Moja historia olejowania włosów.

Swoją przygodę z "olejowaniem" włosów zaczęłam ponad rok temu. Od olejków oczekiwałam przyśpieszenia wzrostu włosów, pojawienia się baby hair, wzmocnienia, wygładzenia i nabłyszczenia włosów często farbowanych.

Pierwszy olej jaki stosowałam to [Amla plus] z bardzo dobrymi efektami, dlatego sięgnęłam po kolejną buteleczkę Amla Jasmin - do włosów jasnych, moim zdaniem nie wiele różniła się od poprzednika. Do zapachu Amli zdążyłam się przyzwyczaić. Największa wada tego produktu to zielony kolor i zawartość parafiny - która koszmarnie osadzała się na pościeli. 

Miałam krótki incydent z olejkiem Alterra chyba z granatem, ale niestety dostawałam po nim łupieżu. Od czytelniczki bloga otrzymałam też odlewkę olejku Sesa - ale duszący zapach powodował u mnie bóle głowy. Próbowałam też aplikować olejek rycynowy, niestety jest tak gęsty, że wyrywałam sobie przy tym włosy, a zmycie było koszmarem!

Kolejny, który do tej pory recenzji się nie doczekał to czysty 100% Olej kokosowy firmy KTC. Do dziś!
Spodziewałam się zapachu kokosa - który uwielbiam, ale niestety olej jest bezwonny. Jak każdy olej kokosowy ma stałą konsystencje, która pod wpływem ciepła zamienia się w oleistą ciecz. Wystarczy włożyć buteleczkę/opakowanie na chwilę do ciepłej wody, lub po prostu ogrzać produkt w dłoniach. Ja wybrałam szklaną butelkę (podobną do tych w której można zakupić zwykły ocet), czego żałuję, bo wyciąganie oleju ze środka jest uciążliwe:/ 250 ml jest bardzo wydajne, w stosunkowo do innych olejków niskiej cenie, kosztowało mnie 11,50 zł na stronie internetowej [tu]. Co do efektów na włosach: niestety nie zaobserwowałam cudownego wygładzenia, połysku i innych ochów i achów jak inne bloggerki. Po umyciu włosów szamponem wyglądały tak samo jak przed użyciem olejku:/ Dlatego tak sobie olej kokosowy leżakował i czekał na lepsze czasy.... 

Z pomocą przyszedł post Anwen (o olejowym serum autorstwa Bumtarbum). Sporządziłam swoją miksturę trochę "na oko": olej kokosowy + olejek rycynowy + eliksir Green Pharmacy (z którego samodzielnie nie byłam zadowolona, zamiast wody) + odrobina odżywki [Isana - połysk jedwabiu]. Miałam w buteleczce z atomizerem, ale mnie wkurza, gdy prysnę sobie przypadkowo w twarz, więc wylewam na dłonie i na włosy. Taka mikstura aplikowana na noc na całą długość włosów co 2 dzień przynosi nareszcie oczekiwane efekty: czyli wygładzenie i połysk:) I przede wszystkim nie sprawia trudności podczas mycia włosów:)

Na skórę głowy natomiast od listopada 2012 aplikowałam Green Pharmacy - Olejek łopianowy z czerwoną papryką. 
Za około 5-8 zł w zależności od sklepu/ promocji można mieć już 100 ml olejku, o prostym  składzie: Vegetable oil. SC-CO2 - extract Arctium Lappa (Burdock), Capsium Annuin Resih BHT.  Olejek ten ma za zadane wzmacniać i stymulować porost włosów. Obiecano też gęste, mocne, lśniące i pełne życia włosy. Z obietnicami się zgadzam, chociaż ciężko mi już przy takiej długości zaobserwować przyspieszony porost. Moje włosy nie wypadają, te co rosną i przestały być farbowane chemicznie są dużo przyjemniejsze w dotyku;) Baby hair również pojawiają się cały czas otaczając moją głowę wianuszkiem:) Nie pamiętam, aby olejek miał jakikolwiek zapach - co jest akurat plusem i odmianą po mocno pachnącej Amli. Największym mankamentem olejku jest opakowanie. Ciemna mała, spłaszczona buteleczka - dobrze mieści się w dłoni, jednak otwór przez który olejek wylewa się na dłonie jest dużo za duży. Zdarzało mi się wylać za dużo olejku, ok... rozprowadziłam go po długości włosów. Olejki aplikuję wieczorem, stojąc przy umywalce. Źle odstawiając płaską butelkę raz wylądowała na podłodze innym razem przewróciła się w zlewie  wylewając przez duży otwór spore ilości olejku.... Wiem, ciamajda ze mnie, ale gdyby otworek był mniejszy - straty też:P 
Mimo tego mankamentu zamierzam kupić ponownie, ponieważ cena w stosunku do jakości jest wyjątkowo niska;)
Otworek - potworek :P
Tak jak widzicie, olejki do włosów są skuteczne. Myślę, że między innymi dzięki olejkom udało mi się "wyhodować" zdrowe włosy w ciągu ok. 1,5 roku z fryzury na boba odkrywającej cały kark do stanu jaki możecie obserwować obecnie na blogu. Oczywiście w tym czasie regularnie korzystałam z usług fryzjera, by skracać zniszczone końce i nadawać kształt fryzurze - bo bez tego sobie nie mogę wyobrazić zapuszczania kiepskiej jakości kitki...
Olejki są również bardzo wydajne - nie jestem zwolennikiem stosowania kilku na raz, bo lubię widzieć i wiedzieć co rzeczywiście działa a co nie. Uważam, że warto nawet zainwestować w droższe olejki bo będą nam długo służyły. Następny olejek na jaki mam ochotę to: [Khadi - olejek stymulujący wzrost włosów] albo [olej musztardowy]

Stosujecie olejki? Czy dalej nie możecie się przekonać do stosowania?

Komentarze

  1. jak na 1,5 roku to bardzo duzo urosly wlosy, jesli po drodze skracalas, to na prawde niezle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. średnio co 2-3 miesiące odwiedzam fryzjera;)

      Usuń
  2. ja stosuję oleje od lipca :) i zauważyłam ogromną poprawę stanu włosów
    najpierw Amlę, potem kokosowy, jantar, green pharmacy też mam od niedawna
    kokosowy za to u mnie sprawdza się wyśmienicie, choć efektu wow nie ma, to wspaniale nawilża włosy :D
    spróbuję pomieszać oleje jak piszesz bo aż ciekawa jestem ich zachowania wtedy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że olejek rycynowy ma tutaj duży +, ale tak jak pisałam samodzielnie jest niestety za gęsty i upierdliwy w stosowaniu

      Usuń
    2. samodzielnie stosowałam jedynie do brwi i rzęs - ale dawno
      do włosów jedynie kilka razy maska z olejku i jajka itp.
      ale jest faktycznie dla mnie jak mówisz - zbyt upierdliwy

      Usuń
    3. fuj jajko! zrobiłam raz i nigdy więcej...

      Usuń
  3. Ja już nie wyobrażam sobie życia bez nakładania olejków na włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten łopianowy olejek stosuję od niedawna. Ciekawa jestem czy będę miała takie same odczucia jak Ty. Szkoda tylko, że wylot butelki jest taki niepraktyczny :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje początki z olejami nie były zbyt udane, ale odkąd przerzuciłam się na oleje na bazie kokosu jestem bardzo z nich zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy post :) ja muszę właśnie kupić olej kokosowy Efavit - miałam go w zeszłym roku i dobrze go wspominam :).
    I pachniał delikatnie kokosem, polecam! Możesz poczytać o nim na wizażu.
    Sesa wg mnie ma całkiem miły zapach, do Amli nie mogę się przekonać.. :(
    I Wcierka Jantar spowodowała przyrost i nowe włoski :) właśnie do niej wracam, bo podcięłam sporo włosy. Też nie lubię cienkich, poniszczonych końcówek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Ja stosuję khadi olejek stymulujący wzrost włosów. Na razie użyłam go 3 razy więc o efektach mówić nie będę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będę śledzić jak na Ciebie działa, bo ja na razie jeszcze swojej buteleczki nie zamówiłam:/

      Usuń
  8. Miałam ten olej w buteleczce, ale przelałam go do słoiczka po maśle do ciała. Na gazie postawiłam rondelek z wodą do niej butelkę i zlewałam powoli to co się roztopiło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) też tak zrobię, bo puste opakowania jakieś na pewno znajdę;)

      Usuń
  9. Uwielbiam olejki GP - bardzo wzmocniły moje włosy, przywróciły im blask i sprawiły, że praktycznie przestały wypadać i zaczęły rosnąć nowe :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Zachowaj kulturę osobistą, nie obrażaj mnie, ani innych blogerów. Nie wklejaj linków. Masz pytanie - pisz, odpowiem tutaj lub w osobny poście jeżeli temat będzie wymagał rozwinięcia. Zawsze możesz też napisać do mnie maila, a ja najszybciej jak będę mogła odpiszę!