnicę. 

Planowanie posiłków na cały tydzień to był strzał w 10! I z tygodnia na tydzień jest dla mnie coraz prostsze. Po za obiadami, od razu planuję by zawsze w domu były płatki i mleko na śniadanie, pieczywo, produkty do przygotowanie sałatki, pasty/ innych smarowideł do chleba na kolację czy owoce, orzechy na przekąski pomiędzy posiłkami.

W dwa świąteczne dni byliśmy u rodziny na obiedzie, ale również ja przygotowałam specjalnie pasztet z soczewicy. Miałam w planach też pasztet z wątróbki na życzenie mojego męża, ale skoro teściowa mnie uprzedziła, to stwierdziłam, że nie ma co dublować potraw i zrobiłam go tydzień później. Na szczęście wszyscy zachowali umiar w przygotowani świątecznych posiłków i nie trzeba było jeść na siłę, czy wyrzucać jedzenia (pieniędzy) do kosza. 

Owszem nawet przy takim planowaniu część suchych produktów typu kasza, makaron zostaje, ale na pewno zostanie wykorzystana w następnym miesiącu. Tak samo kupione na zapas mleko roślinne, ma wystarczająco długi termin ważności. A ja bardzo dobrze zorganizowałam już przestrzeń za kuchennymi drzwiami do przechowywania i łatwego używania tych produktów, co pokazywałam na instagramie tutaj. Za to z przejrzałych bananów powstał bananowy chlebek, który widzicie na pierwszym zdjęciu. To bardziej ciasto a niż chleb, więc nie wiem skąd się wzięła taka nazwa. Ale jest przepyszny! Z przepisu jadlonomi, tak jak wiele innych przygotowywanych przeze mnie posiłków. 

A jak idzie Tobie pilnowanie domowego budżetu? 

30 komentarzy:

  1. Świetny post. :-) Moje oszczędzanie też wygląda obecnie dobrze, pomogło mi właśnie rozpisywanie rachunków. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super:) Od rozpisywania wydatków właśnie należy zacząć;) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. spróbuj tez sama zrobic mleko kokosowe z wiórków kokosowych ;) duża oszczędność!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam, ale obawiam się, że mam za słaby blender:/ Siostra ma termomix i robiła dla mnie mleko ryżowe, ale sporo go jednak pijemy ok. 2 litrów tygodniowo i trochę to dla mnie kłopotliwe, by do niej w tym celu specjalnie jeździć.

      Usuń
  3. Nie będę ukrywała, że czekałam na kolejny post o tej tematyce ;) Bardzo podoba mi się forma w jaki sposób podzieliłaś się z czytelnikami swoim doświadczeniem w tej kwestii ! Od jakiegoś czasu również planujemy tygodniowe zakupy i staramy się nie przekraczać założonego sobie budżetu. Oczywiście nie zawsze się to udaje, ale próbujemy. Pozytywnym aspektem planowania nie jest tylko oszczędność pieniędzy, która jest bardzo ważna, ale również fakt posiadania większej ilości czasu - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że moje posty trafiają w potrzeby czytelników:) Próbuj dalej, na pewno po kilku miesiącach nabierzesz większej wprawy:) I również tak jak Ty doceniam oszczędność czasu:) pozdrawiam

      Usuń
  4. Cześć Bogusiu, tu Kamila z sierpniowego spotkania, i na następne jeśli takowe się nadarzy będę mogła przyjść wreszcie jako blogerka :)) Ania pomogła mi ogarnąć szablon, także z przyjemnością oświadczam że wreszcie mam bloga i właśnie piszę pierwszy post ';d. jA nie liczę dokóładnie, z (niedługo) przyszłym mężem wydajemy miesięcznie ok. 600zł na jedzenie, do tego dochodzi też jedzenie dla królika, ale du.żo tego nie wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Kamilo! Właśnie myślałam niedawno o Tobie z chęcią odwiedzę Twój blog:) To nieźle Wam wychodzi, tym bardziej, że jak dobrze pamiętam też mieszkacie w trójmieście, chyba, że coś się od tej pory zmieniło? Mój kocur przejada ok. 70 zł miesięcznie, no może trochę mniej bo wliczałam w roczne zestawienie też wizyty u weta na szczepienie i kastrację. Ale fakt ma skubany z nami dobrze;P

      Usuń
  5. Też staram się kontrolować budżet w podobny sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że tak to wszystko pięknie ogarnęłaś! :) Gratulacje. Mi, odkąd przeniosłam się znów do rodzinnego domu po studiach dosyć ciężko jest nad tym wszystkim zapanować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie plany po studiach? Idziesz gdzieś dalej na uczelnię? Czy już do pracy?

      Usuń
  7. Gratuluję :-) Ja na 2 osoby wydaje miesięcznie 800 zł na żywność i za nic nie mogę zejść poniżej tego pułapu (nie jemy na mieście) :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Wszystko zależy od tego, w jakim mieście mieszkasz, bo od tego też uzależnione są ceny produktów żywnościowych. Oraz to co kupujecie, tak jak widzisz ja niewiele wydaję na mięso, wędliny i sery bo tego po prostu nie jem, a wydaje mi się, że mięso to jedne z droższych produktów licząc cenę za kilogram.

      Usuń
  8. Gratuluję :) Nie jest źle :). Jaka jesteś zorganziowana. My zeszłismy z 1200 do 800 zł dzięki planowaniu posiłków i ustalaniu limitów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To Tobie należą się gratulację! 400 zł to spora oszczędność:) Pozdrawiam

      Usuń
  9. Ja przez kilka miesięcy spisywałam wszystkie wydatki - wbrew pozorom na jedzenie nie wydajemy aż tak dużo, jak myślałam. W moim budżecie, niestety, ale najwięcej pochłaniają zaplanowane wydatki czyli koszty wynajmu, utrzymania samochodu itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło się zaskoczyć, jeżeli chodzi o jedzenie:) U nas również koszty mieszkania pochłaniają najwięcej, spłacamy kredyt hipoteczny no i wiadomo czynsz do spółdzielni, woda itd.

      Usuń
  10. Powiem szczerze, że podziwiam za taką skrupulatność w spisywaniu wydatków w tylu kategoriach żywności. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było to wcale takie trudne jeżeli robi się to na bieżąco każdego dnia.

      Usuń
  11. U nas M ma rozplanowane 5 tygodni (rozpiska od dietetyczki), więc ja się czasami podpinam pod obiady ;) z resztą posiłków bywa różnie (bo albo zapomnę albo mi się nie chce jeść).

    Podziwiam Cię za skrupulatność i trzymanie się wyznaczonych celów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przerabiałam diety takie właśnie rozpisane co do posiłku i na dłuższą metę było to dla mnie bardzo męczące i monotonne.

      Usuń
  12. Bardzo interesujący wpis. U mnie niestety nie sprawdza się robienie zakupów na tydzień. Po pierwsze dlatego, że mam malutką lodówkę, więc nawet jak robię zapas na 2-3 dni jest już wypchana po brzegi.Na zapas kupuję, jeśli jest jakaś promocja i jeśli są to rzeczy do trzymania poza lodówką lub takie, które szybko schodzą. Zliczanie zakupów też jest bardzo pomocne. U mnie do obniżenia wydatków na żywność przyczyniło się ograniczenie spożycia słodyczy i słodkich napojów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ograniczenia spowodowane przestrzenią potrafią pokrzyżować plany. Ale tak jak piszesz, zapasy rzeczy, które można trzymać poza lodówką lub nie potrzebują jakiegoś specjalnego sposobu przechowywania można kupować na zapas na promocjach:)
      Słodyczy osobiście nie kupuję a gazowane napoje może raz w tyg. mała butelka/puszka, mój mąż ma z tym większy problem.

      Usuń
  13. Super, że udało Ci się zaoszczędzić i że jesteś zadowolona z takiego planowania :) Ja nie przepadam za spontanicznymi zakupami bo zawsze albo czegoś brakuje, albo czegoś jest za dużo. Jeśli zaplanuję i pojadę na większe zakupy z listą, to rzeczywiście niczego mi w domu nie brak :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię Twoje jedzeniowe podsumowania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zupka na cały tydzień i to największy wydatek. Dodatkowo śniadania na ryżu i jakoś się żyję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zupie cały tydzień byłoby mi ciężko, ale w kryzysowych sytuacjach jestem za;)

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!