RECENZJA: Kallos - maska crema al latte.

Szczegółowo opisywałam swoją pielęgnację włosów w tym poście. Nadrabiam powoli recenzje używanych kosmetyków. Dziś o masce do włosów, tak słynnej, że nie mogłam przejść obok niej obojętnie.  

Po pierwsze opakowanie, duże 1000 ml, plastikowe o prostej lecz nie zachwycającej szacie graficznej. Opakowanie ma zaokrąglone rogi, nakrętkę, co przy mokrych dłoniach bywa kłopotliwe do odkręcenia. Otwór jest duży, że spokojnie wsadzimy tam całą dłoń. Ale dla mnie i tak nie jest poręczne. Dlatego zdecydowałam się na przełożenie maski do opakowania zastępczego po balsamie YR, nie dość, że praktyczniejsze to i ładniej prezentujące się na wannie. 
1000 ml kosztuje ok. 24 zł w drogeriach Hebe, hurtowaniach fryzjerskich lub sklepach internetowych. Ja swoją kupiłam na spółkę z przyjaciółką, co polecam również innym osobą, bo litr maski/ odżywki to na prawdę sporo! 
Jak widać na zdjęciu maska ma konsystencję gęstego jogurtu, chociaż po aplikacji na wilgotne włosy rozprowadza się bez zastrzeżeń. Na swojej długości włosy używam ilość wielkości orzecha włoskiego, na włosy od płatka ucha po same końce. Zapach - mocny, uderzający w nozdrza już po samym odchyleniu wieczka. Kojarzy mi się z cukierkami anyżowymi - sprzedawanymi na odpuście. Po zmyciu z włosów, wysuszeniu trzyma się jeszcze przez pewien czas. Co do zapachu mam mocne mieszane uczucia.
Inf. z opakowania: Maska sprawia, że włosy stają się jedwabiste w dotyku, błyszczące, łatwe do uczesania i mocne. Stosować na 10 min, 1-2 razy w tygodniu. 
Maskę stosuję krótko, minutę może dwie, w tym czasie myję buzię żelem. Spłukuję z włosów. I już są mocno wygładzone, łatwe w rozczesywaniu.  Odczuwalne jest nawilżenie i dociążenie. Po wysuszeniu są miękkie i przyjemne w dotyku, błyszczące tak jak zawsze. Przy dłuższym czasie trzymania maski na włosach, moja proste włosy są oklapnięte, wyglądają szybko na nieświeże. 

Jeżeli Wasze włosy na długości są normalne - tak jak moje, nie zrobi na Was dużego wrażenia. Podobne efekty lub nawet lepsze uzyskuję podczas stosowania odżywki do włosów. Tak jak napisałam wyżej, mnie drażni nieco zapach tej maski, opakowanie i efekty. Dlatego na 100% nie kupię jej ponownie. 

Myślę jednak, że dużo lepiej spisze się na włosach suchych, zniszczonych częstym farbowaniem lub rozjaśnianiem. O czym mogą świadczyć liczne pozytywne opinie na jej temat.

Jeżeli stosowałyście, zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Wypatrujcie niedługo recenzji odżywki do włosów Balea - oil repair:) Miłego dnia!

Komentarze

  1. Chciałam jej spróbować, ale już widzę po Twojej recenzji, że nie jest dla mnie. Przede wszystkim zapach mnie odstręcza, bo nie lubię anyżu. Pozostanę przy mlecznej masce Mila, która pachnie obłędnie (chociaż przy litrowym opakowaniu i regularnym używaniu dostaje się od niej prawdziwego obłędu).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ktoś tam czuje inne nuty zapachowe w tej masce, mi się tak kojarzy i ciężko to skojarzenie wyprzeć z pamięci. Oj tak litrowe to może i fajne szampony ;)

      Usuń
  2. miałam małe opakowanie. lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam, w zasadzie mało co robiła z włosami ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. ja jestem nią zachwycona, mam już drugie litrowe opakowanie i na pewno kupię kolejne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam, wiele osób ją lubi:)

      Usuń
  5. opakowanie zastępcze jest świetne ;) maskę zamierzam w niedługim czasie wypróbowac :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bałabym się , że na moich włosach działał by podobnie jak na Twoich przy dłuższym trzymaniu, czyli obciążał je i sprawiał, że szybko będą nieświeże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Twoje włosy tak reagują na niektóre kosmetyki, to jest to bardzo prawdopodobne.

      Usuń
  7. ja jakoś nie potrafię przekonać się do masek :P zdecydowanie wolę odżywki i to te bez spłukiwania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odżywki bez spłukiwania często używałam, gdy chodziłam do liceum:)

      Usuń
  8. u mnie sprawdziła sie świetnie,uwielbiam ją;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ogromnie lubiłam zapach tej maski :) Świetnie wygładzała włosy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam w szufladzie tą mniejszą wersję kallosa, różową. Teraz stosuję biovax z proteinami mlecznymi i jestem zadowolona, moje włosy na końcach są dość przesuszone i zniszczone. Ale tak jak napisałaś, takie maski mocno obciążają włosy przy długim nakładaniu. Ja zazwyczaj stosuję je na noc :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tam nie czuję w niej anyżu ale słodki budyń śmietankowy! Uwielbiałam jej zapach :) Co do reszty zgadzam się z Tobą. Myślałam że nie zużyje jej nigdy! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blech, to może dlatego jej nie lubię? Kiedyś jak chorowałam łykałam olbrzymie tabletki, miały znajomy smak, ale nie wiedziałam czego, później zjadłam budyń i od razu poczułam ten sam smak w ustach...

      Usuń
    2. Widzisz, a to były tabletki o smaku maski Kallos :D

      Usuń
  12. Miałam tak samo, jak trzymałam ją dłużej na włosach:( starczyła mi chyba na rok i tez ponownie jej nie kupie;) Jednak po czasie zaczyna sie nudzic;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natura kobiet, szybko nam się nudzą te kosmetyki:p

      Usuń
  13. ja czułam budyń :) ale podobnie jak u Ciebie zapach zaczął mnie denerwować i po kilkunastu użyciach musiałam się pozbyć tej maski ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to i budyń, ale ja budyniu też nie lubię

      Usuń
  14. Dziękuję Wszystkim za komentarze!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. A mi ten zapach bardzo odpowiada, przypomina mi budyń waniliowy :-) Produkt świetnie wygładza moje włosy, które ciągle poddaje torturom prostowania :-) Myślę, że dla takich osób również się przyda :-) A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym nawet nie pomyślałam, bo moje są z natury proste jak druty:p

      Usuń
  16. przetestowałam inne maski kallosa, tej nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja kupiłam taką maskę za 14zł z przesyłką na allegro. Także znacznie taniej, ja osobiście ją bardzo lubię chociaż nie używam jej za często, poza tym jeżeli chodzi o zapach to naprawdę nie wiem gdzie tam anyż! Niecierrrrrpię anyżu, jego zapachu smaku i w ogóle, ale ta maska totalnie nie kojarzy mi się z tym. Mnie pachnie jak budyń waniliowy, taki mega słodki xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy wąchałaś kiedyś takie cukierki? to moje skojarzenie komuś innemu może pachnąć inaczej:p A swoją drogą to ja budyniu waniliowego też nie lubię, wanilię tak ale budyniowe zapachy fee...

      Usuń
  18. Tej wersji nie miałam.
    Z Kallosa świetnie służy mi maska arganowa.
    Która, swoją drogą, ani grama arganu w składzie nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie ta maska zawiodła, nie zachwycił mnie ani zapach, ani działanie - dobrze, że kupiłam małe opakowanie za kilka zł ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mimo wszystko chciałabym ją wypróbować, ale na razie nie planuję zakupu. Nie mam towarzysza do zakupu, a całego litra nie chcę kupować dla siebie :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!