Recenzja | Clarins - Wonder Perfect Mascara

Zdjęcia do tej recenzji mam już przygotowane od co najmniej dwóch tygodni, tylko ciągle ciężko było mi się zebrać w sobie by napisać recenzję. Dlatego, że co o tym tuszu nie mam jasno określonego stanowiska czy go lubię, czy nie. Raczej nie zostanie moim ulubieńcem, ale nie mogę z czystym sumieniem nazwać go bublem. Jest dobry a może średni? Punkt widzenia zależy w dużej mierze od punktu siedzenia... 

Czyli zasobności portfela, bo tusz do rzęs marki Clarins kosztuje 110 zł/ 7 ml. Dla mnie to sporo, ale kupiłam go przy chwilowych zaćmieniu umysłu, będąc pod ogromnym wrażeniem warsztatów z marką Clarins prowadzonych przez perfumerię Douglas. Pamiętam, że obowiązywała wtedy promocja (-10 albo 20%), a maskara była w zestawie z mini płynem do demakijażu i korektorem (który to mocniej niż sama maskara podbił moje serce, zużyłam tak szybko, że nie miałam co pokazać w recenzji). Jak widać i ja miewam chwilę słabości, ale na szczęście ostatnie takie szaleństwo zakupowe miało miejsce w okresie letnim zeszłego roku. 

Opakowanie tuszu jest piękne, nie ma to tamto złoto metaliczna tuba robi na mnie wrażenie, nadrukowany czerwony napis również, podczas użytkowania nie ściera się i cały czas wygląda elegancko. Sroczki będą zadowolona. 
Na zdjęciu porównuje z tym co posiadam i jest dosyć znane (tak mi się przynajmniej wydaje). 
Szczoteczka jest klasyczna składająca się z włosków nie silikonowych wypustków. Włoski są prawie tej samej długości na całej powierzchni szczoteczki, jedynie krótsze znajdują się przy nasadzie i na końcu. Szczotka jest dosyć sztywna, ja już dawno takiej nie miałam w użyciu, ale z pośród wszystkich przeze mnie stosowanych chyba najbardziej przypomina mi Max Factor 1000 calorie. Przez tą sztywność praktycznie za każdym razem aplikując tusz brudzę sobie powiekę. 
Tusz ma za zadanie pogrubiać i wydłużać rzęsy z czym sobie całkiem dobrze radzi. Może nie jest to efekt sztucznych rzęs, ale jestem zadowolona. Czerń jest smoliście czarna czyli taka jak lubię! Dobrze rozdziela rzęsy, lekko je podkręca. Rzęsy po wytuszowaniu nie są bardzo sztywne. Tusz nie ma właściwości wodoodpornych, ale z tego co mi tłumaczyła sprzedawczyni, nie rozpuszcza się przy pH skóry czy łez. W każdym bądź razie mi się nie rozmazuje i nie kseruje na górnej czy dolnej powiece, gdy te okolice mam oprószone pudrem. 

Tusz jest niesamowicie wydajny jak na swoje 7 ml. A może po prostu przez długi czas (4 miesiące) użytkowania nie zmienia swojej konsystencji, nie przysycha jak inne drogeryjne tusze? Może to kwestia tego, że to produkt z wyższej półki, a może tego, że inaczej przechowują kosmetyki w perfumeriach (kosmetyki poza testerami przechowywane są w szufladach na dole szafek i mają do niego dostęp wyłącznie pracownicy) niż w drogeriach (mocno oświetlone szafy, gdzie znajdzie się wiele chętnych do otwierania tuszu, który nie jest testerem)? Nie wiem ciężko mi powiedzieć.

Ogólnie z tuszu jestem zadowolona, w sensie z efektu jaki daje. Mógłby mieć inną szczoteczkę, przy której bym się tak nie brudziła i niższą cenę to już bym piała z zachwytu. Dam Ci znać z zużyciach na ile wystarczył, bo jak na razie sunie gładko po rzęsach, nie tworząc grudek i w najbliższym czasie na zmianę tego stanu rzeczy się nie zapowiada. Nie zachęcam, nie odradzam, wybór należy do Ciebie. 

Komentarze

  1. Fajnie, że pokazujesz efekt na oku. Mi się podoba! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd ja znam te chwilowe zaćmienia umysłu hah.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się efekt, nie jest przesadzony wręcz idealny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Efekt jest bardzo ładny. W tym miesiącu wróciłam prawie po roku do The Rocket Maybelline i niestety, ale w porównaniu z Lash Sensational nie do końca spełnia moje oczekiwania... rozmazuje i osypuje się po kilku godzinach tak więc jest to pewnie jedno z moich ostatnich opakowań The Rocket pomimo że w przeszłości był jednym z moich ulubionych tuszów do rzęs ;) Nadal poszukuję maskary "idealnej", a efekt tuszu Clarins jest pożądanym przeze mnie wyglądem rzęs więc nie jest powiedziane, że nie pojawi się kiedyś w moje kosmetyczne - serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładny efekt :) ja używam tej masakry Maybelline Lash Sensational i jestem nią zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale za to jaki masz kolor oczu. <3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!