25 mar 2015

14 faktów, które musisz poznać zanim zaadoptujesz kota.

Zanim porwiesz się na ratowanie świata i danie domku zwierzakowi - Kotu, przeczytaj proszę ten post! Są to kwestie, których poszukiwałam lub o których nie miałam pojęcia przed przygarnięciem Peruna prawie rok temu. 

Koty kocham od dzieciaka, chociaż nigdy wcześniej nie posiadałam swojego. W czasie wakacji na wsi u Dziadków, byłam kocią mamą:) One również darzyły mnie sympatią i przychodziły bawić się, podpijać mleko ze szklanki czy spać w "nogach". Były to jednak koty wychodzące na pole, więc ich życie różniło się od życia kota w bloku. Małżonek natomiast nie lubił kotów. Jak wyprowadziliśmy się na swoje, początkowo chcieliśmy psa, towarzysza do spacerów. Z psem obydwoje mieliśmy już doświadczenie. Mąż mieszkał w domu z podwórkiem, a u nas chata zawsze była pełna, więc nie było problemu z wyprowadzaniem zwierzaka. Życie we dwoje w mieszkaniu i opiekowanie się psem cioci (2 tyg. w roku), zweryfikowało, że brakuje nam czasu/ dobrej organizacji na psa. Również perspektywa wczesnego wstawania (szczególnie zimą) odstraszyła nas skutecznie. Po wielu prośbach małżonek uległ i zaadoptowaliśmy kota. 

Ale przejdźmy do rzeczy...

1) Utrzymanie kosztuje. Koty to mięsożercy i nie można o tym zapomnieć. Wysokiej jakości karma całkiem sporo kosztuje, nawet jeżeli sami gotujemy dla zwierzaka. A jeżeli już decydować się na zwierzaka to karmić go dobrze. Mój pupil nie uświadczy resztek ze stołu. Do tego kuweta, żwirek, miseczki, szczoteczki, transporter, zabawki, wizyty u weterynarza (szczepienia, odrobaczanie, sterylizacja). Według historii sklepu internetowego z którego najczęściej korzystam wydaliśmy już ponad 1000 zł w skali 10 m-cy. I zapewniam Was, że to nie były jedyne zakupy dla kocurka. 
Wiklinowy transporter na co dzień służy też do spania, drapania i wyżywania swoich emocji. A obok zobaczycie ulubioną zabawkę - już drugą, pierwszą wylizał doszczętnie, że nie miała ani jednego włoska i dzwoneczka. 
2) Bezpieczeństwo jest ważne. Nie zostawiaj otwartych okien, balkonu. Jeżeli nie masz na balkonie siatki chroniącej, a wypuszczasz kota - to tylko w swoim towarzystwie, oczy dookoła głowy i w razie czego ściąganie z barierek. Nie chcesz przecież później szukać kota po osiedlu, bądź biegać po weterynarzach w celu operowania połamanych kończyn. Słyszałam też o przypadkach uduszonych kotków, gdy wsadziły główkę w uchylone okno;(

3) Rasa warunkuje charakter, o tym przeczytacie na każdym kocim forum. Oczywiście jak wszędzie mogą zdarzyć się wyjątki.. My zdecydowaliśmy się dać kochający domek zwykłemu dachowcowi, nie było dla nas istotne nawet to jak będzie wyglądał (chociaż ogromnie podobają mi się Brytyjczyki). Jak to z dachowcami bywa to mieszanka różnych genów, matka z tego co mi wiadomo - bardzo spokojna, a nasz już roczny maluch dalej jest bardzo żywiołowy. Ochoczo poluje, aportuje, biega, lubi wysokość. Jedyny mebel na który nie wskakuje to kuchenny blat i chwała Bogu!
Nie śpi z nami w łóżku, ani na kocyku (który specjalnie dla niego zakupiłam) lecz na parapecie obok. Uwielbia też świeżo ściągnięte z linek pranie i wszelkie zabawy w chowanego. 
4) Kot chodzi swoimi ścieżkami. Nie licz, że będzie chodził, spał akurat tam, gdzie Ty tego będziesz chcieć. I, że będzie na Twoje zawołanie. Owszem, reaguje na imię, ale to czy przyjdzie zależy od jego nastroju. Nie tarmoś go na siłę, nie bierz na ręce, gdy tego nie chce. Inaczej może się to źle skończyć: zadrapania i utrata zaufania.

5) Sterylizacja jest wskazana. Nie mów, że to wbrew naturze zwierzaka. Biorąc zwierze pod swój dach już przeczysz jego naturze. Kot niesterylizowany wcale nie musi być szczęśliwszy od sterylizowanego. Rządzi nim popęd seksualny i chęć zaspokojenia. Kotki mają ruję - niemiłosiernie miauczą, a kocury znaczą teren moczem. Jeżeli wypuszczasz kota na dwór wiąże się to z konsekwencjami. Albo kotka przyjdzie z młodymi, którym trzeba znaleźć przyszły dom, albo kocur rozmnoży się na zewnątrz i nie wiesz co dzieje się z jego potomstwem. Może przymierają głodem? Może ktoś je właśnie topi? 

6) Kocia kupa okropnie śmierdzi! Słyszałam setki opowieści o smrodku kociego moczu. Ale serio, dla mnie zapach moczu to pikuś przy zapachu kupki. Dlaczego nikt o tym wcześniej nie wspomniał? Pewnie dlatego, że wiele osób koty wypuszczają na dwór i załatwiają się na wycieraczkę podwórku sąsiada... Nasz kot jest już dawno wykastrowany, nie znaczy terenu, nie sika po za kuwetą. Już od pierwszego dnia u nas wiedział do czego służy kuweta. Przetestowaliśmy żwirki silikonowe niezbrylające się (w tym przypadku ja czułam zapach moczu) i te ekologiczne - przy których pozostaliśmy do dnia dzisiejszego. Ekologiczny żwirek można wyrzucać do toalety, zbryla się przy moczu, a kupkę jedynie obkleja. Na szczęście częste wietrzenie pomieszczeń i regularne sprzątanie niweluje przykre zapachy. EDIT (5.04.2015): Po zmianie suchej karmy Hills na Royal Canin dla kotów sterylizowanych załatwiających się w domu - cud! Nie czuć smrodku kupki! 

7) To czyste stworzenie, ale niechcący brudzi. Myje się setki razy w ciągu dnia i jego futerko nie ma brzydkiego zapachu jak to bywa z psami. Czasami łapkami wysypie żwirek z kuwety, a gdzie nie gdzie pozostawi swoje kłaki (szczególnie w miejscu w którym śpi). Tak, mając kota muszę sprzątać zdecydowanie częściej. 

8) Potrzebuje miejsca do zabawy, drapania. Wbrew pozorom koty wcale nie śpią całe dnie i noce. Po prostu te co wychodzą z domu bawią się gdzieś indziej, a dom traktują jak hotel. Natomiast te, które nie wychodzą (tak jak nasz) potrzebują miejsca do zabawy. Drapak jest niezbędny, jeżeli kot nie chce z niego korzystać - to trzeba go do niego przekonać - jedzeniem czy zabawą. Nasz kot uwielbia aportować zabawki. Te włochate z dzwoneczkiem są najfajniejsze, ale równie chętnie bawi się gumką do włosów czy nakrętką od butelki. 
Tutaj spał na hamaku przymocowanym na drapaku prawie u sufitu. Lubię podejść i go pogłaskać, a on się wtedy nadstawia;)
9) Potrzebuje Twojej uwagi. Może mniej niż pies, bo nie musisz go wyprowadzać kilka razy dziennie. Ale również lubi, gdy poświęcisz mu co najmniej 30 minut dziennie na zabawę/ pieszczoty. 

10) Może coś zniszczyć, podrapać. Nie zawsze i nie każdy. Najczęściej, gdy chce zwrócić na siebie uwagę właściciela. Nasz kot nigdy nie zniszczył nic, podczas naszej nieobecności. Wręcz przeciwnie, rano gdy nie chcę wstać drapie szafę w sypialni. W efekcie zostaje wyniesiony do drugiego pokoju na drapak, tak długo aż się w końcu uspokoi. Trzeba mu wskazać miejsce, które jest do tego przeznaczone. Jeżeli bierzesz kota, chociaż na początku poświęć mu więcej czasu na oswojenie się z nowym miejscem, właścicielem i naukę (korzystania z kuwety; tego co wolno, a czego nie). 

11) Nie krzycz i nie okazuj agresji. Gdzieś nawet czytałam, że krzycząc na kota zabija się jego duszę. Bardziej przemawia do mnie inny fakt: on nie rozumie znaczenia słowa "nie wolno", równie dobrze można mówić do niego "kartofel" i oczekiwać posłuszeństwa. U nas najlepiej sprawdziła się metoda pryskania wodą w celu oderwania go od psocenia czy drapania różnych mebli. Oraz tak jak wspomniałam wcześniej konsekwentnie - przenoszenie go na drapak. Bez wściekania się, bez emocji. Im bardziej  jesteś zdenerwowanym tym bardziej kociak się denerwuje... Im więcej okazujesz agresji tym więcej jej do Ciebie wraca.

12) Może zostać sam w domu, 8 h i więcej. Wystarczy zapewnić mu dostęp do świeżej wody, jedzenia i czystej kuwety. Są różne poidła, czy miski dozujące jedzenie o danej porze dnia. O posprzątanie kuwety wystarczy kogoś poprosić, lub przygotować kolejną na zapas.

13) Żyje w zgodzie z innymi zwierzętami. Pod warunkiem, że nie rzucicie go od razu na głęboką wodę. To wymaga czasu i cierpliwości. Widziałam wiele kotów żyjących z psami pod jednym dachem, a w naszym przypadku kot żyje w zgodzie z legwanem;) Początkowo się obawialiśmy, oby dwa zwierzaki mają przecież ostre pazury i dzikie temperamenty - a jednak współpracują ze sobą. Perun nawet ostatnio wpadł na pomysł by wypuścić legwana z terrarium i pozwolić mu pospacerować po mieszkaniu podczas naszej nieobecności. Musiało to trwać kilka godzin, bo temperatura ciała legwana była wyraźnie spadła.

14) Daje nieskończenie wiele miłości i radości. Jeżeli już się polubicie, poznacie siebie bliżej, dotrzecie - kot będzie Twoim najlepszym przyjacielem. Potwierdzi to nawet mój małżonek, wcześniej przeciwnik kotów. Kot potrafi uspokoić, ukoić ból, rozśmieszyć w trudnych chwilach. Swoim mruczeniem, przytuleniem okazuje wdzięczność i zadowolenie. Perun czeka na nas jak tylko otwieramy drzwi wejściowe od mieszkania, czeka na wzięcie na ręce, na głaskanie. Czy to nie jest miłe? Dzięki temu było mi łatwiej i przyjemniej wracać do pustego domu, gdy mąż był w delegacjach. Kocur pozwala obciąć sobie pazurki, nawet gdy nie śpi - oczywiście trzeba go przekupić smakołykami. Na śpiocha jest jeszcze łatwiej.

Ogólnie dla mnie pozytywnych aspektów posiadania kota jest więcej niż minusów. Nawet jak mnie zdenerwuje to jego milusie futerko zamydla mi oczy:) Trzeba jednak pamiętać - że zwierzak to duża odpowiedzialność i należy przemyśleć, czy jesteśmy w stanie stworzyć mu odpowiednie warunki do życia. Nie może to być pochopna decyzja.


Są tu miłośnicy kotów? 
Może chcecie dorzucić coś od siebie, 
albo zadać pytanie?

27 komentarzy:

  1. Generalnie zgadzam sie z Tobą, poza punktem 6.
    6) Kocia kupa okropnie śmierdzi! - to bardzo indywidualna cecha, w dużej mierze zależy od karmy, ale też od samego kota. Prowadziłam dom tymczasowy dla kotów, przewinęło się przez mój dom około 40 kociaków i wszystkie były przeze mnie karmione wysokojakościowymi karmami (głównie Orjen, Hills i Taste of wilde, czy jakoś tak). Zapach z kuwety był od bardzo intensywnego po taki, że w ogole nie orientowałam się, że kot był w kuwecie. Widac trafił Ci się bardziej 'smrodliwy' egzemplarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmię właśnie suchą karmą Hills. Ale według mnie mocniej czuć po mokrym jedzonku (puszeczki animanda) niż po suchym, lecz tak już się przyzwyczaił do porcji mokrego co dziennie, że nie umiem mu odmówić. Pewnie nie każdy będzie smrodzić, ale trzeba się z tym liczyć, że tak może być;)

      Usuń
    2. to ciekawe z tą kocią kupką ;) i rzeczywiście zależy od wielu czynników. ja mam w domu dwa kotki, rodzeństwo, kocura i kocicę- kupka kota nie śmierdzi prawie że wcale, nawet nie zauważam, że skorzystał z kuwety, ale kocicy- okropnie! trzeba porządnie wietrzyć pomieszczenie po każdej jej wizycie w kuwecie, mimo tego że od razu sprzątam :/ jedzą mniej więcej to samo ale, kot więcej ryb a kocica suchej karmy.

      Usuń
    3. No proszę, nie wiadomo czemu ;P

      Usuń
  2. O tak koty to bardzo mądre i charakterne istoty :) Mam dwa koty, 14letniego Maćka, którego przyniosła mi wtedy 16letnia Asia i półtoraroczna Gryzeldka którą przywiozła mi wnuczka, córka Asi. Maciek jest grzeczniutki, wykastrowany a koteczka charakterna jak Asia. Jak się zdenerwuje to i nabroi i narobi w kąt ;) A jeść potrafią wiecej niż ja sama :)) Brawa za bardzo mądry post i usciski dla kotka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehhee co kot to inny charakter;) Drugiego też bym chętnie wzięła, jakbym miała na to warunki. Może kiedyś;)

      Usuń
  3. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Od kilku lat mam kotkę. Znalazłam ją jesienią 2010 roku. Była malutkim, zabiedzonym i przeraźliwie chudym kociątkiem. Nie miałam sumienia przejść obojętnie i przyniosłam małą znajdę do domu. Mieszkam w bloku więc kicia nie wychodzi z domu. Jest, oczywiście wysterylizowana. Nie jest to pierwszy kot w moim życiu, a więc mogę stwierdzić, że koty mają bardzo różne charaktery, usposobienia i temperamenty. Moja kicia jest zdecydowaną dzikuską. Nie lubi brania na ręce. Ucieka i chowa się gdy zadzwoni domofon, wystarczy energiczniej się poruszyć, a ona już wieje. No cóż, co kot, to charakter. Mimo to daje nam dużo radości i jest naszym oczkiem w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jest taka płochliwa bo trochę w swoim życiu przeszła. Nasz jak słyszy domofon to od razu leci się przywitać - trochę jak pies:P Oj tak nie ważne jakie mają charakterki to się je kocha;)

      Usuń
  4. Może kiedyś, ale teraz zdecydowanie opieka nad futrzakiem by mnie przerosła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli tak czujesz, to na pewno nie jest to odpowiedni moment;)

      Usuń
  5. mam dwa kociaki, rodzeństwo- kota i kocicę i wnoszą do domu tyle przyjemnego zamieszania, że nie wyobrażam sobie teraz życia bez nich. często coś broją, w napadach szału potrafią pozrzucać kwiatki, a kocur ma nie przyjemny zwyczaj nasiusiania w kąt gdy dostanie burę. mimo to pod koniec dnia, gdy przychodzą poprzytulać się do snu, to cała złość znika i oddałabym wiele za to ich mruczenie w tej chwili, gdy siedzę poza domem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ładnie, może postawcie tam małą kuwetę? U mnie kopał we wszystkich możliwych kwiatkach jak w piaskownicy, ale już teraz problemu nie ma - bo nie ma kwiatów:p Prędzej jak już się zezłoszczę na niego to ucieka na drapak (na hamak) i nie schodzi z niego przez dłuższy czas, taki koci foch.

      Usuń
    2. U mnie też nie ma problemu z kwiatkami. Kicia po prostu wszystkie, co do sztuki, zlikwidowała i po problemie. Teraz wszystkie parapety należą do koteczki. Spaceruje sobie po nich, wygląda przez szyby na świat, wygrzewa się na słoneczku. Po co tam jakieś kwiatki? :)))

      Usuń
    3. Ja się bałam, że się biedak czymś otruje czy coś... Po za tym to kopanie w piasku też było nieznośne. A teraz spokój, nie muszę nawet podlewać:P

      Usuń
  6. Kot jak nowy członek rodziny też kosztuje. My teraz zamontowaliśmy taką http://www.shamanpets24h.pl/siatka-ochronna-do-okien-na-balkon-dla-kota.html żeby kociakowi nic się nie stało;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na balkonie na barierkach od zewnątrz mam truskawki, więc montowanie siatki odpada, bo za tym trochę mi szkoda tego wielkiego balkonu w którym zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia, dlatego Kocur nie wychodzi sam na balkon. Z nami ok, poleży wygrzeje futerko i z powrotem do mieszkania:) Po za tym jeszcze u nikogo nie widziałam na żywo takiej siatki - może jakbym zobaczyła to bym się przekonała.

      Usuń
  7. Mam 2 adoptowane kocury. :)
    Dodałabym jeszcze, że sterylizacja czy kastracja nie jest wskazana, a konieczna. Poza tym nie wyobrażam sobie żeby moje koty nie były wykastrowane, niewykastrowany kocur w domu to okropny smród, wszędzie znaczy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy konieczna? to sprawa dyskusyjna, bo jeżeli ktoś chce swoje kociaki rozmnażać i ma na nie chętnych to czemu nie? Tylko zanim to zacznie robić niech pomyśli o tym, że kociaki mogą być 2 a może ich być 6.

      Usuń
    2. Przykładowo nasz kot jest z drugiego miotu tej samiczki. W pierwszym miała 2 kociaki, w drugim 3 i wszystkie znalazły domek a jeden nawet pozostał w rodzinie - bo Babcia była chętna. Nawet, gdybyśmy się nie zdecydowali zabrać tego, to został by u nich bo mieli na to warunki. A później kotka została już wysterylizowana.

      Usuń
  8. Chce miec kota. Poki co przychodzi do nas taki wiejski, od sasiadki. Przytulak na maksa. Sprawa z kotem wygladala chuba tak, ze kot byl, pojawilo sie dziecko, kot poszedl ma dwor. Sasiadka sie tez wyprowadzila. Kot przychodzi do nas, karmiony, miziany. Zreszta wszystkie koty z okolicy (sztuk 3) sa karmione, ale ten jedyny widac ze domowy, bo reszts to dzikusy i plochliwe sa, a "nasz" to sie nawet odkurzacza nie boi. I za kazdym razem obsikuje auto po myciu, co w gruncie rzeczy jest dla mnie urocze;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że sam sobie Was wybrał za właścicieli:)
      Mój się boi odkurzacza i ucieka do drugiego pokoju.

      Usuń
  9. Świetmnie napisane! Nic dodać nic ująć! Koty są wspaniałe i choć marzy mi się Brytek, to naszej Rudej nie zaminiłabym na żadną inną! Mała, wredna, złośliwa i czasem na swój koci sposób okropna, ale przy tym strasznie kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma swój urok osobisty i jest Wasza:)

      Usuń
  10. Wiesz dlaczego nie czujesz ''smrodku'' po karmie Royal Canin? Bo tam nie ma mięsa ! Świadomie trujesz swojego kota ! Royal Canin to ładniejsze opakowanie ''whiskas''. Kot jest mięsożercą i nie potrzebuje zboża! A RC to samo zboże! Karmy, które są dobre to: *suche: Purizon, Taste of the wild Mountain, Orijen, Power of nature Mix, Wild Cat Etosha *mokra: Animonda Carny, Granatapet, Catz finefood, Feringa, O'canis, Grau wersja bez zbóż

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, kot dostaje również mokrą karmę Animanda Carny codziennie.

      Usuń
  11. A spryskać wodą powinnaś sobie głowę.. Wykazujesz agresję wobec kota !!! To tak samo jakbyś przeraźliwie bała się pająków a ja wysypałabym na Ciebie wiaderko pająków ! Polecam zajrzeć na fajny blog kocie-porady.pl może nauczysz się czegoś. Bo na razie nic nie wiesz o kotach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja więcej widzę agresji w Twojej wypowiedzi niż psiknięciu delikatnie kota wodą by odwrócić jego uwagę od psocenia. A wodę samą w sobie lubi, bo nawet może siedzieć pod kranem i można go polewać. Wiele czytałam, owszem nie jestem ekspertką w tej dziedzinie i co nawet podkreśliłam na początku posta.

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!