8 lis 2013

Recenzja: Clinique - superdefense CC cream spf30 (light)

Testowałam próbki azjatyckich BB kremów, za każdym razem kończyło się wysypem nieprzyjaciół. Postawiłam na rynek europejski. BB cream Clinique podbił moje serce i wiernie służył mojej problematycznej cerze ( przetłuszczająca się strefa T, skłonna do trądziku) przez długi czas. Nie mogłam być obojętna, zainteresowałam się również nowością CC. 
Z zakupem zwlekałam trochę czasu by trafić na dni Vip w Sephorze (-20%) i w taki sposób mój egzeplarz trwafił do mnie na początku września w cenie 111,2 zł/ 40 ml. Od tamtej pory stosuję prawie codziennie (szczególnie, gdy mam przebywać na świeżym powietrzu dłużej niż pół godziny)  z pominięciem dni w których daję skórze odpocząć od pełnego makijażu. 

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, co ma robić CC krem, po krótce przybliżę informacje z opakowania:

Natychmiast poprawia koloryt skóry, zmniejsza widoczność zaczerwienień i jej nierównomiernego kolorytu. Maskuje niedoskonałości nadając naturalny, zdrowy i nieskazitelny wygląd. Chroni skórę przed oznakami starzenia się dzięki zawartości przeciwutleniaczy oraz ochrony przeciwsłonecznej spf 30. Delikatnie nawilża skórę, pozostawia ją bardziej elastyczną, gładką i miękką. Beztłuszczowy.
 Krem CC ma być też bardziej kryjący od tych BB.

Przed aplikacją kremu BB/CC czy podkładu zawsze myję twarz żelem/ pianką, tonizuję i aplikuję krem na dzień (czasami rezygnowałam z kremu, by sprawdzić czy poziom nawilżenia jest wystarczający, oraz w jakim czasie od aplikacji zacznę się świecić).
Mój sposób aplikacji odbywa się zawsze za pomocą pędzelka typu flat top (ecotools, czy RT). Dzięki temu mogę równomiernie rozprowadzić kosmetyk, bez smug. I bez brudzenia rąk:) Jak widać na zdjęciu krem znajduje się w tubce z dziubkiem, co uważam za higieniczne. Zawsze wydobywa tyle produktu ile potrzebujemy. Z doświadczenia po zużyciu kremu BB wiem, że pod koniec można rozciąć tubkę by wydobyć kosmetyk na kolejne 3-4 aplikacje. 
Taka ilość wystarcza na jedną aplikację.
Krem jest wydajny, o średnio-gęstej konsystencji. Kolor wybrałam z pośród 3 możliwych, najjaśniejszy (light). W przypadku BB kremu Clinique stosowałam 2.  Na wierzchniej stronie dłoni wydaje się być nieco ciemniejszy od skóry, ale po rozprowadzeniu na twarzy ładnie się wtapia. Z mijającym czasem nie ciemnieje. Zobaczmy:
Jak widać skóra bez makijażu ma bardziej widoczne ujścia gruczołów łojowych (potocznie nazywanych porami) w strefie T. Lekkie naczynka przy płatkach nosa. Niewielkie niedoskonałości i cienie pod oczami. Osobiście nie zależy mi na mocnym kryciu. Zawsze można wspomóc się korektorem. 

Po zastosowaniu kremu CC - Clinique, koloryt jest wyrównany. Krycie określiłabym na lekkie w kierunku do średniego. Kosmetyk nie zawiera w sobie żadnych drobinek, ale nie pozostawia też matowego wykończenia, konieczne jest przypudrowanie twarzy, jeżeli mamy cerę tłustą/mieszaną. BB krem mimo rozświetlających pigmentów w przypadku matowienia sprawował się lepiej. 

Po zastosowaniu korektora pod oczy oraz przy płatkach nosa, utrwaleniu pudrem można cieszyć się idealną cerą.
Krem CC stosowałam z meteorytkami Guerlain zamiennie z MAC - mineralize skin finish natural (light plus).
Podsumowując:
Niewątpliwą zaletą kosmetyku jest trwały filtr spf 30 oraz właściwości wyrównujące koloryt cery. Nie uzyskamy mocnego krycia, lecz mi osobiście to nie przeszkadza i w miarę potrzeby wspomagam się korektorem. Pod względem problematyczności mojej cery (trądziku) uważam za bezpieczny i nie przyczyniający się do powstawania nowych zmian skórnych. Jeżeli chodzi o utrzymanie matu przez dłuży czas, nawet po przypudrowaniu spisuje się niestety gorzej od swojego poprzednika BB.  Świecenie zaobserwowałam po 2h lub 4h od aplikacji, bez różnicy czy pod krem CC używałam dodatkowo krem nawilżający czy nie (nawet w tym przypadku skóra pozostaje dobrze nawilżona). Najlepiej prezentuje się na buzi z lekkim pudrem np. meteorytami. Przy zastosowaniu bardziej kryjącego pudru np. MAC mineralize skin finish natural, krem potrafił też płatać figle w postaci "ciastka" na twarzy.  Co do ceny i wydajności nie mam zastrzeżeń, ponieważ można upolować go podczas promocji. 
I taki tam makijaż w pełni, z konturowaniem twarzy (Benefit - Hoola) i różem (Chanel - 72 rose initiale).
Na ustach Mac - Angel wykończenie frost. 

Nie żałuję, że kupiłam krem CC, jestem bogatsza o kolejne doświadczenie i zaspokoiłam swoją ciekawość. Lecz następnym razem wrócę do BB kremu marki Clinique.

42 komentarze:

  1. Podoba mi się to jak wygląda na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o nim wiele dobrego, w sumie nadal mam ochotę go wypróbowac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej spróbować próbkę i ewentualnie zadecydować o zakupie, clinique robi często konsultacje i można wypróbować wtedy wszystko na co ma się ochotę:P

      Usuń
  3. Fajny, ja jednak potrzebuję mocniejszego krycia. Jak lubisz takie lekkie fluidy to Estee Lauder ma taki Invisible Fluid Makeup. Myślę, że mógłby się Tobie spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie prezentuje się na twarzy. Mnie jakoś nie kuszą kremy BB/CC od Clinique, ale to pewnie dlatego, że ich podkłady uważam za mocno średnie w porównaniu do ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to krem koloryzujący + duży filtr, który nie bieli skóry i jest stabilny. W zeszłym roku z BB normalnie chodziłam na wakacjach po kilka godzin na świeżym powietrzu i buzia mi się nie opaliła:) Dzięki czemu mniejszy trądzik w moim wypadku.
      Jak podliczyć koszt dobrego kremu z filtrem + podkładu wychodzi podobnie:P

      Usuń
  5. Wygląda pięknie na twarzy! Lubię dokładnie takie krycie i konsystencje, więc nie wykluczam w przyszłości zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tak świeżo i zdrowo prezentuje się na twarzy ja jak na razie tkwię przy użytkowaniu normalnych ciężkich podkładów ;) tylko latem sięgam po coś lżejszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praktycznie zrezygnowałam z podkładu, ostatnio stosowałam na początku roku?

      Usuń
  7. Bardzo ładnie prezentuje się na buzi, daje taki naturalny efekt :)
    Niesamowicie podoba mi się róż Chanel, który masz na policzkach na ostatnim zdjęciu - cudo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Jak coś to pod nazwą skrywa się link do prezentacji:)

      Usuń
    2. O, to idę patrzeć! :)

      Usuń
  8. dla mnie to tak na dobrą sprawę zupełnie dwa inne produkty i każdy z nich cenie za coś innego. zresztą czytałaś recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to dwa odrębne produkty, jednak kremy CC na rynku powstały trochę jako kontynuacja BB. I dlatego po przyjemnym doświadczeniu z BB zdecydowałam się na krem CC Clinique. Osobiście wolę ten BB, ale pewnie jest grono, któremu bardziej krem CC przypadnie do gustu. Ważne, że jest bezpieczny także dla trądzikowej cery, ze świeceniem można walczyć czy bibułką matującą, czy serum pod spód.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Fakt, Twoja cera też lubi się błyszczeć.

      Usuń
  10. Piękny makijaż a Clinique prezentuje się rewelacyjnie szczególnie w połączeniu z meteorytami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym duecie sprawdza się najlepiej.

      Usuń
  11. nie dla mnie chyba takie kremy to mi przypomina kremy tonujące ktore u mnie wogole nie sprawdzaja sie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to bardziej krem tonujący z wysokim filtrem UV, dzięki czemu nie trzeba pod spód smarować się filtrem. W porównaniu z kremem tonującym Alterra, Bielenda - te z Clinique sprawdzają się lepiej, ją bardziej gęste i nałożone pędzelkiem ładnie wyrównują koloryt.

      Usuń
  12. po pierwsze - jesteś piękną kobietą.
    po drugie - miałam próbkę tego kremu i był niestety nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, po to są próbki, lub konsultacje Clinique by przekonać się na własnej skórze;)

      Usuń
  13. Z moją tłustą cerą raczej by się nie polubił

    OdpowiedzUsuń
  14. Mix wymienionych przez Ciebie kosmetyków bardzo ładnie wygląda na Twojej twarzy :) Odświeża, upiększa, dodaje dziewczęcego blasku. Bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mi się podoba to jak prezentuje się solo na twarzy.
    Zastanawiam się jednak, czy nie byłby dla mnie za ciemny ...

    OdpowiedzUsuń
  16. Aneta Starosta - ja mam bardzo jasną skórę twarzy, nie opalam się już od 2-3 lat, najlepiej sprawdzić w Sephorze, czy Douglasie odcień.

    OdpowiedzUsuń
  17. wzięłam sobie próbkę tego specyfiku jak byłam wczoraj w sephorze, dzisiaj spróbowałam i wiem, że nie jest dla mnie :) ale ogólnie efekt nie jest zły, więc jeśli ktoś nie ma bardzo problematycznej cery to jest to dobre wyjście.
    co do ostatniego zdjęcia...bardzo mi się podoba Twój makijaż! chciałam zapytać jaką białą kredkę polecasz? :) mam chęć na taki makijaż oka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od roku używam Inglot - soft precision eyeliner 31, to biała kredka, półtwarda, po zatemperowaniu nawet cienkie linie można zmalować. Nie jest idealna, ale całkiem dobrze się spisuje. Już mam na wykończeniu i pewnie rozejrzę się za czymś innym w przyszłości.

      Usuń
  18. genialnie wygląda :)
    niestety do pracy muszę mięć mocniejszy makijaż i podkład musi wytrzymać caaaaały dzień
    a szkoda, podoba mi się jego wykończenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie indywidualna kwestia ile się trzyma, moja buzia w strefie T lubi się błyszczeć. Ale śmiało stosuje do pracy i nie poprawiam w ciągu dnia, bo nie lubię się w takie rzeczy bawić, ewentualnie bibułka matująca idzie w ruch.

      Usuń
    2. ja używam max factor face finity albo MAC prolongwear
      MAC ponad wszystko, skończę butelkę i kupię następną, to nie ulega wątpliwości :)

      Usuń
    3. oj tak miałam próbkę i świetnie wyglądał na twarzy + ten mat:)

      Usuń
    4. myślę też o Studio Fix, ale chyba zostanę przy tym :)

      Usuń
  19. wygląda świetnie, podoba mi się pomysł z filtrem, bo ostatnio nie wiem czemu, ale zaprzestałam nakładania filtra-filtra i po prostu stosuję podkłady/kremy bb/coś tam z filtrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spf 30 to już całkiem dużo:) a kusi mnie jeszcze baza pod podkład z MAC z spf 50;)

      Usuń
    2. słyszałam o niej, to mogłoby być coś :)
      chociaż jak ja prawie cały czas w pomieszczeniu to max 15 wystarczy :)

      Usuń
    3. dla mnie to by była rewelacja np. pod sam puder mineralny MAC

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!