30 days of yoga with Adriene | Moje wrażenia i postępy.

Praktykowanie jogi rozpoczęłam już w sierpniu po rozbudzeniu mojej ciekawości przez przyjaciółkę Olę i jej siostrę, która jogę ćwiczyła również w ciąży. Pozdrawiam dziewczyny:* Swoją przygodę rozpoczęłam z 30 dniowych wyzwaniem, w domowym zaciszu, bo tak lubię najbardziej. Nie potrzebuję wtedy dodatkowego stroju, czasu na dojazd do fitness klubu, czy pieniędzy na karnet. Filmiki z którymi ćwiczyłam znajdziecie na youtube wpisując: 30 days of yoga with Adriene. 

Niestety wtedy nie byłam zbyt systematyczna, jogę robiłam z częstotliwością 2-3 razy w tygodniu, pomiędzy przeplatałam innymi treningami. I tak ciągnęłam do października do 20tego dnia. Zbyt długie przerwy w ćwiczeniach, nie dawały mi takich efektów jak oczekiwałam, przy każdym treningu czułam się jakbym zaczynała od początku. 
Więc 23-ego listopada podjęłam wyzwanie ponownie, z myślą by ćwiczyć codziennie. Dzisiaj piszę już po ostatnim (30 dniu) treningu. Jak łatwo policzyć nie udało mi się ćwiczyć codziennie, najdłuższa przerwa wynosiła tydzień, kiedy to rozłożyła mnie choroba (obniżona temperatura ciała, ból gardła, kaszel) i zmuszona byłam wziąć antybiotyk. Kiedy już wróciły mi siły, wrócił i zapał do ćwiczeń. Jak widzisz w powyższym kalendarzyku z aplikacji endomodno. 

30 days of yoga with Adriene, to zestaw dla każdego początkującego. Z dnia na dzień zwiększa się poziom trudności wykonywanych pozycji. Filmy trwają od 10 minut, do 32 minut - chyba tyle miał najdłuższy trening. Niektóre pozycje sprawiały mi większe trudności, inne mniejsze. Do ćwiczeń wystarczyła mi mata zakupiona w TkMaxx'ie za ok. 70 zł, najdłuższa z możliwych (chyba 180 cm) o grubości 5 mm, zwinięty koc pod pupę/ głowę do niektórych pozycji, oraz najzwyklejszy strój: szorty + bluzka, nic wyszukanego. Pod koniec zakupiłam też klocek czy jak to się zwie do jogi, by pomóc sobie w niektórych pozycjach, ale nie jest to wymagane, niektóre szkoły wręcz odradzają stosowanie tego typu pomocy, ja stwierdziłam, że skoro Adriene korzysta, to ja też będę. 

Z racji, że filmiki nie są długie, dokładałam czasami:
- trening z Chodakowską: 40 minutowy skalpel/pilates lub 2 x 6 minutówki - brazylijskie pośladki,
- 10-15 minutowe ćwiczenia na brzuch, czy ramiona z Natalią Gacką
- 10 minutowe ćwiczenia z gryfem na całe ciało
- bieganie czy spacerowanie
Ale były też dni, że kończyłam swoją aktywność na jodze. Bez spiny, bez ogromnych oczekiwań od siebie, słuchając swojego organizmu. Owszem miewałam i w tym czasie zakwasy, ale to głównie dlatego, że urozmaicam treningi i nie powtarzam w kółko tego samego. 

Jeżeli chodzi o jogę, to sama się sobie dziwię, że tak załapałam bakcyla! Kiedyś uważałam jogę za nudne zajęcie. Teraz ćwiczenia przynoszą mi ogromny relaks i ulgę dla kręgosłupa, czy zmęczonych mięśni po innych aktywnościach. Czy ćwiczę rano czy wieczorem, nie włączam nic innego co mogłoby mnie rozproszyć, żadnej muzyki czy telewizora. Jeżeli ćwiczę wieczorem gaszę ostre światło, zostawiam jedynie oświetlenie za ścianką na telewizor i ewentualnie zapalam świecę. To taki czas tylko i wyłącznie dla mnie. Czasami oczywiście kręci mi się pod nogami kocur, uwielbia się w tym momencie przytulać, albo rozkłada mi się na macie. Podczas ćwiczeń przestała mi przeszkadzać obecność innych osób, czy to mąż przebywa w tym samym czasie w pomieszczeniu, czy nawet 13-letni chrześniak, którego mieliśmy na kilka dni. Rozkładam matę i ćwiczę, bo robię to dla siebie, dla swojego zdrowia. 
Zawsze byłam "drewniana", nie sięgnę głową kolan czy to podczas siedzenia czy stania. Nie umiem nawet zrobić mostka. Więc ćwiczenie jogi, miało też zwiększyć ruchomość moich stawów, rozciągnąć ścięgna czy spięte od biegania i innych sportów mięśnie. Tak pięknie rozciągnięte mięśnie wysmuklają się i wyglądają korzystniej. Z tego co zaobserwowałam po 30 dniach ćwiczeń, jestem bardziej elastyczna? I nawet pozycja psa z głową w dół (zdjęcie powyżej) wychodzi mi coraz lepiej;) Nad tą pozycją skupiałam się najbardziej i ćwiczyłam ją dodatkowo z tym filmem.  Jeżeli chodzi o moją wagę to tak jak już ostatnio wspomniałam w dalszym ciągu ważę 60 kg i trzymam wymiary jakie udało mi się osiągnąć po ćwiczeniach z Chodakowską czy Shaunem T, może nawet łydka, udo czy ramiona są odrobinę szczuplejsze. Joga potrafi mnie też skutecznie rozgrzać w tym zimowym czasie. Na pewno mogę dodać, że nie odczuwam żadnych dolegliwości związanych z miesiączkami, co nie przeszkadza mi w ćwiczeniach nawet tych bardziej intensywnych. Kiedyś, gdy jeszcze nie byłam tak aktywna fizycznie pierwsze dwa dni były bolesne. Piszę tutaj o swoich odczuciach i oczekiwaniach, wiem, że joga ma też inne głębsze dno, czy też właściwości lecznicze na ciało. Ale nie jestem tak zaawansowana w temacie by rozpisywać się na ten temat, nie chcę ślepo powielać treści by przypadkiem nie wprowadzać Cię w błąd, na pewno więcej informacji znajdziesz w internecie na innych stronach. 

Co dalej? To na pewno nie koniec mojej przygody z jogą, Adriene od 1-ego stycznia udostępniła, również na youtube, 30 dniowy program: yoga camp. W którym zamierzam uczestniczyć jak tylko dojdę do siebie po wyrwaniu dolnej ósemki.... Na razie jestem spuchnięta, obolała i marzę jedynie o zjedzeniu lodów, które moja "wróżka zębuszka" zaraz ma mi dostarczyć:) 

Miłego wieczoru! Zostańmy w kontakcie, tutaj w komentarzach, ale również na facebooku czy instagramie, gdzie staram się co jakiś czas umieścić motywacyjne zdjęcia! 

Komentarze

  1. Joga jest super! Sama jestem mega zajarana :) Kiedyś przez jakieś dwa miesiące chodziłam co tydzień na zajęcia, ale potem zabrakło mi czasu. Co jakiś czas ćwiczyłam jednak w domu i potem też zaczęłam to 30 dni z Adriene. A od września chodzę na zajęcia grupowe, 3 razy w tygodniu. I już teraz widzę zmianę i jestem pod wrażeniem, jak to wszystko fajnie działa. Zauważyłam też, że wcześniej, ćwicząc sama, nie wykonywałam do końca dobrze wszystkich pozycji. Adreienne i inni instruktorzy z YT super tłumaczą, ale dopiero jak mnie instruktor na żywo poprawił i pokazał poczułam różnicę. Tym bardziej, że to często są naprawdę subtelne zmiany ustawienia ciała. Zaliczyłam taki podstawowy kurs w szkole jogi i teraz zdecydowanie lepiej mi się ćwiczy w domu, polecam ogarnąć początki pod okiem kogoś doświadczonego.
    Widziałam ten nowy Yoga Camp u Adrienne, ale chyba czasowo nie dam rady, tym bardziej, że i tak chodzę 3x/tyg na zajęcia jogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że zajęcia z instruktorem od takich ćwiczeń przed komputerem się różnią, ale ciągle coś mi krzyżuje plany udania się na zajęcia zorganizowane. Mogłabym to zrobić w tym miesiącu bo mam więcej czasu, ale za to wyrwanie zęba pociągnęło już 360 zł z mojego portfela;/

      Usuń
  2. widać po zdjęciu, że jesteś niesamowicie rozciągnięta. Ja jeszcze mogę pomarzyć o piętach tak blisko podłoża. Gratulacje :) oby pasja trwała, bo joga świetnie wpływa na kręgosłup :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jeśli śledzisz mój instagram, to tam jest zdjęcie sprzed 20 tygodni i widać ogromny postęp:P Tak, mój kręgosłup jest zadowolony!

      Usuń
  3. a ja nie pojmuje fenomenu jogi...byłam raz na zajęciach i były beznadziejnie prowadzone a w pokoju nie mam miejsca ćwiczyć ( studenckie warunki:D ) jestem fanka crossfitu ,po godzinie zawsze leze i boli mnie dosłownie wszystko ale czuje sie taka szczęśliwa:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam kiedyś, kiedyś na zajęciach, chyba w 3 liceum i wynudziłam się jak mops, nic mi nie wychodziło itd. Może osoba prowadząca nie miała podejścia do osób początkujących?
      Zajęcia crossfitu miałam w planach, ale niestety moje problemy z nadgarstkiem (zaciasne więzadło przywodziciela i odwodziciela kciuka) raczej mnie dyskwalifikują do większości ćwiczeń.

      Usuń
    2. pewnie tak, moze czas znalezc jakies inne zajecia bo jestem okropnie nierozciagnieta

      Usuń
    3. Spróbuj streching z focus t 25 z Shaunem T, bardzo lubiłam te 25 minutowe rozciąganie:)

      Usuń
  4. Dzięki za namiar na yogowe filmiki. Właśnie szukam czegoś dla siebie bo zamierzać w końcu zacząć ćwiczyć. Tym razem przed ekranem komputera a nie w fitness klubie, więc idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczynałam trochę ćwiczyć jogę z Natalia z simplife, ale poddałam się po paru dniach. Zle sie czułam ćwiaczac, cały czas mialam wrażenie ze robię cos źle, Dlatego zapisałam się na zajęcia i zaczynam dokładnie za tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. p.s. też jestem drewnaina, dlatego mam pytanie- dotknęłaś w końcu głową kolan? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie, ale ładnie pogłębiłam skłon:)

      Usuń
  7. Ale świetnie! Sama ciągle myślę o tej jodze, gdzieś tam się przewija, w moim fitness klubie chodziłam kiedyś na pilates i bardzo mnie to uspokajało ;) A joga troszkę podobna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak joga trochę podobna, chociaż niektóre pilatesy na które chodziłam to była mordęga dla brzucha:P

      Usuń
  8. Ja też już wróciłam do regularnych ćwiczeń ;)
    Wracaj do zdrówka z zębem szybko! Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w miarę ok, biorę leki i dochodzę do siebie. Buźka i do zobaczenia:)

      Usuń
  9. Póki co jedyna postać, która uprawia jogę w moim mieszkaniu to kot ;). Ale podziwiam każdego człowieka, któremu udaje się choć zbliżyć do tych akrobacji! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty to niesamowite stworzenia:) Ja nie wiem czy podziwiałam ludzi ćwiczących jogę, bardziej im się dziwiłam, że to ich nie nudzi, takie miałam do tematu podejście. Ale póki nie spróbowałam, to nie wiedziałam, że to może być takie fajne. W tym programie Yoga with Adriene z pozycji na pozycje przechodzi się płynnie i nie ma tam stania na głowie i takich tam trudnych, bo do tego pewnie trzeba dłuższej praktyki pod okiem trenera.

      Usuń
  10. Na jogę chodziłam na studiach, ale teraz z racji tego ze mam dość statyczną pracę, potrzebuję czegoś bardziej intensywnego, dlatego tak lubię Natalię Gacką - daje popalić i można poczuć przypływ energii. No a dzięki jej książce wreszcie udało mi się wprowadzić regularne treningi do swojego planu dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja jak na razie po treningach z Natalią Gacką miałam koszmarne zakwasy:) Ale pewnie będę ćwiczyć dalej na brzuch czy ramiona, bo lubię urozmaicenia, oraz te ćwiczenia nie wymagają ode mnie dużego pokładu czasu. Przyjrzę się jej książce, jeżeli będzie taka okazja.

      Usuń
    2. Zakwasy to dobra rzecz, mięśnie jeszcze nie są przyzwyczajone do danego wysiłku, co znaczy, że ćwiczenia są skuteczne ;) Książkę Natalii mogę z czystym sumieniem polecić, bo to fajnie rozpisany trening na pół roku - na początku jest lekko, ale później zaczyna się prawdziwe wyzwanie :)

      Usuń
    3. Dzięki;) Pomyśle o tym, chociaż pół roku to szmat czasu.

      Usuń
  11. Z jogą miałam do czynienia na studiach, kiedy to zapisałam się na zajęcia w ramach wfu. Nie były to co prawda takie profesjonalne zajęcia jak w szkołach jogi, ale i tak to polubiłam. Teraz sama podobnie jak Ty zamierzam podjąć wyzwanie 30 dni jogi z Adriene! Przyda mi się rozciąganie, szczególnie, że jakiś czas temu zaczęłam zabawę z pole dance i widzę jak wiele ułatwiłoby mi, gdybym była bardziej elastyczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Pole dance chciałabym spróbować, ale trochę obawiam się o mój nadgarstek:/

      Usuń
  12. Ja na pole dopiero zaczęłam uczęszczać jakiś miesiąc temu, frajda jest niesamowita, również jest to spory wysiłek, ale polecam każdej kobiecie! Na zajęciach oczywiście nie wygląda tak jak na pokazach, początkujące dziewczyny wyglądają dość nieudolnie na rurkach ;) ale zabawa jest przednia! Jeśli miałaś kontuzję nadgarstka to faktycznie może być problem, choć na pewno najlepiej byłoby to skonsultować ze specjalistą :) Osobiście trochę się bałam, bo sama jakiś czas temu mocno stłukłam kolano, ale jak na razie nic złego się nie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontuzji jako takiej nigdy nie miałam, ale mam stwierdzone zaciasne więzadło przywodziciela-odwodziciela kciuka, co skutkuje bólem nadgarstka, do tej pory obeszło się bez operacji, jedynie 2 razy zastrzyk (blokada czy jak to się zwie), ale w przyszłości niestety może się skończyć na operacji:/

      Na pewno zabawa musi być świetna, kiedyś na wieczorze panieńskim koleżanki, miałyśmy wynajęte bibobus i tam była rurka, więc w towarzystwie samych pań trochę sobie poszalałyśmy ;)

      Usuń
  13. Na jogę zapisałam się w listopadzie kiedy zobaczyłam, że otwierają nową siłownię 5min od naszego bloku. Karnet okazał się wyjątkowo tani, więc dlaczego nie. Po dwóch miesiącach ciężko mi było z niej zrezygnować ;) Poza wyciszeniem i poprawą kondycji, dodatkowym plusem było pozbycie się bólu pleców (praca w pozycji siedzącej) oraz zdecydowanie lepszy nastrój.
    Joga rzeczywiście może niektórych nudzić, ale takie osoby mogą zawsze wybrać vinyasa flow :) Nie wyobrażam sobie zmiany na medytację i relaksację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, jak się już człowiek w coś wkręci, a na dodatek widzi korzyści dla zdrowia to ciężko zrezygnować. Koło mnie niestety nie ma siłowni w jogą, musiałabym dojeżdżać do centrum miasta co najmniej 30 min. autobusem, 15-20 autem. Więc i dodatkowe koszty dojazdu/ parkometru. Niestety na razie nie mogę sobie pozwolić na taki wydatek, ale może w drugiej połowie roku:) Vinyasa flow niestety nie wiem na czym polega, ale mogę sobie wyobrazić, że to coś bardziej żywego :)

      Usuń
    2. 30 min dojazdu też by mnie zniechęciło :( Vinyasa jest o tyle fajna że masz przejścia z jednej pozycji w drugą w różnych sekwencjach np po 5 pozycji (zerknij sobie na powitania słońca). Chociaż z tego co mówiła instruktorka jest jeszcze joga bardziej dynamiczna gdzie naprawdę pot się leje ;)

      Usuń
    3. Tu 30, tam 30 i już się robi godzina, którą mogę w domu śmiało poświęcić na ćwiczenia, czy pójść pobiegać po okolicy;)
      Super, lubię takie przejścia z jednej pozycji do drugiej, kiedyś byłam na zajęciach, ale kupę lat temu i byłam zawiedziona, pozycje raz taka raz taka, nic nie wychodziło jedna z drugiej, połowy nie umiałam zrobić i też się wynudziłam jak mops;P'Tak słyszałam o jodze w cieple czy coś takiego, czy nawet jodze na hamakach:p

      Usuń
  14. Niestety nie jest łatwo zmotywować mi się do ćwiczeń jednak , uczucie towarzyszące mi po ćwiczeniach jogi jest cudowne i zawsze rekompensuje trudny czy stresujący dzień :) Mnie udało się zapisać do szkoły Hatha Joga w Warszawie przy ul. Świętokrzyskiej 31/33a. Staram się chodzić mniej więcej trzy razy w tygodniu na zajęcia. Bardzo podoba mi się,że u nas w grupie jest kameralna atmosfera i każdy może liczyć na pomoc instruktora. Co jest ważne dla mnie bo mam problemy z kolanami, dlatego polecam Ci sprawdzić się na zajęciach z instruktorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:) W maju 2016 zaczęłam uczęszczać na zajęcia zorganizowane niedaleko miejsca w którym mieszkam, co prawda była wakacyjna przerwa. Ale jak tylko zajęcia rozpoczęły się na nowo, to korzystam;) Teraz nawet 2 razy w tyg. po 90 min.

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!