19 sty 2014

Recenzja: Yves Rocher - róż (średnia morela).

Przyznaję bez bicia, że ten produkt kupiłam pod wpływem blogerek. Kosmetyk jest dobry i nie żałuję wydanych na niego pieniędzy. Stosuję go w te dni, gdy na usta maluję bardziej ciepłymi odcieniami pomadek. 
Minęło kilka miesięcy od dnia zakupu, więc śmiało mogę wyrazić dziś pełną opinię. Poniżej zobaczycie też swatche na twarzy - czyli takie jak lubię najbardziej w przedstawieniu kolorówki.

Od strony "technicznej": Róż kosztuje w cenie regularnej 43 zł (ale nie bądźmy głupi YR proponuje nam liczne promocje co chwilę, obecnie można kupić za 29 zł na stronie internetowej, a do zakupów online zawsze dodają gratisy). Ja również nabyłam go po promocji chyba -50% na wszystko, jeżeli pamięć mnie nie zawodzi. W ofercie YR ma 8 odcieni róży (intensywny róż, promienny róż, ciemna morela, jasny róż, ciemny róż, jasna morela, średni róż, średnia morela) - czyli każdy znajdzie coś dla siebie.

Opakowanie mnie satysfakcjonuje w 100%, jest z czarnego, grubego i wytrzymałego plastiku. Łatwo się otwiera/zamyka, ale bez obawy, że zrobi to samoistnie w kosmetyczce podczas podróży. Zajmuje nie wiele miejsca, tylko tyle co objętościowo 7g dobrze zmielonego kosmetyku. Dodatkowo znajdywał się w małym białym kartoniku.
Róż najczęściej aplikowałam na kości policzkowe skośnym pędzelkiem Maestro (patrz pierwsze zdjęcie) lub pędzlem do różu Ecotools ( w kształcie jajeczka). Na pędzel nabiera się bez problemu, nie pyli przy tym. Tak samo łatwo przenosi się na skórę. Według mnie tym kolorem nie da się zrobić sobie krzywdy producent nazywa go "transparentnym pudrem" w "łatwych do cieniowania kolorach". Nie tworzy plam, a jedynie stapia się z cerą, nadając naturalnego rumieńca - co potwierdza zapewnienia producenta.
W ciągu dnia produkt nie ściera się, może delikatnie blaknie. Mi to nie przeszkadza, gdy wieczorem mam ważne wyjście zawsze mogę odświeżyć makijaż (odciskając nadmiar sebum w bibułkę matującą, muskając różem policzki i dodając pomadkę na usta).

Kosmetyk jest niesamowicie wydajny. Mam go już kilka miesięcy, a od 2 tygodni używam dzień w dzień. Dna jeszcze nie widać a jedynie lekkie wgłębienie na środku. Wydajnością na pewno przebija Benefitową - Hoolę.

Dodatkowo wspomnę, że róż ma subtelny pudrowy zapach, który mi się podoba.

Kolor średniej moreli tak jak wspomniałam używam do cieplejszych pomadek. Do tych chłodnych róży na ustach, które zdecydowanie wolę lepiej pasują inne odcienie. A ponieważ róż Yves Rocher odpowiada mi pod każdym wymienionym wyżej kątem (konsystencji, łatwości aplikacji, wydajności i ceny) chętnie przyjrzę się innym kolorystycznym propozycjom. Do czego również Was zachęcam:)

35 komentarzy:

  1. Mam ten róż w tym samy odcieniu i też go uwielbiam :) zdecydowanie wart polecenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam średnią morelę, którą kupiłam za namową Aliny. Miała rację. bardzo pasuje do mojej karnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi świtało w pamięci, że Alina pokazywała ten róż.

      Usuń
  3. Piękny, naturalny kolor :) Cena też przyjazna, zwłaszcza dzięki licznym promocjom :) nawet opakowanie mi się podoba! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet w cenie regularnej się opłaca, przez swoją wydajność. Porównując np. z Inglotem tańszym, czy droższym Benefitem - w których szybko zauważyłam dno.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Też lubię ten efekt, chociaż Guerlain -terracota daje jeszcze lepszy:) pokażę niedługo:)

      Usuń
  5. Czuję się zainteresowana. Przyjrzę się całej gamie kolorystycznej.
    Do tej pory w YR celowałam głównie w pielęgnację. Może pora to zmienić :)
    A, nie, przepraszam - maskarę Sexy Pulp uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolorówki YR moja Sis jest też zadowolona z pomadki do ust:)

      Usuń
  6. nie mam żadnej kolorówki od YR i różów nie używam już od ponad pół roku. Pokochałam bronzer :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy się śpieszę też rezygnuję z różu i pozostaję przy samym bronzerze. Ale wolę w duecie;)

      Usuń
  7. Mam ten kolor i lubię go :) Ostatnio go nieco porzuciłam, ale muszę przyznać że to był dobry zakup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posiadając 2-3 róże zawsze, któryś pójdzie w odstawkę;)

      Usuń
  8. propozycjOM - bardzo lubię Twoje wpisy, ale tak często robisz ten błąd, że nie mogę :p. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta nie szkodzi, staram się czytać posta przed opublikowaniem 2 razy, ale czasami takie rzeczy umykają mojej uwadze, nie obrażam się też jak ktoś mnie poprawi;)

      Usuń
  9. Daje efekt takiej świeżości, wygląda super :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam go :) To był jeden z bardziej naturalnych róży w moich zbiorach. Kolor bardzo przyjemny, faktycznie nie robi krzywdy żadnej cerze :) U mnie jednak okazał się prawie niewidoczny. Nie wiem skąd sie to brało, ale bardzo szybko znikał. Za to wydajność użytkowania na 5+ :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ładny, świeży i naturalny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ślicznie się prezentuje na twarzy, bardzo mi się podoba.
    Dostałam niedawno róż z YR, ale jeszcze nie miałam okazji go użyć. Mój jest bardzo jaskrawy, prawie czerwony w opakowaniu, jestem ciekawa, jak będzie wyglądał na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Taki róż by mi się przydał... ten co mam jest tak cholernie nie widoczny, mimo, że nakładam go i nakładam a i tak go nie widać.. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O nie wiedziałam, że ten kosmetyk jest taki fajny! Zapisuję na listę zachcianek!

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam z tej serii jasny róż i byłam z niego bardzo zadowolona,. Szczególnie konsystencja mi odpowiadała.

    OdpowiedzUsuń
  16. wygląda bardzo zachęcająco! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale piękny odcień! Wygląda ślicznie na Twoim poliku!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba jednak wolałabym sam Benefit, ten jest dla mnie trochę zbyt różowy, ale pewności nie mam. Musiałabym wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  20. nie używałam, ale ładnie wygląda :)
    fajny blog, ciekawe posty z pewnością będe zaglądać tu częściej..obserwuję!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ciekawy tez kolorek :-) :-) :-) ja kiefys czesto kupowalam yr a teraz jakos dostepu brak do sklepow stacjonarnych.

    OdpowiedzUsuń
  22. bardzo lubię róże w takich odcieniach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Masz rację, zgadzam się w każdym calu! Jego zapach, konsystencja, opakowanie, trwałość - nic dodać nic ująć :) Gdybym jeszcze tylko potrafiła wybrać przez katalog odpowiedni kolor, ale taka ze mnie już gapa... Twój kolor byłby dla mnie idealny!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!